Witaj w Bostonie! Strona Główna



Poprzedni temat «» Następny temat
wejście: salon, kuchnia
Autor Wiadomość
Willoughby Winchester


Willoughby Winchester

I called you up

At one hundred and two


30

Wysłany: 2017-03-26, 22:01   
   Multikonta: Lyelle Paddington
   Nazywaj mnie: Patrycja


Ethan musiał być dość społecznym człowiekiem, skoro towarzystwo Willoughby'ego było dla niego lepszą alternatywą od bycia samemu. Ten z kolei niekoniecznie lubił spędzać wieczory z innymi ludźmi, cenił samotność i ciszę, ale raz na jakiś czas można zrobić wyjątek i spędzić z kimś czas. Może Ethan nid dorzuci mu niczego nieprzyjemnego do piwa. A chyba jednak warto zacieśniać więzy z kolegami z pracy. Kto wie, może kiedyś przyjdzie im razem pracować, lepiej, żeby nie fukali na siebie wspominając jedynie to, jak jeden drugiemu skopał mordę.
- Możesz dać znać, ale wątpię, czy się pojawię - bo jednak integracja z jedną osobą to co innego niż integracja z całym tłumem. Nie wiedziałby, z kim, ani tym bardziej o czym rozmawiać. Nigdy nie był zbyt rozmowny, ale jak byli we dwóję, to jeszcze jakoś to szło. Z drugiej strony, trudniej uciec, nie? - Jasne, że nie, dziesięć lat kręciłem kebaby, ale nie dlatego, bo byłem byłem dzieciakiem marzącym o karierze i sławie - wzruszył ramionami i upił kilka łyków piwa. - Kobieta od was ujrzała mnie na ulicy i uznała, ze jestem właśnie tym, czego potrzebuje. Rozumiesz, twarz stworzona do bycia piękną - teatralnym gestem potarł zewnętrzną stroną dłoni o policzek, generalnie bardziej się z tej pani nabijając, bo nigdy nie miał parcia na takie rzeczy. Ale akurat się złożyło, że w tedy w kebsie już nie pracował, a pieniądze na drzewach nie rosną. Dlaczego miałby odmówić? Jedyne, co mogło być dla niego problemem, to fakt, że jego anonimowość nie będzie miała szansy przetrwać, ale jeszcze specjalnie o tym nie myślał. Tłumy fanów za nim nie biegały, nawet nie bywał rozpoznawany na ulicach, na razie jakoś się trzymał. - Ty pewnie od zawsze chciałeś być modelem. Twoi rodzice byli przeciwni, więc odciąłeś się od nich i przyjechałeś tu z jakiegoś zadupia, żeby spełniać marzenia, huh? - z niego też się nabijał, nigdy nie interesowały go takie zgadywanki, bo właściwie nie obchodziło go z reguły cudze życie. Ale skoro już rozmawiali...
_________________
Into the sunrise falling away now, and we
feel it all

 
   Podziel się na:  
Ethan Wild


Ethan Wild

model

...

26

Wysłany: 2017-03-26, 22:32   
   Nazywaj mnie: Kiki


Tak, Ethan jest dość społeczny i zawsze taki był. Nie lubił siedzieć sam, tym bardziej że od kilku dni właśnie to robił, więc miał tego dość i teraz nawet Will był dla niego dobrym towarzystwem.
Dlaczego Ethan ma wszystkim coś dorzucać do alkoholu lub do jedzenia... Ej.. Basilowi nic przecież nie dorzucił, Willowi też nie zamierzał. Szkoda by było później włóczyć się po sądach za otrucie, albo i zabójstwo. Wild miał całe życie przed sobą, po co spędzać je za kratkami.
Mogliby razem pracować przy jakiejś kampanii przeciwko przemocy, no ale właśnie próbowali się dogadać, więc to już nieaktualne.
-Rozumiem. Nie namawiam, ale może zmienisz jeszcze zdanie.- gdyby się dogadywali, to nawet Ethan mógłby z nim gadać na tej imprezie, ale tego to akurat nie mógł mu zagwarantować. Jednak fakt, z tłumu byłoby łatwiej się wymknąć. -No prosze, najpierw kebaby, a potem modeling.- każdy zajmował się tym, czym mógł. Modeling na pewno był bardziej opłacalny. -Historia jak z filmu.- trochę zażartował, a z drugiej strony nie często się to zdarzało. -No ale w sumie nie ma co ukrywać, wyróżniasz się w tłumie, więc pewnie jeszcze chwile i ludzie będą cię rozpoznawać.- oczywiście nie każdy, w końcu nie każdy interesował się w ogóle modą więc i modeli miał gdzieś. Ethan już długo w tym wszystkim siedział, czasami nawet ktoś go rozpoznał ale nie zdarzało się to jakoś bardzo często.
-Nie do końca tak było.- przyznał. -Od rodziców się odciąłem, ale nie z powodu modelingu, przyjechałem tutaj z Paryża, a to aż takie zadupie nie jest, modelem chciałem być jakoś od liceum, no a do Bostony trafiłem w sumie przypadkiem.- taka krótka historia jego życia, z jednej strony mogli siedzieć tutaj w zupełnej ciszy, bo pewnie żadnego z nich nie interesowały historie drugiego... no ale z drugiej strony skoro już razem pili piwo to jakąś rozmowę też prowadzili.
_________________
<img src="http://i.imgur.com/4FP6ZF1.gif" style="width:245px;border-left: solid 5px gray;border-right: solid 5px gray; padding-bottom:65px;"><div style="width:230px; font-family: 'Amatic SC'; font-size:25px; color:gray;
text-shadow: 0px 3px 1px ;margin-top:-60px; text-align: right;">► Ethan Wild<div style="width:230px; font-family:'Quicksand'; font-size:9px; text-transform:uppercase; color: gray; text-align:justify; line-height:9px; padding-top: 10px;">Before I slip under your sheets
Can you give me something, please?
<div style="width:230px;font-family: 'Quicksand';font-size:9px;text-align:center;letter-spacing:3px;font-weight:bold;opacity:0.5;margin-top:-15px;">{ EDEN }
 
 
   Podziel się na:  
Willoughby Winchester


Willoughby Winchester

I called you up

At one hundred and two


30

Wysłany: 2017-04-02, 02:39   
   Multikonta: Lyelle Paddington
   Nazywaj mnie: Patrycja


Bo to całkiem spoko pomysł na odurzenie kogoś! Albo nawet na zamordowanie. Są takie trucizny, których po śmierci nawet nie da się wykryć, więc to znacznie bezpieczniejsze, niż zadźgania, zastrzelenie czy uduszenie. No ale spoko, Will był póki co dobrej myśli. Nie oznaczało to jednak, że straci czujność. Tak dobrze nie ma. Stałą czujność to coś, czego nauczył mnie Alastor Moody w czwartej części gry. Co prawda Winchester nigdy nie był fanem gier wideo, ale to na pewno jedna z zasad, jakimi kierował się w życiu. Inaczej mógłby nie dożyć nawet tego momentu.
- Mhm, jasne - skinął głową, nie ciągnąc tematu, ale sam był dziwnie przekonany, że jednak zdania nie zmieni. Musiałby naprawdę się uspołecznić, a z tym nie tak łatwo. Miał problemy z asymilowaniem się w nowych grupach społecznych. - Nie oglądam zbyt wielu filmów. Ale dobrze, że się wtedy trafiło - wzruszył ramionami. Inaczej zostałby grabarzem na dłużej. To nie była wcale zła fucha, ale w porównaniu z zarobkami w agencji... Ba, nawet nie ma co porównywać. - Nie masz francuskiego nazwiska - zauważył tylko po wysłuchaniu jego opowieści. Wild nie musiał się nawet odnosić, to nie pytanie ani nic zobowiązującego. Winchester prowadził rozmowy w inny sposób. Mówił mało, starając się wyciągnąć jak najwięcej, a zadawanie zbyt dociekliwych pytań zazwyczaj sprawiało, że rozmówca się płoszył, stawał się ostrożny i kręcił w odpowiedziach.
_________________
Into the sunrise falling away now, and we
feel it all

 
   Podziel się na:  
Ethan Wild


Ethan Wild

model

...

26

Wysłany: 2017-07-24, 23:31   
   Nazywaj mnie: Kiki


Póki co Ethan nie planował żadnego morderstwa, chociaż gdyby je planował to pewnie starałby się nie zostawić żadnych śladów, bo jednak spędzenie reszty życia w pierdlu niezbyt mu odpowiadało.
Może aktualnie nie widział przed sobą zbyt świetlanej przyszłości, ale to nie znaczyło, że ma się pakować do więzienia i jeszcze w swoim mieszkaniu gościć zwłoki, nie.. zdecydowanie nie.
Eth już jedynie wzruszył ramionami, bo przecież nic na siłę, tym bardziej na siłę nie będzie ciągnąć za sobą Willa po imprezach. Jeszcze do końca nie oszalał, a o towarzystwo Willa przecież nie będzie aż tak zabiegał. -Pewnie dobrze, nawet jak za bardzo cię to nie kręci, to mimo wszystko chyba lepsze zajęcie.- bo w sumie na pewno nie wiedział, może niektórzy woleli kebaby i cmentarz od modelingu. Jednak dobrze, że Will wykorzystał sytuacje, w tym się Ethan z nim zgadzał.
-No nie mam.- wzruszył ramionami, może tak naprawdę Wild nie był francuzem i całe życie żył w kłamstwie.. kto to może wiedzieć. Eth nie wie, bo nie utrzymuje kontaktu z rodzicami, ale urodził się w Paryżu i tego się trzymał... Czy jego rodzina ma jakieś tajemnice to tego nie wiedział.
_________________
<img src="http://i.imgur.com/4FP6ZF1.gif" style="width:245px;border-left: solid 5px gray;border-right: solid 5px gray; padding-bottom:65px;"><div style="width:230px; font-family: 'Amatic SC'; font-size:25px; color:gray;
text-shadow: 0px 3px 1px ;margin-top:-60px; text-align: right;">► Ethan Wild<div style="width:230px; font-family:'Quicksand'; font-size:9px; text-transform:uppercase; color: gray; text-align:justify; line-height:9px; padding-top: 10px;">Before I slip under your sheets
Can you give me something, please?
<div style="width:230px;font-family: 'Quicksand';font-size:9px;text-align:center;letter-spacing:3px;font-weight:bold;opacity:0.5;margin-top:-15px;">{ EDEN }
 
 
   Podziel się na:  
Willoughby Winchester


Willoughby Winchester

I called you up

At one hundred and two


30

Wysłany: 2017-07-27, 11:18   
   Multikonta: Lyelle Paddington
   Nazywaj mnie: Patrycja


Nie powinni się na siłę ciągać po imprezach i nie muszą usilnie zabiegać wzajemnie o swoje towarzystwo, ale może warto, aby w końcu doprowadzili swoją znajomość na jakiś poziom, który by im odpowiadał i który byłby zdrowy dla nich obojga. Nie zaczęło się przecież najlepiej - Will w oczach Ethana został złodziejem i agresorem, a potem dymał miłość jego życia, chociaż tego drugiego wcale nie był świadomy, no i raczej nie przywiązywał zwykle uwagi do tego, kogo dyma. Nie skończyło się to dla niego najlepiej, nauczka na całe życie, i to porządna, teraz przynajmniej nie dyma już nikogo, więc z każdej sytuacji można wyciągnąć jakieś pozytywy.
- Na cmentarzu też było w porządku. Robiłem, co moje, i tyle. Ale zimą to była katastrofa - wzruszył ramionami. Zmarznięta ziemia to horror do kopania dołów, ale martwi ludzie przecież nie poczekają do wiosny na pogrzeb. - Tu też jest różnie. Czasem denerwuje mnie zbyt duża ilość ludzi - zmarszczył brwi. Miał na myśli ludzi w pracy, którzy kręcą się obok niego i próbują zrobić z niego kogoś, kim nie jest, ale też te głupie nastolatki, które zaczynają go rozpoznawać na ulicach. Nigdy nie przepadał za ludźmi. - Mhm, okej - kiwnął głową. Nie chciał, to nie muszą poruszać tego tematu. - Czyli całe twoje życie jest przypadkiem, ta? - chyba większość każdego życia jest przypadkiem, chociać Will trochę starał się wierzyć, że od jakiegoś czasu nad swoim panuje. Nie było to prawda, nie panował nad swoim pobytem w domu dziecka, nad adopcją, nad chorobą. Ale czy nazwałby to przypadkiem, to też kwestia sporna.
_________________
Into the sunrise falling away now, and we
feel it all

 
   Podziel się na:  
Ethan Wild


Ethan Wild

model

...

26

Wysłany: 2017-08-13, 23:25   
   Nazywaj mnie: Kiki


Doprowadzenie tej znajomości na jakiś poziom byłoby w sumie całkiem dobrym rozwiązaniem, o ile w ogóle jest to możliwe. No ale przecież szło im całkiem przyzwoicie, najlepiej ze wszystkich dotychczasowych spotkań. W sumie do dnia dzisiejszego Ethan nie wiedział, że Will pieprzył miłość jego życia. Może będzie bezpieczniej jak się o tym nie dowie, chociaz tamten rozdział to on miał całkowicie zamknięty.. a przynajmniej tak mu się wydawalo.
-To powiedzmy, że modeling jest chyba mimo wszystko lżejszą pracą niż kopanie dołów na zwłoki.- ale to jedynie domysły, bo faktów to Eth nie znał. -A to akurat potrafi wkurwiać, szczególnie jak już w miare ludzie zaczynają cię rozpoznawać na ulicach.- jak ktoś coś przy nim robił to jeszcze jakoś to znosił, gorsze były właśnie te nastolatki. Ethan ogolnie raczej z nikim nie rozmawiał o swoich rodzicach, to nie był dobry temat.
-Chyba jak większości osób.- może są chwile w których faktycznie panuje się nad życiem ale zdaniem Ethana nie trwają one długo, bo zaraz potem zycie i tak zrobi z tobą co chce i zazwyczaj nie jest to nic fajnego. -Chociaż w sumie podobno nic nie dzieje się bez przyczyny, to może nie do końca taki przypadek.- ja nie wiem o czym on mówi, ale to pewnie przez alkohol.
_________________
<img src="http://i.imgur.com/4FP6ZF1.gif" style="width:245px;border-left: solid 5px gray;border-right: solid 5px gray; padding-bottom:65px;"><div style="width:230px; font-family: 'Amatic SC'; font-size:25px; color:gray;
text-shadow: 0px 3px 1px ;margin-top:-60px; text-align: right;">► Ethan Wild<div style="width:230px; font-family:'Quicksand'; font-size:9px; text-transform:uppercase; color: gray; text-align:justify; line-height:9px; padding-top: 10px;">Before I slip under your sheets
Can you give me something, please?
<div style="width:230px;font-family: 'Quicksand';font-size:9px;text-align:center;letter-spacing:3px;font-weight:bold;opacity:0.5;margin-top:-15px;">{ EDEN }
 
 
   Podziel się na:  
Willoughby Winchester


Willoughby Winchester

I called you up

At one hundred and two


30

Wysłany: 2017-08-20, 20:25   
   Multikonta: Lyelle Paddington
   Nazywaj mnie: Patrycja


Niby zamknięty rozdział, a jednak ciężko powiedzieć, czy Ethan całkiem zlałby taką wiadomość. Nawet, jeśli nic go wtedy z Antosiem oficjalnie nie łączyło. A już na pewno Will nie mógł nic o tym wiedzieć... I jeszcze mniej go to obchodziło. Gorsza dla niego było to, że mógł Antosia czymś zarazić, zupełnie niezamierzenie i nieświadomie, na szczęście zebrał się na odwagę, by z nim o tym porozmawiać i wszystko skończyło się dobrze, kiedy Rowley zrobił badania. Nie zmieniało to faktu, że od tamtej pory nie utrzymywali kontaktu. Tego najbardziej bał się Winchester i tego chciał uniknąć. Nigdy nie był społecznym typem, ale z jakiegoś powodu kilka osób przy sobie trzymał.
- Może i tak - wzruszył ramionami. Czy to było tak naprawdę ważne? - Mnie jeszcze nie rozpoznają - skrzywił się. Teraz było mu to na rękę, niespecjalnie właściwie chciał, aby to się zmieniło. Wybiegi, tłumy i imprezy dla vipów nigdy nie były w jego stylu.
Will pewnie wciągnął się w filozoficzne rozważania Ethana, zwłaszcza, jeśli ten dał mu jeszcze trochę alkoholu. Taki był z niego typ, gęba mu się otwierała w najmniej spodziewanym momencie. Spędzili więc wieczór całkiem miło, wcale nie dając sobie po mordzie, a ja tymczasem kończę, bo nie wiem, co się dzieje z Bostonem i trochę mi się tu już wszystkiego odechciewa, sorki :c

/zt.
_________________
Into the sunrise falling away now, and we
feel it all

 
   Podziel się na:  
Postman


POSTMAN

Wysłany: 2017-10-10, 22:46   





Listonosz właśnie dostarczył przesyłkę do tego mieszkania, która tak naprawdę nie wiadomo, czy była dla Jane, dla Ethana czy może dla Basila. Rzecz w tym, że w środku wielkiego pudła znajdowała się masa kasztanów i o ile nikt w tym mieszkaniu nie planował masowej produkcji kasztanowych ludzików, to ktoś prawdopodobnie się pomylił. Nim zdążyliście zdecydować co zrobić z owym pakunkiem małe pajączki o których istnieniu nie wiedzieliście rozeszły się po całym waszym mieszkaniu i teraz musicie walczyć z tą pajęczą inwazją.



 
   Podziel się na:  
Ethan Wild


Ethan Wild

model

...

26

Wysłany: 2018-04-01, 23:34   
   Nazywaj mnie: Kiki


/ sto lat później

No więc tak... Ethan na kilka miesięcy wyjechał z Bostonu, co dało się już zresztą zauważyć, ale tym razem nie zrobił tego na zasadzie "wychodzę i nie wiem kiedy wrócę" tylko wszystko ustalił z Basilem! Uprzedził go pewnie, że musi się ogarnąć i na jakiś czas stąd zniknąć bo życie znowu nieco wymykało mu się spod kontroli.
Zresztą tak wyglądało właśnie życie Ethana, kiedy myślał, że wszystko już jest dobrze i układa się tak jakby tego chciał, nagle przychodził ten moment w którym wszystko tracił i zostawał kompletnie sam. Mimo tego, że nie wierzył w miłość i związki to po raz kolejny uwierzył, że może jednak, że może to Devon jest tym jedynym, a tu.. no dupa generalnie. Stylista nie był tym jedynym i Ethan już więcej nie chciał go widzieć w swoim życiu, po prostu. Miał tego wszystkiego serdecznie dość. Każdy go zostawiał i za każdym razem kończyło się to tym samym, kiedy już myślał, że moze pora uwierzyć w miłość przekonywał się o tym, że to bujda.
Tak więc teraz oczywiście po raz kolejny postanowił, że koniec z facetami. Przynajmniej tymi na poważnie. Nie było sensu się w to bawić.
Dzisiaj był ten dzień, w którym po raz kolejny jego nogi przemierzały ulice Bostonu, choć już tym razem czuł się tutaj dziwnie to mimo wszystko chciał tutaj wrócić, spróbować jeszcze raz. Miał dobrą pracę i na dzień dzisiejszy nie miał zamiaru szukać nowej. Oczywiście jak zwykle wyjazd połączył z pracą, bo inaczej nie mógłby pozwolić sobie na kilkumiesięczną nieobecność w agencji. Dzisiaj wrócił i kompletnie nie wiedział co dalej.. Wszedł do mieszkania, a drzwi nie były zamknięte, więc podejrzewał, że Basil jest w domu... ewentualnie go nie było, a po prostu zapomniał zamknąć drzwi. Było też jeszcze kilka innych możliwości ale Ethan wolał o nich nie myśleć.
-Wróciłem!- krzyknął, oznajmiając współlokatorowi tą radosną nowinę.
_________________
<img src="http://i.imgur.com/4FP6ZF1.gif" style="width:245px;border-left: solid 5px gray;border-right: solid 5px gray; padding-bottom:65px;"><div style="width:230px; font-family: 'Amatic SC'; font-size:25px; color:gray;
text-shadow: 0px 3px 1px ;margin-top:-60px; text-align: right;">► Ethan Wild<div style="width:230px; font-family:'Quicksand'; font-size:9px; text-transform:uppercase; color: gray; text-align:justify; line-height:9px; padding-top: 10px;">Before I slip under your sheets
Can you give me something, please?
<div style="width:230px;font-family: 'Quicksand';font-size:9px;text-align:center;letter-spacing:3px;font-weight:bold;opacity:0.5;margin-top:-15px;">{ EDEN }
 
 
   Podziel się na:  
Basil Hightower


Basil Hightower

the way she does it is criminal

Juliette, what you do to me?


27

Wysłany: 2018-04-03, 14:07   
   Multikonta: Lyelle Paddington
   Nazywaj mnie: Patrycja


To bardzo miłe, że tym razem Ethan nie zapomniał o Bazylu i ustalili sobie wcześniej, co i jak. Hightower nie był ze współlokatorem jakoś wielce związany, no ale zawsze to warto wiedzieć, czy człowiek wraca, czy płaci, czy może najwyższy czas szukać sobie kogoś innego, żeby przypadkiem mu dodatkowe wydatki na łeb nie spadły. Nie mogły spaść, nie teraz (i nie przez następnych kilkanaście lat), bo miał na utrzymaniu własne dziecko i jego matkę. No i siebie oczywiście też, ale to najmniej istotny szczegół był.
Trafił mu się dzień wolny (to jakaś niedziela może?), od rana męczył się z esejami, które miał sprawdzić na następny tydzień, jednak popołudnie zarezerwował dla swojej córeczki, która choć była mała i wciąż niewiele rozumiała, i nawet za bardzo pobawić się z nią nie było można, to wciąż wymagała opieki, właściwie całodobowej. Bazyl wpadał do nich tylko czasami, choć mieszkały wraz z Juliette tylko piętro niżej, był jednak zajęty pracą, zakupami, i wszystkim innym, więc odciążanie Julki niespecjalnie mu wychodziło. Przynajmniej w taki dzień, jak dzisiaj, kiedy miał wolne, mógł wziąć małą Emily do siebie, by jego przyjaciółka miała trochę czasu w spokoju. Nie, żeby umiał obchodzić się z dziećmi, bo wcale mu to nie wychodziło, ale przynajmniej potrafił już poprawnie trzymać tego małego bąbla i zmieniać pieluszki tak, by nie zrobić dziecku krzywdy. Próbował do niej mówić, czytać jej bajki (no chyba, ze chciał ją uśpić, to wyciągał swoje stare podręczniki...), machać jej zabawkami przed twarzą, a teraz, w momencie, kiedy Ethan wszedł do domu, Bazyl próbował małą nakarmić. Więcej pomarańczowej papki ze słoiczka niż w jej brzuszku, znajdowało się na jej ubranku, śliniaczku, podłodze, krzesełku i ciuchach Bazyla, więc to generalnie było jedno wielkie pobojowisko, a gdy do uszu dziecka dotarł odgłos otwieranych drzwi i słowa Ethana, Emily odwróciła głowę w tamtą stronę tak, że nosem strąciła kolejną porcję papki z plastikowej łyżki na rękę taty. Bazyl westchnął z rezygnacją i odstawił posiłkowy zestaw na kuchenny blat.
- Przyszedł wujek Ethan, przywitamy się z nim? - rzucił tylko do małej, choć momentami przestawał wątpić, że rzeczywiście go choć trochę rozumie, po czym zabrał się za wyjmowanie jej z dziecięcego krzesełka, by w końcu posadzić ją sobie na biodrze i ruszyć do korytarza. Przedstawiali raczej żałosny widok, zwłaszcza Bazyl, który prócz brudu miał też minę cierpiętnika. - Cześć - sam rzucił do Ethana. - Już na stałe wróciłeś? Przepraszam za kuchnię, zaraz ją posprzątam - zaczął się z miejsca usprawiedliwiać, choć Wild nawet jeszcze tam nie zajrzał. No cóż, tak już miał, przynajmniej od jakiegoś czasu przepraszał, że w ogóle żyje.
_________________
 
   Podziel się na:  
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




wxv.pl - załóż forum dyskusyjne za darmo





W Bostonie zapanowała wiosna, a mieszkańcy miasta mogą czerpać z uroków jakie daje wyższa temperatura i słoneczne dni. Dla naszych graczy już wkrótce przewidujemy nowe wydarzenia, jedno z pewnością odbędzie się w kwietniu. Będzie pogodnie i przyjemnie bowiem szykuje się dla Was festiwal wiosenny.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Duis aute irure dolor in reprehenderit in voluptate velit esse cillum dolore eu fugiat nulla pariatur.
Strona wygenerowana w 0,19 sekundy. Zapytań do SQL: 7