Witaj w Bostonie! Strona Główna



Poprzedni temat «» Następny temat
Sushi Bar
Autor Wiadomość
vesta higgins


Vesta higgins

romansuje z autocadem

a on ma poważny błąd systemu


20

Wysłany: 2018-03-07, 14:06   
   Multikonta: vienna
   Nazywaj mnie: V.
   Urlop: pragnę watków


- Tylko mi? – w głosie Vesty słychać było powątpiewanie.- To co, chcesz mi teraz powiedzieć, że Amber, którą zastałam u ciebie w twojej koszulce, to twoja siostra? – uniosła lekko brwi.- I że nigdy jej nie powiedziałeś, że wygląda ślicznie, nawet mimo tego, że to pomaga ugłaskać każdą kobietę? – każdą oprócz Vesty chyba, ale to osobna kwestia. Teraz ważniejsze było to, że właśnie psuła atmosferę, że nie zdołała się powstrzymać, tylko przypominała Hugonowi niechlubne wyskoki. Ale to było silniejsze od niej, co zrobić. Nie chciała być złośliwa, absolutnie nie, po prostu jakoś tak samoistnie wspomniała i wytknęła coś, co ją bolało. Nawet nie to, że zastała u niego jakąś kobietę, bo to byłby jawny wyraz zazdrości. Vesta nie była zazdrosna. Było jej przykro na wspomnienie tego, co wtedy usłyszała. Choć częściowo o tym zapomniała, nie myślała o tym nigdy, teraz jej się samoistnie nasunęło po stwierdzeniu, że przecież żadnej innej nie mówił nic miłego. Więc tak, mogła go podejrzewać o różne rzeczy.- Hugo, ona mi groziła, że mam się od ciebie odczepić, wiesz? – przypomniała jeszcze nie wiadomo po co, bo nie miała pewności, że to wtedy usłyszał.
Pewnie przez to, co teraz powiedziała, zadrżała mu ręka, tak przynajmniej Vesta podejrzewała. Nikt by nie był zadowolony, słysząc coś takiego i zdawała sobie z tego sprawę, tylko ze trochę za późno. I chociaż się wychyliła jak gdyby nigdy nic, to jednak lekkie drgniecie ręki sprawiło, że sushi wysunęło się spomiędzy pałeczek i spadło na stolik. Vesta się nie przejęła, o dziwo, tylko się zaśmiała.
- Trzy sekundy nie leżało! – zawołała, chwytając ryżowo-rybny rulonik w dłoń i od razu wsuwając go do ust.
Chyba się głupio poczuła i próbowała odwrócić i swoją uwagę, i Hugona od tego, co powiedziała, zachowując się jak gdyby nigdy nic i śmiejąc.
_________________
 
   Podziel się na:  
Hugo Murrey
[Usunięty]

Wysłany: 2018-03-08, 07:35   

To, co w tym momencie wypłynęło z ust Vesty, było ciosem poniżej pasa. Zagraniem, którego Hugo kompletnie się nie spodziewał.
Spojrzał na rudowłosą, zaciskając mocniej usta, by czegoś nie palnąć i nieświadomie rozluźnił palce,w których trzymał pałeczki. Stąd wzięło się leżące już po chwili na blacie sushi.
Nie odpowiedział jej od razu. Nalał sobie sake i wypił ją za jednym razem. Odstawił kieliszek na ladę trochę mocniej, niż by wypadało i dopiero wtedy jeszcze raz spojrzał na Veste.
-Serio musiałaŝ to teraz wyciągać? - Zapytał, starając ukryć złość. Aż się w nim gotowało. - Dobrze wiesz, że Amber nie jest moją siostrą. Zresztą, ona nie potrzebuje komplementów do tego, by znać własną wartość. Jest aż za bardzo pewna siebie. - Powiedział, po chwili chyba bardziej machinalnie sięgając po kolejny kawałek sushi z napływającej łódeczki. Wpakował go sobie do ust i przełknął. - Nie mam pojęcia, po jaką cholerę to teraz wyciągnęłaś? Z Amber nie łączyło mnie nic poza łóżkiem, to chciałaś usłyszeć? - Zapytał, chociaż nie był pewien, czy chce usłyszeć odpowiedzieć. - Ja ci nie wypominam tego twojego pseudo chłopaka geja. A chyba powinienem, bo to było kłamstwo, tak perfidne, że aż się tego po tobie nie spodziewałem. - Dodał jeszcze. Atmosfera fajnego wieczoru minęła bezpowrotnie i Hugo zaczął trochę żałować, że wypił tą sake.
 
   Podziel się na:  
vesta higgins


Vesta higgins

romansuje z autocadem

a on ma poważny błąd systemu


20

Wysłany: 2018-03-08, 08:55   
   Multikonta: vienna
   Nazywaj mnie: V.
   Urlop: pragnę watków


Na pewno się czegoś takiego nie spodziewał, bo sama Vesta się tego nie spodziewała. Takie przytyki zdarzały jej się rzadko, bardzo rzadko, bo przecież nigdy nie chciała nikomu sprawiać przykrości i w większości sytuacji była po prostu uprzejmie miła. Teraz jej się wymsknęła, bo głupio pomyślała, ze takie zarzekanie się ze strony Hugona jest bez sensu, skoro wcześniej tyle razy mówił o jakichś innych. Oczywiście, mógł chcieć to zmienić, skupić się na jednej, jedynej osobie i ta osobą miałaby być Vesta, ale tego, co było wcześniej, nie dało się wymazać, więc jej zdaniem (a przecież zawsze była wręcz chorobliwie dokładna) nie powinien twierdzić, że nikomu wcześniej nie prawił komplementów, bo to zwyczajnie była nieprawda. Całą reszta poleciała sama, to był jedyny przykład, który jej przyszedł do głowy, pewnie dlatego, ze akurat tej schadzki z Amber była świadkiem.
Podobnie jak Hugo, Vesta zacisnęła usta. Zrobiło jej się głupio, oczywiście, ze tak, często jej się robiło głupio, bo zawsze chciała, żeby atmosfera była miła, a nie nerwowa. I normalnie pewnie by się od razu wycofała, żeby nie psuć nic więcej, skuliłaby się tylko mentalnie, zamknęła w sobie i zwyczajnie by milczała. Teraz jednak ją coś tknęło.
- Ach, no tak, bo przecież ja jestem nieśmiałą, szarą myszką, która w przeciwieństwie do niej nie zna swojej wartości, wiec trzeba mi prawić głupie komplementy, żeby mnie ugłaskać, poprawić samoocenę, samopoczucie i sprawić, że szybciej dam się podejść, nie? – wypaliła trochę nerwowym, drżącym głosem. Oczywiście, że czuła się niepewnie, mówiąc coś takiego, bo to było zupełnie nie w jej stylu, takie pyskowanie.
Zaraz też spuściła wzrok. Przypomnienie o tamtej akcji z wymyślonym chłopakiem też nie było fajne. Lepiej było się już nie wychylać i nie kłócić, więc Vesta się wycofywała raczkiem, jak zawsze. Zamilkła, wgapiała się w stolik przed sobą i tak przez chwilę, aż nie mogła wytrzymać i odwróciła głowę, ręką sięgając do szyi wyraźnie nerwowym ruchem. Zaczęła przeczesywać palcami włosy na karku, co było wyraźną oznaką tego, że nie wie, co ze sobą zrobić i gdzie się podziać. Na usta cisnęły jej się przeprosiny, o tak było najłatwiej, ale, cholera, przecież zawsze wszystkich za wszystko przepraszała, często nawet wtedy, gdy nie zrobiła niczego złego.
_________________
 
   Podziel się na:  
Hugo Murrey
[Usunięty]

Wysłany: 2018-03-08, 09:30   

Słysząc słowa rudowłosej, Hugo zacisnął usta, starając się nie wybuchnąć. Naprawdę nie miał teraz ochoty na kłótnie. To była ostatnia rzecz, jaką chciał zrobić. Byli na randce do cholery. Miało być miło, miało być fajnie i przyjemnie, a wyszło jak zawsze.
– Ty to powiedziałaś, a nie ja. – Odpowiedział jej cicho, marszcząc brwi. – Po co niby miałbym cię podchodzić? Żeby cię zaciągnąć do łóżka? Vesta daj spokój. Ile razy mamy to przerabiać? – Zapytał, wzdychając nieco z bezradności, bo do tej jej rudej czupryny chyba mało co docierało. – Gdyby tylko o to mi chodziło, już dawno byś o tym wiedziała. Przecież mówiłem ci nie raz, że nie o to mi chodzi. – Dodał jeszcze, nieco ciszej.
Hugo nie zamierzał przepraszać. Nie uważał, by zrobił coś złego. Vesta wywlokła sprawę z Amber i to ona była winna temu, że cała atmosfera randki momentalnie przysiadła. Widział doskonale, że dziewczyna się zestresowała i nie miała pojęcia, co zrobić dalej. Tylko, że i on nie miał pojęcia, jak to wszystko naprawić. Okey, może trochę w tym jego winy było, bo jednak wcześniej opowiadał jej o tych wszystkich laskach, które zaliczał, ale bez przesady. Odkąd zaczął się z nią spotykać, niczego takiego nie było. Inne jakby przestały dla niego istnieć.
Spojrzał na Vestę, trochę nie bardzo wiedząc, co ma powiedzieć. Westchnął w końcu cicho, wyciągnął dłoń, by złapać rękę Vesty i odciągnął ją od jej karku, a drugą ujął ją pod brodę, zmuszając do tego, by na niego spojrzała.
– Nie mam pojęcia, w jaki sposób udowodnić ci, że się zmieniłem, że przynajmniej staram się to zrobić. – Odezwał się po chwili, patrząc jej prosto w oczy. – Owszem, wcześniej miałem dość niekonwencjonalne podejście do relacji damsko - męskich i ogólnie do wszystkiego. Tylko, że to się zmieniło. Nie wiem nawet jak, nie wiem nawet kiedy. – Dodał jeszcze. – Zresztą, zapomnijmy o tym, nie psujmy tej randki, bo naprawdę dobrze się wszystko zapowiadało, zgoda? – Poprosił cicho, pochylając się, by pocałować Vestę lekko w usta. Zaraz jednak szybko się odsunął i wyprostował, nie wypuszczając jej dłoni ze swojej ręki.
Hugo, zachował się jak nie Hugo. Ten normalny, jak nic rozpętałby piekło, ostatecznie zostawiając Vestę samą w restauracji, ale temu nowemu, za bardzo zależało na tym, żeby wszystko się udało. Skapitulował, chociaż nie oznaczało to, że gdzieś tam w środku się w nim nie gotowało, że nie bolało go to, w jaki sposób Vesta nadal o nim myślała.
 
   Podziel się na:  
vesta higgins


Vesta higgins

romansuje z autocadem

a on ma poważny błąd systemu


20

Wysłany: 2018-03-08, 11:58   
   Multikonta: vienna
   Nazywaj mnie: V.
   Urlop: pragnę watków


W sumie rzeczywiście, Vesta powinna się chyba spodziewać po Hugonie wybuchu, dużej złości i w ogóle, bo do takich osób należał przecież. Głośnych i naskakujących na innych, w końcu zdarzyło mu się nawet przywalić w barze jakiemuś gościowi, choć Veście się wtedy zdawało, ze nic się nie dzieje. Czasem wystarczyło jedno krzywe spojrzenie najwyraźniej. Tylko czy teraz miała w takim razie docenić go za to, ze nie zaczął się na nią wydzierać? Byli w miejscu publicznym, ale przecież już wiedziała, ze mu to zwykle nie przeszkadza. Czyli co, miała specjalne względy, bo była małym, zahukanym i wystraszonym stworzonkiem, na które nie wolno krzyczeć, bo się przerazi i zacznie płakać?
Nawet jeśli, to raczej by jej to nie przeszkadzało, przecież tak właśnie było, kiedy ktoś na nią krzyczał albo się jej czepiał, to gotowa była jeszcze się rozpłakać. I to nie celowo, po prostu by się wystraszyła i już.
- Ale tak to wygląda – stwierdziła tylko krótko. I na tym by pewnie skończyła, bo jej również było nie na rękę dyskutowanie na ten temat ani w sumie na żaden inny jakiś taki drażliwy, bo się wtedy bardzo niepewnie czuła i naprawdę nie wiedziała, co ma ze sobą zrobić. Ale po chwili odwróciła głowę z powrotem, by spojrzeć na Hugona, bo jednak ją dotknął i być może w tym spojrzeniu było trochę oburzenia, bo oczywiście nie mógł dać chociaż chwili na zastanowienie się i zdystansowanie, tylko bezceremonialnie wchodził w tę osobistą strefę i nawiązywał kontakt fizyczny. Drgnęła przy tym też i w pierwszej chwili chciała zabrać rękę, tak po złości, żeby sobie nie myślał. Ostatecznie tego nie zrobiła, bo to przecież byłoby niegrzeczne, a Vesta nie chciała być nieuprzejma.
- Ale ja wcale nie chcę, żebyś się zmieniał – myślała, że to oczywiste. Przecież absolutnie nie wymagała żadnych zmian, na pewno nie w samym Hugonie. W niektórych jego działaniach, w tym jak postępował może trochę, ale to też był tylko jego wybór i Vesta nie miała prawa czegokolwiek wymagać. Jeśli chciał się ograniczyć do jednej osoby – to dobrze, ale to jego decyzja. No a gdyby zmienił dużo innych rzeczy, to przecież nie byłby już tak do końca sobą.- Ja tylko chciałam… - zaczęła jeszcze, no ale nie dane jej było dokończyć. Tym razem to było jednak ledwie muśnięcie, z czego była zadowolona, bo jednak jacyś obcy ludzie ich widzieli, a Vesta zdecydowanie nie była przyzwyczajona do wszelakich czułości w miejscach publicznych.- I znowu to robisz – stwierdziła, gdy się odsunął.- Ja tylko chciałam wcześniej poruszyć temat tego, że robiłeś rzeczy, które sprawiały, że czułam się niezręcznie… A potem samo tak zeszło na co innego. Chciałam tylko… - no, co chciała? Nie potrafiła się wysłowić.- Trochę mnie osaczasz. Starsza się, widzę, że się starasz, że chcesz, żeby to szło powoli, ale… Nie możesz po prostu poczekać, aż sama zacznę inicjować niektóre rzeczy? – przecież też się starała, raz spytała, czy może się przytulić, pocałowała go w kinie, choć to akurat był wynik tego, że zaczął ją dotykać i w sumie też całować, tylko po szyi, no i właśnie to były takie szczegóły, które sprawiały, że Vesta czuła się zobowiązana na to wszystko odpowiadać, żeby nie być niegrzeczną i nie ignorować Hugona. Nie chciał tego nazwać wymuszaniem działań z jej strony, ale mogło to tak trochę wyglądać z jej strony, niekiedy tak to odbierała.- Po prostu… - znów nie wiedziała, jak dokończyć.- Możesz po prostu poczekać, nie robić nic? Ja w końcu sama coś zrobię i wtedy wszystko się poukłada.
Gdyby wiedziała, że go jeszcze trochę boli to, jak go postrzegała, to przede wszystkim by zaprzeczyła. Widziała zmiany, naprawdę widziała. Ale po tym powiedziałaby, że po prostu sam do tego doprowadził. A zmienić wszystkiego, w tym jej myślenia, na raz, szybciutko się nie da.
_________________
 
   Podziel się na:  
Hugo Murrey
[Usunięty]

Wysłany: 2018-03-09, 10:02   

Hugo po prostu na Vestę się złościć nie potrafił. Zresztą, nauczony doświadczeniem, wiedział, że jeśli na nią krzyknie to ona zacznie płakać i finalnie, złość i tak mu przejdzie. Łzy rudowłosej działały na niego natychmiast. Obojętnie czy to była jego, czy jej wina, od razu musiał zacząć ją pocieszać.
Swoją drogą, całkiem groźna broń to była i Murrey nie miał na nią żadnego innego sposobu. A żeby się wkurzyć, naprawdę niewiele mu wystarczyło. Jakiś głupi tekst, dziwne mruczenie pod nosem i wypity alkohol - od razu awantura murowana. Vesta już przecież widziała jego jeden taki popis, a jego dwudziestoośmioletnim życiu, było ich naprawdę sparo. Jednych mniejszych, drugich większych i z o wiele bardziej błahych powodów.
Teraz jednak, jakimś cudem konflikt został zażegnany, chociaż Hugo nie wiedział na jak długo. Czasami miał wrażenie, że Vesta nie zawsze zastanawia się nad tym, co mówi, że wali z grubej rury, nie przemyślawszy uprzednio swojej wypowiedzi i wszystko skończyło się aferą.
Hugo zawsze miał problemy z poszanowaniem granic i sfery osobistej drugiej osoby. Łaknął kontaktu fizycznego, więc nic dziwnego, że teraz złapał ją za rękę i pocałował. Taki już był.
Słowa Vesty nieco go jednak otrzeźwiły. On oczywiście, nie wiedział niczego złego w swoim zachowaniu i nie uważał, by to co robił w jakiś sposób ją osaczało. Przecież Do niczego jej nie zmuszał, do niczego jej nie namawiał.
– Ale co ja takiego robię? – Zapytał,wchodząc jej nieco w słowo, kiedy zbierała swoje myśli. – Przecież nie musisz się czuć nieswojo. Przecież nic złego się nie dzieje. – Dodał jeszcze, nie kryjąc swojego zaskoczenia.
W końcu jednak, wypuścił jej dłoń ze swojej ręki, coby nie było, że się jej nie słucha.
– Okey. Żadnego dotykania. Zrozumiałem. – Powiedział, śmiejąc się cicho. – A teraz jedz, bo za chwilę nie zostanie nic z tego sushi, a zdążyłaś zjeść tylko jeden mały kawałeczek. – Dodał jeszcze, śmiejąc się cicho.
 
   Podziel się na:  
vesta higgins


Vesta higgins

romansuje z autocadem

a on ma poważny błąd systemu


20

Wysłany: 2018-03-09, 11:15   
   Multikonta: vienna
   Nazywaj mnie: V.
   Urlop: pragnę watków


Prawdą było, że Vesta czasem się nie zastanawiała, tylko chlapnęła coś, a potem wychodziła jakaś krzywa sytuacja. Przez lata trzymania języka za zębami, po wyniesieniu się z domu chyba zwyczajnie przestała być taka ostrożna, przestała się kontrolować, bo wiedziała, ze nikt jej aż tak nie zruga, jak w domu. Tylko że mogła w odpowiedzi usłyszeć coś równie przykrego, a wtedy już nie było zbyt fajnie, zwłaszcza, ze przecież się zawsze bardzo przejmowała. Hugo też nie był święty, dużo mówił, często w sposób, który jej niekoniecznie odpowiadał, używając słów, które Veście nie przeszłyby przez gardło, bo ona nie zwykła wyrażać się tak wulgarnie, tonem nieznoszącym sprzeciwu, pełnym pewności siebie i zdecydowanie bezkompromisowym, że „ma być tak i już”. Choć rzeczywiście, zauważyła już, ze wobec niej Hugo jest jakiś inny, jakby łagodniejszy.
Owszem, do niczego jej nie zmuszał, ale namawiał tak. Może nie bezpośrednio, ale zdawać się mogło, ze każdym swoim zachowaniem próbuje pójść odrobinę dalej, przesunąć granice. Vesta byłą pewna, że gdyby powiedziała wyraźnie i głośno „nie, to by się wycofał, tak samo jak była pewna, że nigdy w życiu by jej do niczego nie zmusił i nie zrobił krzywdy, ale mimo wszystko próbował coraz więcej i więcej, badał grunt, chcąc dostać od niej troszkę więcej.
- Nie dzieje się, po prostu pozwól mi… - przyzwyczajała się powolutku do tego wszystkiego i być może chciała też coś od siebie dać, ale tak niezależnie od niczego.- No ale to nie tak, że żadnego dotykania, no co ty… - zaprotestowała szybko, co mogło być dosyć zaskakujące. No ale przecież nie będzie odskakiwała za każdym razem, kiedy przypadkiem się musną, nie? Sprawiała teraz wrażenie, jakby posmutniała.- Jeszcze zdążę się najeść – zapewniła, choć niemrawo. Zaraz po tym się wychyliła, no i cóż, żeby nie rzucać słów na wiatr i pokazać, że faktycznie wystarczy trochę poczekać, to tym razem to Vesta pocałowała Hugona. Niemocno, bo jej było niewygodnie, ale nie chciała też, żeby to było tylko delikatne muśnięcie, bo takie to figa jest i jej się wcale nie podobało.
_________________
 
   Podziel się na:  
Hugo Murrey
[Usunięty]

Wysłany: 2018-03-09, 11:38   

No cóż, oboje mieli pewne problemy z komunikacją. vesta mówiła to, co jej ślina na język przyniosła, bez wcześniejszego zastanowienia się, a Hugo swoimi słowami potrafił czasami naprawdę ostro dopiec. Szczególnie, że nie zawsze widział granicę między tym, co wypada powiedzieć, a czego już niekoniecznie. Był szczery, czasami wręcz brutalnie szczery, czego i rudowłosa mogła też na swojej skórze doświadczyć. Chociaż przy niej, jakoś tam się jeszcze stopował, o ile starczyło mu cierpliwości, bo nie zawsze było tak kolorowo. Sam nie wiedział, skąd brała się u niego ta łagodność w stosunku do Vesty. Może czuł podświadomie, że jest inna? Że jest bardziej delikatna i wrażliwa? Cholera wie.
Owszem, za każdym razem Murrey starał się brać więcej. Małymi kroczkami próbował przesuwać granicę. Sprawdzał na ile Vesta mu pozwoli, zanim nie przerwie tego wszystkiego. Dziwne też było to, że się o to nie wściekał. Hugo jednak przywykł do tego, że zawsze dostawał to, czego akurat chciał. A Vesta stopowala go za kazdym razem i mimo, że skręcało go od środka, to jednak cierpliwie nie robił nic więcej.
-Żartuję przecież. - Odpowiedział jej, śmiejąc się cicho. Przecież nie mówił poważnie, nie tak całkiem serio. Chyba by sam nie wytrzymał bez dotykania. -No nie wiem, czy zdążysz. - Dodał jeszcze po chwili. Miał zamiar jeszcze coś powiedzieć, ale akurat Veście zachciało się go całować. Myślał, że będzie musiał czekać na to dłużej, a tu taka niespodzianka.
Odwzajemnił oczywiście jej pocałunek, kładąc dłoń na jej karku, palce wplatając we włosy i przyciągając ją bliżej siebie. Hamował się jeszcze trochę, bo jednak byli w knajpie i mimo, że chętnie zrobiłby coś więcej, to jednak nie był zwolennikiem publicznego okazywania uczuć, czy robienia czegokolwiek, co najlepiej można było robić sam na sam.
 
   Podziel się na:  
vesta higgins


Vesta higgins

romansuje z autocadem

a on ma poważny błąd systemu


20

Wysłany: 2018-03-09, 12:18   
   Multikonta: vienna
   Nazywaj mnie: V.
   Urlop: pragnę watków


Mógł mówić na serio o tym niedotykaniu, mógł sobie po prostu postanowić, uprzeć się i tego dokonać. Sama Vesta pewnie by nie narzekała jakoś specjalnie, gdyby jej Hugo nie dotykał, po prostu wzięłaby to za coś normalnego i nie tęskniłaby za tym dotykiem. Ale też nie byłaby jakoś wybitnie szczęśliwa tylko dlatego, że jej nie obłapia, bo to przecież nie było tak, że jej to okropnie przeszkadza i wcale tego nie chce.
Chciała mu pokazać, że wcale nie jest taka niedotykalska, jak pewnie o niej myślał. Może nie pchała się z łapami cały czas i nie czuła wielkiej potrzeby, aby się do kogoś tulić, ale też potrafiła coś zainicjować i to chciała teraz udowodnić. Umówili się przecież, że teraz to z jej inicjatywy będą wychodziły takie rzeczy, że tym pokieruje, a przynajmniej Vesta uznała, że tak się umówili. Jednak to, że kładł rękę na jej karku i tak naprawdę mógł ją do siebie przyciągnąć jednym ruchem, wydawało jej się zachowaniem bardzo władczym, w pewnym sensie wręcz dominującym. Tak to odbierała. Może dlatego, że nie była przyzwyczajona do czegoś takiego, do zwykłych pocałunków w różnych miejscach też przecież nie, nie miała pojęcia, jak zachowują się prawdziwi mężczyźni, przecież Hugo był pierwszym, który ją całował w ten sposób i w ogóle dotykał. Nie zaprotestowała jednak, uznając, że jego się po prostu nie da zmienić. Poza tym, sama przecież powiedziała mu przed chwilą, że wcale nie chce, aby się zmieniał.
Myślała tak naprawdę, że jemu to odpowiada, ze właśnie lubi pokazywać w miejscach publicznych, kto należy do niego i sygnalizować w ten sposób, by wszyscy inni trzymali się z daleka. Dlatego zdawało jej się, że taki pocałunek będzie dobrym pomysłem, nawet jeśli sama się trochę wstydziła. Nie zaprzątała sobie jednak głowy tym, że ktoś może na nich patrzeć, tak było lepiej. Tak było łatwiej. Zresztą, Vesta się temu po prostu poddała, rozchyliła usta i znowu wychodziło na to, że i tak to Hugo przejmował nad wszystkim kontrolę, nawet jeśli ona to zainicjowała.
_________________
 
   Podziel się na:  
Hugo Murrey
[Usunięty]

Wysłany: 2018-03-12, 08:13   

Gdyby musiał, Hugo pewnie by się uparł i faktycznie nie dotykałby Vesty nawet małym palcem. Potrafił dotrzymać słowa, a że na Veście akurat mu zależało, to zrobiłby dla niej dosłownie wszystko. To było z jednej strony niebezpieczne, bo tak naprawdę nie było rzeczy, której by dla niej nie zrobił i gdyby Higgins była inna,spokojnie mogłaby wymusić na nim cokolwiek.
Z drugiej strony, mimo że obiecał jej,że jej nie dotknie,że da jej przejąć kontrolę i pozwoli na inicjatywę, nie potrafił do końca pozbyć się pewnych nawyków. To było silniejsze od niego. Nie potrafił siedzieć sztywno, nie ruszyć ręką i dać Veście kontrolę nad wszystkim. Musiał jej dotknąć, musiał przyciągnąć ją bliżej siebie. Zresztą, rudowłosa nie protestowała, więc Hugo myślał, że nie ma nic przeciwko.
Nie musiał też sygnalizować, że Vesta do niego należy, że to z nim się spotyka. Nie czuł zagrożenia, nie musiał być zaborczy. Zresztą, Hugo nigdy nie czuł potrzeby, by pokazać innym mężczyznom, że ta czy tamta dziewczyna jest z nim. Bywał zazdrosny owszem, ale nie posuwał się aż do takich dziwnych kroków.
Hugo pogłębił pocałunek, wsuwając język między rozchylone wargi Vesty i przyciągnął ją jeszcze odrobinę bliżej siebie.
Jak na jego gust, oderwali się od siebie zbyt szybko, jednak on sam nie chciał też przesadzać. Spojrzał dziewczynie w oczy, pocałował ją szybko w czubek nosa i odsunął się na bezpieczniejszą odległość, żeby bardziej go nie korciło. Chwycił pałeczki i wziął kolejną porcję sushi. Podsunął ją Veście pod usta.
– Otwórz buzię. – Powiedział, tym razem mając nadzieję, że jedzenie nie wyląduje na stoliku.
 
   Podziel się na:  
vesta higgins


Vesta higgins

romansuje z autocadem

a on ma poważny błąd systemu


20

Wysłany: 2018-03-12, 09:40   
   Multikonta: vienna
   Nazywaj mnie: V.
   Urlop: pragnę watków


Gdyby coś jej nie odpowiadało, to najprawdopodobniej Vesta i tak by nie zaprotestowała. To znowu dla niej było niezdrowe, bo zamiast od razu powiedzieć, ze coś jest nie tak, to czekała, bo to przecież niegrzeczne, nieuprzejme i w ogóle nie wolno robić zamieszania wśród ludzi, którzy mogliby to zobaczyć. To oczywiście nie znaczyło, że ma coś przeciwko temu pocałunkowi lub przeciwko temu, w jaki sposób zachowywał się Hugo, zupełnie nie. Wiedziała, że taki jest, poniekąd jej się podobało takie zachowanie. Chodziło o to, e gdyby coś było nie tak, to zwyczajnie by to przeczekała, a potem, być może, na osobności powiedziałaby nieśmiało, żeby nie robić tak, tak i tak.
W obecnej chwili jednak zupełnie nie planowała mówić mu później, aby czegoś nie robił, bo jej to nie odpowiada. Wszystko było dobrze. Ale rzeczywiście, nie powinni przesadzać. O ile dla Hugona to było za mało, dla Vesty było wystarczająco, bo nie chciała mówić, że za dużo, w końcu sama to zainicjowała.
Odsunęła się, uśmiechnęła łagodnie, ale nic nie mówiła. Patrzyła tylko, jak Hugo sobie znów radzi z pałeczkami, no i pewnie będzie musiała go później pochwalić, bo całkiem dobrze mu to szło. Tym razem jednak nie zamierzała go zaskakiwać żadnym dziwacznym zdaniem, więc mu to sushi nie wypadło, na szczęście.
Posłusznie odtworzyła usta, ujęła kawałek miedzy wargi, potem zjadła spokojnie, a kiedy skończyła, patrzyła na Hugona tak trochę dziwnie.
- Nie podejrzewałabym cię o takie ckliwe gesty – odezwała się w końcu, co absolutnie nie było żadną obraza, po prostu tak jej się zdawało, że ani Hugo tego nigdy nie robił (chociaż może…) ani wobec Vesty nikt tak nigdy nie robił, a gdyby patrzyła na takie zachowanie jakiejś pary z boku, zapewne uznałaby to za lekko tandetne.- Jak w tej bajce o pieskach, jedzą sobie spaghetti na zapleczu restauracji, najpierw jej podsuwa nosem ostatniego kotlecika, a potem jedzą tę samą nitkę makaronu i na końcu stykają się nosami – że też jej się akurat teraz bajka przypomniała. Wyglądała na rozbawioną.
_________________
 
   Podziel się na:  
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




wxv.pl - załóż forum dyskusyjne za darmo



Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.

Zapoznaj się również z nasza Polityka Prywatnosci

  
ROZUMIEM


Wakacje dotarły do Bostonu.... i do Concord! No właśnie, prócz zmiany grafiki możecie teraz dokonać wyboru, czy żyć w wielkim mieście czy może przenieść się do nieco mniejszego miasteczka z przewagą zieleni i większą zażyłością wśród lokalnej społeczności. Wybór należy od Ciebie! Więcej informacjo o nowościach znajdziecie w ogłoszeniach. Już dziś ruszamy z konkursami na postać miesiąca oraz wakacyjny profil. Zachęcamy do wspólnej zabawy! Jeśli jeszcze zastanawiasz się czy do nas dołączyć - przestań i zarejestruj się. Dla każdego znajdzie się miejsce.
Tytuł postaci miesiąca wśród mężczyzn otrzymuje Jonathan - dwudziestosiedmioletni strażak, który lubi muzykę klasyczną, a w wolnych chwilach piecze babeczki. Gratulujemy! Jeśli jeszcze nie znasz Jonathana możesz to zmienić tutaj.
Tytuł postaci miesiąca wśród kobiet otrzymuje Charlie - czterdziestoletnia zwolenniczka aktywności na świeżym powietrzu oraz świetna kardiochirurg. Gratulujemy! Jeśli jeszcze nie znasz Charlie możesz to zmienić tutaj.
Konkurs na najlepszy wakacyjny profil wygrywa Lyelle. Gratulujemy! Jeśli jeszcze nie znasz Ly możesz to zmienić tutaj.
Strona wygenerowana w 0,13 sekundy. Zapytań do SQL: 8