Witaj w Bostonie! Strona Główna



Poprzedni temat «» Następny temat
Cmentarz
Autor Wiadomość
Universal Person


UNIVERSAL PERSON

Wysłany: 2016-03-12, 23:33   

Pastor Clearwater miał dziś smutny obowiązek odprawienia nabożeństwa pogrzebowego. Od kilku dni wiedział o tragedii jaka zdarzyła się w jednej z kamienic bostońskich. Bardzo młoda dziewczyna zginęła śmiercią tragiczną w wybuchu gazu. Według policji była pijana. W dodatku była oficjalnie bezdomna, bez pracy, bez ubezpieczenia, bez jakichkolwiek świadczeń, i czegokolwiek co stanowiłoby majątek w dodatku z informacji Layli wiedział ,że była narkomanką. W dodatku nie udało się znaleźć jej rodziny. Layla Van Den Herk, jej najbliższa znajoma która zorganizowała pogrzeb nie znała jej pełnego nazwiska więc. Postanowiono więc ,że zostanie pochowana jako ,,Olga NN." Dziś przypadał dzień pochówku i znów powracały myśli o marności życia i o tym jak ludzie młodzi niszczą sobie życie.
Wszedł cicho do kaplicy i spojrzał smutnym wzrokiem na zgromadzonych. Rodziny nie było, były osoby które ją znały, oraz osoby które poruszyła historia o życiu i śmierci samotnej i zagubionej w życiu Olgi. Niedawno w gazecie pojawił się wciśnięty na czołówkę 1. strony artykuł o Oldze i cały Boston żył teraz tą smutną historią.
Proszę o powstanie (przełknął ślinę i spojrzał ze smutkiem na urnę)Zgromadziliśmy się dziś, w tym smutnym dla nas wszystkich dniu......dniu w którym pożegnamy i będziemy towarzyszyć w ostatniej drodze komuś.......komuś kto się zagubił......kto mimo swojego wieku przeżył wiele więcej niż powinien......Olga miała tylko 19 lat. Wywodziła się z bogatej rodziny, jej rodzina odwróciła się od niej, jej wybranek porzucił ją, a przyjęły ją w objęcia narkotyki i alkohol których nie chciała. Nie wiadomo o niej za wiele ale była za młoda na śmierć i nie zasługiwała na takie życie i śmierć. Chciałbym podziękować wszystkim w imieniu Olgi za przybycie, nawet jeśli Was nie znała to z pewnością chciałaby abyście ją pożegnali i aby choć teraz miała wokół siebie ludzi których interesuje. Dziękuję pani Layli Van Den Herk za przygarnięcie tej młodej dziewczyny i za próbę ratowania jej. Miała tylko ją.- skończył i uklęknął modląc się w ciszy o zbawienie, odpuszczenie win i żywot jakiego nie miała tutaj.
Wstał, podszedł do urny i dotknął jej żegnając dziewczynę. Niech każdy podejdzie i pożegna się z nią. Módlmy się za nią.
_________________
Login: UNIVERSAL PERSON
Hasło: boston
 
   Podziel się na:  
Layla van den Herk


Layla van den Herk

studentka dziennikarstwa

just a give me a reason


25

Wysłany: 2016-03-14, 08:23   
   Nazywaj mnie: Izabela
   Urlop: Obecna


Dla Layli to był trudny okres. Organizacja pogrzebu wykończyła ją psychicznie. Nagle zdała sobie sprawę, jak niewiele wiedziała o Oldze, czemu zresztą trudno się dziwić zważywszy na to, że poznała ją zaledwie kilka dni temu.
Nie słyszała słów pastora. Po prostu siedziała i gapiła się na trumnę, która musiała być zamknięta, ze względu na stan szczątków Olgi. Łzy ciągle spływały jej po policzkach. Od tamtego dnia praktycznie cały czas płakała. Bardzo chciała pomóc tej dziewczynie i wiedziała, że Olga tej pomocy chciała. Inna sprawa, że była chyba za słaba, by o nią walczyć.
I choć Layla bardzo starałą się pamiętać Olgę taką, jaką byłą przez te kilka dni to nie potrafiła wymazać z pamięci obrazu jej szczątków nad czym bardzo ubolewała.
Uniosła dłoń i szybko otarła łzy, co zresztą i tak nie miało sensu bo przecież następne łzy już spływały po jej twarzy. Usłyszała swoje nazwisko padające z ust pastora, ale nie zareagowała.
Jako pierwsza podeszła do trumny. Położyła dłoń na zamkniętym wieku tym samym przyciskając do niego prostą białą róże, którą przyniosła. Przez dobrą chwilę stała gapiąc się na drewnianą trumnę, a potem odwróciła się i odeszła ze wzrokiem zamglonym od łez.
_________________
Layla van
den Herk
I let you see the parts of me
That weren’t all that pretty
And with every touch you fixed them.
[mru]
 
   Podziel się na:  
Lux Korhonen
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-01, 02:04   

/po jakimś sporym czasie pewnie

Życie jak zwykle toczyło się swoim tempem, nie było ani wielkich wzlotów ani upadków. W życiu Lux tak naprawdę nic się nie działo. Nadal żyła tylko pracą, a jak tylko miała wolne zamykała się w czterech ścianach starając się o niczym nie myśleć. Niby mówi się, że czas leczy rany, ale wcale tak nie było. Jak można przestać w ogóle zapomnieć o swoim dziecku? Przestać cierpieć? Może już Korhonen przestała obarczać winą Boga i wszystkich świętych o to, że zabrano jej córkę, teraz już nic nie można było zrobić. Jednak jakoś nie umiała dotąd wyobrazić sobie przyszłości. Jak to będzie? Czy zawsze będzie sama? Niby już minęło trochę czasu i nawet jej terapeuta powiedział, że już czas ruszyć naprzód. Tylko czy ona sama chciała ruszyć naprzód? Nie wiedziała.
Tego dnia akurat miała wolne w pracy i mimo wszystko, że cmentarz to było ostatnie miejsce jakie chciałaby odwiedzić, to jednak musiała. Nie mogła po prostu od tak zostawić na pastwę losu, poza tym czasem w myślach, albo nawet normalnie, rozmawiała ze swoją córką. To jej w jakiś sposób pomagało. Gdy mówiła do nagrobku o tym jak tęskni, że pamięta te wszystkie chwile. Każdy tak naprawdę ma swój sposób na przeżycie żałoby.
Już zbliżała się do miejsca docelowego, gdy w oddali zobaczyła znajomą sylwetkę. Alex. Zwolniła trochę kroku, zastanawiając się przez chwilę czy nie odwrócić się i przyjść za jakiś czas, a na razie pokręcić się gdzieś w okolicy. No, ale dobra, musiała sama przyznać, że od dłuższego czasu szukała z nim jak największego kontaktu. Zupełnie jak w liceum...
- Cześć... - mruknęła stając przy nim, bo chyba na nic więcej jej nie było stać.
 
   Podziel się na:  
Alex Korhonen
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-01, 20:03   

Naprawdę rzadko tutaj bywał. Po prostu... nie czuł takiej potrzeby. To nie tak, że zdążył już zapomnieć małą (raz próbował - pojechał do Syrii i patrzcie, jak skończył) albo chciał odciąć się od przeszłości; to nawet nie tak, że przychodzenie na cmentarz było zbyt bolesne i nie chciał tego robić. Alex po prostu... w jakiś sposób nie czuł potrzeby, żeby tu przychodzić. Nie czuł, żeby był bliżej córki, gapiąc się na jej nagrobek niż wtedy, gdy myślał o niej jadąc samochodem, a wyrywanie chwastów nie spełniało funkcji terapeutycznej.
Przyszedł tu przede wszystkim za radą psychiatry - podczas ostatniej wizyty okazało się, że nie odwiedzał małej już od paru miesięcy, dlatego zasugerował, że może najwyższa pora ruszyć tyłek i się przejść. Nie sądził, żeby mu to w czymkolwiek pomogło, ale po niemal roku regularnych wizyt u jednego faceta, który przypisywał mu antydepresanty i próbował rozmawiać z nim o Syrii, Alex nabrał nawyku słuchania go. A psychiatra radził mu wychodzić do ludzi (chodził więc do supermarketu w ciągu dnia), znaleźć sobie znajomych (dlatego czasem pytał pacjentów przedoperacyjnych, jak im minął weekend) i przygarnąć psa ze schroniska (ostatnią wskazówkę wciąż rozważał). Dlatego skoro psychiatra zaproponował wizytę u córki, parę dni później przespał się po nocnym dyżurze, kupił tulipany i pojechał na cmentarz.
Nie potrafił się przemóc. Nie umiał rozmawiać z nagrobkiem i wierzyć, że mała go zrozumie. Nie umiał pocieszyć się świadomością, że kilka metrów pod ziemią leży ciało jego małej dziewczynki, która miała oczy Lux i pieprzyk pod łopatką, a teraz został po niej tylko rozkładający się już szkielet i smród.
Wystraszyła go. Drgnął niespokojnie i gwałtowne się cofnął, a serce zaczęło łomotać, boleśnie obijając się o jego żebra. Przyglądał się Lux przez długą chwilę, gdy próbował wyrównać oddech i przekonać samego siebie, że to tylko jego była żona, a nie poważne zagrożenie. - Cześć - powiedział wreszcie trochę sztywno. Przeczesał włosy palcami i rozejrzał się po cmentarzu. - Ja... właściwie to zamierzałem już wracać, więc nie będę ci przeszkadzał - oznajmił. - Jesteś samochodem? Mogę poczekać i cię odwieźć - dodał.
 
   Podziel się na:  
Lux Korhonen
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-04, 01:59   

Taka prawda, że nigdy nie zapomną o Charlotte. Nawet jeśli założą własne rodziny, urodzą im się kolejne dzieci, to jednak ich dziewczynka będzie tą pierworodną, tą którą stracili. Takich rzeczy się nie zapomina, ale na pewno można nauczyć się z nimi żyć. I to właśnie robiła Lux. Mimo tego, że tak naprawdę nie miała już życia prywatnego (w końcu każdą wolną chwilę spędzała w szpitalu), nawet jakoś nie odczuwała potrzeby spotkania się ze starymi znajomymi. Nie, nie chodziło o to, że mieli oni dzieci i po prostu nie mogła na to patrzeć na ich szczęście. Po prostu...Nie potrzebowała chyba nikogo (a przynajmniej tak sobie wmawiała) i niczego. Ważne, że miała pracę, kochała to co robi i spełniała się w niej. A jej największym priorytetem było zostanie neurochirurgiem i tylko to się liczyło.
Trochę się zdziwiła, że spotkała tutaj Alexa. Może dlatego, że jednak zobaczyła, że brał czasem wolne? No, ale okazało się, że jednak można spotkać go gdzieś poza pracą. Może nie najfajniejsze okoliczności, ale jednak. Nie chciała go oczywiście przestraszyć, ale podchodzenie do niego ukradkiem po tym co przeszedł rzeczywiście nie było jej najlepszym pomysłem. Może starała się zrozumieć co tak naprawdę przeżył w Syrii, ale nawet jakby była terapeutą tak naprawdę gówno by wiedziała. Może gdyby przeżyła to co on wtedy inaczej wyglądałaby sprawa, a tak...Chyba nawet nie umiałaby poruszyć z nim tego tematu, a wątpiłaby i tak jej odpowiedział.
- Przepraszam, nie chciałam Cię wystraszyć. - zmarszczyła nos i zrobiła krok do tyłu dając mu trochę przestrzeni. - Jak możesz, to chwilę poczekaj. - w sumie niewiele zrobiła, bo położyła kwiaty, uśmiechnęła się smutno i zaraz była gotowa do drogi. Czuła się...dziwnie? Wiedziała dokładnie czemu, ale przecież lepiej się oszukiwać i udawać, że tak naprawdę nie wie. Dlatego dopiero po chwili przestała patrzeć na czubki swoich butów i zwróciła wzrok na Alexa.
- Aż dziwię się, że jednak potrafisz wyjść ze szpitala, bo wydawało mi się, że już tam zamieszkałeś. - uśmiechnęła się ciepło, trochę było to z troski, bo bądź co bądź nadal był bliski jej sercu. No, ale taki zawód, ona sama najlepiej to rozumiała. - Tak w ogóle...Co tam u Ciebie? To jak się czujesz? Wszystko w porządku? - może nie była najlepsza w nawiązywaniu rozmów, ale zawsze była ciekawska i nachalna.
 
   Podziel się na:  
Alex Korhonen
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-08, 12:02   

Zacisnął wargi i odwrócił wzrok, bo nie wiedział, co miałby powiedzieć Lux. Poklepać po ramieniu i zapewnić, że to nie jej wina, po prostu ma PTSD i zdarza mu się reagować zbyt gwałtownie? I tak robił duże postępy - gdyby jego stan się nie poprawił, nie mógłby przecież wrócić do pracy w szpitalu, a wielomiesięczna terapia pozwalała mu radzić sobie z objawami i minimalizować stres w życiu prywatnym, ale wciąż nie potrafił przepracować ze swoim psychiatrą wydarzeń z Syrii... Lux mogła tego nie dostrzegać i patrzeć na sprawę nieco inaczej, ponieważ nie widziała go przed wyjazdem na Florydę, pijanego i nieobecnego człowieka, który próbował udusić swoją nastoletnią siostrę, gdy Georgie próbowała go po prostu obudzić.
Skinął głową i zostawił Lux przy pomniku, a sam skierował się w stronę parkingu. Po chwili zobaczył jednak, że blondynka już zmierza w jego stronę, więc zatrzymał się i poczekał, aż zrówna z nim kroku. - Chciałbym, ale Lorenzo mi nie pozwala - wzruszył ramionami. - Poza tym miałem dzisiaj nocny dyżur, idę do pracy dopiero jutro - wyjaśnił i odbił piłeczkę: - A ty?
Zmarszczył czoło, zerkając na Lux bez zrozumienia: - O co pytasz? - spytał. Zawsze miał problem z takimi pytaniami i nie wiedział, co ma odpowiedzieć - Alex zawsze był bardzo ambitny (a teraz był zwyczajnie połamany), chciał jeszcze więcej i wyznaczał kolejne cele, dlatego raczej nie był człowiekiem odczuwającym pełne szczęście. Kilka lat temu mógłby powiedzieć, że ma cudowną rodzinę, ale dopiero zaczyna rezydenturę i musi jeszcze wiele osiągnąć, by być zadowolony z własnej pracy. Teraz odwrotnie - wkrótce czekają go egzaminy po rezydenturze, ale cała reszta... szkoda gadać.- Czuję się dobrze, jest ładna pogoda, nie marznę - powiedział wreszcie i nawet uśmiechnął się kącikiem ust, bo przecież wiedział, że nie o to pytała.- Wyspałem się i wypiłem kawę, więc nie jestem senny. Zjadłem śniadanie, nie czuję głodu. Chyba wszystko w porządku - zapewnił.
 
   Podziel się na:  
Lux Korhonen
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-10, 01:02   

Wiadomo, że mimo wszystko potrzebny jest czas żeby przyzwyczaić się do niektórych sytuacji. Tak jak oni nie zapomną o małej, tak Alex nie zapomni tego co się stało w Syrii, ale po prostu nauczy się z tym żyć. Lux nie widziała może Alexa w tamtym czasie, taka prawda, że nawet jeśli by była przy tym to chyba by nie uwierzyła, że to jej były mąż. Więc może i lepiej, że nie miała z nim wtedy kontaktu? A może by mu właśnie pomogła w jakiś sposób? Tego już się nie dowiemy. Ważne, że choć trochę jego stan się poprawił i może realizować się jako przyszły chirurg.
- O dziwo trafił mi się dzień wolnego. - posłała mu lekki uśmiech, bo szczerze mówiąc sama nie pamięta kiedy ostatnio miała wolne. Tak żeby cały dzień poświęcić dla siebie. Chociaż nawet teraz, gdy miała wolne wcale nie myślała o sobie, tylko nadal miała w głowie pacjentów i to co musi jutro zrobić i jak najlepiej się wykazać. Poza tym Lux sama chyba nie pamiętała kiedy zrobiła coś dla siebie, ale po prostu jej to pasowało. Nigdy nie lubiła się stroić, a zresztą, gdy jest się przyszłym chirurgiem raczej nie łazi się po szpitalu w pełnym makijażu i obcasach czy kusych sukienkach, a w domu to przecież najlepszy jest dres. I tak nikt jej wtedy nie widział.
-Bardzo się cieszę, że jednak dbasz o swoje potrzeby. - parsknęła niespodziewanym śmiechem. - Wiesz dokładnie, że nie o to pytałam, ale nie będę naciskać. - rozumiała, że nie chciał rozmawiać o Syrii, mimo, że może i była ciekawska, to nie na tyle żeby wyciągać z niego siłą. Bądź co bądź nie była już w liceum i wiedziała, że niektórych tematów czasem nie warto drążyć. - Chodzi mi o to, że..No wiesz, to, że się rozwiedliśmy nie znaczy, że nie masz we mnie wsparcia. Jakbyś chciał nie wiem...Pogadać kiedyś czy cokolwiek to nie krępuj się. Albo o wiem! - przystanęła na chwilę patrząc na niego uważnie. - Mogę zawsze Ci zrobić Twoje ulubione ciasto o ile to wniesie trochę słońca w Twoje życie. Może jeszcze coś pamiętam i Cię nie otruję.
 
   Podziel się na:  
Alex Korhonen
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-13, 20:07   

- I... i to robisz w każdy wolny dzień? - spytał ostrożnie. Nie oceniał, nie nabijał się z niej. Jego ciekawość miała dwa podłoża - chyba zwyczajnie nie chciał, żeby Lux naprawdę tak spędzała wolne dni, za każdym razem odwiedzając grób córki i wspominając przeszłość, zamiast skupić się na teraźniejszości (nawet jeśli mieli to być wyłącznie jej pacjenci). Poza tym... po prostu chciał wiedzieć. Chciał wiedzieć, jak spędza wolne, co lubi jeść na śniadanie, jakiego zespołu ostatnio słucha i czy ma czas oglądać filmy. Był ciekaw, jak teraz wygląda jej życie, odkąd nie był już jego częścią (choć gdyby się dowiedział, co Lux myśli o jej nieobecności po powrocie z Syrii i wybiera jednak bycie tylko w dobrych chwilach - może i ma rację, rozwiedli się, w zdrowiu i w chorobie już nie powinno ich obowiązywać - być może nie byłby już tak chętny). Po prostu jakoś nigdy nie było okazji, żeby zapytać.
Wpatrywał się w Lux odrobinę zaskoczony jej deklaracją. - Poczekaj, chcesz powiedzieć, że mnie okłamali i jednak nie muszę płacić ludziom za rozmowę? - spytał, by cały patos chwili się ulotnił. - Właściwie to rzadko jem ciasta - dodał. W jakiś sposób zdążył już polubić swoją samotność. Wolne dni spędzał w podobny sposób co Lux, wciąż myślami przy szpitalu, nieco odcięty od starych znajomych i codziennego życia przeciętnego zjadacza chleba, ale... czuł się w tym wszystkim bezpiecznie. Wiedział, czego może się spodziewać, a to sprawiało, że czuł się lepiej. - Chociaż to niepokojące, że od razu wspominasz o otruciu mnie - dodał i otworzył drzwi po stronie pasażera, by Lux wsiadła. - Gdzie mam cię zabrać? - spytał, odpalając auto.
 
   Podziel się na:  
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




wxv.pl - załóż forum dyskusyjne za darmo



Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.

Zapoznaj się również z nasza Polityka Prywatnosci

  
ROZUMIEM


W Bostonie zapanowała wiosna, a mieszkańcy miasta mogą czerpać z uroków jakie daje wyższa temperatura i słoneczne dni. Dla naszych graczy już wkrótce przewidujemy nowe wydarzenia, jedno z pewnością odbędzie się w kwietniu. Będzie pogodnie i przyjemnie bowiem szykuje się dla Was festiwal wiosenny.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Duis aute irure dolor in reprehenderit in voluptate velit esse cillum dolore eu fugiat nulla pariatur.
Strona wygenerowana w 0,16 sekundy. Zapytań do SQL: 9