*

Witaj w Bostonie! Strona Główna




Poprzedni temat «» Następny temat
Sweetgreen
Autor Wiadomość
Bostończyk


Bostończyk

Wysłany: 2017-12-08, 10:46   Sweetgreen




 
   Podziel się na:  
Saskia Lovell


Saskia Lovell

Future Forensic Doctor

He is my sin


27

Wysłany: 2017-12-14, 22:34   
   Multikonta: Stefa & Vincent
   Nazywaj mnie: Marta


/ po Felku, stylówka + komplecik od Felixa :hihi:

Podobno ludzie dzielili się na tych, którzy wyglądali podczas zimy i takich, którym było ciepło. Jeżeli to prawda, to Saskia zdecydowanie należała do tej drugiej grupy osób. Była opatulona po niemalże sam czubek nosa i oczy były jedyną wolną przestrzenią. Nie wyobrażała sobie wyjść inaczej… Już oczami wyobraźni widziała, jak Felix pisze jej esemesa, że ma się wrócić do domu po czapkę i szalik. Tak, to zdecydowanie było do niego bardzo podobne i ją już nie dziwiło. Swoją drogą musiała do niego wpaść z jakimś ciachem w ramach podziękowań za naukę, bo niedawno dostała wyniki kolokwium i zdała je śpiewająco. Dostała najwyższą możliwą ocenę i jak Lorenzo się o tym dowie, to będzie z niej dumny. Była tego pewna.
Miała dziś kilka godzin wolne pomiędzy zajęciami, więc postanowiła napisać do Lexy, czy nie poszłaby z nią na jakiś obiad do Sweetgreen, bo jej paragon wygrał w losowaniu i dostała ogromne zniżki na żarciu, więc jadła tam niemal codziennie, korzystając z okazji. Cotterman mogła się z nią spotkać, co ją ucieszyło. Umówiły się, że spotkają się na miejscu i tym razem to Lovell była pierwsza. I nie zamierzała, w przeciwieństwie do Lexy, zasypiać, oczekując na nią. Zamiast tego zamówiła sobie organiczną herbatkę z cytryną i imbirem. Pogoda nie dogadzała, więc trzeba jak najbardziej wspierać odporność. Wolała się nie pochorować, zdecydowanie. Jednocześnie przeglądała menu, zastanawiając się, co zjeść tym razem i coraz bardziej skłaniała się w stronę curry z ciecierzycy. Brzmiało super smacznie.
Jednocześnie dużo też myślała, zwłaszcza o ostatnim spotkaniu z Felixem, wciąż mając w pamięci tę atmosferę, która między nimi powstała, gdy było ciemno i jednym źródłem światła była zapachowa świeczka. Na samo wspomnienie po plecach przechodził ją dreszcz… a zdecydowanie nie powinien. Nie powinna w ogóle myśleć o swoim lekarzu w ten sposób. Westchnęła ciężko i upiła łyk herbaty.
 
   Podziel się na:  
Lexy Cotterman


Lexy Cotterman

You know I want you... It's not a secret I try to hide.

But I can't have you.


23

Wysłany: 2017-12-18, 15:44   
   Multikonta: Caroline
   Nazywaj mnie: Ancymon, Ancymama


Lexy raczej należała do tych ciepłolubnych, a poza tym, że uwielbiała, gdy było jej ciepło miała też obsesję na punkcie szalików, czapek, rękawiczek i całego tego ogromu dodatków. Z jej szafy niejednokrotnie wysypywały się przeróżne cuda i ciężko było jej się zdecydować, które tym razem włożyć. Nic dziwnego, że gdy pojawiła się w kawiarni od razu jej uwagę przykuł komplet Saskie, ułożony gdzieś w pobliżu niej. - Co tak wzdychasz? - zapytała, bo akurat naszła na trudne rozkminy przyjaciółki, o których jeszcze nic nie wiedziała i usiadła naprzeciw niej próbując się odpakować z tony warstw jakie zarzuciła na górę. - Uf, chwila w lokalu i myślałam, że się zagotuję, a na zewnątrz istna masakra - zaczęła przyciągając do siebie czapeczkę Saskie. - Skąd masz takie cudo? Piękny kolor! Tez taką chcę... czerwonej chyba nie mam w swojej kolekcji. Mam takie ciemne bordo, ale to zupełnie co innego - mówiłam, że miała bzika na ich punkcie. To powoli podchodziło pod zakupoholizm, ale skupiał się on tylko na jednym rodzaju garderoby... jeszcze. W niektórych rzeczach nie miała takiego talentu do łapania okazji. Po ostatnich rozmowach o seksie postanowiła zainwestować w jakieś wystrzałowe bielizny i skończyło się na tym, że spanikowała. Pewnie nie jednemu spodobałaby się w niektórych przymierzanych zestawach, ale zastanawiała się długo jak można ubrać coś tak niewygodnego tylko po to by wyglądać i jeszcze udawać, że czuje się w tym seksownie. Już wolała wyrzucić cycki na wolność niż upychać je w coś z push upem byleby facet się nakręcił. Wychodziła z założenia: cycki na wolność, uszy pod czapkę! Tak!
Siedząc tak również szybko przeglądnęła menu, ale wpadła jej jakaś smaczna i zdrowa herbatka w oko oraz niewielkie danie, więc nie wymyślała nic więcej, bo im dłużej się nad czymś zastanawiała tym większe dylematy miała. Po co komplikować sobie życie? - Co słychać?
_________________
OH, THE WEATHER OUTSIDE IS FRIGHTFUL, BUT THE FIRE IS SO DELIGHTFUL, AND SINCE WE'VE NO PLACE TO GO, LET IT SNOW, LET IT SNOW, LET IT SNOW.
 
   Podziel się na:  
Saskia Lovell


Saskia Lovell

Future Forensic Doctor

He is my sin


27

Wysłany: 2017-12-22, 21:02   
   Multikonta: Stefa & Vincent
   Nazywaj mnie: Marta


Saskia aż takim zmarzluchem to nie była, jednakże ze względu na pewną osobę, ubierała się zdecydowanie cieplej niżeli zawsze. Czasem wydawało się jej to aż nadto, ale zdecydowanie nie chciała dostać bury za brak czapki czy szalika. A takowa by się pojawiła, bo osiedlowy monitoring działał i już parę razy dostała esemesa z „pogróżkami”. Musiała jednak przyznać, że komplecik, który dostała był naprawdę fajny i pasował do wielu rzeczy.
Tak jakość – odpowiedziała, uśmiechając się jednocześnie do Lexy. – Dostałam na Mikołajki, nie wiem skąd Feli… Mikołaj wytrzasnął. – Musiało się jej wymsknąć, musiało, prawda? I będzie musiała się jej tłumaczyć, opowiadać o tym wszystkim, że po spotkaniu z nim nie była w stanie przespać nocy… To wszystko wydawało się być takie skomplikowane, a jednocześnie bardzo proste w naprawie. Po prostu ograniczyć się do spotkań czysto na stopie lekarz – pacjent. Nie wiedzieć czemu, żadne z nich jednak nie potrafiło podjąć takiego kroku.
Lovell nie była osobą, która powinna udzielać jej jakichkolwiek rad na temat związków, bo jak wiadomo, wszystkie jej były klapą. I nawet jakby chciała kupić sobie jakiś seksowny zestaw, to przy jej figurze wyglądałoby to co najmniej dziwnie. Starała się przytyć, ale w jej przypadku było zdecydowanie łatwiej schudnąć i czasem wystarczyło trochę stresu, że z dwóch przybranych kilogramów traciła trzy. I tak w kółko, a Felix tylko kręcił niezadowolony głową.
Zamówiła też to curry, bo im dłużej by się zastanawiała, tym bardziej nie wiedziałaby co zamówić, a tak to już było po przysłowiowych ptokach. Czekając na swoje zamówienie, upiła łyk herbaty. Wtedy padło też te pytanie, na które nie mogła odpowiedzieć „nic ciekawego”, bo nie byłaby to prawda, a po Saskii było widać, kiedy kłamała.
Dużo. Zdecydowanie za dużo… –I nie mam na myśli tu studiów. – Westchnęła ciężko, opierając policzek na dłoni. Widać było, że coś ją trapiło i to mocno.
 
   Podziel się na:  
Lexy Cotterman


Lexy Cotterman

You know I want you... It's not a secret I try to hide.

But I can't have you.


23

Wysłany: 2018-01-05, 11:21   
   Multikonta: Caroline
   Nazywaj mnie: Ancymon, Ancymama


Przynajmniej jej ktoś pilnował, aby się nie przeziębiła! Cotterman dbała o siebie, aż za dobrze, czasami chyba nieco się przegrzewając, ale nie zdążyła w ostatnim czasie złapać żadnej choroby, więc można powiedzieć, że dbała o siebie należycie. Saskie jednak potrzebowała pewnego wsparcia, bo zapominanie o czapce czy cieplejszym ubiorze mogłoby się źle skończyć. Właściwie fajny taki monitoring na dzielni, a Lexy nigdy się nie załapała.
Spojrzała podejrzliwie na Saskie, bo od razu załapała pierwsze cztery litery i nawet nie musiała kończyć, by wiedzieć kim jest Mikołaj w tym roku dla niej. - Fe co? - zapytała nie kryjąc lekkiego rozbawienia, ale też zadziwienia, choć wiedziała co będzie po Fe. Może po prostu chciała, aby się wymsknęło. Czasami człowiek miota się w głębi siebie, ale ostatecznie chce się z kimś porozmawiać i to właśnie wtedy najczęściej przypadkowo coś się wymsknie, choć nie powinno.
Lexy chyba też do końca nie umiała w związki, skoro na wyjeździe upijała się z nie swoim chłopakiem, odprawiała taneczne karaoke na stole bilardowym i sprawdzała jędrność pośladków Rivera wisząc mu przez ramię, a teraz jakby nigdy nic chce zainwestować w seksowną bieliznę i paradować w niej przed swoim wiecznie niezadowolonym chłopakiem. Nie jej wina, że wraz z nogami stracił poczucie humoru i męskość.
- Co znaczy dużo? Opowiadaj wszystko! - odparła lekko z niecierpliwością i podekscytowana zarazem. - Choć to raczej nie brzmi pozytywnie - stwierdziła po jej minie. - Coś Cię trapi?
_________________
OH, THE WEATHER OUTSIDE IS FRIGHTFUL, BUT THE FIRE IS SO DELIGHTFUL, AND SINCE WE'VE NO PLACE TO GO, LET IT SNOW, LET IT SNOW, LET IT SNOW.
 
   Podziel się na:  
Saskia Lovell


Saskia Lovell

Future Forensic Doctor

He is my sin


27

Wysłany: 2018-01-12, 00:20   
   Multikonta: Stefa & Vincent
   Nazywaj mnie: Marta


To było całkiem miłe, że Lorenzo tak dbał o Saskię i pilnował, żeby jadła zbilansowane posiłki czy też nosiła czapkę. Jednakże takie działania powodowały, że ich relacja wychodziła daleko poza granicę czysto „zawodowej”. Lovell zaczynała się przyzwyczajać do obecności Felixa w jej życiu nie tylko jako lekarza, ale także pomocnego „sąsiada”, a raczej to do najlepszych opcji nie należało. Wszystko komplikowało i zaczynały się pojawiać JAKIEŚ uczucia, których zdecydowanie mieć nie powinna. Zarywanie nocy, bo ktoś siedział jej w głowie też do dobrych znaków nie należało.
Felix, mój lekarz. Zadowolona? – burknęła, by następnie wbić wzrok w swój kubek z herbatą, na którym też nerwowo zacisnęła palce. Gdyby nie to, że była dzisiaj pomalowana, to Lexy zobaczyłaby na jej twarzy buraka, naprawdę. Nie miała pojęcia, czemu tak to ją krępowało, ale nie było Saskii łatwo mówić o tym, że uważa Lorenzo za kogoś więcej niż tylko dobrego lekarza.
Zdecydowanie działo się dużo. Można by powiedzieć, że za dużo, przez co Saskia czuła się zagubiona w swoim życiu bardziej niż kiedykolwiek. Nie wiedziała, co powinna w tej sytuacji zrobić. Znaczy się wróć. Doskonale znała rozwiązanie problemu – po prostu ukrócenie znajomości do rutynowych wizyt w jego gabinecie, ale… nie chciała. I w tym wszystkim był problem. Jednocześnie zauważyła, że Felix i tak ostatnio bywał… mniej obecny. Nie spotykała go „przypadkiem” rano na osiedlu i nie wypychał jej kanapek do torby. Nie wysyłał esemesów z zapytaniem, czy zjadła pożywny obiad. Starała się to tłumaczyć tym, że miał sporo pracy, a także i nauki. Robił drugą specjalizację, więc musiał się wgłębiać w tajniki kardiologii, przez co miał dwa razy więcej roboty. Choć sama średnio w to wierzyła i gdzieś podświadomie czuła, że Felix po prostu starał się jej unikać.
Szczerze? Sama nie wiem. Czy to, że moja znajomość z panem Lorenzo wyszła poza gabinet lekarski, czy fakt, że właśnie do niego wraca... – powiedziała półszeptem. Przecież nie wszyscy musieli wiedzieć o jej rozterkach, prawda?
Po chwili pojawił się kelner z ich zamówieniami. Saskia uśmiechnęła się i podziękowała, a następnie wlepiła wzrok w swoje curry… Jeszcze dwa tygodnie temu wysłałaby zdjęcie do Felixa z jakimś głupkowatym podpisem. Dziś, zamiast tego, po prostu wzięła się za jedzenie tego.
 
   Podziel się na:  
Lexy Cotterman


Lexy Cotterman

You know I want you... It's not a secret I try to hide.

But I can't have you.


23

Wysłany: 2018-01-19, 18:54   
   Multikonta: Caroline
   Nazywaj mnie: Ancymon, Ancymama


Cotterman nie miała takich problemów sercowych, właściwie wydawać by się mogło, że nie miała żadnych, więc pewnie ciężko byłoby jej pojąć co właściwie czuje Saskie w sytuacji, w której się znalazła. Miłością jej życia miał być Theo i nic nie wróżyło, że sprawy mają się skomplikować... no może nic prócz plotkarskiego serwisu, który lubił mieszać w życiu, ale Lexy starała się na to wypiąć jak jej chłopak, który z doniesień nie robił sobie nic.
- Czemu na mnie burczysz? To nie ja lecę na swojego lekarza - wypaliła orientując się we wszystkim szybciej niż Saskie mogła przypuszczać. Z Lexy była bystra dziewczyna i od razu wyłapała wszystkie fakty, które choć były okrojone mocno prowadziły do tego, że ktoś czuje mięte do kogoś. Teraz jedynie musiała obczaić, czy tu chodzi tylko o jakieś głupie zauroczenie ze strony Saskie w starszym przystojnym lekarzu, czy może coś naprawdę się kroiło, skoro ten kupował jej czapki i robił kanapki. Wszystko w swoim czasie, powolutku.
Przez chwilę czuła się nawet dobrze z tym, że jej jedynym zmartwieniem był delikatny kac moralny po wyjeździe do Westwood, gdzie podobno miała zmacać pośladki Rivera totalnie przez spodnie i totalnie po pijaku, ale niewiele z tego pamiętała. Przecież nie przyzna się do tego, że odrobinę żałuje, że jej skok szaleństwa poszedł w zapomnienie z powodu alkoholu. Zdecydowanie bardziej interesowały ją teraz zmartwienia przyjaciółki, która wdawała się w romans rodem z jakiegoś serialu czy telenoweli.
- Oesu, ale się wkopałaś - skomentowała w wielkim skrócie rozterkę przyjaciółki. - Czy on nie jest pod czterdziestkę? Już w ogóle pomijając fakt, że jest Twoim lekarzem, ale on mógłby być Twoim ojcem – no dobra, nieco przesadzona teoria, ale jakoś trzeba podkreślić dramatyzm różnicy wieku. - Przepraszam, może nieco wyolbrzymiam, ale lecisz na niego bo jest przystojny czy rozchodzi się o coś innego, bo nie rozumiem? - naprawdę się starała, ale to było trochę no trudne do pojęcia.
_________________
OH, THE WEATHER OUTSIDE IS FRIGHTFUL, BUT THE FIRE IS SO DELIGHTFUL, AND SINCE WE'VE NO PLACE TO GO, LET IT SNOW, LET IT SNOW, LET IT SNOW.
 
   Podziel się na:  
Saskia Lovell


Saskia Lovell

Future Forensic Doctor

He is my sin


27

Wysłany: 2018-01-19, 21:26   
   Multikonta: Stefa & Vincent
   Nazywaj mnie: Marta


To może wyglądało tak, że Saskia próbowała na swojej przyjaciółce trochę rozładować frustrację, ale nie takie miała zamiary. Po prostu dusiła w sobie to od jakiegoś czasu, a rodzince przecież nie powie, co zaszło jakiś czas temu między nimi i to na dodatek w domu Lovellów! A Lexy była dla blondynki tak naprawdę jedyną bliską przyjaciółką, której mogła powierzyć swoje problemy i była pewna, że nagle nie dowie się o tym cały Boston.
Nie lecę na niego – odpowiedziała niemal automatycznie, ale nawet sama siebie nie była w stanie tym przekonać, a co dopiero Lexy. Z drugiej strony wolała nie dopuszczać do siebie myśli, że między nią a Felixem mogłoby być coś więcej. To kompletnie nie wchodziło w rachubę. Nie, nie i jeszcze raz nie. ‘
Nigdy nie miała jakiś większych problemów sercowych. Jej życiowych partnerów i partnerek można by policzyć na palcach jednej ręki. I nigdy jakoś nie było przeszkód, żeby byli razem. Teraz pojawiało się wiele takich barier. Wiek, etyka lekarska. Naprawdę to nie powinno się wydarzyć i Lovell doskonale zdawała sobie z tego sprawę, że ich relacja poszła zdecydowanie za daleko i nigdy, przenigdy nie powinna wyjść poza gabinet. Było już jednak za późno na biadolenie. Mogła albo się wycofać, albo ciągnąć to dalej. Niby proste, ale Saskia kompletnie nie wiedziała, co w tej całej sytuacji powinna zrobić, serio.
Szesnaście lat – powiedziała jedynie, wzdychając ciężko. Skąd Saskia to wiedziała, to niech już zostanie jej słodką tajemnicą. Ta liczba wydawała się naprawdę zaporowa. Cytując klasyka, jak ona srała w pieluchy, to Felix rozdziewiczał koleżanki i wbrew pozorom naprawdę mógłby być jej ojcem. I to ją przerażało w tym wszystkim najbardziej. – Nie lecę na jego kasę, Lex! – odpowiedziała z oburzeniem. Nie o to w tym chodziło. Saskia westchnęła ciężko i upiła łyk herbaty. – Wszyscy moi ex bali się związku ze mną ze względu na chorobę… A Felix jest lekarzem. Wie co z czym się je i mam wrażenie, że po prostu by mnie zrozumiał. Ma w sobie… coś – mruknęła. Dziabała w tym curry od niechcenia, jakoś przeszła jej ochota na jedzenie. Oparła policzek na dłoni i spoglądała na Lexy ze zrezygnowaniem. I co ona miała robić?
 
   Podziel się na:  
Lexy Cotterman


Lexy Cotterman

You know I want you... It's not a secret I try to hide.

But I can't have you.


23

Wysłany: 2018-01-20, 13:40   
   Multikonta: Caroline
   Nazywaj mnie: Ancymon, Ancymama


Cotterman nie mogła ręczyć za plotkarski serwis, który raczył ludzi informacjami mniej lub bardziej prawdziwymi, ale jeśli chodziło o nią samą to Saskia mogła być pewna, że Lexy nie wygada. Nigdy nie przepadała za plotkowaniem, wolała raczej się wycofywać z tematu niż w niego brnąć.
- Czyżby? - spojrzała na nią wymownie, gdy wystrzeliła z zaprzeczeniem jak z automatu, a to już o czymś świadczy. To nie tak, że Lexy szukała jakiejś pożywki w życiu uczuciowym Saskie, ale była dość ciekawa tego co być może dzieje się między przyjaciółką a jej lekarzem. Po pierwsze – bo to coś zakazanego, a takie rzeczy ciekawią najbardziej, a po drugie dlatego, że jej życie miłosne trochę jest bez szału, więc fajnie, gdy cokolwiek dzieje się u innych... a jeśli dzieją się rzeczy rodem z jakiegoś serialu (no bo halo, jak często lekarz leci na młodociana partnerkę... no dobra, może często, ale jak często dotyczy to naszych najbliższych przyjaciół? NO WŁAŚNIE.) Ciekawość po prostu wzięła u Lexy górę i postanowiła drążyć temat tak dopóki wszystkiego jej młoda Lovell nie wyśpiewa, a przy odrobinie szczęścia górę weźmie też zdrowy rozsądek i spróbuje przekonać przyjaciółkę jak bardzo nieodpowiednie to jest.
- Różni Was jedna dobrze wyrośnięta nastolatka, o mój boże! - szesnaście lat?! To sporo, o jakieś dziesięć/trzynaście lat za wiele, a przynajmniej Cotterman ograniczała się do różnicy maksymalnie pięciu lat. - Czy ja wspomniałam gdzieś o pieniądzach? W życiu bym Cię o to nie posądziła! - zaprzeczyła od razu, bo szukając innego powodu nie doszukiwała się tutaj pieniędzy, to na pewno. Gdy Saskie kontynuowała temat Lexy jedynie rozdziawiła szeroko usta. - Dziewczyno, wpadłaś po uszy! - stwierdziła z niedowierzaniem, gdy ta w ten sposób opowiadała o swoim lekarzu. To nie była kwestia lekkiej siwizny i czegoś zakazanego... ona naprawdę wpadła po uszy. Zdziwienie Lexy wyrażało w tej chwili więcej niż tysiąc słów.
_________________
OH, THE WEATHER OUTSIDE IS FRIGHTFUL, BUT THE FIRE IS SO DELIGHTFUL, AND SINCE WE'VE NO PLACE TO GO, LET IT SNOW, LET IT SNOW, LET IT SNOW.
 
   Podziel się na:  
Saskia Lovell


Saskia Lovell

Future Forensic Doctor

He is my sin


27

Wysłany: 2018-01-21, 19:20   
   Multikonta: Stefa & Vincent
   Nazywaj mnie: Marta


Miała nadzieję, że to nie dotrze do uszu bardziej ciekawskich osób, które z wielką chęcią podzielą się „rewelacjami” z życia Lovell, która zdecydowanie nie chciała robić żadnego szumu wokół swojej osoby. Dotychczas prowadziła raczej nudne i poukładane życie, więc niewiele plotkarze mogli na nią znaleźć. Jednak romans z lekarzem starszym o szesnaście lat brzmiał jak wielka sensacja, dlatego mówiła półszeptem, chcąc by nikt, oprócz Lexy ich nie usłyszał.
Mhm... – mruknęła jedynie, wzdychając przy tym ciężko. Saskia nie przekonywała tym samej siebie, a co dopiero Lexy, która zdecydowanie ślepa nie była i widziała, że coś zdecydowanie było na rzeczy. Blondynka jeszcze sama nie do końca wiedziała, co było między nią a Lorenzo. Jakby nie patrzeć, do niczego nie doszło. Kilka niewinnych spotkań, wymian esemesów, nic więcej. A mimo Lovell miała jakieś przeczucie, że coś jest na rzeczy i tylko resztki zdrowego rozsądku powstrzymują ich przed zrobieniem czegoś wybitnie głupiego.
W tej chwili Cotterman wcale nie pomagała i sprawiała, że Saskia czuła się z tym wszystkim jeszcze gorzej. No bo te szesnaście lat wydawało się być niemalże przepaścią nie do pokonania między nimi i to było bardzo nie na miejscu myśleć o Felixie w jakimkolwiek innym kontekście niżeli jej lekarza.
Czy wpadła po uszy? Nie spoglądała na to w ten sposób. Z jednej strony lubiła te nieoficjalne spotkania z Felixem, niby przypadkowe, poza gabinetem lekarskim. Z drugiej jednak wiedziała, że takowe nie powinny mieć w ogóle miejsca. No i zapalała się jej w głowie czerwona lampka. Czemu facet w takim wieku wciąż był kawalerem?
Daj spokój, wiem, że w ogóle nie powinnam na niego patrzeć w ten sposób… Zastanawia mnie tylko jedna rzecz. Lex, on ma czterdzieści dwa lata i wciąż jest kawalerem. Ze znalezieniem kobiety nie powinien mieć najmniejszych problemów. Przystojny, przy kasie, podobno też nieźle gotuje… Więc jest jakiś, em… szkopuł? – Nie do końca wiedziała, jak powinna to określić, ale wydawało się jej, że to było całkiem niezłe określenie. Od niechcenia wzięła kęs curry, bo powoli stygło, a Felix nie byłby zadowolony, jakby dowiedział się, że omija posiłek.
 
   Podziel się na:  
Lexy Cotterman


Lexy Cotterman

You know I want you... It's not a secret I try to hide.

But I can't have you.


23

Wysłany: 2018-01-26, 18:16   
   Multikonta: Caroline
   Nazywaj mnie: Ancymon, Ancymama


Lexy do plotkarskich dziewczyn nie należała i naprawdę potrafiła dochować tajemnicy. Nie miała nieustannej potrzeby opowiadania wszystkim i o wszystkich, jak to dość często bywało wśród dziewczyn (i wśród facetów też, nie od dziś wiadomo, że są większymi plotkarzami od kobiet tylko lepiej się maskują). Nie brała jednak odpowiedzialności za gumowe uszy tej kawiarni, ale fakt – wyjawienie romansu z własnym lekarzem mogłoby być niezłym skandalem i pożywką dla plotkarskich nastolatek, ale nie tylko. Biada temu lekarzowi, bo dziewczyna niewiele by straciła, a on straciłby wszystko na co pracował przez tak wiele lat, więc trochę kiepsko.
Nie chciała tak naprawdę oceniać tutaj Saskie, oskarżać jej o cokolwiek złego (choć ta relacja była z lekka niepoprawna, delikatnie ujmując) czy tyrać za to co robi... a z drugiej strony ktoś powinien postarać się przemówić jej do rozsądku, prawda? Dobra, Lexy tak naprawdę nie doszukiwała się tutaj roli osoby, która powinna ja pouczać, tylko chciała zorientować się w sytuacji, po prostu. Jej też niejednokrotnie podobał się jakiś lekarz czy pielęgniarz, ale nigdy nie przypuszczała, że romans jest tutaj realny, a Saskie wpakowała się w centrum. To ją bardzo ciekawiło po prawdzie, bo w jej przypadku zawsze wydawało się to czymś nierealnym.
- Nie patrz tak na mnie, bo nie powiem nic co sprawi, że poczujesz się lepiej - przyznała szczerze, bo się przyjaźniły to czemu miałaby ją oszukiwać. - On jest stary po prostu, a Ty... to cholernie dziwne, bo za każdym razem nasuwa się mi na myśl, że on jest niewiele młodszy od mojego ojca... - znała go, bo miała raka, a on specjalizował się w tym i jakoś nie podzielała fascynacji przyjaciółki. Okay, był przystojny i posiadanie takiego lekarza bardzo umilało przebywanie na oddziale, ale to... wow.
- To, że nie powinien to nie znaczy, że ich nie ma... może ma jakiś problem - wzruszyła bezradnie ramionami – nie wiem, możesz myśleć, że przeszłość dała mu w kość lub twierdzić, że jest psem na baby i nie lubi stałych związków... ciężko gdybać - westchnęła lekko - może jest psychopatą, albo leci notorycznie na młodociane pacjentki - zażartowała na koniec dodając całkiem poważnie - nie wiem... naprawdę nie wiem...
_________________
OH, THE WEATHER OUTSIDE IS FRIGHTFUL, BUT THE FIRE IS SO DELIGHTFUL, AND SINCE WE'VE NO PLACE TO GO, LET IT SNOW, LET IT SNOW, LET IT SNOW.
 
   Podziel się na:  
Saskia Lovell


Saskia Lovell

Future Forensic Doctor

He is my sin


27

Wysłany: 2018-02-02, 23:11   
   Multikonta: Stefa & Vincent
   Nazywaj mnie: Marta


Saskia coś w kościach czuła, że tak czy inaczej cały Boston się dowie o tym, o czym rozmawiała z Lexy… I z jednej strony się tym nie przejmowała, a z drugiej jednak się zastanawiała, jak bardzo e-scandal przekręci jej słowa i czy – przede wszystkim – Felix je zobaczy i na nie zareaguje. Uważała go za dojrzałego faceta, który raczej nie będzie się przejmował głupim portalem plotkarskim, który tylko szuka sensacji, ale trochę się martwiła, że uwierzy i wyrobi sobie o niej złą opinię – a zdecydowanie wolała tego uniknąć. Tak samo jak zrujnowania Felixowi kariery lekarskiej i opinii, na którą pracował naprawdę ciężko przez kilkanaście lat. Dlatego starała się trzymać tę relację jak najdalej od sypialni, dosyć mocno ze sobą walcząc. Już kilka razy miała ochotę się zbliżyć do Lorenzo… I miała wrażenie, że nie tylko ona. Ale mieli gdzieś w głowie resztki świadomości, dzięki którym nie przekroczyli żadnej granicy nieprzyzwoitości.
Sama nie wiedziała, co powinna o tej relacji myśleć. Bądź co bądź, ale Felix był sporo starszy od niej i umawianie się z własnym lekarzem było nieetyczne. Jako studentka medycyny, która zaliczyła ten przedmiot z najwyższą możliwą oceną, doskonale o tym wiedziała. I coś w nie krzyczało, że nie powinna się w to pakować – zrobić obrót w tył, odsunąć się od Felixa jak najdalej… ale nie potrafiła. Po prostu coś ją do niego ciągnęło, coś sprawiało, że uśmiechała się na sam jego widok, a w brzuchu tańczyły jej motyle. Czasem miała ochotę rzucić się na łóżko i popłakać, po prostu.
Wiem, Lexy, wiem... – Mruknęła, nie mając pojęcia, co powinna powiedzieć. Lorenzo był niewiele młodszy od jej własnego ojca, więc tym bardziej nie czuła się zbyt dobrze z faktem, że coś do niego poczuła i jak wyjdzie z tej relacji coś więcej, nawet nie była w stanie sobie wyobrazić reakcji rodziny. W sumie Lexy mogła zobaczyć, że tym się bardzo przejmuje. – Mi chyba naprawdę na nim zależy – jęknęła. Nie była w stanie już cokolwiek zjeść. Najchętniej to by przytuliła się do Lexy i się po prostu rozpłakała. Nie rozumiała siebie, własnych uczuć… Niczego nie rozumiała.
 
   Podziel się na:  
Lexy Cotterman


Lexy Cotterman

You know I want you... It's not a secret I try to hide.

But I can't have you.


23

Wysłany: 2018-02-05, 13:49   
   Multikonta: Caroline
   Nazywaj mnie: Ancymon, Ancymama


Lexy w ogóle nie powinna przyznawać się do swoich problemów uczuciowych bo w przypadku skandalu jaki mógł wybuchnąć z powodu Saskie i Felixa, jej problemy zdawały się nie mieć żadnego znaczenia. Bo serio, co to za problem, że jej chłopak jeszcze się z nią nie przespał, lub to, że nie ze swoim chłopakiem świeciła pośladkami na pół Westwood - no właśnie. Pomimo tego, że nie zrobiła jednak nic złego czuła się jakby udręczona, jakby miała coś na sumieniu, dziwne. Teraz jednak przez krótką chwilę była w stanie odtrącić to co zaprzątało jej głowę od wielu dni, a to wszystko za sprawą przyjaciółki. Mogła się skupić na czyiś uczynkach, a nie swoich, co było odrobinę odprężające, ale nie zamierzała dobijać przyjaciółki tym, że jej problemy przyczyniają się do jej odprężenia. Nie była chamką, wręcz należała do grona tych grzecznych i ułożonych dziewczynek i pewnie dlatego tak trudno było jej pojąć relację Saskie vs Felix. Wydawała się jej nieodpowiednia i tutaj nie zamierzała kłamać, gdyby ktoś ją o to zapytał.
- Wiem, że wiesz... nie jesteś głupia... a jednak się w to pakujesz... no powiedz mi czemu? - zapytała się z lekkim zrezygnowaniem widząc jak Saskie próbuje doszukać się gdzieś w przestrzeni akceptacji, przytaknięcia, że może wcale nie jest to takie złe. Niestety Lexy nie mogła jej tego zagwarantować. - Jest o wiele za wiele od Ciebie starszy, jest Twoim lekarzem, co odbije się nie tyle na Twoim zdrowiu co na jego karierze, ale mimo wszystko, i ewidentnie musi mieć jakiś problem, skoro wciąż jest sam. Nie pomyślałaś, że on Cię wykorzystuje? - zauroczona pacjentka, łatwa zdobycz. Nie mówiła tego po to by obrazić Lorenzo, bo go nie znała, ale starała się wymienić wszystkie możliwe opcje. - Moim zdaniem im prędzej się od tego odetniesz tym mniej Cię to zaboli – bo jakoś trudno jej było uwierzyć, ze z tej ich relacji może wyjść coś dobrego (no, ewentualnie prócz seksu).
_________________
OH, THE WEATHER OUTSIDE IS FRIGHTFUL, BUT THE FIRE IS SO DELIGHTFUL, AND SINCE WE'VE NO PLACE TO GO, LET IT SNOW, LET IT SNOW, LET IT SNOW.
 
   Podziel się na:  
Saskia Lovell


Saskia Lovell

Future Forensic Doctor

He is my sin


27

Wysłany: 2018-02-18, 21:31   
   Multikonta: Stefa & Vincent
   Nazywaj mnie: Marta


Każdy miał swoje problemy i każdy je przeżywał na swój sposób – i to, że inni mieli w jakiś tam sposób gorzej nie ujmowało w żaden sposób sprawom, które nas trapiły. Trzeba przyznać, że Saskia wolałaby chyba posłuchać o problemie Lexy z Theo niżeli opowiadać o swoich rozterkach związanych z Felixem, o tym w jak bardzo złym kierunku ta relacja się toczy i czy przypadkiem już nie jest za późno… Rozumiała jednak, że Lex myślała dosłownie tak samo jak ona i takie oderwanie się od tego, co ją trapiło było, powiedzmy, miłą odskocznią. Sama Saskia jednak miała mieszane uczucia co do tego wszystkiego i najchętniej zamknęłaby się w pokoju i odizolowała od otaczającego ją świata. Ta sprawa ją po prostu przerastała, a tak zagubiona nie czuła się nigdy w życiu. Nigdy nie miała w głowie takiego misz – maszu, a na samą myśl o Felixie miała wrażenie, że serce wyskoczy jej z piersi.
Pytanie Cotterman było bardzo dobre – czemu się w to wszystko pakowała, pomimo świadomości, że to było głupie? Niestety, Lovell nie potrafiła odpowiedzieć. Choć zastanawiała się nad tym paskudnie długo, nic konkretnego nie przychodziło jej do głowy. Po prostu się stało i nic na to nie mogła poradzić, czasu nie cofnie.
Ja to wszystko wiem, Lexy. A jednocześnie nie wiem, czemu nie potrafię się od niego odciąć. Na samą myśl, że się spotkamy, uśmiecham się. Nigdy wcześniej nie czekałam z utęsknieniem na wizytę kontrolną. Nie cieszyłam się tak z pochwał, za trzymania się leczenia… To jest tak głupie i infantylne, że sama w to nie wierzę. A jednak coś w tym wszystkim jest, co sprawia, że nie umiem między nami postawić granicy... – Westchnęła ciężko by spojrzeć na swoje jedzenie, które już dawno wystygło i nie miała najmniejszej ochoty go jeść. Takiego zachowania Felix raczej by nie pochwalił…
 
   Podziel się na:  
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




wxv.pl - załóż forum dyskusyjne za darmo





Jeszcze nie tak dawno świętowaliśmy piąte urodziny forum oraz Nowy Rok. W ostatnim czasie na forum zostało wprowadzonych wiele zmian - powstał portal e-scandal oraz rozpoczęły się konkursy na postać miesiąca. Graficznie staramy się nie odbiegać od trendów, ale nie to jest najważniejsze, a to, że nigdzie się nie wybieramy, prowadzimy wiele rozgrywek i nie brakuje u nas ludzi chętnych do gry. Jeśli jeszcze zastanawiasz się czy do nas dołączyć - przestań i zarejestruj się. Dla każdego znajdzie się miejsce.
Na forum powstało subforum (kliknij tutaj) - Walentynki - w którym możecie prowadzić gry dotyczące tego wyjątkowego dnia. W tym temacie możecie przeczytać jakie propozycje na spędzenie dnia zakochanych oferuje Boston. Szczęśliwych Walentynek.!
Strona wygenerowana w 0,21 sekundy. Zapytań do SQL: 7