Witaj w Bostonie! Strona Główna



Poprzedni temat «» Następny temat
Planetarium
Autor Wiadomość
Ellie Stevenson
[Usunięty]

Wysłany: 2016-02-26, 22:57   

– To brzmi jak „może, = zgadnij”, a sam wiesz jak to na mnie działa – ostrzegła go, grożąc mu palcem, bo sam doskonale wiedział, że gdy Ellie pozostawia się jakąś niewiadomą, to ta od razu zapalała wszystkie kontroli z mózgu panny Stevenson. Ruszała cała maszyneria, aż nie rozbrzmiewał dzwonek jak w fabryce, a wtedy Ellie koniecznie chciała się dowiedzieć, jak było naprawdę. Miała nadal ciekawską duszę, która tak bardzo przydawała jej się w pracy. I która wpędzała ją nie raz w niemałe kłopoty.
– Bo próbujesz mi wynagrodzić te prostytutki? – przechyliła lekko głowę, patrząc na niego przenikliwym wzrokiem o ile to było możliwe przy tak słabym świetle. Same słowa „nigdy nie wiadomo co nas czeka”, wskazywały, że Liam się spodziewał najgorszego, czy tego, że może być źle? Ellie była optymistką. Przeżyła spotkanie z drzewem i to dwukrotnie, więc w jej definicji jest niemal niezniszczalna. Chciała by Liam patrzył również w ten sam sposób, że przyszłość nie jest tak wielką niewiadomą i mogą ją wspólnie planować.
– Lubie twoją zaskoczoną minę panie Murray, a więc słuchaj dalej… To jest gwiazdozbiór lwa. Jednego z dwunastu gwiazdozbiorów zodiaku. Nazwa wywodzi się od lwa nemejskiego, którego Herkules musiał pokonać podczas swoich dwunastu prac. Pokonał kociaka sprytem, a właściwie to go udusił. Jest tam i łatwo go zobaczyć, bo kształtem przypomina lwa. Regulus to serce lwa, Denebola to jego ogon, a Algieba to kark, a to są łapy – przesuwała palcem, rysując w powietrzu kształt gwiazdozbioru.
– Chcę tu jeszcze trochę pobyć – szepnęła, bo miejsce wyjątkowo jej przypadło do gustu i robiło na niej wrażenie – Nigdy jeszcze nie byłam w planetarium i dopiero teraz wiem, co traciłam – zrzuciła buty i przerzuciła nogi przez podłokietnik, opierając stopy na siedzeniu - Umiemy sprawiać przyjemność, co panie Murray? – zachichotała cicho i pocałowała go w ucho, a potem w usta. Wsunęła dłoń pod marynarkę i zaczęła wodzić paznokciami po boku jego brzucha.
 
   Podziel się na:  
Liam Murray
[Usunięty]

Wysłany: 2016-02-27, 00:57   

- Ależ ja nie wiem o czym mówisz.
Zrobił minę niewiniątka i się zaśmiał. Tak naprawdę gdzieś w sobie Ellie na pewno znała odpowiedź, że Liam się mógł gapić na nią zawsze i wszędzie, ale często robił to nieświadomie. Ot tak jego oczęta go nie słuchały i się patrzył na nią. Pewnie to musiało śmiesznie wyglądać gdy coś siekał albo robił i zamiast się patrzeć gdzie trzeba to patrzył na Ellie. Dobrze, że jeszcze obie żadnej krzywdy nie zrobił bo mogło by być nieciekawie. Zresztą Liam lubił tą jej ciekawość, bo to nie była zła albo niezdrowa ciekawość, ot taka zwyczajna, ludzka.
- Nie mam jakich prostytutek Ci wynagradzać.
Odpowiedział spokojnie jednak nie zrobiło mu się ani trochę miło. Nie zdradził jej, nic nie zrobił, nie wynagradzał jej niczego. Chciał zrobić coś dla niej, chciał by czuła się szczęśliwa, ale jeśli ona tak to widzi to było mu zwyczajnie przykro. Ostatnimi czasy trudno było w nim widzieć optymistę, ale czy jest się co dziwić po tym co było? Był tylko człowiekiem i mimo że się nie poddawał oraz tego, że wykazywał się naprawdę wielką wiarą to nie był już taki pewny jak wcześniej. Los mu doskonale pokazał, że gdy jest szczęśliwy to łatwo mu to może odebrać.
- Masz naprawdę niesamowitą wiedzę na temat gwiazd. Chyba musiało Cię to bardzo interesować gdy byłaś młodsza, co?
Spojrzał na nią z lekkim uśmiechem, bo Ellie aż oczy się iskrzyły jak opowiadała mu o tych gwiazdach. Sprawiało jej to radość, a jemu sprawiało radość słuchanie jej. Sprawiało mu radość to, że Ellie jest radosna, więcej się dla niego nie liczyło.
- W takim razie jeszcze zostaniemy.
Ciepło się do niej uśmiechnął i ucałował ją w czoło. Wszakże jak on mógłby jej odmówić, jeśli mówiła, że chce tu zostać to zostaną. Nigdzie im się przecież nie spieszy, ich córka jest bezpieczna z ciocią, ba ciocia powiedziała, że może nawet zostać na noc więc mają sporo czasu.
- Ano, talent wrodzony.
Cicho się zaśmiał i odwzajemnił jej pocałunek przyciągając ją bliżej by mogła sobie spokojniej macać, a by i jego rączki trochę pobłądziły po jej ciele.
 
   Podziel się na:  
Ellie Stevenson
[Usunięty]

Wysłany: 2016-02-28, 12:30   

– Och… Jeszcze chwila i uwierzyłabym – posłała mu buziaka, bo musiała przyznać sama przed sobą, że Liam z miną niewiniątka wyglądał… naprawdę niewinnie. To było wyjątkowo ciekawe połączenie, kiedy oczy widziały zupełnie co innego, niż spodziewał się mózg. No dobra, bądźmy szczerzy. Był przystojny, a przystojny niewinny mężczyzna jest niczym grzech. Albo zakazany owoc. Bardziej jak zakazany owoc. Jeśli chodziło o Liama to on był chodzącym grzechem. Tak przynajmniej brzmiało to w głowie Ellie.
– Brzmisz, jakbyś zakładał, że może coś złego się wydarzy i próbujesz wszystko nadrobić, nim będzie za późno – wzruszyła lekko ramionami, bo Liam mógł nie podzielać jej zdania, jednak to wynikało z jej obserwacji. Mógł zupełnie myśleć coś innego. Oczywiście nie musiał być takim samym optymistą jak ona, jednak Ellie nie znała powodów, dla których miałby nim nie być. Liam się nimi nie dzielił z nią.
– Chciałam być astronautą, a potem wróżką od gwiazd – wyjaśniła przyczynę swojej wiedzy – A potem to już chciałam być w czymś lepsza od Mike’a – w sumie to większy kawałek jej życia był związany z Johnsonem. Chęć rywalizacji, zaimponowania mu, a potem przyjaźń i rywalizacja na wyższym poziomie. W efekcie i tak wpadali razem w kłopoty, ale ta znajomość była tego warta.
– Tylko parę minut – obiecała, bo nie wiedziała, czy Liam miał jakieś plany, ale wciąż pamiętała o tym, że w domu czekała na nich ich córka. I wbrew pozorom tęskniła już za nią. Nie była przewrażliwiona, uwielbiała spędzać czas z Liamem, kiedy mogli być sami i nacieszyć się sobą, ale kiedy była z nimi Lea Ellie czuła się zupełnie pełna. Jakby to było, czego jedynie potrzebowała do szczęścia.
Uśmiechnęła się szeroko w odpowiedzi, zastanawiając się, czy kiedykolwiek im to minie i staną się statecznym, spokojnym i wyjątkowo nudnymi rodzicami, którzy szaleństwo widzą w stawaniu w niedziele w porze obiadowej. Westchnęła w pocałunku, bo było jej niesamowicie dobrze z nim. Taka idealna chwila.
 
   Podziel się na:  
Liam Murray
[Usunięty]

Wysłany: 2016-02-28, 17:07   

- Och no mi nie wierzysz?
Spojrzał na nią dalej z tą swoją miną aniołka. Ba, złożył łapki tak w Amen i tylko mu aureolki nad głową brakowało by był przykładnym aniołkiem. Potrafił udawać, ale i tak prawda była taka, że Ellie znała tą jego drugą stronę, tą zdecydowanie mniej niewinną. Jednak to nic takiego, nie ma przecież ludzi idealnych, a Liam aż tak potworny także nie był więc da się przeboleć. Choć czy był chodzącym grzechem to nie jemu oceniać, to już kwestia Ellie bo to ona miała z nim najwięcej do czynienia.
- A może próbuje nadrobić te parę miesięcy gdy nie mogłem Cię rozpieszczać? Albo wcześniejsze lata gdy mnie nie znałaś, hę?
Lekko smyrnął ją nosem w szyję i pocałował w to samo miejsce gdzie ją smyrnął. Nie chciał by humor im siadł, a wiedział, że po takich poważnych rozważaniach może go Ellie popsuć. Dzisiaj miała być uśmiechnięta, szczęśliwa, przecież dziś właśnie świętowali swoją miłość, albo to co po prostu czuli do siebie.
- Chciałaś być wróżką? Naprawdę? Czyli możesz mi wywróżyć naszą przyszłość z gwiazd?
Spojrzał na nią z delikatnym uśmiechem, bo kto wie, może jego piękna wróżka wiedziała już coś o ich przyszłości z tych gwiazd w które właśnie teraz patrzyła. Oczywiście to był taki luźny żart, bo przyszłości to chyba nikt nie zna, ale Liam nie musi znać, najważniejsze jest tu i teraz. Teraz był szczęśliwy i miał nadzieję, że i Ellie jest szczęśliwa.
- Nie spieszy nam się kochanie, naprawdę.
Pocałował ją delikatnie bo mieli czasu jeszcze dużo. Jeśli nie będą chcieli wracać jeszcze do domu to skoczą coś zjeść, do jakiejś budki, bo pewnie w walentynki na nic innego liczyć nie mogą bez rezerwacji. Liam jej nie zrobił, trochę wstyd, ale może Ellie się skusi na hamburgera, albo na coś robionego przez Liama w domu. W końcu on gotować lubił, umiał, na pewno uzupełnił lodówkę na zaś. Na pewno znajdzie się jakaś opcja.
Chyba im to nie grozi, bo oni raczej nie byli taką nudną i standardową parą. Liam się będzie na pewno starał by Ellie się z nim nie nudziła, wszakże dla ukochanej wszystko.
 
   Podziel się na:  
Ellie Stevenson
[Usunięty]

Wysłany: 2016-03-07, 20:47   

– Za dobrze ci to wychodzi – zmrużyła podejrzliwie oczy, bo Liam gdy naprawdę chciał, to potrafił wyglądać wyjątkowo niewinnie, że zapominało się o tym wszystkim, co udało jej się dowiedzieć o panu Murray. A miał sporo za uszami. Całkiem możliwe, że Liam miał za sobą wieloletnią praktykę, co nawet nie zdziwiłoby Ellie ani trochę. W końcu zanim się poznali był wolnym człowiekiem, podobnie jak ona. Ha! Jej nawet udało się zwiać sprzed ołtarza.
– Zamierzasz wynagrodzić mi ten cały czas aż od poczęcia? – uniosła zdziwiona brwi i roześmiała się. Nie spodziewała się takiej odpowiedzi. A na pewno nie aż takiego poświęcenia – Odpuść, nie masz mi czego wynagradzać, nie znałam cię – przymknęła oczy, gdy poczuła jego usta na swojej szyi, a wzdłuż jej pleców przebiegł ją przyjemny dreszcz.
– Nie taką wróżką – zaśmiała się, bo jednak jej dziecinne marzenia z rzeczywistością miały niewiele wspólnego. Ellie nie chciała być księżniczką. Chciała być zawsze jakimś rycerzem, albo smokiem, który zjadał rycerzy. Wiedźmą, czy nawet jakimś złym charakterem. Tylko po to, żeby to jej nie przypadła żadna „babska” rola – Chciałam być wróżką-złodziejką, żeby kraść gwiazdy i zawiesić je sobie w pokoju na suficie.
– Odpuśćmy sobie dzisiaj restauracje… Ugotujmy coś w domu, zapalmy parę świeczek i będziemy mieć taki sam walentynkowy nastrój jak w lokalu, tylko bez masy innych zakochanych ludzi, patrzących sobie namiętnie w oczy – po części chciała uniknąć sytuacji, w której Liam mógłby się poczuć pokrzywdzony, że nie ma tego samego co inni, ale miała nadzieję, że zobaczy w jej pomyśle jedynie wygodę w spędzaniu razem wolnego czasu.
 
   Podziel się na:  
Liam Murray
[Usunięty]

Wysłany: 2016-03-07, 21:59   

- Trenowałem.
Zaśmiał się cicho, ale wiadomo, że nic nie trenował. To były raczej żarty, ot po prostu mu samo tak wychodziło jak się bardzo starał. Teraz się postarał by urzec Ellie swoim urokiem osobistym. Coś miał za sobą, wiadomo, każdy miał jakąś przeszłość. Oboje mieli jakieś rozdziały w życiu, ale już je zamknęli i teraz pisali swój wspólny razem. Na tym rozdziale Liamowi szczególnie zależało, by dobrze go napisać, bo dzięki niemu był tak szczęśliwy jak nigdy.
- Nawet gdybym bardzo chciał?
Zamruczał znów całując jej szyję. Oczywiście jeśli Ellie nie będzie chciała żadnego odwdzięczania i rozpieszczania to przecież nie będzie jej naciskał na siłę. To, że lubił jej sprawiać radość to jedno, a to czy ona tego chce to drugie. Wszakże wiadomo, że nic na siłę.
- Hehehe, muszę przyznać, że to oryginalny pomysł. Zawsze się wyróżniałaś z pomysłami, nie?
Lekko się do niej uśmiechnął. Nie miał nic złego na myśli, po prostu to, że Ellie zawsze była oryginalna. Nigdy nie szła utartą ścieżką, bardziej wolała sobie utrzeć swoją własną, tak jak ona chciała, a nie jak inni. To Liamowi w niej bardzo imponowało, miała więcej odwagi i samozaparcia od niego. Ba, od większości facetów.
- Tak też może być jeśli tak chcesz. Wiesz, że dla mnie miejsce nie jest ważne, tylko towarzystwo.
Uśmiechnął się do niej i delikatnie musnął jej usta swoimi ustami.
 
   Podziel się na:  
Ellie Stevenson
[Usunięty]

Wysłany: 2016-03-13, 22:35   

- Ciekawe jak długo trenowałeś? – przyłożyła palec do ust i zmrużyła oczy, jakby próbowała ocenić ile Liamowi zajęło wytrenowanie się w sprawianiu wrażenia niewinnego faceta – Obstawiam 20 lat. Masz 32 jak dobrze pamiętam, prawda? Więc 20 lat… Strzelam, że jak miałeś te 12 lat to byłeś bardzo wyrośniętym dzieciakiem. A znając życie podwórkowe, to wielu chciało spróbować swoich sił z silniejszym od siebie. Wiesz, „może się uda dosięgnąć do nosa”. Nawet jeśli nie zaczynałeś, to i tak obrywałeś za to. Trzeba było się nauczyć kombinować. Potem ta umiejętność okazała się niezwykle przydatna, żeby czarować dziewczyny. I tak ją szlifowałeś, bo z celibatem masz akurat niewiele wspólnego, a i ciekawe towarzystwo zawsze miałeś. I jak diagnoza doktor Stevenson? – zerknęła po chwili na niego, czekając na werdykt. Oczywiście jeśli chodzi o Ellie, to jej gadatliwość pozostała bez zmian. Myślenie na głos również. Zresztą najpierw robiła, mówiła, a potem myślała o tym. W końcu to jej znak firmowy.
– Wiesz… To całkiem spory kawał czasu do nadrobienia, ale co ja mogę poradzić na twój upór, prawda? – przymknęła oczy i skupiła się na jego ustach i głosie. W ciemności było to o wiele bardziej intensywne – Poza tym, czy ja też nie powinnam, no nie wiem, zrobić ci jakiegoś ołtarzyka i wychwalać twoje zalety? – zapytała, bo jednak Liam wysoko stawiał poprzeczkę.
– Można tak powiedzieć… - mruknęła po chwili zastanowienia, dochodząc do wniosku, że na początku jej pomysły do bezpiecznych nie należały. Właściwie to większość pakowała ją w niemałe kłopoty. Potem było jeszcze gorzej – Właśnie sobie uświadomiłam, że nie mam pojęcia jak udało mi się przeżyć dzieciństwo w jednym kawałku… Drzewa, opuszczone budynki, stare dachy, płoty, Mike, a to tylko szczyt listy.
– Ha! A teraz to się podlizujesz – zaśmiała się i odwzajemniła pocałunek. Po chwili jednak zrobiło się ciemno, o wiele za ciemno – Liam, czy to jest część twojego planu? Bo wiesz… Ja się nie boje zostawać sama w ciemnym pokoju z mężczyznami o wątpliwie czystych intencjach – zamruczała z rozbawieniem.
 
   Podziel się na:  
Liam Murray
[Usunięty]

Wysłany: 2016-03-13, 23:22   

- Z obliczeniami się Ci udało, to muszę przyznać, nie wiem czy dokładnie to tyle lat, ale na pewno zbliżona ilość. Od kiedy matka miała na mnie wywalone zacząłem się pakować w tarapaty, trzeba było się umieć z tego jakoś wyratować. Akurat do kobiet tego nie stosowałem, podobno dziewczyny wolą niegrzecznych chłopców.
Cicho się zaśmiał, bo w przeszłości święty nie był, no takie było życie. Nie był też może przesadnie zły ale no przeszłość miał, tak jak za pewne każdy człowiek na ziemi. Teraz jest trochę inny i chyba to się liczy, bo teraz jest z nią i ją kocha.
- Jakby Pani doktor z celibatem miała wiele wspólnego..
Zaśmiał się znów i ugryzł ją lekko w ucho, tak trochę zaczepnie. Cóż gdy są razem to na pewno obojgu do celibatów bardzo daleko, a jak było wcześniej to chyba nie do końca ważne bo to było kiedyś. No a oni razem to od łóżka nie stronią, jednak to akurat Liamowi nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie, niesamowicie go to cieszy.
- Ano, tak jakoś wyszło, że trafił Ci się całkiem uparty egzemplarz, chyba musisz go jakoś utemperować...
Mruknął tak dość seksownie do jej ucha i się uśmiechnął do niej. Oczywiście jak aniołek, co totalnie przeczyło tonowi jego głosu sprzed chwili. No cóż za facet, trochę sobie pogrywał.
- Wydaje mi się, że większość ludzi się nad tym zastanawia.
Puścił jej oczko ale taka była prawda. Patrząc na dzieciństwa kiedyś dużo było rzeczy które mogły zabić. Teraz to dzieciaki co najwyżej mogą paść od za dużej ilości grania w gry albo od za dużej ilości niezdrowego jedzenia.
- Niee, to nie jest część mojego planu. No ale wiesz co, ze mną się boisz? Obronię Cię.
Cicho się zaśmiał, bo wiedział, że ona bardziej piła do tego, że to on jest tym mężczyzną o nieczystych interesach. Jednakże on nigdy nie zrobi nic bez jej woli, szanuje ją i jej zdanie, ale to akurat Ellie na pewno wie.
- Chyba próbują nas tym wygonić do domu, bo chyba zamykają.
 
   Podziel się na:  
Ellie Stevenson
[Usunięty]

Wysłany: 2016-03-21, 21:50   

– A więc byłeś zbuntowanym chłopcem, który szukał uwagi? – właściwie to nigdy nie poruszali tematów dotyczącej jego, ani jej rodziny. Jakoś intuicyjnie Ellie omijała te tematy tak szeroko, jak to było tylko możliwe – Niegrzeczny chłopiec… Byłbyś bardzo w moim typie – Ellie przez bardzo długi czas kręciła się wokół takich mężczyzn, gdzie słowo „zobowiązanie” i „związek” nie było nigdy wypowiadane. Zresztą całkiem możliwe, że jeszcze usłyszy co nieco o tym, jaki Liam był. W końcu był Evans, jako skarbnica wieści i wszelkiego rodzaju plotek, a także Eric.
– Proszę nie poprawiać lekarza, to ja tu diagnozuję – próbowała go pouczyć, ale to na nic się zdało, bo po chwili poczuła jego żeby na swoim uchu – Zachowuj się – skarciła go, pomimo tego, że jej się podobało. Panna Stevenson tym bardziej nie narzekała. Zresztą wiedziała, że zawsze wybijali się poza schemat. Trzeba było zaufać temu, że będzie więcej z tego pożytku, niż szkody.
– Utemperować? Myślę, że coś wymyślę w tym kierunku – ona już zamierzała porządnie zastanowić się nad tą kwestią i dobrać odpowiednie narzędzia. Powoli zmieniła pozycję nóg, zakładając je jedna na drugą, tak by Liam mógł zwrócić na to uwagę. Jak na to, że przy tym sukienka odsłoniła uda, by po chwili poprawić równie powoli poprawić materiał. Uśmiechnęła się do niego zadziornie. Tutaj nie trzeba było żadnych słów.
Czyli my jesteśmy w tej czołówce „nie dożyją do 40-tki”.
– Tego się właśnie obawiałam – westchnęła teatralnie, chociaż wiedziała, że nic jej przy nim nie groziło. Tak działała jedna ze zdolności Liama, która sprawiała, że otaczał się aurą spokoju i bezpieczeństwa.
– Całkiem możliwe – rzuciła z rozbawieniem, a po chwili wpiła się w jego usta, by zaraz przerwać pocałunek, złapać swoje buty, zeskoczyć z jego kolan i szybko pobiec w stronę wyjścia, nawet nie próbując uciszyć swojego chichotu.
 
   Podziel się na:  
Liam Murray
[Usunięty]

Wysłany: 2016-03-21, 22:39   

- W pewnym sensie tak, moja mama nie miała ze mną łatwo, podobno mam to po ojcu.
Lekko się do niej uśmiechnął. Teraz ona tego nie pamięta ale na pewno już rozmawiali o swoich rodzinach, w końcu planowali ślub i tak dalej. Nie stoi nic na przeszkodzie by jej to powiedział jeszcze raz. Nie był święty ale też nie mógł tego przed nią zataić bo to i tak pewnie by się kiedyś wydało. Zresztą każdy popełniał błędy, nie można mieć pretensji o to co się robiło kiedyś i tak dalej.
- Skóra, długie włosy, motocykl...Lubiłaś taki typ?
Spojrzał na nią zaciekawiony, bo akurat chyba tego mu nigdy nie mówiła. Choć może i on nie opowiadał jak wyglądał. Znała tylko Liama z wojska, ze zdjęć, z krótkimi włosami, w mundurze, helikopterze bądź przy nim. No i później tego w długich włosach z nią i tego teraz, parę już tych Liamów było.
- Nie mów, że tego nie lubisz...
Znów delikatnie capnął ją w ucho by się z nią podroczyć. Choć pewnie gdzieś tam w sobie wiedział, że Ellie to się podobało w jakimś sensie. Dlatego też to robił, bo sam też to lubił, lubił bo było to przyjemne i sprawiało przyjemność Ellie.
Nie mógł powstrzymać swoich ocząt by podążyły za jej nogami. No znała go jak mało kogo i wiedziała, że się na to złapie. Jednak jak tu się oprzeć takim nogom i takiemu ciału, po prostu się nie da.
- Elizabeth!
Zawołał za nią i się zaśmiał. No ładnie, na zabawy się jej zebrało ale nie miał nic przeciw i ruszył za nią. W końcu i tak zamykali, a oni musieli się udać do domu. Pewnie dogonił ją dopiero przy samym aucie.
- Ale Ty szybko biegasz.
Zaśmiał się znów jak już ją złapał w swoje ramiona, albo lekko przygwoździł swoim ciałem do auta i namiętnie pocałował. Pocałunek trochę trwał, bo i co miał sobie odmówić takiej przyjemności.
- To co, jedziemy do domu?
Zapytał ją gdy już oderwał się od jej ust.
 
   Podziel się na:  
Ellie Stevenson
[Usunięty]

Wysłany: 2016-03-24, 22:36   

– Jakbym słyszała swoją – mimowolnie się uśmiechnęła, bo jej matka zwykła mawiać to samo. A właściwie wykrzykiwać, że jest upartą dziewuchą, która próbuje sobie zmarnować życie, a ona jej na to nie pozwoli. Całkiem możliwe, że ich rozmowa właśnie wyglądała wówczas jak teraz. Z tym, że Ellie wiedziała, że jej matka nie zaakceptuje Liama. Teraz miała tylko przypuszczenia, że będzie prawdopodobnie wyjątkowo niezadowolona. W końcu to nie był człowiek z pozycją, nazwiskiem, na odpowiednim stanowisku.
– Chcesz mi powiedzieć, że tak wyglądałeś? – zdaje się, że Ellie wspominała, jak niewiele miała wspólnego z celibatem przez jakiś czas. Ale Liam tym razem bardzo dokładnie sprecyzował typ mężczyzny. To nie było tak ogólnikowe jak ostatnim razem.
Liam miał swoje sposoby, droczył się z nią, ale ona nie pozostawała mu dłużna. W końcu poznała już jego słabości, więc czemu nie miałaby uczciwie wykorzystywać ich przeciwko niemu? W końcu znajdowała jakąś tam malutka przyjemność w torturowaniu go i jego stalowych nerwów, z których był tak dumny.
– Ostatnio dbasz wyjątkowo o moją formę. Nad twoją muszę jednak popracować – zaśmiała się, gdy nagle otoczył ją ramionami. A po chwili poczuła za sobą samochód i ciepło jego ciała na swoim. Odwzajemniła pocałunek, który zdawał się podnosić temperaturę jej ciała o parę stopni. Niemal nie czuła chłodu.
– Yhym – mruknęła i stanęła na palcach, kradnąc Liamowi jeszcze dwa pocałunki –Zanim wrócimy… Pokażesz mi to miejsce z pierwszej randki? Może coś będzie wyglądać znajomo.
 
   Podziel się na:  
Liam Murray
[Usunięty]

Wysłany: 2016-03-25, 20:24   

- Czyli nasze mamy w jakimś sensie odnośnie nas młodych by się dogadały.
Zaśmiał się cicho. Ellie za młodu lubiła być zbuntowana i on taki lubił być. Taki już ich urok jest, że w młodości byli bardzo buntowniczymi duszami. Choć gdzieś tam w środku reszta tych buntowników została. Liam też gdzieś w sobie czuł, że Mama Ellie go nie lubi, ba już na pewno miał z nią jakąś styczność i wiedział, że się nie łapie w te kanony które ona od Ellie wymaga. Jednak kochał Elizabeth i póki ona sama chciała być z nim to zdanie jej matki nie było dla niego ważne.
- Wyglądałem dokładnie tak…
Powiedział po czym pokazał jej zdjęcie, zrobione tuż przed wojskiem. Później musiał ściąć włosy jednak wcześniej wyglądał jak taki niegrzeczny chłopiec, trochę jakby z gangu. Widać było w tym taki typ niegrzecznego chłopca, więc jeśli ona to lubiła to, to zdjęcie mogło się jej spodobać. Co do droczenia zaś, oboje sobie nie pozostawali dłużni, choć dziś, jak na razie ona była górą, jednak wiadomo, jeszcze wszystko może się zmienić.
- Sugerujesz, że mam za słabą formę?
Zaśmiał się cicho. No cóż po tym dość poważnym wypadku Liam już nie był takim sportowcem i siłaczem jak kiedyś jednak nieźle trzymał fason. Starał się, a dziś po prostu uznał to ganianie z Ellie za zabawę, która miała sprawić przyjemność im obojgu.
- Jasne, że Ci pokażę, jeśli tego właśnie chcesz.
Delikatnie musnął jej usta i uśmiechnął się do niej. Jeśli Ellie chciała być zabrana do wesołego miasteczka, albo na tą opuszczoną drogę to on ją tam zabierze. Zresztą mieli jeszcze czas, mogli go spędzić jak tylko chcieli.
 
   Podziel się na:  
Ellie Stevenson
[Usunięty]

Wysłany: 2016-03-31, 22:14   

Mama Ellie miała całkiem spore wymagania i stawiała wysoko poprzeczkę. To nie było łatwe, by sprostać im wszystkim. Wszak sama Ellie ledwo dawała sobie z tym radę, a co dopiero takim Liam, który nie miał styczności z tym rodzajem ludzi. Zresztą panna Stevenson trzymała Liama z dala od swojej matki tak długo jak to było możliwe, bo doskonale zdawała sobie sprawę, że to się marnie skończy. Nie chciała, by czuł się zawiedziony, że matka Ellie jest nią rozczarowana przez niego.
– Łaaaa… Ideał moich nastoletnich buntowniczych fantazji – zaśmiała się cicho, ale coś w tym było. Liam był przystojny mężczyzną bez względu na fryzurę i strój. Zarówno jako wersja niegrzeczna i grzeczna z dzieckiem na ręku. Nie spodziewała się, że można przejść aż taką przemianę. Z drugiej strony było wiele rzeczy, które mimo upływu czasu nadal ją dziwily.
– Skądże. Ze mną twoja forma znacząco wzrosła. Od porodu jest niemal mistrzowska, ale zawsze może być lepiej – uśmiechnęła się figlarnie, ale sam się o to prosił, tym bardziej, że wiedział, że Ellie załączył się tryb droczeń i malutkich uszczypliwości. Mimo wszystko Ellie nie odczuwała aż tak, że Liam jest mniej sprawny niż kiedyś. A na pewno niż reszta mężczyzn. Nie pozwalał jej tego odczuć.
– Chcę – szepnęła, odwzajemniając jego pocałunek. I chociaż jej zapał do odzyskiwania wspomnień nieco osłabł, to nie miała nic przeciwko by zobaczyć miejsca, w których bywali kiedyś razem. Liamowi zdawało się to sprawiać więcej przyjemności, niż smutku. Pocałowała go na koniec w kącik ust i wsiadła do samochodu.

// zt oboje
 
   Podziel się na:  
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




wxv.pl - załóż forum dyskusyjne za darmo



Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.

Zapoznaj się również z nasza Polityka Prywatnosci

  
ROZUMIEM


Wakacje dotarły do Bostonu.... i do Concord! No właśnie, prócz zmiany grafiki możecie teraz dokonać wyboru, czy żyć w wielkim mieście czy może przenieść się do nieco mniejszego miasteczka z przewagą zieleni i większą zażyłością wśród lokalnej społeczności. Wybór należy od Ciebie! Więcej informacjo o nowościach znajdziecie w ogłoszeniach. Już dziś ruszamy z konkursami na postać miesiąca oraz wakacyjny profil. Zachęcamy do wspólnej zabawy! Jeśli jeszcze zastanawiasz się czy do nas dołączyć - przestań i zarejestruj się. Dla każdego znajdzie się miejsce.
Tytuł postaci miesiąca wśród mężczyzn otrzymuje Jonathan - dwudziestosiedmioletni strażak, który lubi muzykę klasyczną, a w wolnych chwilach piecze babeczki. Gratulujemy! Jeśli jeszcze nie znasz Jonathana możesz to zmienić tutaj.
Tytuł postaci miesiąca wśród kobiet otrzymuje Charlie - czterdziestoletnia zwolenniczka aktywności na świeżym powietrzu oraz świetna kardiochirurg. Gratulujemy! Jeśli jeszcze nie znasz Charlie możesz to zmienić tutaj.
Konkurs na najlepszy wakacyjny profil wygrywa Lyelle. Gratulujemy! Jeśli jeszcze nie znasz Ly możesz to zmienić tutaj.
Strona wygenerowana w 0,14 sekundy. Zapytań do SQL: 7