*

Witaj w Bostonie! Strona Główna




Poprzedni temat «» Następny temat
Bar
Autor Wiadomość
Basil Hightower


Basil Hightower

the way she does it is criminal

Juliette, what you do to me?


27

Wysłany: 2016-08-09, 00:06   
   Multikonta: Lyelle Paddington
   Nazywaj mnie: Patrycja


Mamo, jakby Bazyl kupił kiedyś komuś bieliznę, to chyba sam spaliłby się ze wstydu. Wystarczy, że sobie kupuje gatki z nadrukami godnymi przedszkolaka. W prezentach też nie był dobry. Kupił jej przycisk do papieru, totalnie bezosobowy, no halo. Podobno to tylko kobiety są jak wino, więc Tyler za bardzo nie ma na co liczyć. Bazyl na przykład wcale się nie łudził. Odkąd został kocią mamą, poczuł się zupełnie spełniony w tematach rodzinnych.
- Nie, nie jestem, jeszcze nie skończyłem studiów, ostatni rok na JD - odpowiedział Tyler'owi, jednocześnie stając się typowym, stereotypowym studentem prawa, który musi się tą informacją podzielić już na początku rozmowy. Tyle że niespecjalnie był już z tego dumny i chyba w końcu nie zostanie żadnym prawnikiem, no ale, wszystko jeszcze przed nim.
Bazyl mógł pić, co chyba wyraźnie zademonstrował zamawiając szklankę whiskey. Musiał uważać, bo jego organizm wciąż był trochę osłabiony, ale ostatecznie chemię skończył już kilka miesięcy temu, no i odrobina alkoholu nie była wcale zakazana. Właściwie pierwsze, co zrobił po wyjściu ze szpitala po ostatniej dawce chemii, to było pójście na piwo, taki z niego rebel. No, i akurat Ethana całkiem lubił, choć pewnie odkąd razem zamieszkali tamten irytował go niemal wszystkim - od kota do zagrzanej deski od kibla.
Uśmiechnął do Anabelle w ramach podziękowania za toast. Nie miał nic przeciwko, zdrowie ważna rzecz, o czym sam przekonał się całkiem niedawno. Chociaż może toast za jej zdrowie albo jej osobą powinien być pierwszy? Stuknął się z nią szklaneczką, może przy okazji jeszcze z kimś innym, upił kilka łyków, a potem odwrócił się tyłem do ludzi ze starej kancelarii Anabelle, starając się ich unikać. Też miał okazję z nimi pracować, chociaż w tamtym czasie akurat jeszcze nie znał panny Loboutin, ale nie miał specjalnej ochoty na rozmowy z nimi. Miło wspominał staż, ale był w trakcie dokonywania poważnych zmian w swoim życiu. Zauważył, że obok niego wciąż (znów?) stoi Tyler, więc odwrócił się do niego.
- Długo znacie się z Anabelle? - mistrz w wyszukiwaniu neutralnych pytań, proszę państwa! No cóż, mógł pytać o zawód, rodzinę czy sposób poznania, ale akurat o tych rzeczach sam nie chciał mówić, uznawał więc, że dla innych ludzi wiele podobnych tematów może być drażliwych. To właśnie dlatego rozmawianie z obcymi jest takie trudne, meh.
_________________

Baby it's cold outside
I’ll hold your hands, they're just like ice


 
   Podziel się na:  
Ethan Wild


Ethan Wild

model

with Devon


Wysłany: 2016-08-10, 19:52   
   Nazywaj mnie: Kiki


Widocznie w przypadku Basila i Ethana lepiej było kiedy mieszkali osobno. Kiedy już zamieszkali razem częściej były między nimi jakieś konflikty i to pewnie zupełnie niepotrzebne. No ale co poradzić, takie życie. Wild właściwie nic do niego nie miał także..
Ethan podniósł szklaneczkę na toast, a po wypił zawartość. Stwierdził, że nie będzie się teraz wtrącał do basilowych rozmów bo nie było po co i poszedł sobie poznawać jakiś ludzi, pewnie z kimś tam zamienił kilka słów. Nie zamierzał tak stać jak kołek, bo to przecież nie w jego stylu. W między czasie dostał dziwną wiadomość od Devona, która w ogóle mu się nie spodobała. Starał się to zignorować i wrócić myślami na imprezę. Wpadł na Anabelle i przyjaźnie się do niej uśmiechnął, nie miał powodów by było inaczej.
-Nie, nie studiuję.- odpowiedział na jej pytanie. -Jestem modelem.- dodał zaraz. -A ty tak dokładnie czym się zajmujesz? Bo właściwie to od Basila niewiele wiem.- po prostu go tutaj przyciągnął i praktycznie nic mu nie powiedział, także musiał sam zdobyć jakieś informacje, a widocznie nie słuchał. Wiedział, że w towarzystwie nieładnie jest czytać wiadomości ale telefon w jego kieszeni znów zawibrował i musiał przeczytać wiadomość, zmarszczył brwi. -Przepraszam cię ale chyba będę musiał iść.- powiedział do Anabelle i zaczął wystukiwać literki na ekranie, podejmując powoli dość poważną decyzję i w sumie nie miał czasu na wyjaśnienia. Wiedział, że może zrobić z siebie kompletnego kretyna ale trudno, teraz albo nigdy czy coś. Schował telefon do kieszeni i odnalazł Basila. -Będę musiał cię zostawić, chyba że chcesz mieć na głowie dwa koty do końca życia. Przepraszam, ale to ważne.- powiedział mu w biegu i szybko wyszedł z klubu zastanawiając się co on tak właściwie może zrobić, na razie musiał złapać taksówkę na lotnisko. Tak.

zt
 
 
   Podziel się na:  
Tyler Evans
[Usunięty]

Wysłany: 2016-09-14, 14:29   

Powiedzmy, że mój post dojrzewał niczym ser pleśniowy i dlatego potrzebował do tego tak wiele czasu. To nie ma nic wspólnego z moim gapiostwem.
– Student. Od razu mi raźniej – czekał przez chwilę na dalszą część, która następuje po formułce „studiuje prawo”. Ale nie doczekał się, że zaraz padnie „jestem weganinem i ćwiczę crossfit”. Chyba będzie musiał porzucić stereotypowe myślenie o studentach prawa. Cała reszta adwokackiej śmietanki towarzyskiej okazała się być taka, jak się Tyler spodziewał. Nieco oficjalna, ale przypuszczał, że jeszcze za mało wypili, żeby towarzystwo się rozkręciło. Sam Evans czuł się jeszcze nieco sztywno i nieswojo, ale napój w szklaneczce miał mu pomóc w przetrwaniu tego wieczoru. Nie był absolutnie negatywnie nastawiony, ale nie znał tu niemal nikogo prócz Anabelle. Już rozumiał jak czują się osoby towarzyszące, kiedy nagle zostawi się je same. Oczywiście poradziłby sobie w znany sposób, znajdując jakieś miłe, kobiece towarzystwo, ale nie wypadało tego robić na urodzinach kobiety.
– Nie. Wpadliśmy na siebie zupełnie przypadkiem, a potem zdążyła uratować mi życie. Taka gapa ze mnie, że wykończyłyby mnie orzechy. Albo sąsiadka, która przyniosła ciasto orzechowe. To byłoby bardziej prawdopodobne – pokręcił lekko głową i zaśmiał się ze swojej własnej głupoty. Tak bywa. Nie czepiłby się nawet tego ciasta, gdyby nie fakt, że udało im się dotrzeć tylko do kuchni – Mam u niej dług wdzięczności.
 
   Podziel się na:  
Misery Mickey
[Usunięty]

Wysłany: 2017-04-18, 23:06   

/po Brianie.

Kto by się spodziewał, że laski po trzydziestce jeszcze się hajtają? To znaczy, no jasne, zdarza się, ale najczęściej są one już po przynajmniej rozwodzie. Mogą być nawet wdowami. Misery dostawała co rusz jakieś zaproszenie na ślub, w większości niestety musiała odmówić, bo akurat nie mogła się wyrwać do Chicago, albo zwyczajnie miała inne obowiązki. Prawda była taka, że raczej gówno ją obchodziły czyjeś wesela, skoro z ludźmi nie rozmawiała od lat, a jeszcze miała wyrzucać kasę na ich prezent? No way. Tym razem było jednak inaczej, bo ślub brała jedna z dziewczyn, z którymi trzymała się od początku swojego pobytu w Bostonie, a właściwie tę akurat poznała jeszcze wcześniej, kiedy czasami bywała u brata. Trzymały się razem i widywały co rusz, więc Mickey mogłaby mieć trochę większe wyrzuty sumienia, gdyby się nie pojawiła. Ale plus tej sytuacji był jeszcze jeden. Koleżanka nie była ani wdową, ani rozwódką, zaś wieczór panieński to najlepszy element całej tej weselnej szopki (nie żebym kiedykolwiek na jakimś była).
Wskoczyła w swoją ulubioną kieckę, której nie zakładała chyba tysiąc lat, a w której moim zdaniem wygląda obłędnie, córkę wcisnęła bratu, deklarując się niemal z ręką na sercu, ze odbierze ją następnego dnia jeszcze przed południem (chyba oboje dobrze wiedzieli, że tak się nie stanie) i wybyła na miasto wraz z grupą rozchichotanych psiapsiółek z przyszłą panną młodą na czele. Chyba nic dziwnego, że skończyły w klubie ze striptizem? Oczywiście pokazy były pojedyncze, o określonej godzinie, ale było im tu tak dobrze, że gdy się skończyły, nie zamierzały wychodzić. Trzeba im tylko było więcej alkoholu. Mickey co prawda miała cichy plan zaliczyć tej nocy, ale na dobrą sprawę, i bez tego mogła się dobrze bawić, więc stojąc z koleżanką przy barze nie oglądała się na facetów, a raczej skupiała się na tym, aby dostać w ręce wszystkie drinki, za które właśnie zapłaciła i potem wraz z towarzyszką donieść je do odpowiedniej loży.
 
   Podziel się na:  
Asher Lovell
[Usunięty]

Wysłany: 2017-04-24, 20:25   

/po szpitalu

Tydziestolatkowie, nie będący po ślubie nie byli w dzisiejszych czasach czymś nienormalnym. Jeszcze dziesięć lat temu ludzie by się dziwili – bo jak to tak? Ale teraz? Wszyscy byli zajęci swoimi sprawami. Tylko podstarzałe babcie, będące bardzo często sąsiadkami, stękały, że młodzież jakaś taka zdemoralizowana i kiedyś było lepiej. Pojęcie względne. Asher nic nie miał do samotnych trzydziestolatek. Ba, jemu samemu niedługo stuknie trójka z przodu. Mimo wszystko, jakoś się tym specjalnie nie przejmował. Nie robił niczego na już, był szczery sam ze sobą. Nie czuł żadnej, idiotycznej presji społecznej, która jest zwykłym złudzeniem. Niektórzy po prostu lubią narzucać innym swoje zdanie i tupią nóżkami, gdy nie idzie po ich myśli. A Asher zwyczajnie lubił wkurzać ludzi. Szczególnie takich, którzy myśleli, że mogą wszystko, łącznie z układaniem mu życia.
Na weselu również był kawałek czasu temu. Czy to nie wtedy, kiedy kuzynka wychodziła za mąż? Coś koło tego, bo jednak Lovellom się do tego nie za specjalnie spieszyło. Z nim włącznie. Nie mówił jednak, że zostanie kawalerem do końca życia. Jeśli poczuje taką potrzebę, to się hajtnie, nie ma problemu.
Na wieczorach panieńskich raczej nie bywał z prostego powodu – nie był kobietą, ani najlepszym przyjacielem, gejem. Gdyby było inaczej, wbijałby z chęcią. Na kawalerskich nie bywał jakoś specjalnie często. Może raz mu się zdarzyło, kiedy któryś z kumpli na studiach postanowił zrobić coś totalnie szalonego i oświadczył się dziewczynie, deklarując swoją miłość na wieki wieków. Ciekawe czy nadal z nią był czy jednak okazało się, że wieki wieków w końcu się kończą.
Jak znalazł się w tym lokalu? Jeden z jego dawnych znajomych z liceum stał za barem i Lovell akurat na tę noc dostał zaproszenie na darmowe drinki. Kumplowali się, grali w jednej drużynie, nie był to typ, z którym zamienił ledwo kilka słów. Z resztą, o Asherze sporo osób słyszało podczas jego debiutu w reality show. Niektórych ciekawiło to, jak sobie poradził z tą całą sławą i samym występem.
Pojawił się na miejscu wieczorem, w koszulce polo i dżinsach. I skórzanej kurtce, którą zostawił w szatni po drodze. Zamierzał trochę sobie zaszaleć, poeksperymentować przy barze, więc przejechał się metrem. Może będzie miał szczęście i któreś z rodzeństwa, gdy będzie w pobliżu, zgarnie go do domu? Nie musiałby bulić za taksówkę, a jak wiadomo, Lovellowie kręcili się po Bostonie niemal wszędzie.
Misery odeszła z baru tuż po tym, jak Asher wszedł do sali, również podążając w tym kierunku. Mieli okazję znowu na siebie wpaść, ale nic straconego. Skoro przebywali w tym samym lokalu, prędzej czy później się spotkają.
Nie zwracał większej uwagi na grupkę rozchichotanych dziewcząt. Znaczy się, kobiet. Były wystarczająco dorosłe i młode zarazem, żeby mógł zawiesić na nich oko. Na razie jednak wodził wzrokiem po butelkach, ustawionych za barem, śmiejąc się pod nosem z sytuacji z przeszłości, którą przywołał w tym momencie jego kumpel, Peter. Szczerzył się szeroko i nakładał do szklanki kostki lodu, poprawiając co i rusz brązową grzywkę, opadającą mu na oczy. Trochę się zmienił miał jakby… prostsze zęby?
Już po chwili pojawił się przed nim całkiem ładnie wyglądający drink o wdzięcznej nazwie Gleborzut. Asher wskoczył sobie na barowe krzesło, gotów na spróbowanie specjału. Może rzeczywiście zaliczy za moment glebę? Oby nie, przecież leżał w szpitalu nie tak dawno i wcale nie spieszyło mu się do powtórki z rozrywki.
 
   Podziel się na:  
Misery Mickey
[Usunięty]

Wysłany: 2017-04-28, 19:07   

Misery już się pogodziła z tym, że za mąć raczej nie wyjdzie, a przynajmniej nie w najbliższym czasie, najważniejsze jednak, że udało jej się nastawić na to rodziców. Urodziła im wnuczkę, nie wystarczy? Swoją powinność uważała za spełnioną, więc wszelkie uwagi zrzucała na ich drugiego potomka, który ani dzieci, ani żony zdaje się nie miał. Przynajmniej w taki sposób mogła się bronić.
Darmowe drinki są jedną z tych rzeczy, których się nie odmawia, to chyba oczywiste. Mickey pewnie nie miała tak dobrze i musiała płacić, ale nie narzekała. Od czasu do czasu trzeba wydać miliony monet na dobrą zabawę. Piły drink za drinkiem, generalnie były już nieźle wstawione, bo przecież siedziały tu od dłuższego czasu. To musiało skończyć się uderzeniem na parkiet. Ale były tam królowymi! No dobra, królowa była tylko jedna, ta najbardziej pijana z kolor szarfą przerzuconą przez ramię. Ciekawe, czy uda jej się wyleczyć kaca przed oficjalnym wkroczeniem do kościoła. Mojemu wujkowi się nie udało hehe, brał ślub na kacu, a potem poprawiał dwa dni po kawalerskim.
Damy pewnie nie piły żadnych gleborzutów, a raczej kulturalnie Sex on the beach. Przynajmniej tak było kilkadziesiąt minut temu. Teraz było im już chyba wszystko jedno. Dwie z nich zgarnęły trochę już zagubioną przyszłą pannę młodą i pociągnęły do baru, a Mickey torowała im drogę. Dopadła się do lady i uwiesiła się na niej, niemal wyrzucając cycki z sukienki.
- Jeszcze raz wódka dla tej pani! - krzyknęła, wykorzystując całe swoje astmatyczne płuca, a zaraz potem przepchnęła łokciem kogoś, kto zajmował miejsce obok niej, aby i koleżanki miały gdzie stanąć (a ostatnio gadałyśmy o Karynach rozpychających się łokciami...). Panna młoda była rozczochrana, a jej małe od alkoholu oczka nie mogły skupić się na jednym punkcie, ale trzymała na ustach twardo szeroki uśmiech, więc wszystko było w jak najlepszym porządku. Najwidoczniej miała słabszą głowę, niż koleżanki, zresztą z Misery na czele.
 
   Podziel się na:  
Asher Lovell
[Usunięty]

Wysłany: 2017-05-02, 21:20   

Asher nie czuł żadnej powinności, odnośnie robienia dzieci czy brania ślubu. Gdyby założył rodzinę, nie mógłby tak często podróżować po innych krajach, chyba, że trafiłby na prawdziwą poszukiwaczkę przygód. Nadal – niektórzy wcale nie czuli żadnych zobowiązań, a woleli się skupić w całości na sobie. Do takich jednostek należał Asher. Pomijając rodziców i rodzeństwo, bo o nich też się martwił. Może dopiero, kiedy ogarnie, że nie będzie miał kogo wrobić w opiekę nad jego osobą w godzinie starości, skombinuje sobie potomka. Na razie ma czas! Jeśli zginie przedwcześnie, formalnościami zajmą się jego rodzice albo rodzeństwo. Jednakże zawsze warto mieć alternatywę.
Wszelkie sexy on the beach mierzył pogardliwym spojrzeniem, kiedy ktoś podsuwał mu je pod nos. Dziewczyny mogły pić, jak najbardziej, bo to babski drink, ale żeby Asher? Nah, on wolał drinki typu – połowa whisky, połowa coli. Ewentualnie czysty alkohol bez popity w stylu samca alfa. Kobiety niech piją te wymyślne soczki. Jasne, jasne. Kiedy już Ashera porządnie alkohol grzmotnie nie będzie wybredny – nawet damskiego drinka się napije. Ważne, że trzepie, tak?
Przed taką ceremonią kościelną przydawałyby się dwie spowiedzi – jedna wcześniej i druga – po Wieczorze Panieńskim. A może nawet tylko ten drugi wariant. Niektóre naprawdę mocno imprezują, może nawet trafiają następnego ranka do innego miasta? Na przykład do takiego Vegas albo co gorsza przy granicy z Meksykiem. Z nowym, zupełnie innym mężem u boku. To się nazywa Wieczór Panieński!
Kiedy królowa parkietu podbiła do lady razem z wianuszkiem dziewcząt, Lovell zmierzył je wzrokiem. Udało mu się rozpoznać znajomą twarz, ale nic nie mówił. Raz, że Misery mogła się do niego nie przyznawać przed psiapsiółami, a dwa, wolał ją później złapać z zaskoczenia. Jego plan jednak nie do końca wypalił, bo dziewczyny zatrzymały się przy barze, a panna Mickey tuż obok.
Dokładnie zlustrowanie cycków nie było mu dane, bo szybko został potraktowany z łokcia. Te dzisiejsze kobiety! O dziwo, nie uznał Misery w tym momencie za typową Karynę (Dżesikę?), nic go nie ruszył ten gest, a jedynie uśmiechnął się odrobinę głupkowato.
- No proszę, ktoś tu ma zamiar zaszaleć dzisiejszej nocy - rzucił brunetce uważne spojrzenie, kiedy jego kumpel, Peter, zajął się nalewaniem zamówionej wódki. Jedna z przyjaciółek panny młodej wyciągnęła telefon, zapewne w celu cyknięcia kilku fotek na Snapczata. Asher wyciągnął dłoń i podniósł dwa palce, aby schować je za głową Misery. Będzie miała piękne zdjątko z różkami.
 
   Podziel się na:  
Misery Mickey
[Usunięty]

Wysłany: 2017-05-06, 23:46   

Dla Misery zobowiązania też były kiepską opcją. Wobec Bonnie czuła się zobowiązana, to chyba oczywiste, ale to całkiem inna sytuacja. Bonnie wybrała ją, a nie ona Bonnie, wypluła ją z własnej macicy, więc nie mogła nie czuć się zobowiązana, a jednocześnie było to coś, co sprawiało jej satysfakcję i uzupełniało jej życie w całkiem inny, nieznany jej wcześniej sposób. No i zjeździła z małą pół Stanów, więc jednak można, chociaż pewnie się to zmieni, kiedy mała pójdzie do szkoły, to już nie będzie takie proste. Ale na wakacje będą sobie mogły podróżować, gdzie będą chciały, a jakże.
Nie wiem, jak się trzeba napierdolić, żeby na ślub przywieźć drugiego męża prosto z Vegas, ale to byłaby świetna historia, na dramę i nie tylko. Lepsze od uciekania sprzed ołtarza. Uciekanie sprzed ołtarza zawsze sprawia, że uciekinier jest świnią i chamem i okrutnie skrzywdził tę drugą osobę, a jednak wspominając męża z wieczoru panieńskiego, nie można się nie roześmiać. To tak samo jak przy trafieniu do aresztu z jakiegoś śmiesznego powodu. Na pewno nikt się nie cieszy, że zostaje zatrzymany przez policję, ale jak potem opowiada, że ruski patrol aresztował go za nielegalne sprzedawanie prezerwatyw w opakowaniach po gumach do żucia, to już jest się z czego śmiać, nawet po kilkudziesięciu latach.
Nie zauważyła Ashera, zbyt zajęta upijaniem i tak już pijanych koleżanek, chociaż sama pewnie będzie tylko trochę udawać, że wciąż upija się z nimi, taka była cwana, ale nim wódka zostałą postawiona przed koleżanką, Lovell już zwrócił jej uwagę. Trochę ją zaskoczył, pewnie potrzebowała też chwili, aby przyswoić to, co do niej powiedział, ale zaraz uśmiechnęła się szeroko i wspięła na palce, by uwiesić się u jego szyi. Tylko na chwilę, tak w ramach przywitania!
- Tak! Musisz napić się z nami - rzuciła stanowczo, ale zaraz została pociągnięta do zdjęcia, więc nie czekając na odpowiedź, odwróciła się w miejscu i wyszczerzyła głupkowato. Pewnie asherowe rogi nie będzie się umywały do min świętujących pań , ale zawsze to zacny dodatek. Koleżanki dostały po sporym kieliszku, taki też pojawił się przed Misery. No trudno, jak mus to mus! - No Asher, dawaj, nie bądź babą - pogoniła go i wystawiła ramię, aby oplótł je swoim, coby mogli wypić braterskiego kielicha. Koleżanki pewnie zaczęły mu kibicować, jak to pijane laski mają w zwyczaju, nie mógł im chyba odmówić, nie?
 
   Podziel się na:  
Asher Lovell
[Usunięty]

Wysłany: 2017-05-14, 23:39   

Po tej jednorazowej przygodzie, Misery mogła przecież łyknąć jakieś tabletki, pozbyć się problemu, jakim mogło być dziecko, a jednak podjęła decyzję, aby je urodzić. Było to jak najbardziej odpowiedzialne podejście. Nawet jeśli ta cała sytuacja była przypadkiem. Będąc pod wpływem procentów również należy zwracać uwagę na konsekwencje. Nie ważne czy biega się po podejrzanej dzielnicy o trzeciej w nocy czy kręci się z jakimś podejrzanym typem.
Znając Ashera, trafienie do aresztu w wyniku jakiegoś śmiesznego przewinienia byłoby prawdopodobne. Zapewne wplątywał się w podobne akcje przed kamerą, aby podnosić oglądalność show. Nie dość, że próbował czegoś zupełnie nowego, to jeszcze mu za to płacono. Lubił przeżywać przygody, chociaż z reguły nie był zbyt wygadanym człowiekiem, emanującym charyzmą. Potrafił się dogadać, zgrać się z innymi osobami, ale żeby tak nawijać w nieskończoność to nie bardzo. Te najbardziej interesujące momenty swojego życia przeżywał w środku. Na zewnątrz wylatywały przeważnie emocje takie jak złość, frustracja, niezadowolenie. Podczas upojenia alkoholowego potrafił nieźle się drzeć i podskakiwał w rytm muzyki, ale to tylko taki skutek uboczny. Kiedy procenty z niego wyparowywały, znowu zachowywał się tak, jak zwykle.
- A więc skoro muszę, nie mam innego wyjścia - spojrzał to na Misery, to na resztę koleżanek. I tak już pił, co mu szkodzi. Nie wypada tak odmawiać. Łatwo dawał się sprowokować. Wystarczyło wypowiedzieć magiczne słowa I dare you to…, a wiedział, że wycofanie się nie wchodzi w grę. Pomijając głupoty typu: założę się, że nie skoczysz z dachu wieżowca i takie tam.
- Dla mnie też będzie jeden - kiwnął głową w kierunku Petera, uśmiechając się przy tym. Dziewczyny się nie cackały. Czysta w nieco większych kieliszkach, to już konkretny poziom. No, ale co to dla Lovella? Miewał w swoim życiu momenty, kiedy pił wódkę prosto z gwinta, szczerząc się do kamery jak dureń. Nie przepadał za zwykłym smakiem czystej, a zapewne taką zamówiły sobie koleżanki z Wieczoru Panieńskiego. Mimo wszystko, przecież się nie wycofa. Pokaże, na co go stać.
Kiedy kieliszek z wódką pojawił się przed nim na barze, podniósł go prawą dłonią i skrzyżował z ręką Misery.
Nie miał kompletnie pomysłu na toast, z resztą, był on w ogóle wymagany? Mrugnął jedynie porozumiewawczo w kierunku brunetki i wychylił zawartość kieliszka. Spory był ten łyk. Przełyk gwałtownie dał o sobie znać, ale Lovell zamienił zabawny grymas, malując się na twarzy w triumfalny uśmieszek, odrobinę kwaśny.
- Która to już kolejka? - spojrzał pytająco na Misery. Dziewczyny musiały się nieźle bawić, skoro każda z nich wydawała się już porządnie wstawiona. Ewidentnie musiały tutaj siedzieć dłużej od niego. W takich miejscach zazwyczaj zostawiało się połowę wypłaty, ale Asher nie zawracał sobie tym głowy. Miał tutaj kumpla, więc równie dobrze może posiedzieć sobie ile będzie chciał.
 
   Podziel się na:  
Misery Mickey
[Usunięty]

Wysłany: 2017-05-27, 19:18   

Z tymi tabletkami to wcale nie było tak łatwo, bo jest jakiś określony czas, w trakcie którego trzeba taką łyknąć, a zanim ona odespała, wytrzeźwiała i odkacowała pewnie minęło jeszcze więcej. To znaczy, jasne - gdyby chciała, zawsze znalazłaby sposób. Aborcja w klinice czy we własnej łazience przy użyciu wieszaka. Jakoś się jednak nie poczuwała do takich rozwiązań. Może nie była zachwycona ciążą z przypadkowym gościem, może trochę przerażała ją wizja macierzyństwa albo tego, jak się rozciągnie i roztyje i że nie będzie mogła schudnąć i że pewnie już nikt jej nigdy nie zechce jako samotnej matki, ale z jakiegoś bliżej niewyjaśnionego powodu niemal od razu zrodził się w niej macierzyński instynkt i co by się nie działo, to była gotowa poświęcić swoje życie tej małej fasolce, która się w niej rozwijała.
- Właśnie tak! - podobał jej się jego tok myślenia. Żadnych wymówek! Nie zamierzała wyzywać go do skoków z wieżowca, ale do obalenia serii szotów czy striptizu na parkiecie... czemu nie? W końcu koleżanka miała się świetnie bawić, Misery przy okazji też mogła. Toastu żadnego nie potrzebowała, golnęła sobie sprawnie, zagryzając owocem, z którego odrobina soku pociekła jej z kącika ust, więc zaraz starła go wierzchem dłoni, śmiejąc się przy tym. Odstawiła kieliszek na blat i potrząsnęła głową. - Nie mam pojęcia! Ale panna młoda chyba zaraz skończy swój wieczór - zachichotała jeszcze, zerkając kątem oka na koleżankę, która już nawet nie stała o własnych siłach, a była uwieszona na ramieniu innej dziewczyny. Mimo to dzielnie pognała towarzystwo na parkiet, wlokąc się za nimi i pewnie tylko ze względu na otaczający ją tłum nie zaliczyła upadku. Mickey nie zamierzała dawać się prosić. Może i na początku starała się pilnować z alkoholem, łudząc się, że wróci względnie trzeźwa, ale kiedy zaczęło szumieć jej w głowie, całkiem zapomniała o swoich postanowieniach. Bez słowa pociągnęła Ashera za sobą, co przyjaciółki skwitowały okrzykami radości. Był teraz w centrum zainteresowania... Przynajmniej do czasu, aż przyszła panna młoda nie odwróciła się na pięcie i nie pognała do łazienki. Skoro reszta była zbyt zaaferowana mięśniami Lovella, Mickeyównie nie zostało nic innego, jak ruszyć za koleżanką, by podtrzymać jej włosy. Reszta pań na pewno się nim zajmie jak należy!
 
   Podziel się na:  
Asher Lovell
[Usunięty]

Wysłany: 2017-05-31, 17:52   

To wszystko zależało od typu tabsów, podobno istniały takie, co usuwały niespodziankę do trzeciego miesiąca, a po takim czasie wypadało dojść do siebie po jednej, szalonej imprezie. Chyba, że było ich więcej. Zależało od środowiska, w którym się człowiek obracał i od podejścia, niczego więcej.
Jego samego przerażałaby wizja ciąży i wypychanie z siebie arbuza. Zwyczajnie, nie potrafił sobie tego wyobrazić. Niemalże każdego faceta przerażał poród, nic dziwnego. Noszenie dzieciaka w brzuchu i nudności to jeszcze, ale finał jest najbardziej przerażający. Jak to dobrze, że człowiek nie pamiętał stresu związanego z tym, jak przychodził na świat i przeciskał się przez tunel w stronę światła. Hm…
Skakać z wieżowca by mógł, ale tylko z zabezpieczeniem w postaci bungee. Co to dla niego! Nieco słabiej by wypadł przy próbach przezwyciężania klaustrofobii. Nawet jeśli mógł wjechać na ósme piętro windą, wolał wejść tam po schodach. A schody były zawsze, bo gdyby nie było to BHP leży i kwiczy. Także Lovell się cieszył, że windy nie zastąpiły tradycyjnych metod dostawania się na wyższe piętra. Nieco pewniej czuł się w tych bardziej pojemnych windach, ale cóż, jakiś dyskomfort pojawiał się w jego myślach.
- Będzie miała co wspominać - a to najważniejsze, prawda? Co z tego, że zarzyga sobie sukienkę, buty i kumpelę, ważne, żeby się dobrze bawić! On już to kiedyś przerabiał, wiedział o czym mowa. Chyba nawet miał okazję wdepnąć w czyjeś wymiociny podczas jednych z najbardziej epickich imprez Jersey Shore. Nie żeby jakoś szczególnie mu tego brakowało. Fajnie jest urządzać domówki, gorzej później ze sprzątaniem i naprawianiem rozwalonych rzeczy. Ważne, że respekt na dzielni się zgadza.
Wskazał wymownie na koleżanki, posyłając Peterowi przepraszający uśmiech. Został porwany przez stado kobiet, celebrujących wieczór panieński, no zdarza się. W razie potrzeby i tak się doczołga do baru, kiedy zaschnie mu w ustach. To był dopiero początek!
- To… która wychodzi za mąż następna? - posłał pytanie do koleżanek, gdy już odwrócił wzrok od Misery i przyszłej panny młodej, idących w kierunku toalety. Nie sugerował niczego, chociaż te stwierdzenie mogło się wydać imprezowiczkom dwuznaczne. Oczywiście, że byłby świetnym, zajebistym mężem, ale bardziej preferował sobie wolność. Mógł sobie w spokoju pić piwo, nikt do niego nie wydzwaniał, aby skoczył po zakupy, wyniósł śmieci, podwiózł do galerii na zakupy i tak dalej.
Po chwili zaczął sobie podskakiwać na parkiecie, wymachując głową, jak na Woodstocku. Gdyby miał piękne, długie włosy wyglądałoby to jeszcze bardziej majestatycznie. Albo po prostu dziwnie i w ogóle beka z typa. Zaczął się nawet zastanawiać czy rzeczywiście nie zrzucić z siebie koszulki i nie rzucić jej w tłum. Byli w klubie ze striptizem, taki widok nikogo by nie zdziwił. Tyle, że do tego potrzebował jeszcze trochę alkoholu. Musiał się rozkręcić.
 
   Podziel się na:  
Misery Mickey
[Usunięty]

Wysłany: 2017-06-15, 22:00   

Trzy miechy? Do trzech miechów to aborcja jest legalna, ale tabsy? No jestem w szoku. W sensie wydawało mi się, że tabsy nie pozwalają na zagnieżdżenie zarodka w macicy, a potem to już przegrane, no ale są inne sposoby, można spaść ze schodów czy dać się pobić ojcu dziecka, jak mu się nie spodoba informacja.
Zapewne niejedna z koleżanek chętnie przygruchałaby sobie takiego Ashera za męża, zwłaszcza ta jedna, która rozpoznała w nim bohatera jednego ze swoich ulubionych telewizyjnych mózgotrzepów, ale teraz nie miały sił o tym myśleć. Wolały korzystać z okazji, trochę o niego poocierać, niby to przypadkiem macnąć za tyłek w czasie tańca. Tyle zabawy Misery omija! W końcu udało jej się zebrać włosy panny młodej do kupy i w miarę skutecznie związać na czubku głowy, tak, aby nie majtały jej się przed twarzą. Upewniła się też, że nie przechyli się na bok, aby położyć się na kafelkach we własnych rzygach. Co najwyżej ryj jej wpadnie do klozetu, ale od tego chyba jeszcze nikt nie umarł. No chyba że się utopi. To nie mogło być nic przyjemnego.
Wróciła na chwilę do towarzystwa, ale jeszcze nie mogła zająć się swoim znajomkiem, bo najpierw omawiała ważne sprawy z tymi laskami, które miały zbierać się wcześniej. Sprzedała im pannę młodą, jednocześnie dając sobie wolne, mogła się więc bawić dalej, z Asherem i dwiema innymi laskami, które nie potrafiły się od niego odkleić. Mickey do nich dołączyła, ale dała sobie spokój z podchodami, a zamiast tego zarzuciła Lovellowi ramiona na szyję, wijąc się w rytm muzyki jak dzika kocica.
- Mam nadzieję, że nigdzie ci się nie spieszy? Zaraz idziemy pić dalej! - próbowała przekrzyczeć muzykę, wspinając się jeszcze bardziej na swoich szpilkach, aby dosięgnąć do jego ucha. O koleżanka już dawno zapomniała, może one też dały za wygraną, bawiąc się ze sobą czy szukając innych partii na parkiecie do wyrwania. Chyba zamknęły już tę imprezę.
 
   Podziel się na:  
Asher Lovell
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-03, 21:35   

Panie od Wudeżetu różne wersje podawały, ale to pewnie po to, aby jak najmniej zachęcać do korzystania z podobnych tabsów. Ashera na pewno strasznie bawiła ta cała edukacja seksualna w szkołach, ale potrzebne to było, żeby młoty wiedziały, jak nie zrobić sobie niespodzianki. Niektóre sprawy, chociaż pozornie proste, przerastały niektórych nastolatków w praktyce. Lovell oczywiście wszystko ogarniał, bo wychowywał się z takim, a nie innym rodzeństwem, to raz, a dwa rodzice nie wydawali się aż tak bardzo zgorszeni rozmawianiem na podobne tematy. Bądź, co bądź sami skombinowali sobie ósemkę pociech i to w całkiem niewielkich odstępach czasowych.
Asher czuł się trochę jak wyjątkowo niezła laska, kiedy tańcząc na parkiecie, mógł poczuć dotyk na swoim ciele. Nie przywiązywał do tego szczególnej wagi, nie denerwował się, był totalnie wyluzowany. Z resztą nie pierwszy i nie ostatni raz przeżywał takie upojne chwile na parkiecie.
Tancerzem może nie był najlepszym, ale posiadał wyczucie rytmu i nie wyglądał, jak słoń na wrotkach.
Zbyt długo ta potańcówka z dwiema koleżankami nie potrwała. Po jednym utworze i połowie drugiego, zjawiła się znajoma brunetka, która od razu oplotła ramionami jego szyję. Koleżanki zniknęły mu z oczu. Może akurat postanowiły podejść do baru, aby zamówić kolejną porcję procentów? Asherowi na razie nie trzeba było dolewki. Uśmiechnął się szeroko do Misery i objął ją w pasie, starając się nie wyjść przy tym z rytmu.
- Tylko jeśli nadal będziesz stać na nogach - odpowiedział jej, nachylając się w kierunku jej ucha i spojrzał wymownie na szpilki, które nadal na sobie miała. Skubana niezła była, skoro nadal potrafiła w nich wywijać do tej pory.
- Co z wieczorem panieńskim, już odwołany? - zaśmiał się, ponownie pochylając się nad uchem Misery. Przewidywał zabawę do rana, ale skoro panna młoda została pokonana, cóż… Asher nie narzekał, nadal miał towarzystwo, a przy barze kręcił się jego znajomek od darmowych drinków. Może podświadomie liczył na małą powtórkę z rozrywki przy stole bilardowym. Przy ich poprzednim spotkaniu, Lovell był kontuzjowany, a to nie sprzyjało jakimkolwiek zbliżeniom.
Nie wiedział tak do końca, co czuł do brunetki, ale jednego był pewien - dobrze bawił się w jej towarzystwie. Była zabawna, otwarta, pozytywna. Miała nawet całkiem ładny uśmiech. Z resztą, nie tylko sam uśmiech.
Kącik ust Lovella uniósł się nieznacznie na tę myśl.
 
   Podziel się na:  
Misery Mickey
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-13, 20:11   

No dobra, skoro tak, to mogę mieć fałszywe info, bo na wudeżet nie chodziłam w liceum. Misery może i chodziła, ale niekoniecznie słuchała, miała przecież ważniejsze rzeczy do robienia w tym czasie. I tak to się skończyło - samotnym macierzyństwem. Nie zamierzała jednak przestać korzystać z życia, więc chadzała na imprezy czy wieczory panieńskie, przypadkowo wpadając na takiego Ashera, który na jej oko całkiem dobrze bawił się z jej koleżankami. Ale przecież ona wolała, żeby bawił się z nią. Nigdy nie była specjalnie zazdrosna, bo i pewnie nie miała o kogo, ale w pewnym momencie, kiedy już zdarzało się, ze się przywiązała, jej zazdrość objawiała się w dość specyficzny sposób. Jak na przykład wtedy, kiedy Richard przyprowadzał do mieszkania jakieś obce loszki i kończył nachlany na kanapie, a ona wypraszała młode panie i kazała się Lyndonowi zebrać do kupy. Owszem, dlatego, ze jej zależało, żeby nie zalegał na kanapie i nie śmierdział, ale też dlatego, bo niby w czym te młode siksy były lepsze od niej Prócz tego, że były młode, nie-dzieciate i były siksami...?
- Oczywiście, ze będę stać na nogach! - pół życia w szpilkach swoje robiło, chociaż po urodzeniu Bonnie przerzuciła się na bardziej płaskie buty. Ale do pracy czy na imprezy zawsze chodziła na obcasie. Sama bardziej by się bała tego, czy jej głowa podoła, ale na razie jedynie wesoło szumiało jej w głowie. - Tak bardzo chciałeś się przyłączyć? Ja ci nie wystarczę? - zadziornie przygryzła wargę, przy okazji wijąc się trochę bardziej w rytm muzyki, żeby Asher nie musiał się zastanawiać nad poprawną odpowiedzią. Nie wiem, czy ktoś kiedyś powiedział, że pijane kobiety są głupie, ale w jej przypadku było to teraz bardzo prawdziwe, więc ja tak mówię.
EDIT: Tak czy siak, Misery w końcu postarała się, by mu udowodnić, że wystarcza, więc Asher dzisiejszej nocy poruchał, a co potem się z nim stało, to już pozostawiam Tobie :lofek:

/zt.
 
   Podziel się na:  
Adam Harris


Adam Harris

policjant

wdowiec


34

Wysłany: 2018-01-09, 18:14   
   Multikonta: Adrienne, Iris, David
   Nazywaj mnie: Aga


/ po nowym roku coś

Adam zaczął nowy rok pracowicie. Oczywiście wziął na siebie więcej niż powinien i przepracowywał się, bo on inaczej nie potrafi. Że też pozwalają mu na dodatkowe godziny pracy, ale w sumie czemu nie, skoro policja zawsze miała co robić, a większość nie chciała siedzieć w biurze, co akurat Harrisowi pasowało - on nie narzekał i każda forma pracy mu pasowała. Ale obiecał sobie, że z tym skończy i weźmie się za siebie. Postanowienie noworoczne można było zignorować, ale jakoś tym razem nie chciał tego robić. Nie był człowiekiem, któremu coś takiego wychodziło, ale jeśli nie spróbuje, to się nie dowie, prawda?
I pewnego dnia postanowił wyjść z pracy o czasie, pójść do domu i zająć się psem, po czym ogarnął zakupy i jeszcze umówił się na wizytę do lekarza, w sprawie swojej bezsenności. Pewnie zlecą mu serię badań i się okaże, co jest. Ale do tego miał jeszcze sporo czasu.
Wolny wieczór postanowił spędzić w barze. Chociaż nie pijał zbyt wiele alkoholu, czasem dawał się wyrwać na jakieś piwo z kumplami, bo przecież nie będzie smęcił w domu. Ile można tam siedzieć, prawda? Wysłał więc wiadomość do kumpli, mając nadzieję, że któryś odpowie pozytywnie. Odpowiedź przyszła od Leonarda, któremu pasowało spotkanie. Dogadali się co do miejsca i godziny, więc zapowiadał się nieco ciekawszy wieczór niż zwykle.
Adam lubił ten lokal, chociaż rzadko w nim bywał. Nie miał z kim przychodzić, a jakoś nie przepadał za siedzeniem samemu przy barze i obserwowaniu jak małolaty korzystają z życia. Na szczęście przychodzili też ludzie w jego wieku i było z kim pogadać. Harris przestawał być wtedy gliniarzem i pracę odkładał na bok, chociaż czasem go korciło, by skorzystać z odznaki. Zachowanie niektórych osób wytrącało go z równowagi.
Wziął taksówkę i przyjechał na miejsce spotkania. Miał zamiar sobie wypić i nie żałować alkoholu ten raz. Z resztą spotkania z Leonardem zawsze były 'życiowe'. A co za tym idzie zakrapiane i naprawdę szczere.
Zaraz po wejściu do lokalu poszedł w stronę baru, gdzie było kilka wolnych miejsc. Lubił przesiadywać w takim miejscu, bo przynajmniej alkohol był na miejscu i barman mógł polewać na bieżąco. Zerknął na zegarek - był lekko przed czasem, więc zostało mu czekać na kumpla i udawać, że nie widzi jak jakaś blondynka się na niego gapi. Cóż, może i była piękna, ale on był niezainteresowany.
 
   Podziel się na:  
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




wxv.pl - załóż forum dyskusyjne za darmo





Jeszcze nie tak dawno świętowaliśmy piąte urodziny forum oraz Nowy Rok. W ostatnim czasie na forum zostało wprowadzonych wiele zmian - powstał portal e-scandal oraz rozpoczęły się konkursy na postać miesiąca. Graficznie staramy się nie odbiegać od trendów, ale nie to jest najważniejsze, a to, że nigdzie się nie wybieramy, prowadzimy wiele rozgrywek i nie brakuje u nas ludzi chętnych do gry. Jeśli jeszcze zastanawiasz się czy do nas dołączyć - przestań i zarejestruj się. Dla każdego znajdzie się miejsce.
Na forum powstało subforum (kliknij tutaj) - Walentynki - w którym możecie prowadzić gry dotyczące tego wyjątkowego dnia. W tym temacie możecie przeczytać jakie propozycje na spędzenie dnia zakochanych oferuje Boston. Szczęśliwych Walentynek.!
Strona wygenerowana w 0,15 sekundy. Zapytań do SQL: 8