Witaj w Bostonie! Strona Główna

Informacja systemowa
Z dniem 30 września 2018 roku serwisy wxv.pl/czo.pl/grupy-dyskusyjne.pl kończą swoją działalność świadczenia usług darmowego hostingu forów.
Więcej informacji: https://ees.pl/viewtopic.php?p=16936#16936


Poprzedni temat «» Następny temat
Buddy's Dinner
Autor Wiadomość
Tom Lovell
[Usunięty]

Wysłany: 2016-01-01, 15:34   

Myślę, że Tom chętnie by się znów zakochał, kiedy Kathleen odrzuci jego zaloty - chociaż może stanie się jakiś świąteczny cud i nie odrzuci i biedny Tomaszko w końcu dozna miłości szcześliwej i spełnionej? Wszystko może się przecież wydarzyć!
Tom ostentacyjnie wywrócił oczętami. No Eileen mówi tak, jakby go przecież w ogóle nie znała!
-No tak! Ale wiesz, wszystko metodą małych kroczków. Najpierw podrzuciłem jej anonimowo liścik. Wiesz, żeby wiedziała że ktoś się nią interesuje. A potem stopniowo, będę się coraz częściej pojawiać w jej otoczeniu. Wiesz, że nawet zainteresowała się firmą ojca? Poprosiła, żebym dał jej namiary i w sumie to zostawiłem jej mój numer... Więc jak zadzwoni to będę miał do niej kontakt, taki bezpośredni. No a potem to już chyba pójdzie jakoś. - wzruszył ramionami, ale nie tak od niechcenia tylko raczej w błogim uniesieniu. Kiedy opowiadał ten swój jakże cudowny plan, wydawał się być całkiem oderwany od realiów i myślami całkiem daleko stąd. Ale widocznie zakochani już tak mają.
Na jej słowa, Tom przyjął zmartwioną minę i ujął ją za dłoń. - Hej, Eileen przecież tego się nie zapomina! To jak z jazdą na rowerze. Poza tym, może jeszcze nie trafiłaś na tę właściwą osobę? - zasugerował, uśmiechając się do niej ciepło. No on w przeciwieństwie do normalnych ludzi co chwila trafiał na TĘ WŁAŚCIWĄ osobę.
Tomeczek zamyślił się. Własćiwie to jej pomysł wcale taki głupi nie był. Aż wrzucił sobie kolejną frytkę do buzi. -W sumie... Tylko nie bardzo teraz mam czas. Wiesz, święta idą i w firmie ojca urwanie głowy. Co rusz nowe zlecenia, a co najgorsze ludzie nam zlecają kupno tych lampek i innych ozdób w hurtowniach bo na firmę będzie taniej. No ale - klient nasz pan - oznajmił, rozkładając ręce, po czym znów zjadł trochę frytek.
Lovell wygodnie oparł się na stole i lekko przybliżył, słuchając opowieści Eilleen o jej życiu, co rusz wzdychając, kiwając głową albo marszcząc nos. -No ale czekaj. Namieszałaś w głowie sobie czy jej? Nigdy nie wspominałaś, ze interesują Cię też dziewczyny. A facet zniknął z życia na dobre czy dalej coś do niego czujesz? - zaczął ją wypytywać. No cóż, musiał mieć wszystko wyjaśnione by wydać jakiś werdykt. W końcu to on był specjalistą od miłości.
 
   Podziel się na:  
Eileen Crompton


Eileen Crompton

The sun will come up

THE SEASONS WILL CHANGE


25

Wysłany: 2016-01-10, 01:29   
   Multikonta: Lyelle Paddington
   Nazywaj mnie: Patrycja


Może tak! Ostatecznie Eileen na pewno bardzo mu tego życzyła. Ale w głębi duszy niespecjalnie w to wierzyła, w końcu wiedziała, przynajmniej mniej więcej, jak sytuacja wyglądała. Taki z niego kochać jak ojciec Kingi z mjm, tyle tylko, że Tomaszek woli Milfy. Słuchając go, blondynka westchnęła ciężko i pokręciła głową. To nie tak, że go nie znała, po prostu miała nadzieję, że za którymś razem Lovell pójdzie po rozum do głowy... Czy coś tam. Nadzieja matką głupich, tak.
- Ale wiesz, że stalking jest karalny? - rzuciła z przekąsem. I pewnie tego też nie mówiła mu pierwszy raz. Ostatecznie podmienianie numerów nie jest taką złą opcją, przynajmniej dopóki Kathleen się nie zorientuje. No cóż. Spojrzała na niego ze zdziwieniem, kiedy ujął jej dłoń. Halo, skąd zaraz to zmartwienie? Zaśmiała się, widząc wsparcie, jakie próbuje jej okazać. - Wiesz, chyba zawsze wolałam jeździć na koniach niż na rowerze - rzuciła, kompletnie nie ogarniając, jak idiotycznie to zabrzmiało w odniesieniu do miłości i takich tam. I w sumie sama nie wiem, jak to do końca interpretować, hmm. Ale tak poza tym - trafiła na właściwą osobę. Tyle tylko, że ta właściwa osoba najwidoczniej nie uznała jej że właściwą osobę i właśnie dlatego jest teraz gdzieś w świecie i Crompton nawet nie ma pojęcia, gdzie. I nawet nie pojęcia, czy jeszcze żyje, a zważając na stan zdrowia, w jakim ją opuścił, to nawet całkiem możliwe, że jednak nie. Smutek i nostalgia tak bardzo. Ale o tym już nie będzie Tomkowi bredziła, bo i po co? - No przecież nie mówię, że teraz, tylko tak kiedyś, jak będziesz miał trochę czasu - wzruszyła ramionami, pewnie już dawno odsuwając rękę i zajmując ją znowu burgerem, z którym wciąż dzielnie walczyła. Takie rzeczy mu raczej nie uciekną, no chyba, ze w międzyczasie się odkocha, albo jego obiekt westchnień znajdzie własny obiekt westchnień. Którym oczywiście nie będzie Tomek. Bo jak będzie, to w sumie taki sposób na podryw już trochę nieaktualny. Ale z drugiej strony, wieczorem pod kocykiem też warto mieć o czym pogadać, a kolejne metody pielęgnacji roślin w końcu mogą się znudzić. Potrząsnęła głową. - Oh, i jej i sobie - wzruszyła ramionami. Czy to ważne? I tak nic z tego sama nie rozumiała. - Bo nie interesując! - zmarszczyła brwi. Nie żeby zabrzmiało to jakoś wyjątkowo szczerze... Niby zawsze tak było, ale ostatnimi czasu coraz bardziej zastanawiała się, o co właściwie chodzi ze Stefą. - Nic do niego nie czuję, po prostu bardzo fajnie błądziło się z nim w labiryncie, kiedy nie miał na sobie koszulki - rzuciła, prawie tak, jakby to było bez znaczenia, ale po chwili zachichotała. Nie mogła się powstrzymać, tak komicznie to zabrzmiało! - Zabrałam go do stadniny i w ogóle... Ale to w sumie były mojego przyjaciela, no i sama nie wiem, chyba do bani taki interes, co nie? - spytała na Tomeczka oczekując odpowiedzi. Takiej to zawsze kłody pod nogi. Ale ostatecznie przyjaciele byli ważniejsi niż jakieś drobne miłostki, wiadomo.
_________________
I'm not lost
 
   Podziel się na:  
Tom Lovell
[Usunięty]

Wysłany: 2016-01-18, 09:27   

Tom tylko wzruszył ramionami. Za każdym razem straszyła go tym stalkingiem, a on biedny nawet nie wiedział na czym to dokładnie polega. Przecież on był tylko zakochany do szaleństwa w pięknej niewieście. Czy za to można karać?
-Tak czy siak, zakochać może się każdy i spotkać miłość swego życia też. Tylko nie wolno się poddawać! Zawsze, o każde uczucie trzeba walczyć - odrzekł, bardzo poważnie jakby przypadkiem wiedział o czym mówi. No co? W końcu był tyle razy zakochany, że mógłby o tym książkę napisać. Na przykład taki poradnik, jak szybko zrazić do siebie kobiety. Bo Tomeczek to dosyć upierdliwy typ był. Jak się zawziął to nie odpuszczał - biedna tylko kobieta, na którą się uwziął.
-Zobaczymy. Jak narazie wzbogacam swoją wiedzę dzięki odcinkom Sherlocka Holmesa i starcyh odcinków Z archiwum X. No od czegoś trzeba zacząć - odparł, otrzepując dłonie z soli. Zresztą powiedział to takim tonem, jakby właśnie zgłębiał tajniki wiedzy kryminalistycznej u jakiegoś szamana. No cóż, niektórzy ratują życie po jednym sezonie Chirurgów, to on nie może?
-Meh, chyba do bani - potwierdził Tom dosyć smutno. Chciał jej pomóc, ale nie bardzo wiedział jak. Jego pragnienia od początku były ukierunkowane na kobiety, ale nie miał nic przeciwko homoseksualistom czy byciem bi. Przecież "all you need is love!".
-Nie wiem co Ci doradzić. Musisz zaufać swemu sercu i podążać za swymi uczuciami. To zawsze najlepsze wyjście - odparł, bardzo pewnym siebie tonem. No patrząc na Toma to ja nie wiem czy to takie dobre wyjście jest.
Pewnie jeszcze posiedzieli trochę, pogadali, pośmiali się a kiedy poczuli się objedzeni wrócili do domów.


ztx2 bo będę uciekać na urlop 8-)
 
   Podziel się na:  
Bostończyk


Bostończyk

Wysłany: 2017-11-11, 10:38   



 
   Podziel się na:  
Iris Shoemaker


Iris Shoemaker

śpiewająca krawcowa

Relax, take it easy!


31

Wysłany: 2018-03-16, 20:53   
   Multikonta: Adrienne, Jenna, Adam, Chris, David
   Nazywaj mnie: Aga


/Po wszystkich grach

Iris wstała tego dnia wcześniej i szybko doprowadziła się do stanu użytkowania. Zależało jej na czasie, gdyż była umówiona na śniadanie ze swoją przyjaciółką, z którą nie miała zbyt wielu okazji do spotkań w ostatnim czasie. Panie wymieniały się wiadomościami i czasem rozmawiały przez telefon, jednak ze spotkaniem było nieco gorzej. Tym razem miało być inaczej. Iris wymyśliła, że najlepszym sposobem na spotkanie, będzie umówienie się gdzieś na mieście i zjedzenie razem posiłku. Każdy wie, jak ważne jest śniadanie, więc tę konieczność uczynią razem, bo dlaczego nie.
Shoemaker wsiadła w samochód i przyjechała tam, gdzie się umówiły. Była trochę przed czasem i zdążyła kupić gazetę, którą zaczęła czytać w lokalu, do którego weszła by się rozgrzać i znaleźć jakiś miły kącik, w którym mogły sobie w spokoju porozmawiać.
Z zamówieniem czekała na Ruth, bo nie wypada się objadać samemu. Ale zajęła się prasą, więc miała co robić. Nie że siedziała i nic nie robiła. Z resztą sama wybrała się wcześniej, by czasem nie utknąć w korkach i udało jej się nawet być wcześniej. Valentine za to miała jeszcze zapasik czasu, zero stresu.
Iris przeglądała właśnie dział sportowy, gdy usłyszała głos przyjaciółki. Shoemaker wstała i uściskała ją na powitanie.
- Cześć, świetnie wyglądasz - powiedziała szczerze. Pewnie zaskoczyła ją kolejną metamorfozą, bo kobieta lubiła zmieniać fryzury, więc zaskoczenie i komplement były na miejscu. - Cieszę się, że udało nam się w końcu spotkać. Pomyślałam, że wspólne śniadanie to idealne rozwiązanie, a tutaj podobno dają dobrze zjeść - uśmiechnęła się i usiadła na swoim miejscu. Złożyła gazetę i odłożyła ją na bok.
_________________


Show yourself, show me what you've got.
Show me what you've got...

 
   Podziel się na:  
ruth valentine


Ruth Valentine

Właścicielka wytwórni płytowej

Pisze do szuflady


28

Wysłany: 2018-03-19, 11:20   
   Multikonta: Kass, Leah
   Nazywaj mnie: Violson


Ruth od niedawna była w Bostonie i powoli przyzywczajała się do klimatu tego miasta i kraju. Trzeba przyznać,że zapomniała jak to jest. Najgorzej było z różnicą czasu, ale już daje radę. Od razu po przebudzeniu pobiegła do łazienki by się ogarnąć do normalnego stanu. Gdy już jej się to udało stała chyba z jakieś 15 minut przed szafą i zastanawiała się co ubrać. Typowa kobieta. Szafa pełna ubrać, a ona nie ma się w co ubrać. W końcu wyjęła z szafy jeansy i ciepły sweter. Do tego założyła botki na obcasie. Wrzuciła kilka drobiazgów do torebki, wzięła klucze z samochodu, założyła ciepłą kurtkę i szalik i wyszła z domu. Droga nie zajęła jej wiele czasu. Zaparkowała samochód i skierowała kroki do lokalu. Wzrokiem poszukała przyjaciółkę i gdy już ją znalazła podeszła do stolika i przywitała się.
- Dziękuję, ty też. - Uśmiechnęła się i usiadła na wolnym krześle zdejmując wcześniej kurtkę.
- Ja też się cieszę. Bardzo dawno się nie widziałyśmy i brakowało mi tego. - Przyznała.
- Śniadanie to dobry pomysł, jeszcze w towarzystwie przyjaciółki to już wogóle. - Wyszczerzyła się.
- Nie potwierdzę i też nie zaprzeczę. Poznaję miasto na nowo i chętnie się przekonam. - Uśmiechnęła się lekko i wzięła do ręki menu. Przyglądała mu się chwilkę i zastanawiała co zjeść, ale ciężko było jej wybrać.
- Co zamawiasz? Bo ja kompletnie nie wiem co wziąść. - Spytała, miała cichą nadzieję, że może Iris coś jej poleci.
_________________
Ruth Alexandra Valentine

clothes # insta
 
   Podziel się na:  
Iris Shoemaker


Iris Shoemaker

śpiewająca krawcowa

Relax, take it easy!


31

Wysłany: 2018-03-19, 11:52   
   Multikonta: Adrienne, Jenna, Adam, Chris, David
   Nazywaj mnie: Aga


- Nadrobimy trochę czasu - taką miała nadzieję. Lubiła Ruth i z chęcią z nią rozmawiała. Miały te same zainteresowania, dlatego mogły godzinami rozmawiać o muzyce. Ale nie tylko o tym, ot po prostu o życiu i jego blaskach i cieniach.
- Boston zaskakuje na każdym kroku, nawet mnie - odwzajemniła uśmiech.
- Myśl, myśl - powiedziała wesoło, gdy przyjaciółka spojrzała w menu. Iris zrobiła to samo.
- Ja chyba wezmę omlet z ziołami, brzmi to całkiem nieźle i na pewno smakuje jeszcze lepiej - odpowiedziała po chwili zastanowienia. - Tak naprawdę spróbowałabym połowy z tych dań - w lokalu ładnie też pachniało, co pewnie oznaczało, że dają tu dobrze zjeść. Z resztą ludzi też było niemało. To samo mówiło za siebie.
- Teraz twoja kolej na decyzję i możemy zamawiać - Shoemaker była już dość głodna, dlatego miała nadzieję, że szybko pójdzie im zamawianie i nie będą musiały aż tak długo czekać. Kiedy już wybrały, zostało im oczekiwanie, a to był dobry moment, by zacząć rozmowę.
- I jak ci tu jest? Wszystko dobrze? - zapytała Iris. - I jak sprawy zawodowe? Dajesz radę? - na pewno nie było jej łatwo, ale była silną osobą i Shoemaker wierzyła, że sobie poradzi ze wszystkim. Bardzo szanowała Ruth i podziwiała ją. Poza tym była przemiłą osobą i dobrze było mieć taką przyjaciółkę.
- Opowiadaj, bo zapewne jest o czym.
_________________


Show yourself, show me what you've got.
Show me what you've got...

 
   Podziel się na:  
ruth valentine


Ruth Valentine

Właścicielka wytwórni płytowej

Pisze do szuflady


28

Wysłany: 2018-03-19, 23:09   
   Multikonta: Kass, Leah
   Nazywaj mnie: Violson


- Chyba zamówię sobie to samo, na prawdę mam problem co wybrać. - Skrzywiła się i zastanowiła chwilę.
- Dobra, biorę to samo co ty, dodatkowo wezmę sobie sok marchwiowy. - Dodała. Na prawdę miała problem z podjęciem decyzji. Tyle dań interesowało ją w karcie.
- Widzę,że mamy podobnie. - Zaśmiała się.
- W sumie to możemy umawiać się częściej na śniadanie tutaj i będziemy za każdym razem próbować czegoś innego. - Zaproponowała.
- Wiesz, mimo,że mieszkałam tu przez większość życia, to odwykłam od tego miasta, ale powoli się przyzwyczajam. Poznaję miasto na nowo i odkrywam jego piękno. - Uśmiechnęła się lekko.
- Jeśli chodzi o pracę, to powoli zaczynam wszystko ogarniać, na razie jest ciężko, ale jak wiadomo początki zawsze są ciężkie. - Przyznała. Co jak co, ale mimo wszystko Ruth nie interesowała się wcześniej sprawami wytwórni, jednak teraz gdy została podjęta decyzja o przekazaniu jej wszystkich spraw powoli uczy się działania firmy. Jak na razie pomagają jej rodzice, ale gdy już uznają,że wszystko wie oficjalnie przekażą firmę córce. Trochę ją to stresuje,ale od zawsze wiedziała,że kiedyś ten dzień nastąpi.
_________________
Ruth Alexandra Valentine

clothes # insta
 
   Podziel się na:  
Iris Shoemaker


Iris Shoemaker

śpiewająca krawcowa

Relax, take it easy!


31

Wysłany: 2018-03-20, 12:52   
   Multikonta: Adrienne, Jenna, Adam, Chris, David
   Nazywaj mnie: Aga


- Dlaczego nie, mi pasuje - od czasu do czasu mogą wyskoczyć do tego lokalu i zjeść coś innego niż zwykle, a przy okazji pogawędzą sobie spokojnie. Obie panie miały na głowie swoje interesy, więc zawsze było o czym pogadać. Poza tym dochodziło życie prywatne.
- Rozumiem - powiedziała Iris. - Tak to jest, jak się opuszcza miasto, ale przywykniesz znowu do Bostonu. Ja wprawdzie nigdy nie wyjechałam na dłużej z tego miasta, ale chyba wiem, co czujesz. Czasem sama mam wrażenie, że wiele jeszcze nie widziałam, nie poznałam i tak dalej. Mnie też Boston zaskakuje, chociaż mieszkam w nim od lat - pochodziła z Westwood, ale przeprowadziła się na stałe do Bostonu, gdzie się uczyła i pracowała. I tak została, kochając to miasto, ludzi i jego energię.
- Racja, to niełatwe - przyznała. - Ale poradzisz sobie. Tchniesz nowe życie w wytwórnię i jeszcze osiągniesz sukces. Masz dużą szansę przed sobą, to coś, w czym będziesz mogła się wykazać - początki zawsze były trudne, jednak Iris wierzyła, że Ruth sobie poradzi. Była inteligentna i szybko się odnajdywała w nowej rzeczywistości.
- A jak tam tworzenie? Nadal piszesz piosenki? - Iris jako wokalistka własnego zespołu sama zajmowała się tekstami piosenek dla kapeli, więc odnajdywała się w temacie. Z resztą sądzę, że miłość do muzyki najbardziej je połączyła. Dla obu to była wielka pasja. Shoemaker zawsze uważała, że Ruth powinna postawić na karierę muzyczną, bo miała naprawdę mocny i piękny głos. Jedna płyta z zespołem to niewiele. Iris widziała ją w karierze solowej, bo szkoda, by marnował się jej talent.
- Mam nadzieję, że nie porzuciłaś marzeń o śpiewaniu.
_________________


Show yourself, show me what you've got.
Show me what you've got...

 
   Podziel się na:  
ruth valentine


Ruth Valentine

Właścicielka wytwórni płytowej

Pisze do szuflady


28

Wysłany: 2018-03-21, 23:22   
   Multikonta: Kass, Leah
   Nazywaj mnie: Violson


Odskocznia od dnia codziennego zawsze się przyda, a to mogłaby być jedna z nich. Zawsze miło spędzić czas z przyjacielem. Nie ważne gdzie.
- Jedyne do czego ciężko mi się przyzwyczaić to pogoda. W Hiszpanii było raczej ciepło. Zdarzały się chłodne dni, ale nie takie jak tutaj. - Przyznała.
- Mam nadzieję,że sobie poradzę. Nie chciałabym doprowadzić rodzinnej firmy do bankructwa. - Zaśmiała się lekko. Trzeba przyznać,że była to jedna z jej obaw. Bała się,że sobie nie poradzi i zawiedzie rodziców, dziadków i siebie. Bankructwo i zamknięcie to największa obawa Ruth. Nigdy by sobie tego nie wybaczyła.
- Nadal coś tam tworzę, ale wiesz... To takie tam zapiski w notesiku. Nikt poza mną ich nie widział. - Wzruszyła ramionami. Lubiła pisać, ale raczej z nikim nie dzieliła się swoimi zapiskami. Uważała,że teksty nie są zbyt dobre i trzeba nad nimi jeszcze popracować. Jednak zamiast je poprawiać pisała kolejne.
- Nie porzuciłam, ale póki co nie mam czasu na myślenie o próbie swoich sił jako piosenkarka, zresztą jakoś się nie widzę w tej roli. Pozostawię miejsce lepszym. - Gdy przyniesiono ich zamówienie wzięła do ręki sok, upiła duży łyk i odstawiła szklankę na stolik.
- A jak tam Twój zespół? - Spytała.
_________________
Ruth Alexandra Valentine

clothes # insta
 
   Podziel się na:  
Iris Shoemaker


Iris Shoemaker

śpiewająca krawcowa

Relax, take it easy!


31

Wysłany: 2018-03-22, 15:56   
   Multikonta: Adrienne, Jenna, Adam, Chris, David
   Nazywaj mnie: Aga


Masz ślicznego avka <3


- O tak, pod tym względem na pewno jest zupełnie inaczej.
Iris nie przebywała poza Stanami, więc nie miała porównania, ale dla Ruth to musiało być niezła zmiana.
- Nie będzie aż tak źle, poradzisz sobie - na pewno miała głowę pełną pomysłów i jeszcze wyprowadzi firmę w dobrą stronę. - Na pewno będziesz mogła liczyć na pomoc rodziny, a zawsze możesz też poszukać jakiegoś eksperta i zasięgnąć rady. Nie zostaniesz sama.
No właśnie, powinno być dobrze, tylko trochę wiary w swoje umiejętności potrzeba. Iris była przekonana o tym, że jej przyjaciółka wybrnie z każdej sytuacji obronną ręką.
- Powinnaś kontynuować na poważnie - poradziła brunetka. Shoemaker wyznawała zasadę - nie ryzykujesz, nie żyjesz. - Jesteś bardzo dobra w śpiewaniu, nie powinnaś tego porzucać, mówię poważnie. Szkoda marnować talentu, poradziłabyś sobie na scenie - mówiła absolutnie poważnie.
- Ale oczywiście nie będę ci tym truć, bo nie chcę wyjść na tę wkurzającą i marudną - ważne, by przyjaciółka wiedziała, że ma wsparcie. Iris zawsze była gotowa stanąć za nią murem i wspierać radą.
Kiedy dotarło zamówienie, Shoemaker zatarła ręce z radości. Ale nie zaczęła niczego konsumować, bowiem zadano jej pytanie, na które postanowiła niezwłocznie odpowiedzieć.
- Dobrze, a nawet bardzo dobrze - ożywiła się. - Nadal gramy, mamy nowe piosenki i myślimy z chłopakami o rozszerzeniu działalności na inne miasta. Mamy dość dużo własnych piosnek, może ktoś wyda naszą płytę, o ile będziemy na sto procent pewni, czy chcemy się w to bawić na poważnie. Ale koncertujemy i ciągle coś piszę. Może warto zaryzykować, bawimy się w to od lat, ale nie zrobiliśmy kroku do przodu. Może musieliśmy dojrzeć do tego wszystkiego? Nie wiem, ale ja bym chciała ruszyć dalej.
Ale decyzja musiała być wspólna. Chociaż wszystko szło w dobrym kierunku.
- Przyjdź nas posłuchać w następną sobotę w klubie X - zachęcała. X oznaczał tu jakąś nazwę, tylko nie wiem jaką xD - Sama zobaczysz, czy jesteśmy coś warci, czy nie - zaśmiała się serdecznie. Może byli beznadziejni i nie mieli szans w tej dziedzinie? Kto wie.
_________________


Show yourself, show me what you've got.
Show me what you've got...

 
   Podziel się na:  
ruth valentine


Ruth Valentine

Właścicielka wytwórni płytowej

Pisze do szuflady


28

Wysłany: 2018-03-27, 20:10   
   Multikonta: Kass, Leah
   Nazywaj mnie: Violson


Dziękuję <3


Owszem była to duża zmiana. Już praktycznie zapomniała jak to jest chodzić ciepło poubieranym by nie zmarznąć. Tam nie było tego problemu. Ale jak to mówią, wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. I tak też czuła się Ruth. Owszem, w Hiszpanii czuła sie bardzo dobrze. Szybko się zaklimatyzowała w nowym miejscu, jednak w głębi duszy czuła,że to jednak nie jest jej prawdziwy dom. Dopiero teraz to do niej dotarło.
- Owszem, na początku z pewnością mi pomogą. Już teraz bardzo mi pomagają. Jednak wiem,że przyjdzie taki dzień, gdy uznają,że sobie poradzę i oddają mi firmę, a ja boję się,że jednak nie dam rady. Duża odpowiedzialność będzie na moich barkach. Już nie chodzi o rodzinny interes, ale także o pracowników, którzy w razie niepowodzenia stracą pracę. - TO ją przerażało najbardziej. Utrata firmy nie byłaby tak bolesna jak fakt,że wielu ludzi nie będzie miało za co wykarmić rodzin.
- Jak tylko wszystko poukładam pomyślę nad tym, obiecuję. - Uśmiechnęła się lekko.
- Wcale tak nie uważam. Czasami potrzebna jest taka marudząca i wkurzająca osoba jak to nazwałaś. Człowiek z tego wkurzenia, może w końcu zrobić to o czym ta druga osoba ciągle gada i to wyjdzie mu na dobre. - Przyznała.
- I nie mówię teraz o sobie, czy o Ciebie. Tylko ogólnie. - Dodała.
- Porozmawiaj z chłopakami. Może oni też tego chcą tylko żadne z was o tym nie mówi. - Poradziła przyjaciółce.
- Wiesz, jeśli odmówią to będziesz wiedziała na czym stoisz i czego oni oczekują. Jeśli zaczną mówić o obawach to znaczy,że myślą podobnie do Ciebie. - Wzięła do ręki sok i upiła kolejny łyk.
- Z przyjemnością przyjde na wasz koncert. - Przyznała. Chętnie posłucha przyjaciółki i jej zespołu.
- A jeśli się zdecydujecie na płytę, to może uda mi się coś dla was załatwić w wytwórni, albo polecę was komu trzeba. - Mrugnęła do niej i uśmiechnęła się lekko. Z chęcią pomoże przyjaciółce rozkręcić karierę jej zespołu. Kto wie, może kiedyś będzie występowała na wielkich zagranicznych scenach. Ruth bardzo by cieszyła się z sukcesu przyjaciółki i wspierała by ją. Grunt to przyjaciele, na dobre i na złe, prawda?
_________________
Ruth Alexandra Valentine

clothes # insta
 
   Podziel się na:  
Iris Shoemaker


Iris Shoemaker

śpiewająca krawcowa

Relax, take it easy!


31

Wysłany: 2018-03-28, 17:08   
   Multikonta: Adrienne, Jenna, Adam, Chris, David
   Nazywaj mnie: Aga


- Myślę, że wszystko będzie dobrze. Trzeba być odważnym i pozytywnie patrzeć w przyszłość. Kiedyś musi być dobrze. Poradzisz sobie, nauczysz się wszystkiego, może wprowadzisz własną organizację pracy i odświeżysz wytwórnię. Masz wielką szansę na powodzenie - i miała nadzieję, że to wykorzysta, a nie spieprzy. Iris była pełna wiary jeśli chodziło o takie sprawy. A Ruth znała nie od dzisiaj i wiedziała, że jest silną, inteligentną i zaradną kobietą. Była młoda, ale nie głupia, wręcz przeciwnie. Znała wszelkie za i przeciw, wiedziała jaką ma moc przebicia i jak z tego skorzystać. Shoemaker trzymała za nią kciuki.
- Rozmawiamy, ale mam wrażenie, że chłopcy boją się ryzyka. Gramy, sprawia nam to przyjemność, tylko nie wiemy, czy próbować dalej, czy zatrzymać się na tym, co jest. Ja bym chciała zaryzykować - śpiewanie było jej hobby, ale wychodziło jej to całkiem nieźle. Ostatnio zastanawiała się nad tym, czy nie zawiesić pracy jako krawcowej dla kariery muzycznej. Ale nie chciałaby próbować sama. Miała zespół, piosenki, no i nie potrzebowała wiele więcej do szczęścia.
- Pogadam z nimi, ty przyjdź na nasz występ i powiedz co myślisz. Potem ja ci dam znać o tym, co ustaliliśmy i czy chcemy próbować dalej - miała nadzieję, że panowie zaryzykują. Jakby nie wyszło, każdy ma swoją pracę i nikt nie zostanie z niczym, byli nieźle ustawieni. A koncerty po kraju to już byłoby coś. O zagranicy nawet nie będzie marzyć, póki co.
- Własna płyta, toż to moje największe marzenie póki co - westchnęła. - Żeby chociaż tak singla nagrać i wypuścić dalej. Jak myślisz, to możliwe do zrealizowania? - dzięki pomocy Ruth na pewno.
_________________


Show yourself, show me what you've got.
Show me what you've got...

 
   Podziel się na:  
ruth valentine


Ruth Valentine

Właścicielka wytwórni płytowej

Pisze do szuflady


28

Wysłany: 2018-04-06, 22:10   
   Multikonta: Kass, Leah
   Nazywaj mnie: Violson


- Pewnie,że tak. Myślę,że moja wiedza ze szkoły też się przyda. Od samego początku wiedziałam,że firma będzie kiedyś należeć do mnie, dlatego też dopasowałam studia do swojej pracy. - Przyznała.
- I przyznam Ci się się,że nie żałuję. Branża muzyczna to jednak to co sprawia mi najwięcej przyjemności. A praca powinna sprawiać przyjemność, prawda? - Dodała. Ruth bardzo mocno wierzyła w to,że kierunki które ukończyła pomogą jej w pracy.
- Może musisz ich jakoś nakłonić do tego ryzyka. Porozmaiaj z nimi raz, jak ich nie przekonasz za jakiś czas spróbuj znowu. Myślę,że w końcu uda Ci się ich przekonać. Kto jak nie ty. - Uśmiechnęła się szeroko. Wierzyła,że Iris szybko nie odpuści i prędzej czy później przekona chłopaków do swojego pomysłu.
- Oczywiście. Z przyjemnością was posłucham. Na pewno jesteście dobrzy i dalibyście sobie radę podczas występów dla o wiele większej publiczności. - Ruth wierzyła w zespół Iris i wróżyła im wielką karierę. Może to dziwne bo nawet ich nie słyszała,ale skoro koncertują i mają słuchaczy to znaczy,że nie są źli.
- Marzenia są po to by je realizować. - Uśmiechnęła się.
- Oczywiście,że tak. Postaram się wam pomóc. Jeśli nie w mojej wytwórni to użyję kontaktów i nagracie singiel. - Dodała.
- Później trzeba będzie się zająć rozesłaniem go po stacjach radiowych i można nawet pomyśleć o teledysku. - Zaczęła wymieniać. W głowie ułożyła prawie cały plan działania.
- Da się to ogarnąć. - Uśmiechnęła się szeroko.
- Ale o tym pomyślimy gdy już się zdecydujecie i po koncercie. Zobaczę co i jak, a później będziemy myśleć dalej. - Zabrała się za swoje śniadanie, które już prawie ostygło. Spróbowała i po chwili konsumpcji uznała,że jest bardzo dobre. Powoli konsumowała kawałek po kawałku.
- Bardzo dobry ten omlet. - Przyznała i wzięła kolejny kawałek po czym upiła łyk soku.
_________________
Ruth Alexandra Valentine

clothes # insta
 
   Podziel się na:  
Iris Shoemaker


Iris Shoemaker

śpiewająca krawcowa

Relax, take it easy!


31

Wysłany: 2018-04-09, 13:56   
   Multikonta: Adrienne, Jenna, Adam, Chris, David
   Nazywaj mnie: Aga


Iris słuchała tego z zachwytem, bo była prawie pewna, że zespół skorzysta z szansy i nareszcie wszystko będzie na poważnie. Szycie jej nie ucieknie, ale kariera póki jest jeszcze młoda może uciec, trzeba było złapać byka za rogi i brnąć dalej w to, co się kochało.
- Dziękuję, że chcesz nam pomóc - Iris była bardzo wdzięczna za to wszystko. Ale praca nad tym zrobi im obu dobrze i wyjdzie na korzyść. Ruth zagłębi się w nową pracę, a Iris postara się zrobić wszystko, by udało się przebić z zespołem.
- Wypijmy za współpracę - jako, że miały już co wypić do śniadania, mogły wznieść toast, chociaż lepsze byłoby coś mocniejszego, ale to już trzeba było zostawić na wieczór, a któryś na pewno zarezerwuje na jakieś wyjście z przyjaciółką.
- Tak, teraz jedzmy - Iris również zabrała się za swoją porcję i przyznała rację, było wyśmienite. - Chyba naprawdę będziemy tu czasem jadać - podobał jej się pomysł z wpadaniem tu od czasu do czasu i próbowaniem innych dań, o czym już wcześniej rozmawiały. Kiedy zniknęła większość omletu z talerza, Iris znów się odezwała:
- A teraz powiedz mi, czy nie potrzebujesz jakichś nowych ubrań. Może coś ci uszyć? - po znajomości było taniej i Iris realizowała każdą fantazję dotyczącą strojów. Miała z resztą co robić, ale dla przyjaciół zawsze znajdowała czas.
_________________


Show yourself, show me what you've got.
Show me what you've got...

 
   Podziel się na:  
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




wxv.pl - załóż forum dyskusyjne za darmo



Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.

Zapoznaj się również z nasza Polityka Prywatnosci

  
ROZUMIEM


Wakacje dotarły do Bostonu.... i do Concord! No właśnie, prócz zmiany grafiki możecie teraz dokonać wyboru, czy żyć w wielkim mieście czy może przenieść się do nieco mniejszego miasteczka z przewagą zieleni i większą zażyłością wśród lokalnej społeczności. Wybór należy od Ciebie! Więcej informacjo o nowościach znajdziecie w ogłoszeniach. Już dziś ruszamy z konkursami na postać miesiąca oraz wakacyjny profil. Zachęcamy do wspólnej zabawy! Jeśli jeszcze zastanawiasz się czy do nas dołączyć - przestań i zarejestruj się. Dla każdego znajdzie się miejsce.
Tytuł postaci miesiąca wśród kobiet otrzymuje Saskia - dwudziestosiedmioletnia studentka medycyny. Gratulujemy! Jeśli jeszcze nie znasz Saskie możesz to zmienić tutaj.
Tytuł postaci miesiąca wśród mężczyzn otrzymuje Willie - trzydziestopięcioletni weterynarz. Gratulujemy! Jeśli jeszcze nie znasz Williego możesz to zmienić tutaj.
Strona wygenerowana w 0,15 sekundy. Zapytań do SQL: 7