Witaj w Bostonie! Strona Główna



Poprzedni temat «» Następny temat
Cmentarz
Autor Wiadomość
Universal Person


UNIVERSAL PERSON

Wysłany: 2016-03-12, 23:33   

Pastor Clearwater miał dziś smutny obowiązek odprawienia nabożeństwa pogrzebowego. Od kilku dni wiedział o tragedii jaka zdarzyła się w jednej z kamienic bostońskich. Bardzo młoda dziewczyna zginęła śmiercią tragiczną w wybuchu gazu. Według policji była pijana. W dodatku była oficjalnie bezdomna, bez pracy, bez ubezpieczenia, bez jakichkolwiek świadczeń, i czegokolwiek co stanowiłoby majątek w dodatku z informacji Layli wiedział ,że była narkomanką. W dodatku nie udało się znaleźć jej rodziny. Layla Van Den Herk, jej najbliższa znajoma która zorganizowała pogrzeb nie znała jej pełnego nazwiska więc. Postanowiono więc ,że zostanie pochowana jako ,,Olga NN." Dziś przypadał dzień pochówku i znów powracały myśli o marności życia i o tym jak ludzie młodzi niszczą sobie życie.
Wszedł cicho do kaplicy i spojrzał smutnym wzrokiem na zgromadzonych. Rodziny nie było, były osoby które ją znały, oraz osoby które poruszyła historia o życiu i śmierci samotnej i zagubionej w życiu Olgi. Niedawno w gazecie pojawił się wciśnięty na czołówkę 1. strony artykuł o Oldze i cały Boston żył teraz tą smutną historią.
Proszę o powstanie (przełknął ślinę i spojrzał ze smutkiem na urnę)Zgromadziliśmy się dziś, w tym smutnym dla nas wszystkich dniu......dniu w którym pożegnamy i będziemy towarzyszyć w ostatniej drodze komuś.......komuś kto się zagubił......kto mimo swojego wieku przeżył wiele więcej niż powinien......Olga miała tylko 19 lat. Wywodziła się z bogatej rodziny, jej rodzina odwróciła się od niej, jej wybranek porzucił ją, a przyjęły ją w objęcia narkotyki i alkohol których nie chciała. Nie wiadomo o niej za wiele ale była za młoda na śmierć i nie zasługiwała na takie życie i śmierć. Chciałbym podziękować wszystkim w imieniu Olgi za przybycie, nawet jeśli Was nie znała to z pewnością chciałaby abyście ją pożegnali i aby choć teraz miała wokół siebie ludzi których interesuje. Dziękuję pani Layli Van Den Herk za przygarnięcie tej młodej dziewczyny i za próbę ratowania jej. Miała tylko ją.- skończył i uklęknął modląc się w ciszy o zbawienie, odpuszczenie win i żywot jakiego nie miała tutaj.
Wstał, podszedł do urny i dotknął jej żegnając dziewczynę. Niech każdy podejdzie i pożegna się z nią. Módlmy się za nią.
_________________
Login: UNIVERSAL PERSON
Hasło: boston
 
   Podziel się na:  
Layla van den Herk


Layla van den Herk

studentka dziennikarstwa

just a give me a reason


25

Wysłany: 2016-03-14, 08:23   
   Nazywaj mnie: Izabela
   Urlop: Obecna


Dla Layli to był trudny okres. Organizacja pogrzebu wykończyła ją psychicznie. Nagle zdała sobie sprawę, jak niewiele wiedziała o Oldze, czemu zresztą trudno się dziwić zważywszy na to, że poznała ją zaledwie kilka dni temu.
Nie słyszała słów pastora. Po prostu siedziała i gapiła się na trumnę, która musiała być zamknięta, ze względu na stan szczątków Olgi. Łzy ciągle spływały jej po policzkach. Od tamtego dnia praktycznie cały czas płakała. Bardzo chciała pomóc tej dziewczynie i wiedziała, że Olga tej pomocy chciała. Inna sprawa, że była chyba za słaba, by o nią walczyć.
I choć Layla bardzo starałą się pamiętać Olgę taką, jaką byłą przez te kilka dni to nie potrafiła wymazać z pamięci obrazu jej szczątków nad czym bardzo ubolewała.
Uniosła dłoń i szybko otarła łzy, co zresztą i tak nie miało sensu bo przecież następne łzy już spływały po jej twarzy. Usłyszała swoje nazwisko padające z ust pastora, ale nie zareagowała.
Jako pierwsza podeszła do trumny. Położyła dłoń na zamkniętym wieku tym samym przyciskając do niego prostą białą róże, którą przyniosła. Przez dobrą chwilę stała gapiąc się na drewnianą trumnę, a potem odwróciła się i odeszła ze wzrokiem zamglonym od łez.
_________________
Layla van
den Herk
I let you see the parts of me
That weren’t all that pretty
And with every touch you fixed them.
[mru]
 
   Podziel się na:  
Lux Korhonen
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-01, 02:04   

/po jakimś sporym czasie pewnie

Życie jak zwykle toczyło się swoim tempem, nie było ani wielkich wzlotów ani upadków. W życiu Lux tak naprawdę nic się nie działo. Nadal żyła tylko pracą, a jak tylko miała wolne zamykała się w czterech ścianach starając się o niczym nie myśleć. Niby mówi się, że czas leczy rany, ale wcale tak nie było. Jak można przestać w ogóle zapomnieć o swoim dziecku? Przestać cierpieć? Może już Korhonen przestała obarczać winą Boga i wszystkich świętych o to, że zabrano jej córkę, teraz już nic nie można było zrobić. Jednak jakoś nie umiała dotąd wyobrazić sobie przyszłości. Jak to będzie? Czy zawsze będzie sama? Niby już minęło trochę czasu i nawet jej terapeuta powiedział, że już czas ruszyć naprzód. Tylko czy ona sama chciała ruszyć naprzód? Nie wiedziała.
Tego dnia akurat miała wolne w pracy i mimo wszystko, że cmentarz to było ostatnie miejsce jakie chciałaby odwiedzić, to jednak musiała. Nie mogła po prostu od tak zostawić na pastwę losu, poza tym czasem w myślach, albo nawet normalnie, rozmawiała ze swoją córką. To jej w jakiś sposób pomagało. Gdy mówiła do nagrobku o tym jak tęskni, że pamięta te wszystkie chwile. Każdy tak naprawdę ma swój sposób na przeżycie żałoby.
Już zbliżała się do miejsca docelowego, gdy w oddali zobaczyła znajomą sylwetkę. Alex. Zwolniła trochę kroku, zastanawiając się przez chwilę czy nie odwrócić się i przyjść za jakiś czas, a na razie pokręcić się gdzieś w okolicy. No, ale dobra, musiała sama przyznać, że od dłuższego czasu szukała z nim jak największego kontaktu. Zupełnie jak w liceum...
- Cześć... - mruknęła stając przy nim, bo chyba na nic więcej jej nie było stać.
 
   Podziel się na:  
Alex Korhonen
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-01, 20:03   

Naprawdę rzadko tutaj bywał. Po prostu... nie czuł takiej potrzeby. To nie tak, że zdążył już zapomnieć małą (raz próbował - pojechał do Syrii i patrzcie, jak skończył) albo chciał odciąć się od przeszłości; to nawet nie tak, że przychodzenie na cmentarz było zbyt bolesne i nie chciał tego robić. Alex po prostu... w jakiś sposób nie czuł potrzeby, żeby tu przychodzić. Nie czuł, żeby był bliżej córki, gapiąc się na jej nagrobek niż wtedy, gdy myślał o niej jadąc samochodem, a wyrywanie chwastów nie spełniało funkcji terapeutycznej.
Przyszedł tu przede wszystkim za radą psychiatry - podczas ostatniej wizyty okazało się, że nie odwiedzał małej już od paru miesięcy, dlatego zasugerował, że może najwyższa pora ruszyć tyłek i się przejść. Nie sądził, żeby mu to w czymkolwiek pomogło, ale po niemal roku regularnych wizyt u jednego faceta, który przypisywał mu antydepresanty i próbował rozmawiać z nim o Syrii, Alex nabrał nawyku słuchania go. A psychiatra radził mu wychodzić do ludzi (chodził więc do supermarketu w ciągu dnia), znaleźć sobie znajomych (dlatego czasem pytał pacjentów przedoperacyjnych, jak im minął weekend) i przygarnąć psa ze schroniska (ostatnią wskazówkę wciąż rozważał). Dlatego skoro psychiatra zaproponował wizytę u córki, parę dni później przespał się po nocnym dyżurze, kupił tulipany i pojechał na cmentarz.
Nie potrafił się przemóc. Nie umiał rozmawiać z nagrobkiem i wierzyć, że mała go zrozumie. Nie umiał pocieszyć się świadomością, że kilka metrów pod ziemią leży ciało jego małej dziewczynki, która miała oczy Lux i pieprzyk pod łopatką, a teraz został po niej tylko rozkładający się już szkielet i smród.
Wystraszyła go. Drgnął niespokojnie i gwałtowne się cofnął, a serce zaczęło łomotać, boleśnie obijając się o jego żebra. Przyglądał się Lux przez długą chwilę, gdy próbował wyrównać oddech i przekonać samego siebie, że to tylko jego była żona, a nie poważne zagrożenie. - Cześć - powiedział wreszcie trochę sztywno. Przeczesał włosy palcami i rozejrzał się po cmentarzu. - Ja... właściwie to zamierzałem już wracać, więc nie będę ci przeszkadzał - oznajmił. - Jesteś samochodem? Mogę poczekać i cię odwieźć - dodał.
 
   Podziel się na:  
Lux Korhonen
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-04, 01:59   

Taka prawda, że nigdy nie zapomną o Charlotte. Nawet jeśli założą własne rodziny, urodzą im się kolejne dzieci, to jednak ich dziewczynka będzie tą pierworodną, tą którą stracili. Takich rzeczy się nie zapomina, ale na pewno można nauczyć się z nimi żyć. I to właśnie robiła Lux. Mimo tego, że tak naprawdę nie miała już życia prywatnego (w końcu każdą wolną chwilę spędzała w szpitalu), nawet jakoś nie odczuwała potrzeby spotkania się ze starymi znajomymi. Nie, nie chodziło o to, że mieli oni dzieci i po prostu nie mogła na to patrzeć na ich szczęście. Po prostu...Nie potrzebowała chyba nikogo (a przynajmniej tak sobie wmawiała) i niczego. Ważne, że miała pracę, kochała to co robi i spełniała się w niej. A jej największym priorytetem było zostanie neurochirurgiem i tylko to się liczyło.
Trochę się zdziwiła, że spotkała tutaj Alexa. Może dlatego, że jednak zobaczyła, że brał czasem wolne? No, ale okazało się, że jednak można spotkać go gdzieś poza pracą. Może nie najfajniejsze okoliczności, ale jednak. Nie chciała go oczywiście przestraszyć, ale podchodzenie do niego ukradkiem po tym co przeszedł rzeczywiście nie było jej najlepszym pomysłem. Może starała się zrozumieć co tak naprawdę przeżył w Syrii, ale nawet jakby była terapeutą tak naprawdę gówno by wiedziała. Może gdyby przeżyła to co on wtedy inaczej wyglądałaby sprawa, a tak...Chyba nawet nie umiałaby poruszyć z nim tego tematu, a wątpiłaby i tak jej odpowiedział.
- Przepraszam, nie chciałam Cię wystraszyć. - zmarszczyła nos i zrobiła krok do tyłu dając mu trochę przestrzeni. - Jak możesz, to chwilę poczekaj. - w sumie niewiele zrobiła, bo położyła kwiaty, uśmiechnęła się smutno i zaraz była gotowa do drogi. Czuła się...dziwnie? Wiedziała dokładnie czemu, ale przecież lepiej się oszukiwać i udawać, że tak naprawdę nie wie. Dlatego dopiero po chwili przestała patrzeć na czubki swoich butów i zwróciła wzrok na Alexa.
- Aż dziwię się, że jednak potrafisz wyjść ze szpitala, bo wydawało mi się, że już tam zamieszkałeś. - uśmiechnęła się ciepło, trochę było to z troski, bo bądź co bądź nadal był bliski jej sercu. No, ale taki zawód, ona sama najlepiej to rozumiała. - Tak w ogóle...Co tam u Ciebie? To jak się czujesz? Wszystko w porządku? - może nie była najlepsza w nawiązywaniu rozmów, ale zawsze była ciekawska i nachalna.
 
   Podziel się na:  
Alex Korhonen
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-08, 12:02   

Zacisnął wargi i odwrócił wzrok, bo nie wiedział, co miałby powiedzieć Lux. Poklepać po ramieniu i zapewnić, że to nie jej wina, po prostu ma PTSD i zdarza mu się reagować zbyt gwałtownie? I tak robił duże postępy - gdyby jego stan się nie poprawił, nie mógłby przecież wrócić do pracy w szpitalu, a wielomiesięczna terapia pozwalała mu radzić sobie z objawami i minimalizować stres w życiu prywatnym, ale wciąż nie potrafił przepracować ze swoim psychiatrą wydarzeń z Syrii... Lux mogła tego nie dostrzegać i patrzeć na sprawę nieco inaczej, ponieważ nie widziała go przed wyjazdem na Florydę, pijanego i nieobecnego człowieka, który próbował udusić swoją nastoletnią siostrę, gdy Georgie próbowała go po prostu obudzić.
Skinął głową i zostawił Lux przy pomniku, a sam skierował się w stronę parkingu. Po chwili zobaczył jednak, że blondynka już zmierza w jego stronę, więc zatrzymał się i poczekał, aż zrówna z nim kroku. - Chciałbym, ale Lorenzo mi nie pozwala - wzruszył ramionami. - Poza tym miałem dzisiaj nocny dyżur, idę do pracy dopiero jutro - wyjaśnił i odbił piłeczkę: - A ty?
Zmarszczył czoło, zerkając na Lux bez zrozumienia: - O co pytasz? - spytał. Zawsze miał problem z takimi pytaniami i nie wiedział, co ma odpowiedzieć - Alex zawsze był bardzo ambitny (a teraz był zwyczajnie połamany), chciał jeszcze więcej i wyznaczał kolejne cele, dlatego raczej nie był człowiekiem odczuwającym pełne szczęście. Kilka lat temu mógłby powiedzieć, że ma cudowną rodzinę, ale dopiero zaczyna rezydenturę i musi jeszcze wiele osiągnąć, by być zadowolony z własnej pracy. Teraz odwrotnie - wkrótce czekają go egzaminy po rezydenturze, ale cała reszta... szkoda gadać.- Czuję się dobrze, jest ładna pogoda, nie marznę - powiedział wreszcie i nawet uśmiechnął się kącikiem ust, bo przecież wiedział, że nie o to pytała.- Wyspałem się i wypiłem kawę, więc nie jestem senny. Zjadłem śniadanie, nie czuję głodu. Chyba wszystko w porządku - zapewnił.
 
   Podziel się na:  
Lux Korhonen
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-10, 01:02   

Wiadomo, że mimo wszystko potrzebny jest czas żeby przyzwyczaić się do niektórych sytuacji. Tak jak oni nie zapomną o małej, tak Alex nie zapomni tego co się stało w Syrii, ale po prostu nauczy się z tym żyć. Lux nie widziała może Alexa w tamtym czasie, taka prawda, że nawet jeśli by była przy tym to chyba by nie uwierzyła, że to jej były mąż. Więc może i lepiej, że nie miała z nim wtedy kontaktu? A może by mu właśnie pomogła w jakiś sposób? Tego już się nie dowiemy. Ważne, że choć trochę jego stan się poprawił i może realizować się jako przyszły chirurg.
- O dziwo trafił mi się dzień wolnego. - posłała mu lekki uśmiech, bo szczerze mówiąc sama nie pamięta kiedy ostatnio miała wolne. Tak żeby cały dzień poświęcić dla siebie. Chociaż nawet teraz, gdy miała wolne wcale nie myślała o sobie, tylko nadal miała w głowie pacjentów i to co musi jutro zrobić i jak najlepiej się wykazać. Poza tym Lux sama chyba nie pamiętała kiedy zrobiła coś dla siebie, ale po prostu jej to pasowało. Nigdy nie lubiła się stroić, a zresztą, gdy jest się przyszłym chirurgiem raczej nie łazi się po szpitalu w pełnym makijażu i obcasach czy kusych sukienkach, a w domu to przecież najlepszy jest dres. I tak nikt jej wtedy nie widział.
-Bardzo się cieszę, że jednak dbasz o swoje potrzeby. - parsknęła niespodziewanym śmiechem. - Wiesz dokładnie, że nie o to pytałam, ale nie będę naciskać. - rozumiała, że nie chciał rozmawiać o Syrii, mimo, że może i była ciekawska, to nie na tyle żeby wyciągać z niego siłą. Bądź co bądź nie była już w liceum i wiedziała, że niektórych tematów czasem nie warto drążyć. - Chodzi mi o to, że..No wiesz, to, że się rozwiedliśmy nie znaczy, że nie masz we mnie wsparcia. Jakbyś chciał nie wiem...Pogadać kiedyś czy cokolwiek to nie krępuj się. Albo o wiem! - przystanęła na chwilę patrząc na niego uważnie. - Mogę zawsze Ci zrobić Twoje ulubione ciasto o ile to wniesie trochę słońca w Twoje życie. Może jeszcze coś pamiętam i Cię nie otruję.
 
   Podziel się na:  
Alex Korhonen
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-13, 20:07   

- I... i to robisz w każdy wolny dzień? - spytał ostrożnie. Nie oceniał, nie nabijał się z niej. Jego ciekawość miała dwa podłoża - chyba zwyczajnie nie chciał, żeby Lux naprawdę tak spędzała wolne dni, za każdym razem odwiedzając grób córki i wspominając przeszłość, zamiast skupić się na teraźniejszości (nawet jeśli mieli to być wyłącznie jej pacjenci). Poza tym... po prostu chciał wiedzieć. Chciał wiedzieć, jak spędza wolne, co lubi jeść na śniadanie, jakiego zespołu ostatnio słucha i czy ma czas oglądać filmy. Był ciekaw, jak teraz wygląda jej życie, odkąd nie był już jego częścią (choć gdyby się dowiedział, co Lux myśli o jej nieobecności po powrocie z Syrii i wybiera jednak bycie tylko w dobrych chwilach - może i ma rację, rozwiedli się, w zdrowiu i w chorobie już nie powinno ich obowiązywać - być może nie byłby już tak chętny). Po prostu jakoś nigdy nie było okazji, żeby zapytać.
Wpatrywał się w Lux odrobinę zaskoczony jej deklaracją. - Poczekaj, chcesz powiedzieć, że mnie okłamali i jednak nie muszę płacić ludziom za rozmowę? - spytał, by cały patos chwili się ulotnił. - Właściwie to rzadko jem ciasta - dodał. W jakiś sposób zdążył już polubić swoją samotność. Wolne dni spędzał w podobny sposób co Lux, wciąż myślami przy szpitalu, nieco odcięty od starych znajomych i codziennego życia przeciętnego zjadacza chleba, ale... czuł się w tym wszystkim bezpiecznie. Wiedział, czego może się spodziewać, a to sprawiało, że czuł się lepiej. - Chociaż to niepokojące, że od razu wspominasz o otruciu mnie - dodał i otworzył drzwi po stronie pasażera, by Lux wsiadła. - Gdzie mam cię zabrać? - spytał, odpalając auto.
 
   Podziel się na:  
Danielle shoemaker


Danielle Shoemaker

spała 3 lata ale powoli

KOMPLIKUJE SOBIE ŻYCIE


33

Wysłany: 2018-06-02, 00:01   
   Multikonta: Emma
   Nazywaj mnie: Sylwia


#11

W pracy szło Danielle coraz lepiej. Nie miała większych problemów ani z obsługą klientów, kasy fiskalnej, ani w zasadzie z całą resztą. Ludzie z którymi pracowała byli różni, ale nie było jakiejś tragedii. Po tygodniu pracy spokojnie mogła powiedzieć, że jakiś czas na pewno tam wytrzyma. Przynajmniej do czasu, aż ktoś nie da jej szansy z bardziej ambitnym zajęciem. Póki co jednak nie narzekała, grunt, że miała pracę i jakieś zajęcie, by nie zalegać tylko bezproduktywnie w domu.
Była sobota i Shoemaker miała mieć tego dnia wolne. Dobrze się nawet złożyło, bo jak się dowiedziała, była to kolejna rocznica wypadku, po którym zapadła w śpiączkę. To przypomniało jej o kobiecie, która spowodowała tamten wypadek, a która w jego wyniku straciła życie. Już wcześniej udało jej się uzyskać informacje od rodziny - imię i nazwisko i gdzie zostało pochowana. Tego dnia coś ją tknęło, by udać się na cmentarz, na grób tamtej kobiety. Nie wiedziała czego oczekuje po tej "wizycie", może chciała w ten sposób zamknąć tamten rozdział, wybaczyć? Pojechała więc na cmentarz, kupiła znicz i udała się na poszukiwania grobu (pewnie była jakaś wydzielona strefa na świeższe groby, niż te całkiem stare, o). Dziwnie jej było z myślą, że musi zmierzyć się z tym sama. Żałowała, że nie ma przy niej Adama, ale cóż, sama chciała na jakiś czas zachować dystans, a on wiernie się tego trzymał. Westchnęła cicho, idąc dalej, gdy nagle przystanęła, widząc znajomą postać stojącą przy grobie.
- Adam? - zdziwiła się. Co on tam... Przeniosła wzrok na napis na nagrobku i nagle wszystko stało się jasne. Valerie Harris - ukochana żona i córka. - To Ty... - rzuciła jedynie i cofnęła się o krok. Była w szoku.
_________________

<div style="font-family:Great Vibes; font-size: 37px; text-align: center; color: #e96ead; text-shadow: 1px 0px 1px #aaaaaa;">Danielle Shoemaker
<img src="https://78.media.tumblr.com/4199bd767fddc8b0eb6a7a2656c9a93e/tumblr_oqw244D3hN1qehsoxo1_250.gif" width="175" style="border-radius: 5px 0px 0px 10px; border-bottom: 3px solid #e96ead; box-shadow: -1px 0px 8px d88686; "><img src="https://78.media.tumblr.com/d8714e075942e88cb41eceba0c798f3d/tumblr_oqw244D3hN1qehsoxo3_250.gif" width="175" style="border-radius: 0px 5px 10px 0px; border-bottom: 3px solid #e96ead; box-shadow: 1px 0px 8px d88686; "><div style="text-align:right; width: 325px; margin-top: -5px;"><a href="http://kateislazy.tumblr.com/" style="text-decoration:none;color:9a9a9a; font-size: 8px; font-family: arial;">(c)
 
   Podziel się na:  
Adam Harris


Adam Harris

policjant

wdowiec


34

Wysłany: 2018-06-03, 14:57   
   Multikonta: Adrienne, Iris, Jenna, Chris, David
   Nazywaj mnie: Aga


Chociaż od wypadku minął kolejny rok, w życiu Adama zmieniło się wiele. Patrzył na życie inaczej i pustka, jaka powstała po śmierci żony została wypełniona. Kochał swoją żonę, ale w ostatnim czasie jej życia sporo się kłócili. Kto wie, czy nie skończyłoby się to wszystko rozwodem. Mimo wszystko wspominał ją dobrze, bo taki miał już charakter. Jeśli był zakochany, to był wierny. Ale miłość się skończyła tragicznie. Val zginęła i musiał się z tym pogodzić. Dopiero za sprawą Danielle odżył i poczuł, że nadal jest zdolny do kochania. Ale czy coś z tego mogło być? Zachowywali dystans, nie dzwonili do siebie, nie pisali - nic. Adam miał zamiar dać jej tyle czasu, ile będzie potrzebowała. I nie nalegał.
Jakież było jego zdziwienie, kiedy zjawiła się na cmentarzu. Nie pomyślał, że może się tam zjawić. Nie sądził, by się odważyła, a przede wszystkim wybaczyła Valerie za to, co się stało. Harris była winna, każdy to wiedział, on także. A jednak Shoemaker przyszła i co najgorsze - spotkała Adama.
- Proszę, nie miej mi za złe, że milczałem. Miałem zamiar ci powiedzieć, ale w odpowiednim czasie. Ale tyle się wydarzyło, że... - nie dokończył. Tłumaczył się jak uczeń nauczycielce. Było mu głupio, bo powinien zrobić to już dawno. Nie chciał, by Danielle dowiedziała się w ten sposób.
- Przykro mi, że dowiedziałaś się w ten sposób.
Patrzył od niej, do płyty nagrobnej. Nie wiedział teraz, której ma bronić. Był pomiędzy...
- Tamtego dnia się pokłóciliśmy. Val była wzburzona. Nie panowała nad sobą. Niestety nie było mnie w domu, by ją zatrzymać. Byłem na służbie. Później trafiłem na ten wypadek i... - tak, zobaczył, że jego własna żona jest martwa.
- Przez dwa lata nie potrafiłem dojść do siebie. Ale z czasem było łatwiej.
 
   Podziel się na:  
Danielle shoemaker


Danielle Shoemaker

spała 3 lata ale powoli

KOMPLIKUJE SOBIE ŻYCIE


33

Wysłany: 2018-06-04, 22:29   
   Multikonta: Emma
   Nazywaj mnie: Sylwia


Prawdę mówiąc, Danielle sama nie wiedziała dlaczego udała się akurat na cmentarz. Przecież powinna nienawidzić tamtą kobietę. To przez nią straciła bezpowrotnie ponad 3 lata swojego życia leżąc w śpiączce, a później kolejny czas na łasce rodziców, próbując wrócić do zdrowia. A na koniec straciła osobę, którą przed wypadkiem śmiało mogłaby nazwać miłością swojego życia. Wypadek, tamten dzień, zmienił w jej życiu tak wiele, a jednak Danka chyba powoli przestała żałować, że "utraciła" tamto życie. Owszem, może obecnie nie było idealnie, ale zaczynała przyzwyczajać się do swojego obecnego życia i nowej "ja". Uznała więc, że może czas zakończyć ten rozdział? W końcu kobieta i tak zapłaciła za swój błąd najwyższą cenę...
Nie mogła uwierzyć, że Adam, "jej" Adam okazał się mężem kobiety, która wywróciła całe jej życie do góry nogami i tak wiele ją to kosztowało. Wydawało jej się to nieprawdopodobne, bo Harris zawsze wydawał się taki uczciwy i szczery, nigdy by go nie podejrzewała, że mógłby przed nią zataić tak istotną informację. Mimo wszystko jednak, to miało sens, prawda? Był policjantem, zachodził do niej do szpitala, gdy była w śpiączce... Jaki inny powód mógłby mieć? Szkoda, że wtedy nie wydawało jej się to takie oczywiste.
- Jak mam nie być zła? - spytała, bo dla niej to wcale nie było takie oczywiste. Niby nie zrobił jej nic złego, ale... Poczuła się w pewien sposób oszukana. I to właśnie przez niego, któremu tak bardzo ufała. - Twoja żona prawie mnie zabiła - to był fakt. Całe szczęście chociaż Dance udało się wyjść z tego cało! - A teraz my razem... - i jeszcze ten ostatni seks. Jakby mało miała dylematów i problemów... - Nie uważasz, że to przegięcie? To jest dziwne, Adam! - a przynajmniej tak jej się w tym momencie wydawało.
_________________

<div style="font-family:Great Vibes; font-size: 37px; text-align: center; color: #e96ead; text-shadow: 1px 0px 1px #aaaaaa;">Danielle Shoemaker
<img src="https://78.media.tumblr.com/4199bd767fddc8b0eb6a7a2656c9a93e/tumblr_oqw244D3hN1qehsoxo1_250.gif" width="175" style="border-radius: 5px 0px 0px 10px; border-bottom: 3px solid #e96ead; box-shadow: -1px 0px 8px d88686; "><img src="https://78.media.tumblr.com/d8714e075942e88cb41eceba0c798f3d/tumblr_oqw244D3hN1qehsoxo3_250.gif" width="175" style="border-radius: 0px 5px 10px 0px; border-bottom: 3px solid #e96ead; box-shadow: 1px 0px 8px d88686; "><div style="text-align:right; width: 325px; margin-top: -5px;"><a href="http://kateislazy.tumblr.com/" style="text-decoration:none;color:9a9a9a; font-size: 8px; font-family: arial;">(c)
 
   Podziel się na:  
Adam Harris


Adam Harris

policjant

wdowiec


34

Wysłany: 2018-06-05, 20:01   
   Multikonta: Adrienne, Iris, Jenna, Chris, David
   Nazywaj mnie: Aga


- Ja... ja... wiem - co miał powiedzieć innego? Nie miał pojęcia co powiedzieć, jak załagodzić tę sytuację. Nie tak chciał sobie to rozegrać. Ale w jego wyobraźni wcale nie wyglądało to lepiej. Prawdę mówiąc zawsze - jakby sobie to wyobrażał - Danielle była wściekła, słusznie z resztą.
- Powiedziałem ci na początku naszej znajomości, że czuję, jakby przeznaczenie nas ku sobie skierowało. Początkowo przychodziłem dlatego, że czułem się współwinny temu wypadkowi, ale później to się zmieniło. Wiedziałem, że to wina Val i tylko jej. Chciałem cię zostawić, ale nie potrafiłem. Było mi łatwiej gdy cię odwiedzałem i mówiłem ci o wszystkim, co mnie bolało. Nawet jeśli ty nie mogłaś tego usłyszeć. A kiedy się poznaliśmy, poczułem się innym człowiekiem. Chciałem tylko cię chronić, naprawdę - ale czy ona uwierzy w te zapewnienia?
- To szczera prawda. Chciałem pomóc ci poukładać życie i stać na straży twojego bezpieczeństwa. A potem to odeszło, ja po prostu chciałem być twoim przyjacielem, ale to co się ostatnio wydarzyło.. .Sam się nie poznaję, naprawdę. To się nie powinno stać, ale nie żałuję. Jesteś dla mnie wyjątkową osobą. I możesz mnie teraz nienawidzić. Nie wiem, uderz mnie, zrób cokolwiek, krzycz, nieważne. To był mój błąd, tylko mój. Powinienem ci powiedzieć o wszystkim wcześniej, ale nie powiedziałem. Przepraszam - nie liczył na wybaczenie. Na nic nie liczył. Stał przed nią i zabrakło mu słów.
 
   Podziel się na:  
Danielle shoemaker


Danielle Shoemaker

spała 3 lata ale powoli

KOMPLIKUJE SOBIE ŻYCIE


33

Wysłany: 2018-06-09, 14:28   
   Multikonta: Emma
   Nazywaj mnie: Sylwia


Owszem, Danielle była wściekła, ale była też trochę... zawiedziona. Adam był pierwszą, jak nie jedyną, osobą spoza rodziny, której tak naprawdę zaufała, i jak na tym wyszła? Może nie stało się nic strasznego, ale Harris miał do tej pory mnóstwo czasu, by z nią o tym porozmawiać, a jednak tego nie zrobił. Chodziło o to, by to on przejął inicjatywę, a tymczasem prawda i tak wyszła na jaw, a Danka była w niezłym szoku. Przez te parę dni miała już i tak spory mętlik w głowie, a ta informacja sprawiła, że być może będzie się czuła, jakby miała zastąpić jego zmarłą żonę. A może o to mu chodziło? Przykre, ale w tej chwili Danka nie mogła być niczego pewna.
- Jakie przeznaczenie? Miliony ludzi na całym świecie ulegają wypadkom każdego dnia. Równie dobrze to mogła być każda inna osoba w Bostonie! - trafiło na jego żonę, ale taka była prawda. Zdaniem Danielle przeznaczenie nie miało tu znaczenia.
- To Twoja żona spowodowała wypadek, nie Ty. Nie jesteś mi niczego winien, jeśli o to Ci chodzi - skwitowała, trochę chłodno, ale nic nie mogła na to poradzić, że mimo, że mu współczuła, nie potrafiła mu teraz tego przebaczyć. Zranił ją tym brakiem zaufania, zwłaszcza, że ona mówiła mu praktycznie o wszystkim. Podczas gdy on nie mógł jej wyjawić tak istotnej rzeczy. - Nie potrzebuję ochrony. Ani Twojej, ani niczyjej innej! - wkurzył ją tymi słowami. Wiadomo, że nie chciał źle, ale Danielle była uczulona na takie stwierdzenia. Zawsze sama potrafiła o siebie zadbać i to się raczej nie zmieni. - A Ty miałeś mnóstwo okazji, by mi o tym powiedzieć, ale widocznie mi nie ufasz - przykre, ale wychodziło na to, że prawdziwe. Jej "nowa wersja" zaczynała żałować, że się zmieniła. - Nie czuję do Ciebie nienawiści. Jestem po prostu cholernie zawiedziona - dodała.
_________________

<div style="font-family:Great Vibes; font-size: 37px; text-align: center; color: #e96ead; text-shadow: 1px 0px 1px #aaaaaa;">Danielle Shoemaker
<img src="https://78.media.tumblr.com/4199bd767fddc8b0eb6a7a2656c9a93e/tumblr_oqw244D3hN1qehsoxo1_250.gif" width="175" style="border-radius: 5px 0px 0px 10px; border-bottom: 3px solid #e96ead; box-shadow: -1px 0px 8px d88686; "><img src="https://78.media.tumblr.com/d8714e075942e88cb41eceba0c798f3d/tumblr_oqw244D3hN1qehsoxo3_250.gif" width="175" style="border-radius: 0px 5px 10px 0px; border-bottom: 3px solid #e96ead; box-shadow: 1px 0px 8px d88686; "><div style="text-align:right; width: 325px; margin-top: -5px;"><a href="http://kateislazy.tumblr.com/" style="text-decoration:none;color:9a9a9a; font-size: 8px; font-family: arial;">(c)
 
   Podziel się na:  
Adam Harris


Adam Harris

policjant

wdowiec


34

Wysłany: 2018-06-12, 12:35   
   Multikonta: Adrienne, Iris, Jenna, Chris, David
   Nazywaj mnie: Aga


- Ale ja potrzebuję kogoś chronić - powiedział cicho.
Przyjął wszystko na klatę, bo co innego miał zrobić. Miała rację i wiedziała o tym. On też wiedział.
- Masz rację. I cokolwiek bym teraz nie powiedział, nie zmienię tego - rzekł z bólem w głosie. Cierpiał, znów pojawiła się w jego sercu ta pustka, jaką pozostawiła po sobie Valerie. Myślał, że będzie lepiej, ale nic z tego. I sam się do tego przyczynił. Zawalił sprawę.
- Ja ci ufam, ale nie ufam sobie. Poza tym czułem, że dojdzie do czegoś takiego. Nie chciałem stracić przyjaciółki. Ale widzę, że sam do tego się przyczyniłem. Jestem głupcem - zaśmiał się z goryczą.
- Wszystko się pieprzy. Nie potrafię niczego wziąć w swoje ręce, by nie zepsuć tego, co mam - czuł, że beznadzieja wypełnia jego umysł. Ostatni promyczek nadziei, jaki w nim się tlił, powoli dogasał. I sam był temu winien. Jak bardzo się teraz nienawidził wiedział tylko on. Bolało go to bardzo i nie mniej, niż Danielle.
- Nigdy sobie tego nie wybaczę - ale co z tego. Stało się, zawalił sprawę i żadne słowo nie mogło tego naprawić. Zawiódł ją i przeczuwał, że nie zapomni o tym tak łatwo. Chociaż nie, nie zapomni nigdy. On by nie zapomniał. Nieważne były intencje, miała rację.
- Nie wejdę ci już w drogę.
 
   Podziel się na:  
Danielle shoemaker


Danielle Shoemaker

spała 3 lata ale powoli

KOMPLIKUJE SOBIE ŻYCIE


33

Wysłany: 2018-06-13, 22:20   
   Multikonta: Emma
   Nazywaj mnie: Sylwia


- A wystarczyło powiedzieć o wszystkim od razu... - powiedziała jedynie, z wyczuwalnym żalem. Bo co innego miała w tej sytuacji powiedzieć, czy zrobić? Nikt nie przygotował ją na tą sytuację, to wyszło na jaw tak nagle, że nie wiedziała jak ma się zachować.
- Muszę sobie to wszystko przemyśleć - rzuciła, spoglądając gdzieś na bok. Nie mogła za dużo na niego patrzeć, bo od jego zbolałej miny mogłaby chcieć się zlitować i wybaczyć mu to zbyt szybko. Niestety, nie wszystko jest takie proste. Danielle też nie miała łatwo w życiu i ciężko przychodziło jej otwieranie się przed nowymi osobami. W przypadku Adama jakoś się udało i jak widać, trochę się przez swoją "głupotę" przejechała. Problem tkwił teraz w tym, że przywiązała się do Harrisa i mimo wszystko ciężko byłoby jej całkowicie odciąć go od swojego życia. No, ale potrzebowała czasu, żeby się z tym uporać.
- Cześć - dodała jeszcze, spoglądając na niego ostatni raz, po czym ruszyła przed siebie, kierując się zapewne do domu. W chwili obecnej miała taki mętlik w głowie, że nie nadawała się do dalszych dyskusji.
_________________

<div style="font-family:Great Vibes; font-size: 37px; text-align: center; color: #e96ead; text-shadow: 1px 0px 1px #aaaaaa;">Danielle Shoemaker
<img src="https://78.media.tumblr.com/4199bd767fddc8b0eb6a7a2656c9a93e/tumblr_oqw244D3hN1qehsoxo1_250.gif" width="175" style="border-radius: 5px 0px 0px 10px; border-bottom: 3px solid #e96ead; box-shadow: -1px 0px 8px d88686; "><img src="https://78.media.tumblr.com/d8714e075942e88cb41eceba0c798f3d/tumblr_oqw244D3hN1qehsoxo3_250.gif" width="175" style="border-radius: 0px 5px 10px 0px; border-bottom: 3px solid #e96ead; box-shadow: 1px 0px 8px d88686; "><div style="text-align:right; width: 325px; margin-top: -5px;"><a href="http://kateislazy.tumblr.com/" style="text-decoration:none;color:9a9a9a; font-size: 8px; font-family: arial;">(c)
 
   Podziel się na:  
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




wxv.pl - załóż forum dyskusyjne za darmo



Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.

Zapoznaj się również z nasza Polityka Prywatnosci

  
ROZUMIEM


Wakacje dotarły do Bostonu.... i do Concord! No właśnie, prócz zmiany grafiki możecie teraz dokonać wyboru, czy żyć w wielkim mieście czy może przenieść się do nieco mniejszego miasteczka z przewagą zieleni i większą zażyłością wśród lokalnej społeczności. Wybór należy od Ciebie! Więcej informacjo o nowościach znajdziecie w ogłoszeniach. Już dziś ruszamy z konkursami na postać miesiąca oraz wakacyjny profil. Zachęcamy do wspólnej zabawy! Jeśli jeszcze zastanawiasz się czy do nas dołączyć - przestań i zarejestruj się. Dla każdego znajdzie się miejsce.
Tytuł postaci miesiąca wśród mężczyzn otrzymuje Jonathan - dwudziestosiedmioletni strażak, który lubi muzykę klasyczną, a w wolnych chwilach piecze babeczki. Gratulujemy! Jeśli jeszcze nie znasz Jonathana możesz to zmienić tutaj.
Tytuł postaci miesiąca wśród kobiet otrzymuje Charlie - czterdziestoletnia zwolenniczka aktywności na świeżym powietrzu oraz świetna kardiochirurg. Gratulujemy! Jeśli jeszcze nie znasz Charlie możesz to zmienić tutaj.
Konkurs na najlepszy wakacyjny profil wygrywa Lyelle. Gratulujemy! Jeśli jeszcze nie znasz Ly możesz to zmienić tutaj.
Strona wygenerowana w 0,19 sekundy. Zapytań do SQL: 7