Witaj w Bostonie! Strona Główna



Poprzedni temat «» Następny temat
Alejki Sklepowe
Autor Wiadomość
Adrienne Simmons


Adrienne Simmons

kelnerka, która ciągle

SZUKA miłości


26

Wysłany: 2018-03-07, 17:21   
   Multikonta: Iris, Jenna, David, Adam
   Nazywaj mnie: Aga


Adrienne miała na głowie nieco więcej niż zwykle, chodziła na kurs tańca i zapisała się do grupy teatralnej i biegała na wszelkie zajęcia i próby po pracy. I gdzie tu jeszcze miała czas na coś innego? Ano miała, bo jeśli chodziło o zbiórki charytatywne to nie trzeba jej było długo namawiać. I kiedy Lucille dała jej znać o kolejnej zbiórce, Ade się nie zastanawiała. Po prostu od razu powiedziała, że jest w tym dniu i o tym czasie wolna (chociaż miała pewnie jakieś zajęcia, ale miała swoje priorytety) i zgłosiła się na miejscu spotkania. Trafiła im się dobra miejscówka, bo nie musiały marznąć. Przy okazji mogły obczaić sobie co się dzieje w sklepach i gdzie są jakieś wyprzedaże. Ade na pewno skorzysta.
Ludzie patrzyli na nie z mieszanymi uczuciami. Jedni uśmiechali się i wrzucali im do puszek jakieś drobne, a inni... no właśnie. Ćwiczyli manewr wymijający, którego Simmons tak bardzo nie lubiła. Kilka razy była gotowa podstawić takim nogę, gdy w pośpiechu szli obok, ale jakoś się powstrzymywała. Wszak była osobą kulturalną, prawda? Na szczęście nie było tak źle i nie musiały się tak bardzo wkurzać.
- Zgadzam się - potwierdziła zapytana. - Przy okazji pójdę na siku - powiedziała cicho, by tylko koleżanka ją słyszała. Była wytrwała, ale ta wcześniejsza kawa sprawiła, że miała swoją potrzebę.
- No tak - podparła bok, patrząc jak kolejna osoba je wyminęła. - Dzięki za nic - odparła trochę głośniej.
- Udają, że nie widzą. Nawet nie chcą spojrzeć na co zbieramy te pieniądze - powiedziała zdenerwowana. Jednak natychmiast musiała przybrać nieco weselszą minę, bo podeszła do nich jakaś para, która chętnie podzieliła się drobnymi.
- Dziękuję - powiedziała Ade i odwróciła się w stronę Lucille.
- A teraz naprawdę pójdziemy coś zjeść. Cieszę się, że mi dałaś znać. Zbiórka to jedno, ale możemy sobie trochę pogadać przy okazji. Jakoś dawno nam nie było po drodze - uśmiechnęła się ciepło.
_________________
 
   Podziel się na:  
Lucille Clark


Lucille Clark

Jedź ze mną

na koniec świata


27

Wysłany: 2018-03-14, 13:48   
   Multikonta: Lyelle Paddington
   Nazywaj mnie: PsychoPatka


Clark niespecjalnie przejmowała się ludźmi, którzy celowo ją omijali, byle tylko nie zbliżyć się do puszki, byle tylko nikt ich nie zaczepił prosząc o wspomogę. Byli ludzie, którzy chcieli wesprzeć zbiórki charytatywne, byli tacy, którzy nie mieli na to możliwości, bo nie pozwalały im środki finansowe - okej, może to tylko kilka centów, może dolar, ale takich zbiórek był mnóstwo, i jakby do każdej wrzucić dolar, to w końcu uzbiera się z tego całkiem niezła kwota, więc dla niektórych lepiej po prostu nie zaczynać - ale zdarzały się też takie osoby, które nie chciały pomagać. Jedni potrafili odmówić, inni nie byli na tyle asertywni, może w jakiś sposób wprawiało to ich w dyskomfort i woleli uniknąć konfrontacji. Dla Lu, to było w porządku. Dopóki nie mierzyli ich krzywymi spojrzeniami, dopóki nie obrzucali bluzgami i nie byli agresywni, wszystko było w jak najlepszym porządku. Nie każdy musiał pomagać, nie każdy mógł, a akurat one nie wiedziały, jaka historia kryje się za każdym z tych ludzi i zdecydowanie, nie im dane było ich oceniać.
- W porządku, to chodźmy na siku - zachichotała, też przy okazji ściszając głos. Nie chciała narobić koleżance wstydu, chociaż jak dla niej, to przecież nic wstydliwego - każdy sikał, prawda? - Och, nie bierz tego tak do siebie. Przecież to normalne - nie żeby ją to w jakikolwiek sposób cieszyło. Znieczulica społeczna to nic dobrego, ale akurat w tej kwestii, teraz, jako wolontariuszki, niewiele mogły zrobić. Same starały się pomagać, i to było najważniejsze. Ale świata nie zbawią, nie są w stanie wejść w głowy poszczególnych ludzi, by zmienić ich sposób myślenia. Przez cały ten czas Clark nie przestawała się uśmiechać, także w kierunku pary, która wrzuciła pieniądze do puszki koleżanki. - W porządku, to siku i potem coś zjemy - skinęła ochoczo głową, po czym obróciła się i ruszyła w stronę toalet, bo chyba od tego najlepiej będzie zacząć. - Och, wiem! Strasznie zabiegana jesteś ostatnio - pokręciła głową, i niby to zacmokała z dezaprobatą, ale był to żart, bo tak naprawdę w jej własnym życiu nie było wiele lepiej, i przecież nie jest to wcale nic złego. - Opowiedz mi w takim razie, co pochłania tyle twojego czasu - uśmiechnęła się szeroko, gotowa na tę historię, jednocześnie popychając drzwi toalety i wchodząc do środka.
_________________
 
   Podziel się na:  
Adrienne Simmons


Adrienne Simmons

kelnerka, która ciągle

SZUKA miłości


26

Wysłany: 2018-03-14, 14:40   
   Multikonta: Iris, Jenna, David, Adam
   Nazywaj mnie: Aga


- Sama musisz mi opowiedzieć co u ciebie - powiedziała, gdy wchodziły do toalet. Natychmiast omiotła wzrokiem pierwsze pomieszczenie, gdzie były umywalki i sprawdziła, czy aby jest mydło i ręczniki. Suszarki zawsze się psuły, więc nie było co na nie liczyć. Później Adrienne poszła do następnego pomieszczenia, gdzie były toalety. I załatwiła szybko potrzebę, co przywitała z ulgą. Wiadomo jak to jest. Kiedy wyszła i poszła umyć ręce, mogła odpowiedzieć na pytania.
- Zachciało mi się dodatkowej pracy - powiedziała tajemniczo, ale szybko zaspokoiła ciekawość Lucille.
- Zapisałam się na kurs tańca, to raz. A dwa - tu urwała, bo właśnie zaczęła suszyć ręce. Jednak sprzęt działał, na szczęście. Kiedy urządzenie się wyłączyło i nastała cisza, mogła kontynuować.
- A dwa, chodzę na spotkania amatorskiej grupy teatralnej. Nie wiem dlaczego mi się tego zachciało, jakbym po pracy nie była wykończona, no ale... - wzruszyła ramionami.
Kiedy obie panie były gotowe do wyjścia, mogły już pomyśleć o jedzeniu. Wiadomo, wszędzie było trzeba trochę poczekać, ale dziewczyny nadrobią w ten sposób pewien czas, w którym się nie widziały.
- I wcale nie chcę zostać aktorką, po prostu mi się to podoba. Ale jak nie będę dawać rady zrezygnuję. Dalej kontynuuję pomoc przy eventach na rzecz sierocińca i powoli zaczynamy fazę wiosenną. Zbliżają się festyny, aukcje, różne takie wydarzenia - Ill wiedziała o co chodzi najlepiej, w końcu sama angażowała się w dzieła charytatywne, więc nie musiała jej Ade tłumaczyć. Pewnie się nawet spotkają na jakiejś zbiórce czy zabawie dobroczynnej.
- No i to tyle w skrócie u mnie. Poza tym, że ostatnio miałam pecha i stłukłam dwa talerze w robocie. Na szczęście były puste, ale musiałam za nie zapłacić. Dawno mi się to nie zdarzyło. Ale nie ma się czym przejmować, to nic wielkiego, zdarza się najlepszym - no właśnie, praca kelnerki wiązała się z takimi wypadkami, dlatego nie było się czym smucić. Owszem, wolałaby nie wyjść na taką ofermę, miała już kilkuletnie doświadczenie, ale każdemu może się zdarzyć - w lokalu czy we własnym domu.
- A teraz czas na ciebie, co tam słychać? - dziewczyny pewnie doszły już do jakiegoś miejsca, gdzie mogły usiąść i zamówić sobie coś do jedzenia i picia. Także klapnęły sobie gdzieś w kąciku i mogły przejrzeć menu.
_________________
 
   Podziel się na:  
Lucille Clark


Lucille Clark

Jedź ze mną

na koniec świata


27

Wysłany: 2018-03-21, 19:48   
   Multikonta: Lyelle Paddington
   Nazywaj mnie: PsychoPatka


- Opowiedziałabym, gdyby było o czym - potrząsnęła głową ze śmiechem. Okej, może faktycznie też była zabiegana, ale tak naprawdę ostatnio niewiele się u niej zamieniało, jej życie powoli stawało się monotonne. Nie przepadała za takimi momentami, niedługo już na bank będzie potrzebowała zmiany, i to porządnej. Jeszcze nie wiedziała, jak to będzie dokładnie wyglądało, ale... może czas zmienić miejsce do życia? Ponownie. Kiedy Ade weszła do kabiny, Ill ruszyła jej śladem, zajmując oczywiście kabinę obok. Nic tak nie zbliża ludzi, jak zgranie w czasie dźwięku strumieni moczu uderzających o porcelanę muszli toaletowej. Udało się jej jednak wyjść szybciej, choć to przecież nie były żadne wyścigi, więc kiedy Ade do niej dołączyła, Ill już myła ręce. Słuchała koleżanki uważnie, niemal bezwiednie zgarniając swoje rzeczy i podążając za nią w kierunku jakiejś jadłodajni.
- Jestem naprawdę pod wrażeniem - podsumowała w końcu, uśmiechając się do Simmons. - Kurs tańca to najlepsze, co mogłaś dla siebie zrobić - pokiwała pewnie głową. Już ona wiedziała, co mówi! Jej samej taniec przyniósł mnóstwo korzyści. Poznała lepiej siebie i swoje ciało, nie mówiąc już o tym, że zwiedziła trochę świata i właściwie stała się dzięki niemu taką osobą, jaką jest teraz. Och, potańczyłaby znów, gdyby tylko znalazła trochę czasu. - Jaka to dodatkowa praca? - spytała jeszcze, wyciągając rękę po kartę z menu, by na szybko spojrzeć, co miała do wyboru. - U mnie, hmm... Mówiłam ci, że pracuję teraz w wypożyczalni video, prawda? No więc wciąż tak siedzę, i czasami w weekendy opiekuję się dziećmi, mam kilka świetnych pociech, do których wpadam. Tak naprawdę, dopiero zbieram na kurs fotograficzny, strasznie drogie to pieruństwo - pokręciła z zażenowaniem głową. - Chciałabym gdzieś pojechać, wiesz? Chociaż na chwilę. Pojedźmy gdzieś - rzuciła od razu. No dalej, niech się Ade nie daje długo namawiać! Lu nie miała jednak możliwości, by bardziej prześwidrować ją spojrzeniem, bo do stolika podeszła kelnerka, by zebrać od nich zamówienie. Clark zamówiła jakąś herbatę i jednego z tańszych burgerów. Przynajmniej nie musiała się wybitnie pilnować z dbaniem o linię, to przychodziło do niej samo.
_________________
 
   Podziel się na:  
Adrienne Simmons


Adrienne Simmons

kelnerka, która ciągle

SZUKA miłości


26

Wysłany: 2018-03-23, 15:47   
   Multikonta: Iris, Jenna, David, Adam
   Nazywaj mnie: Aga


- Podoba mi się na tym kursie - przyznała. - I pewnie szybko nie zrezygnuję. Nie męczy mnie to, wręcz przeciwnie, odpręża. Dobrze mi z tym. Zupełnie jakbym od zawsze poszukiwała czegoś takiego dla siebie. No ale wcześniej nie było mnie na to stać i w ogóle. Kelnerkom wiele nie płacą - skrzywiła się.
- No ale odłożyłam trochę, wspomaga mnie też czasem rodzina i jakoś leci - wzruszyła ramionami.
- Kolega szukał też asystentki przy sesjach zdjęciowych, to się załapałam jeszcze dodatkowo na to. Ale to tylko dwa razy w tygodniu, bo sam pracuje w innej branży i w ogóle. Ciągle coś. Ostatnio zostało mi mało czasu na cokolwiek, ale wolę to od nudy. Szkoda tylko, że doba jest taka krótka i tak mało jest czasu na spotkania z przyjaciółmi - bo praca pracą, ale należy się człowiekowi też trochę odpoczynku. Simmons biegała z jednego miejsca do drugiego. Ale wiedziała na co się pisze. Najwyraźniej jej to odpowiadało, chociaż czasem czuła, że to dość dużo jak na jedną osobę.
- To chyba kwestia organizacji czasu, że ze wszystkim wyrabiam - wyraziła myśli na głos.
- Tak, wspominałaś - odpowiedziała na pytanie dotyczące zajęcia Lucille. - Jak ci tam? Chyba trochę nudno, co? Ale ważne, że coś się robi. Ciekawiej masz z tymi dziećmi. Z nimi nie ma czasu na nudę, ale trzeba mieć oczy dookoła głowy. Mimo wszystko chyba to ciekawe doświadczenie. Dzieci są kochane - Adrienne lubiła dzieciaki, dlatego też chętnie im pomagała. Na ile miała czasu, na tyle było ją stać na przebywanie z nimi. Ale chyba nie podjęłaby się opieki na dłużej. Trochę się obawiała, że nie dałaby sobie rady i coś schrzaniła. A błąd mógł się okazać fatalny w skutkach.
- Trafiłaś w sedno - odparła na jej kolejną myśl. - Sama o tym myślałam. Odpoczęłabym od tego wszystkiego, co mnie otacza. Poczułabym się wolna i naładowała baterie. Czasem czuję się jak wrak człowieka - przyznała.
Kiedy podeszła kelnerka, Ade zamówiła dla siebie wodę i frytki. Miała nadzieję, że się tym trochę zapcha.
- Można by wynająć na weekend domek za miastem i pooddychać świeżym powietrzem. Albo wsiąść do samochodu i zobaczyć, gdzie nas dowiezie do pierwszego tankowania - uśmiechnęła się.
- Ale podoba mi się ten pomysł.
_________________
 
   Podziel się na:  
Lucille Clark


Lucille Clark

Jedź ze mną

na koniec świata


27

Wysłany: 2018-03-29, 18:15   
   Multikonta: Lyelle Paddington
   Nazywaj mnie: PsychoPatka


- Z tańcem tak jest! - przyklasnęła w dłonie z entuzjazmem. Och, gdyby tylko mogła, sama chętnie wróciłaby na kursy tańca. Niestety, póki co zostawało jej tańczenie we własnym pokoju do muzyki z laptopa. Musiała wybierać, nie byłą w stanie opłacić wszystkich kursów jednocześnie, a ponieważ tańczyć już umiała, teraz postawiła na fotografię. Owszem, mogło się wydawać, ze robienie zdjęć to nie taka wielka sztuka, ale prawda była zgoła inna, a skoro Ill pragnęła załapać się jako fotograf podróżniczy czy wojenny, to bez takiego kursu ani rusz. No ale to były trochę dalekie plany, do wszystkiego musiała dojść swoim tempem. - Też najbardziej nad tym ubolewam, ale to dobrze, jak coś się dzieje, przynajmniej się nie nudzisz - uśmiechnęła się promiennie. Sama dokładnie z takiego założenia wychodziła. Sama odpoczywała aktywnie, nie wylegując się na kanapie czy siedząc przed telewizorem albo laptopem. Takie nic nie robienie męczyło ją najbardziej. - Jest w porządku, chociaż wydaje mi się, ze wypożyczalnia coraz słabiej przędzie. Kto wie, może znów czeka mnie niedługo zmiana pracy - wzruszyła ramionami. Może nie była do tego pomysłu wielce entuzjastycznie nastawiona, ale też nie miał być to dla niej koniec świata. Odkąd skończyła liceum, a może nawet wcześniej, przerabiała mnóstwo miejsc zatrudnienia i żadna praca nie była jej straszna. - Lubię dzieci, a wiesz, byłam w Etiopii na wolontariacie i opiekowała się tam maluchami, trochę ich też uczyłam. To doświadczenie, na które rodzice dobrze patrzą, gdy zastanawiają się nad zatrudnieniem mnie - pokiwała głową. Ona nie miała problemu z opiekowaniem się nimi. Poza kursem pedagogicznym, który swego czasu przeszła, dużo dawały jej doświadczenia zdobyte w Afryce czy w innych zakątkach świata. - Och, to świetny pomysł! Musimy tak zrobić - z tego wszystkiego aż złapała Ade za ramię - nie mocno, w żadnym wypadku nie robiła jej krzywdy, po prostu bardzo się podekscytowała tym pomysłem. - Zbierzmy większą ekipę, to znaczy, w moim aucie spokojnie zmieszczą się cztery osoby, a przy odrobinie wysiłku pięć. Może ktoś ma większy samochód, no a jak nie, to pojedziemy moim, i wyjdzie taniej za tą benzynę, i w ogóle, będzie super - uśmiechnęła się szeroko. Podobała jej się ta wizja, zdecydowanie. Nie wiedziała jeszcze, kogo mogłyby zabrać, ale ktoś się na pewno znajdzie. No i oczywiście będzie trzeba obadać wcześniej trasę, aby nie zostać bez paliwa na jakimś pustkowiu, albo chociaż wziąć zapas w baniakach, i po prostu ruszyć gdzieś przed siebie, dokładnie tak, jak lubiła. Mogła zacząć planować te wycieczkę już zaraz.
_________________
 
   Podziel się na:  
Adrienne Simmons


Adrienne Simmons

kelnerka, która ciągle

SZUKA miłości


26

Wysłany: 2018-03-31, 17:57   
   Multikonta: Iris, Jenna, David, Adam
   Nazywaj mnie: Aga


- Może akurat będzie dobrze, a jeśli nie, to znajdziesz inne zajęcie. Jesteś bystra, zaradna i szybko się uczysz, dasz radę - bo czemu i nie? Niestety takie było życie, że przytrafiały się takie momenty, gdy człowiek stoi na skrzyżowaniu i zastanawia się, w którą stronę pójść.
- Ja sama czasem się zastanawiam nad tym, czy nie rzucić kelnerowania. Niby robię to od dawna, mam wprawę, potrafię zanieść kilka talerzy równocześnie i w ogóle, ale od tego jeszcze garba dostanę. Ile można biegać z tacą, jak myślisz? - pytanie retoryczne. - Wiem, że stać mnie na więcej, tylko nie wiem, co mogę robić innego. Może te dodatkowe zajęcia mnie zmotywują do ruszenia tyłka i próby posmakowania innego życia. Mogłabym rozwinąć zainteresowania i w ogóle. Ale z drugiej strony mam stałe zatrudnienie i jestem niezależna, co mi się podoba. Sama nie wiem - westchnęła i wzruszyła ramionami. jeśli ktoś nie wiedział, co ma robić w życiu, to na pewno Adrienne pasowała do tego opisu. Trzymała się tego, co ma, ale nie było to spełnieniem jej ambicji.
- Pomyśl nad zmianą, może dobrze ci to zrobi - jakby sama nie myślała tak samo. Może i jej by się wiodło lepiej, gdyby zmieniła miejsce pracy. Tylko co może robić? No właśnie. Trochę nie miała pomysłów i ogólnego widoku na przyszłość.
- Ja chyba zostanę przy swojej robocie do czasu, aż mnie nie wykopią. I tyle będzie z moich marzeń i planów. Ja to się dopiero do niczego nie nadaję - mruknęła, doskonale wiedząc, że była z leksza do niczego.
- No to załatwione, zgadamy się z najbliższymi nam osobami i może się uda taki wyjazd - sama była podekscytowana, dlatego na reakcję Lucille Ade zareagowała uśmiechem.
- Trzeba ustalić jakiś potencjalny termin wycieczki, zgadać się z grupą, by każdemu pasowało i możemy jechać. Myślę, że taki wyjazd dobrze nam zrobi, plus dostarczy niezapomnianych wrażeń. Zabierzemy aparat i uwiecznimy nasze przygody - rozmarzyła się.
- Tak, podoba mi się to, zdecydowanie - Ade już była myślami w podróży.
- Dobrze, że wspomniałaś o czymś takim.
_________________
 
   Podziel się na:  
Lucille Clark


Lucille Clark

Jedź ze mną

na koniec świata


27

Wysłany: 2018-04-05, 21:36   
   Multikonta: Lyelle Paddington
   Nazywaj mnie: PsychoPatka


- Och, oczywiście, że tak - przytaknęła ze śmiechem. - Zresztą, nie można ciągle stać w miejscu - mówiąc to, miała na myśli nie tylko metaforyczne stanie w miejscu w swoim życiu, ale także najbardziej dosłowne podróże czy zmianę pracy. Nigdy tego nie lubiła. - Chociaż muszę przyznać, że ostoja w postaci stałej pracy, to całkiem miła rzecz. Ale chyba i tak już za bardzo się zasiedziałam w Bostonie - wzruszyła ramionami. Właśnie dlatego musiała gdzieś wyjechać, choćby na chwilę. - Zawsze możesz zastanowić się nad czymś innym, nie rezygnując z pracy kelnerki. Nie musisz zaraz jej rzucać i szukać od zera, po prostu zastanów się, co by ci sprawiało satysfakcję. Z góry mówię, że wyżyć z tańca to ciężka sprawa - skrzywiła się. Sama też by chciała, no jasne, ale aby móc kogoś nauczać za pieniądze, trzeba mieć ukończone odpowiednie kursy, no i przede wszystkim świetnie tańczyć, najlepiej więcej, niż jeden styl czy rodzaj tańca, a takich rzeczy nie da się nauczyć w kilka miesięcy. Wszystkie tygodniowe kursy mogły się wypchać - to nie najgorsza sprawa, kiedy człowiek miał się nauczyć jednego układu na swój pierwszy weselny taniec, ale nie jeśli człowiek faktycznie chciał nauczyć się tańczyć. Do tego trzeba lat, często kilkunastu, nie kilku. - Hej, nie mów tak - oburzyła się, słysząc negatywne słowa Ade o sobie samej. - Oczywiście, że nie jesteś do niczego. Przecież świetnie sobie radzisz - wyciągnęła dłoń nad stołek i delikatnie przykryła nią dłoń przyjaciółki, by w ten sposób okazać jej trochę wsparcia. - Jakbyś była do niczego, to nie robiłabyś tylu świetnych rzeczy - a przecież robiła, tańczyła, pracowała, i nawet chodziła na zbiórki charytatywne. Była dobrym człowiekiem, to przecież się liczy. Każdy mógł mieć gorszy dzień. - Oczywiście, będzie świetnie - pokiwała głową z szerokim uśmiechem. - Kogo możemy zabrać, jak myślisz? - pewnie miały jakichś wspólnych znajomych, choć nie tylko, ale Ill nie miałaby nic przeciwko poznaniu nowych ludzi, oczywiście.
_________________
 
   Podziel się na:  
Adrienne Simmons


Adrienne Simmons

kelnerka, która ciągle

SZUKA miłości


26

Wysłany: 2018-04-09, 13:40   
   Multikonta: Iris, Jenna, David, Adam
   Nazywaj mnie: Aga


- Tak, to trudne - zgodziła się ze słowami koleżanki. - Wcale nie wiem w czym jestem dobra, albo w czym mogłabym się sprawdzić. Wypadałoby się chyba zapisać na jakiś kurs albo pójść na studia, póki jeszcze są jakieś chęci. Sama nie wiem - czasem dopadały ją wątpliwości dotyczące życia i sama nie wiedziała co zrobić ze sobą. Miała pracę, która nie była spełnieniem jej marzeń, ale była i miała na życie trochę pieniędzy. Stać ją było na takie zajęcia tańca czy zapisanie się do kółka teatralnego. To też było coś, ale zbytnio nie widziała w tym swojej przyszłości.
- Jestem beznadziejnym przypadkiem - uśmiechnęła się. Mimo wszystko nie traciła ducha i potrafiła się śmiać z siebie. To się ceniło. Adrienne naprawdę miała do siebie wielki dystans. Szkoda tylko, że popadała w takie dołki - najczęściej krótkotrwałe - i trochę się smuciła.
Na szczęście miała inny temat do omówienia.
- Zapytam Emmę, ona jest taka kochana, może się z nami zabierze - powiedziała z namysłem. Tak, Baker była dobrym wyborem, była przemiła, szalona i pasowała do tego wyjazdu jak ulał.
- I przydałby się co najmniej jeden facet, dla bezpieczeństwa - lepiej mieć ze sobą jakiegoś obrońcę w razie namolnych ludzi, których można było spotkać wszędzie.
- Musimy też ustalić jakiś termin i powoli się szykować - trzeba było zebrać ekipę, załatwić sobie wolne w pracy i tak dalej.
- Tak, ten wyjazd dobrze mi zrobi - trochę poprawił się jej humor.
_________________
 
   Podziel się na:  
Lucille Clark


Lucille Clark

Jedź ze mną

na koniec świata


27

Wysłany: 2018-04-15, 20:05   
   Multikonta: Lyelle Paddington
   Nazywaj mnie: PsychoPatka


- Chciałabyś iść na studia? - spojrzała z zaciekawieniem na Ade. Sama nie skończyła żadnej uczelni, jedynie pojedyncze kursy, które pozwoliły nabyć jej jakiekolwiek kwalifikacje, ale od zawsze twierdziła, ze właściwie nie jest jej to do niczego potrzebne. Wolała skupić się na zdobywaniu wiedzy na własną rękę, miała wrażenie, jakby typowa uczelnia trochę w tym przeszkadzała. Była dla ludzi, którzy mieli czas i fundusze, a którzy niekoniecznie bardzo chcieli się uczyć. Nie przeszkadzał im nadmiar bezcelowych zajęć niemających związku z głównym kierunkiem, albo potrzebowali kogoś, kto będzie sprawował nad nimi nadzór poprzez wszelkie sprawozdania, testy i egzaminy. Kiedy ona szła na kurs, to uczyła się dla siebie, tak, że końcowy egzamin był dla niej tylko formalnością, a do tego mogła się wówczas skupić na tym, co faktycznie ją interesowało. No i, choć może taki kurs wymagał wyłożenia pewnej sumy pieniędzy, to na pewno wychodził w ostatecznym rozrachunku na tańszy. Może nie miała przez to tytułu wyższego, ale ten chyba nie był jej póki co potrzebny do szczęścia. Co oczywiście nie znaczyło, że odradzałaby Adrienne pójście na studia. Skąd! Jeśli tylko miała na to ochotę, czuła się na siłach, była zdania, że to właśnie to, czego potrzebuje, to Ill jak najbardziej by ją wsparła w tym pomyśle. - Nieprawda, nie możesz tak myśleć - pokręciła stanowczo głową. - Pesymistyczne podejście w niczym ci nie pomoże, a nie masz do niego najmniejszych powodów. Przecież jesteś super. Nie od razu Rzym zbudowano - puściła do Ade oczko i uśmiechnęła się. Tak naprawdę, czy nie były w trochę podobnej sytuacji? - Nie wiem, czy znam Emmę - zmarszczyła brwi i zrobiła minę pełną skupienia, próbując skojarzyć to imię, ale chyba jej się w końcu nie udało. - Byłoby fajnie, jakby z nami pojechała. Spytam kilku osób, czy by chciały, a potem pomyślimy o terminie, żeby wszystkim pasowało. No, ale pewnie im szybciej, tym lepiej - uśmiechnęła się szeroko. Na stoliku pojawiły się ich zamówienia, więc zabrała się za pałaszowanie swojego. Nie mogły tu przecież siedzieć i plotkować w nieskończoność, musiały niedługo wrócić do pracy, pieniążki na szczytne cele same się nie uzbierają.
_________________
 
   Podziel się na:  
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




wxv.pl - załóż forum dyskusyjne za darmo





W Bostonie zapanowała wiosna, a mieszkańcy miasta mogą czerpać z uroków jakie daje wyższa temperatura i słoneczne dni. Dla naszych graczy już wkrótce przewidujemy nowe wydarzenia, jedno z pewnością odbędzie się w kwietniu. Będzie pogodnie i przyjemnie bowiem szykuje się dla Was festiwal wiosenny.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Duis aute irure dolor in reprehenderit in voluptate velit esse cillum dolore eu fugiat nulla pariatur.
Strona wygenerowana w 0,19 sekundy. Zapytań do SQL: 8