Witaj w Bostonie! Strona Główna



Poprzedni temat «» Następny temat
Wypożyczalnia kostiumów
Autor Wiadomość
Summer Brackenbury


Summer Brackenbury

Pokazuję ludziom miasto

i karmię każdego, kto zechce zjeść


26

Wysłany: 2016-11-14, 00:38   
   Multikonta: Ly Paddington
   Nazywaj mnie: taka Patka


Cała ta sytuacja przeszła najśmielsze wyobrażenia Summer, została związana w zajmującym się ogniem budynku, jej życie wisiało na włosku, a ona ledwo cokolwiek widziała przez załzawione oczy. Jedyny plus jej mało owocnego życia był taki, że znała z filmów całkiem cwany trik, zatem w trakcie wiązania nadgarstków napięła ścięgna, przez co po fakcie więzy były luźniejsze. Usłyszała gdzieś obok Roberta, a po chwili poczuła, jak ten szamocze się z tym, czym była związana i choć nie udało mu się to do końca, to wystarczyło na tyle, by dalej Summer poradziła sobie już sama. Albo nawet z pomocą Nathaniela! Pewnie pomagali sobie nawzajem, a jeśli nie, to kiedy Summer już zdjęła więzy ze swoich kostek zajęła się też nadgarstkami Nathaniela, próbując zrobić to jak najszybciej, bo przestawała mieć czym oddychać. Kiedy tylko to się jej udało, zerwała się na nogi i ostatkiem swoich marnych sił zaczęła ciągnąć nieprzytomnego Roberta w kierunku, w którym według jej marnych obliczeń miało być wyjście (na szpilkach, powodzenia dla tej pani, ciekawe, czy po drodze przypadkiem nie zgubiła jednego buta). Pewnie nie udało by jej się z nim stamtąd wydostać, gdyby nie wspaniali panowie strażacy, którzy na szczęście zdążyli na czas. Summer i Robert dostali pomoc na miejscu, bo nie byli aż tak strasznie poszkodowani, no, może Robert trochę bardziej, ale nie na tyle, aby coś zagrażało ich życiu. Dostali tlen i zostali przetransportowani do szpitala.

/zt.
_________________


 
   Podziel się na:  
Sofia de Lorenzo Lovegood


Sofia de Lorenzo Lovegood

We are all lonely

AND WE ALL WANT SOMEONE TO tell us we are beautiful


39

Wysłany: 2016-11-14, 01:32   
   Multikonta: Lyelle Paddington
   Nazywaj mnie: Pata


Sofia ledwo zachowywała jako taką przytomność umysłu, ale ostatnie krzyki napastników i rozprzestrzeniający się ogień, który ujrzała pod oczami szybko dodały jej sił. Nieporadnie podniosła się z podłogi i zataczając się ruszyła najszybciej, jak potrafiła ku wyjściu. Nie dotarła tam jednak, bo po drodze wpadła na Boyda, który pochłonął na chwilę jej uwagę, zwłaszcza, że wyglądał okropnie i nie zważając na własny ból Sofia chciała mu pomóc, ale nie mieli na to czasu, więc ruszyła dalej przed siebie. Wypadła z wypożyczalni, przeszła na drugą stronę ulicy i tam padła na chodnik, nie mając już sił na nic. Ale pewnie służby ją zauważyły, także spoko, żyła, tylko tyle, że jej najbliższym przystankiem był szpital.

/zt.
_________________
 
   Podziel się na:  
Boyd Verner
[Usunięty]

Wysłany: 2016-11-14, 11:24   

Podczas gdy napastnicy byli zajęci związywaniem jakichś osób, Boyd sunął dzielnie w kierunku Sofii. W którymś momencie zrobiło mu się ciemno przed oczami, więc zatrzymał się, aby wziąć głęboki oddech. Woń spalenizny i trzask rozprzestrzeniającego się ognia odrobinę przywołały go do rzeczywistości. Dźwignął się nieznacznie, na dłoniach, opierając kolana o posadzkę. Skierował twarz w dół, próbując zmusić organizm do współpracy. Miał dosyć, ale to nie był koniec.
Gdy Sofia na niego wpadła uniósł wzrok do góry i dźwignął się automatycznie, nie zwracając uwagi na piekący ból, spowodowany kawałkami szkła, powbijanymi w jego ciało. Zdążył wyjść ze sklepu i niemal w tym samym momencie dorwała go grupa służb medycznych. Odrobinę chwiał się na nogach, ściekająca krew przysłaniała mu widok na otoczenie, ale mimo wszystko, mogło być gorzej.

/zt
 
   Podziel się na:  
Nathaniel McCallister


nATHANIEL McCALLISTER

Pilotuje F16

i odcina się od uczuć


Wysłany: 2016-11-14, 13:17   
   Multikonta: x
   Nazywaj mnie: Kolina


Później wszystko potoczyło się niemal błyskawicznie. Z zaplecza wyszedł jeden z napastników, karząc temu, który stał obok Nate'a i Summer ich związać. MImo wszelkich prób mężczyzny, bandycie udało się wykonać polecenie, więc chwilę później oboje siedzieli skrępowanie na podłodze. Na tym jednak się nie skończyło, bo po gdy tylko z zaplecza wyszli z zaplecza, a cała grupa zaczęła kierować się do wyjścia, jeden z nich odwrócił się i podłożył ogień.
Pożar szybko się rozprzestrzeniał. Dym gryzł w oczy i utrudniał oddychanie, a smród palonych ubrań był nie do zniesienia. Pomagając sobie z Summer z uwolnieniem się z więzów, Nate zastanawiał się, gdzie jest policja. W sklepie powinien być jakiś alarm, który powinien uruchomić się w momencie wybuchu. No, chyba że bandytom udało się go wcześniej w jakikolwiek sposób wyłączyć. W każdym razie trzeba było działać szybko, bo ogień pochłaniał coraz większą powierzchnię sklepu. I gdy w końcu udało się im uwolnić, Nate zaczął pomagać Summer wyciągać jej znajomego. Kiedy w końcu znaleźli się na zewnątrz, strażacy doprowadzili ich do karetek. Dopiero tam McCallister został uświadomiony, że mylił się, sądząc, że nic mu się nie stało. Mężczyzna został zabrany do szpitala, gdzie zajęto się jego ranami na twarzy oraz zatrzymano go na obserwacji.

/zt
 
 
   Podziel się na:  
Devon Shadow


Devon Shadow

stylista, a po godzinach

partner życia Ethana


26

Wysłany: 2016-11-16, 17:50   
   Multikonta: Brian
   Nazywaj mnie: Paulą!


Dev, skoro zostal postrzelony to raczej nie miał już możliwości ucieczki. I mimo bólu, który pewnie teraz czuł tylko w jakimś stopniu, bo przeciwbólowa była tutaj oczywiście adrenalina, uśmiechnął się lekko słysząc ich słowa. Szkoda tylko, ze zaczął prawie się drzeć, kiedy widział, co ci chcą zrobić. Na szczęście ktoś zmyślny zadzwonił po pomoc. Niestety ratownicy nie zdołali dotrzeć do Devona zanim ogien opalił mu lewą dłoń. Ale przeżył. To się liczy. W drodze karetką do szpitala non stop chciał pisać smsy... Jednak zabrali mu telefon, a z niego samego schodziły emocje co... doprowadziło do utraty przytomności z bólu.

zt
_________________

<div style="width: 400px; ; font-family: 'Amatic SC'; position: relative !important;font-size: 18px;color:#888888; margin-bottom: 9px; margin-right: -180px;">
<div style="width: 400px; ; font-family: 'Mr De Haviland' ; position: relative !important;font-size: 28px;color:black;text-shadow: 1px 1px 3px black; margin-bottom: 0px;margin-right: 190px ;margin-top: -40px ;">Devon Shadow
<img style="border: black 3px solid; border-right: 3px solid;" src="http://68.media.tumblr.com/0a1f5a627b0beb6e43703b0085cbadc9/tumblr_inline_nxieltUmza1rdm5r9_500.gif"height="150";'> <img style="border:black 3px solid; border-left: 3px solid;transform: translate(0px, 18px);'" src="http://68.media.tumblr.com/54427a7065e414d6e545e8019b971d9b/tumblr_inline_nxieoorpV91rdm5r9_500.gif"height="150";><div style="width: 400px; ; font-family: 'Amatic SC'; position: relative !important;font-size: 18px;color:#888888; margin-top: -1px; margin-right: 187px;"><a href="http://www.eden.wxv.pl/profiles/735.htm" style="color:b3b3b3; font-size: 6px; font-family: arial;">(c)
 
   Podziel się na:  
Ibbie Branwell
[Usunięty]

Wysłany: 2016-12-06, 23:53   

taka o / po wszystkim

Skoro Ibbie już mieszkała u Roberta, postanowiła się bardziej wczuć w magię świat i pójść do sklepu wypożyczyć stroje dla każdego! Oczywiście dla kogoś Mikołaja (pewnie Roberta), a dla reszty mieszkańców jakieś śnieżynki albo elfy. Sama bardzo chętnie by takim elfem została, nawet w prawdziwym życiu. To musiała być super praca! Harówka tylko raz w roku, a przez całą resztę obijanie się z reniferami, wymyślanie nowych zabawek, sprawdzanie kto był w tym roku grzeczny a kto nie. No i bawienie się w fabryce zabawek też musiało być super. No i najważniejsze, można było wyglądać naprawdę dziwacznie, a nikt się z człowieka/elfa (niepotrzebne skreślić) nie wyśmiewał, a nawet popierał tą dziwną modę. Poza tym było tyle tajemnic które by poznała! Jak to jakim cudem Mikołaj cały świat objeżdża z prezentami w jedną noc, jak się do komina mieści, jak wygląda proces robienia zabawek, no i co Mikołaj nosi przez resztę roku! I czy jego broda jest naturalnie taka biała, czy może ją trochę farbuje, czy przycina, czemu nosi okulary, a nie binokla i co sądzi o tylu sprawach! Pewnie Mikołaj szybko by się nią znudził i odesłałby ją na drugi biegun żeby mieć spokój....
No, właśnie teraz stała sobie przy strojach z elfami, kiedy obok jakiegoś kolesia zobaczyła więc postanowiła zagadać.
- Czy mi się wydaje czy to strój niegrzecznego elfa? Jakiś za bardzo wycięty się wydaje, a to przecież nie Halloween żeby ze wszystkiego robić sprośną wersję. No wiesz, niegrzeczna pielęgniarka i tak dalej. - machnęła ręką, na pewno wiedział o co chodziło!
 
   Podziel się na:  
David Howell
[Usunięty]

Wysłany: 2016-12-08, 13:31   

Co robił David w takim miejscu ? Bardzo dobre pytanie, chyba sam nie do końca wiedział co tam robi. Przechadzając się uliczkami na początku chyba tylko i wyłącznie z ciekowości postanowił wstąpić do środka nie szukając tak naprawdę nic konkretnego. Nie szykował się na żadną imprezę przebieraną, na co dzień nie zdarzało mu się nosić maski śmierci, czy jakiejkolwiek innej, także to też raczej nie to. Coś jednak go zkusiło żeby zawitać w takie a nie inne miejsce. Sklep który z pozoru wydawał się maleńki w środku już okazywał się znacznie większy niż przypuszczał. Rozejrzał się po wnętrzu i wszedł pewniej w głąb. Na ścianach wisiały maski, na wieszakach przeróżne stroje, a pomiędzy różnego rodzaju dodatki. Jego uwagę przyciągnęła jedna z masek na ścianie, właściwie to nieprzypadkowo. Kiedy zaczynał pracę jako nauczyciel stosował dość dziwne metody i kiedy czuł się kompletnie ignorowany przez młodzież, która nie miała ochoty z nim współpracować założył kilka razy taką maskę, co spowodowało momentalne rozbudzenie całej klasy.
Ze swojego zamyślenia wyrwał go kobiecy głos obok. Spojrzał najpierw na dziewczynę, a dopiero po chwili dotarło do niego co powiedziała i przeniósł wzrok na ubranie, które mu pokazwyała.
- No nie wiem.. - wzruszył obojętnie ramionami przyglądając się kostiumowi. - Możesz przymierzyć to sprawdzimy - pewnie miała rację i nie sądził żeby z ochotą na to przystała, poszła to przymierzyć i mu się w tym pokazywała, ale nie mógł sobie darować.
 
   Podziel się na:  
Ibbie Branwell
[Usunięty]

Wysłany: 2016-12-26, 23:46   

Chyba... no, chyba na pewno kobiety były o wiele większymi fankami zakupów niż mężczyźni. Lubili oglądać, dotykać, przeglądać, zastanawiać się, porównywać, czy czasem po prostu patrzeć z uśmiechem na ładne rzeczy. A przynajmniej te którym to sprawiało przyjemność, a nie budziło samej zazdrości i złości że tych rzeczy nie mają, ale oczywiście Ibbs nie należała do takich kobiet. Właściwie do pierwszych też nie, z ciekawości rozglądała się czasem po sklepach, nawet jeśli czegoś nie potrzebowała konkretnego akurat, ale nie trwało to dłużej niż piętnaście minut. No, wracając jednak do akurat tego sklepu, przyglądała się temu i owemu i miała problem z zobaczeniem tych kreacji na sobie.
- Wydaje się to najbardziej logicznym rozwiązaniem. - uśmiechnęła się lekko i spojrzała na faceta z zaciekawieniem. - Ale jak chcesz oceniać to sam musisz założyć coś przypałowego. I koniecznie musi być w więcej niż dwóch kolorach. - no, sprawiedliwość musi być, zwłaszcza jeśli istniało duże prawdopodobieństwo że jej strój faktycznie okażę się być niegrzeczną wersją elfa!
- Jaki jest twój rozmiar? - zerknęła na linię kostiumów obok, ale zobaczyła tam same barokowe kreacje. NO ALE MOŻEEEE.... - Świąteczny klimat czy niekoniecznie? - prawie jak 'jaka to melodia', wybierz kategorie.
 
   Podziel się na:  
David Howell
[Usunięty]

Wysłany: 2017-01-05, 21:27   

Przytaknął jej kiwając lekko głową, kiedy przyznała mu rację. Nie sądził, że faktycznie pójdzie tak łatwo i że faktycznie będzie chciała się w to przebierać i mu pokazywać, ale jak widać nie wszyscy są tacy sami. Chociaż ludzie którzy używają tego zwrotu chyba bardziej mają na myśli jakieś konkretne sytuacje, a przynajmniej tak mi sie wydaje. Słysząc, że sam też musi coś przymierzyć jeśli chce zobaczyć ją w tym kostiumie zerknął za dziewczynę i uśmiechnął się trochę sam do siebie zadowolony. - Jest tylko jedna przymierzalnia - szkoda było czasu na przebieranie się jedno po drugim, zwłaszcza że on nie szukał żadnego kostiumu, bardziej ona wyglądała jakby faktycznie przyszła tutaj po taki kostium. - To zależy o co pytasz - posłał jej zadziorny uśmieszek. Chyba nie mógł się powstrzymać od głupkowatej aluzji. Rozejrzał się dookoła i przejrzał kilka strojów, które dziewczyna po kolei zaczęła odrzucać. - Nie chyba niekoniecznie - wzruszył ramionami, raczej było mu to obojętne. - A tak właściwie to po co Ci ten kostium? - niby nic go to nie obchodziło, ale mimo wszystko ciekawość jakoś nie dała za wygraną.
 
   Podziel się na:  
Ibbie Branwell
[Usunięty]

Wysłany: 2017-01-07, 00:32   

Ibbie lubiła mieć racje i lubiła jej potwierdzenia, czy kiwaniem czy kręceniem głowy. Brała wszystko, była dość otwartą w tych sprawach kobietą. Jednak nie była kobietą otwartą w sprawie przebierania się w jednej przymierzalni z nieznajomym! One night stand każdemu się zdarza i takiemu rudzielcowi jak ona, ale ONS raczej nie zdarzały się na trzeźwo i w takich miejscach. No, a co do przebierania się, to w końcu w sklepie ludzie pytają o opinie osoby mijane czy ekspedientki, to raczej było całkiem naturalne.
- Na pewno damy sobie radę, wejdziemy na zmianę. Ale pierwsza osoba nie będzie mogła patrzeć na strój na sobie dopóki druga nie będzie gotowa - zastrzegła, no sprawiedliwość musi być. I naiwnie wierzyła że czasem każdy lubi się poczuć jak dzieciak przebierający się w coś i udający kogoś innego. A czy nie ma na to lepszego czasu niż właśnie święta? W tym czasie tyle rodzin udaje szczęśliwe i wesołe, udaje zainteresowanie i życzliwość, można poudawać więc jeszcze trochę.
- To w takim razie to będzie idealne - podała mu strój jakiegoś barokowego grajka, nawet było dołączone małe... no nie wiedziała jak nazwać ten instrument, trochę wyglądało jak banjo, ale bardziej z dawnych czasów.
- Chciałam rozbawić przyjaciół. I wprowadzić takiego wiesz, no ducha świat. Co po choince czy lampkach jak można mieć w ten jeden dzień pod dachem elfa? - spojrzała na niego z uśmiechem, no czy nie miała racji?
 
   Podziel się na:  
David Howell
[Usunięty]

Wysłany: 2017-01-20, 15:31   

Wybacz moją zwłokę, ale koniec semestru mnie przytłacza.. :roll:
Już było tak dobrze, ale jak widać co za dużo to nie zdrowo ! Skoro już się dała namówić.. właściwie to nawet nie musiał jej namawiać, można powiedzieć, że z ochotę na to przystanęła. Z przebieraniem się razem już nie wyszło, ale mógł mieć nadzieję, że faktycznie jej strój będzie taki jak sobie go wyobrażał. - Dobra.. ale nie ufam Ci, także przebierasz się pierwsza - no skoro mieli zobaczyć się dopiero jak już oboje będą przebrani, to musiał mieć pewność że ona będzie pierwsza. Jakiś kompromis musi być, aż dziwne że wychodził z jego strony, ale to co mu tam w głowie siedziało to chyba sam nie był do końca pewny.
Spojrzał na strój, który dla niego wybrała i zaśmiał się pod nosem. - Idealny - przystanął na tą opcję i wział od niej kostium. - Zapraszam Panią w takim razie do przymierzalni - poruszył zabawnie brwiami i uśmiechnął się do niej. Nie ma na co więcej czekać, co prawda nie po coś takiego wszedł do tego sklepu i nie sądził że cokolwiek będzie przymierzał, ale skoro jest taka a nie inna szansa to czemu nie. - Nie, no tak.. - pokiwał głową rozbawiony, przecież to był świetny pomysł. - Gdybyś miałą ochotę się przejść, to zapraszam do siebie, w takim kostiumie jestem w stanie przyjąć dodatkowego gościa - puścił jej oczko i pewnie dziewczyna poszła się przebrać.
 
   Podziel się na:  
Ibbie Branwell
[Usunięty]

Wysłany: 2017-01-26, 01:00   

spoko, rozumiem, sama mam sesje :/
Właściwie Ibbs nie zamierzała się wdawać w żadną rozmowę o rozbieraniu i tak dalej. Jak niewinne pytanie o przewidywany wygląd stroju może się zmienić w takie rzeczy! Nie sądziła też że spotka nieznajomego w sklepie z przebraniami który będzie chciał ją podglądać przy przebieraniu. Gdyby znała jego myśli pewnie zastanowiłaby się ile w swoim życiu poznała właśnie takich osób które lubią podglądać obcych. Może to jakaś fantazja erotyczna? Trochę materiał na pornosa, wpadanie na siebie w przebieralni i jechanie z tym koksem. Ktoś na pewno już taki scenariusz wymyślił.
- Okej - no brzmiało to całkiem sensownie i fair więc się zgodziła, zrezygnowała jednak z opcji przypieczętowania tej zgody śliną.
- Zielony to będzie totalnie twój kolor. Nie grałeś może w szkolnych przedstawieniach drzew czy elfów na święta? - spojrzała na niego z zaciekawieniem zanim jeszcze zniknęła za zasłoną do przebrania się. Sama była chmurą burzową, płotem i raz kałamarnicą, ale nie musiał tego wiedzieć. W oficjalnej wersji grała rycerza, bo księżniczka to zbyt nudna rola.
I w tym czasie się przebrała całkiem szybki i sprawnie, słuchając tego co on tam jej mówi! - Ale na jedzenie? Bo wiesz, Mikołaja trzeba karmić, elfy też - cwanie zauważyła, Mikołaj nie zostawia prezentów jak nie ma zostawionych dla niego ciasteczek. Nawet straszny Mikołaj w Supernatural który zabijał zjadł sobie ciasteczko. A potem tatę czy dziadka. Pycha.
 
   Podziel się na:  
Thelonious Walters


THELONIOUS WALTERS

Grzebie w Autach

I panienkach


31

Wysłany: 2018-02-25, 13:00   
   Multikonta: Charlie


// #1

Zima, zima. Niestety, ale powolutku się kończyła, dla innych dobrze, ponieważ zacznie się robić ciepło i będą mogli schować te wszystkie czapki i szaliki, gdzieś na dno szafy, a dla innych nie, ponieważ uwielbiali zimę i byli odporni na wszelkie zimno tak jak Theo. Był tą osobą z nielicznych, którym tak naprawdę ta zima nie przeszkadzała, a śnieg to w ogóle było coś pięknego. Dzisiejszego wieczoru nie zamierzał spędzać w domu, zgarną prosto z mieszkania panne Paddington i ruszyli prosto na miasto. Znał już trochę blondynkę, znaleźli się razem na kilku domówkach i raczej wspomina je dobrze. Coś na pewno z nich pamięta, było wtedy dużo alkoholu i alkoholu, muzyka była też fajna. Wspominałam, że było dużo alkoholu? Bo było. Miał w planach najazd na jakiś bra i obrabowanie go z całego piwa, ale jego uwagę przykuło co innego. Zatrzymał się przed wypożyczalnią kostiumów.
- Co ty na to? - rzucił do blondynki - Chodź będzie fajnie - zaśmiał się i ruszył w stronę budynku. Halloween dopiero za dziesięć miesięcy, ale oni mogliby już sobie poszukać kostiumów na jakże to zacne święto. Wszedł do wypożyczalni z wielkim uśmiechem na twarzy, kiedy zobaczył tyle masek i strojów. Rozejrzał się dookoła i spojrzał na Lyelle.
- Konkurs na najlepsze przebranie. Temat… - zastanowił się przez chwile - co powiesz na potwory z bajek? - temat bardzo dobry. On jako dziecko obejrzał tyle filmów animowanych, że to wygra. Z Waltersa to w ogóle było takie duże dziecko. Trzeba było go dobrze poznać, że za tym wysokim i dobrze zbudowanym facetem kryje się dzieciak.
- Eee mamy na to z dziesięć minut - powiedział i ruszył w stronę wieszaków w poszukiwaniu jak najlepszego stroju.
_________________
Thelonious
Walters
Maybe I know that I'm drunk
[mru]
 
   Podziel się na:  
Lyelle Paddington


Lyelle Paddington

I just wanna give out a toast

and rip off my clothes


28

Wysłany: 2018-03-01, 20:55   
   Multikonta: Arthur, Bazyl, Cal, Eileen, Jack, Lucille, Mingus, River, Sofia, Willoughby
   Nazywaj mnie: Kaczuszką!


/po wszystkim + ouftit

Od jakiegoś czasu, wszystkie plany Paddingtonówny szły nie po jej myśli. Nie tylko nie pojechała do Afryki, ale także nie pojechała nigdzie, a do tego nawet próba odzyskania pracy w teatrze zakończyła się fiaskiem. Ponad rok temu - dokładnie w Sylwestra 2016, jak to było dawno! - postanowiłą polecieć do Nibylandii, co, rzecz jasna, zakończyło się dośc mocnym zderzeniem z ziemią. Jedyny plus tego wszystkiego był taki, że pomiędzy ziemią, a Ly, znalazły się grube warstwy śnieżnego puchu. Wtedy także Boston został zasypany, a w samego Sylwestra pół miasta zostało bez prądu. To jednak nie zepsuły Ly zabawy, która razem ze swoją ówczesną przyjaciółką bawiła się znakomicie. Teraz nawet nie wiedziała, co u tamtej słychać, zabawna sprawa. Przynajmniej obie przeżyły ten skok.
Teraz, po tak długim czasie, była już właściwie całkiem sprawna. Wiązało się to z długim leżakowaniem w łóżku, a potem z jeszcze dłuższą rehabilitacją, którą w międzyczasie Ly schrzaniła pijackimi wybrykami, po których jej wciąż delikatne biodro znów odmówiło posłuszeństwa, ale teraz było już wszystko w porządku. Trochę kulała, nie potrzebowała jednak wspomagania przy chodzeniu, no i tylko czasami przy złej pozycji albo po zbyt długim spacerze bolało ją trochę w tym nieszczęsnym biodrze, ale to przecież nie przeszkadzało w siedzeniu za kasą. Zwłaszcza, że przymusowe leżenie zmusiło ją do ograniczenia spożywania alkoholu. Szare komórki nie pojawią się na nowo w jej głowie, ale chyba udało jej się ustrzec od alkoholizmu. Przynajmniej na razie, huh.
Szukała nowej pracy, ale nie oszukujmy się, nie przykładała się do tego jakoś wyjątkowo. Nie tylko wciąż miała trochę oszczędności na koncie, ale także wciąż mieszkała z ojcami, którzy mocno się nią zaopiekowali, kiedy dochodziła do zdrowia, nie musiała się więc martwić, że nie będzie miała co jeść. Nie lubiła się jednak nudzić, więc szukała, ale kiedy ktoś, pokroju Theloniousa na przykład, zapraszał ją na zabawę, nie mogła odmówić. Na wszystkie głupie pomysły reagowała tylko i wyłącznie skinieniem głowy, podrasowując je co najwyżej swoimi ideami, kolejnymi, równie głupimi, albo może i bardziej.
- Teraz mamy karnawał, powinieneś zostać tancerką z Rio de Janeiro - przedstawiła mu od razu swój pomysł, ochoczo wchodząc za nim do wypożyczalni. - Potwory? Przecież ja już jestem potworem - poruszyła zabawnie brwiami. Potrzebowała czegoś jeszcze do tej twarzy i sztucznego futra? - Te są najstraszniejsze - umieściła dłonie na swoich piersiach, które, jako względnie miniaturowe, zginęły pod warstwami ubrań, mimo to pomerdała nimi przez chwilę, aby Theo przypadkiem nie miał wątpliwości, że gdzieś tam są. Zdecydowanie bardziej wolałaby Waltersa w świecącej kiecce i staniku z frędzelkami, niż w kostiumie potwora, no ale chyba nikt tak nie lubił oglądać tancerek z Rio, jak ona. A szkoda! - Jak to: dziesięć? - trochę się wystraszyła, bo ej, tego nie było w planie! Przecież nie pozwoli mu wygrać, no halo. - Czekaj na mnie - jęknęła i podreptała za nim, także zaszywając się między wieszakami z kostiumami. Dostrzegła maskę goryla, więc od razu nałożyła ją sobie na twarz. Dopasowała otwory na oczy, bo chciała wyczaić, w którym miejscu znajduje się Theo. Wcisnęła się miedzy kostiumy od drugiej strony wieszaka, tak, by swoją małpią twarzą wyskoczyć prosto na niego. - Mogę być King Kongiem? - wypaliła, poprawiając maskę jeszcze raz, bo chciała dostrzec minę kumpla. Jednak nie dla niej były wszelkie rywalizacje, lepiej nie brać jej do jakiegokolwiek konkursowego zespołu, bo ponad wygraną zdecydowanie stawiała dobrą zabawę.

wiem, że już dawno po karnawale, ale Ly nigdy nie ogarnia takich rzeczy :lol:
_________________

I can feel it in the air
It's gonna be a hot summer!

 
   Podziel się na:  
Thelonious Walters


THELONIOUS WALTERS

Grzebie w Autach

I panienkach


31

Wysłany: 2018-03-12, 18:43   
   Multikonta: Charlie


Theo był idealnym partnerem na takie głupie wypady. Lubił sobie urozmaicać życie, jak nie w barze to w takich wypożyczalniach kostiumów. Praca, warsztat, śmiganie na harleyu nigdy mu się nie nudziły, ale właśnie starał się zmieniać warsztat na jakiś klub, a swój motocykl na dziewczyny, aby nie zwariować.
Grzebał pomiędzy wieszakami w poszukiwaniu stroju, który przebije kostium Paddington. Nic nie wpadło mu w oko. Lubił rywalizować, jak każdy facet, lubił też nagrody za wygraną i to jeszcze jak!
- Tancerką, powiadasz?- podrapał się po głowie i złapał pierwszą lepsza spódnicę. - Ta by mi pasowała - przyłożył sobie do pasa, mierząc czy w nią wejdzie, czy nie. Miał takie duży problem. Mianowicie chodziło o jego duże biodra i ciężko było mu znaleźć odpowiednią spódnicę w którą się wciśnie i która będzie podkreślała kolor jego oczu, a sukienka? Jeszcze gorszy problem. Jego ogromne bary nie pozwalały zasunąć kreacji. Dlatego rzadko kiedy wkłada sukienki czy spódnice. - Przydałby się fajny cyckonosz z frędzlami- rozejrzał się po sklepie. Ciekawe czy mieliby też jakieś skrzydła, bo te tancerki jakieś mają, prawda? On wolał skrzydła u tych modelek, a jeszcze bardziej same modelki. Ciało lepsze niż u tancerek z Rio. Tak!
- Prosze cię dziewczyno! - krzyknął - Mam większe i się nie chwale - zaśmiał się. Oczywiście, bez żadnych wątpliwości cycki Lyelle były naprawdę w porządku. Nie widział ich, ale tak przypuszczał.
- No, a co sobie myślisz? Przegrywasz, stawiasz piwo - zniknął wśród wieszaków. Lecz nadal nic nie przykuło jego uwagi. Słaby temat, potwory. Mógł faktycznie pójść w te tancerki Rio. Podaj pani za ladą miałaby z niego ubaw tak jak i blondynka. Nagle przed jego twarzą pojawiła się maska małpy. Super! Niestety Paddington już ja zaklepała, ale to nie był problem. Ściągnął maskę z twarzy dziewczyny - Bez tej maski lepszy z ciebie King Kong - zażartował. On sam wyglądał jak niezła małpa kiedy się przez kilka dni nie golił. Ale ten kilkudniowy zarost mu się podobał. Wyglądał jak prawdziwy mężczyzna.
Nagle w pudełku ujrzał głowę konia. Niby nie był to potwór, ale przykuła jego uwagę. Wyciągnął z kartonowego pudełka głowę i resztę kostiumu, bo jak sie okazało, przebranie było dla dwóch osób.
-Ej! Ly! Chodź! - zawołał blondynkę. - Z ciebie fajna dupa jest, to ty będziesz tyłem - zaśmiał się i podał dziewczynie drugą część kostiumu, czyli nogi i ogon, sam zaczął powoli ubierać się w swoją część. - Nigdy nie chciałaś zostać Mustangiem z dzikiej doliny?
 
   Podziel się na:  
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




wxv.pl - załóż forum dyskusyjne za darmo



Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.

Zapoznaj się również z nasza Polityka Prywatnosci

  
ROZUMIEM


Wakacje dotarły do Bostonu.... i do Concord! No właśnie, prócz zmiany grafiki możecie teraz dokonać wyboru, czy żyć w wielkim mieście czy może przenieść się do nieco mniejszego miasteczka z przewagą zieleni i większą zażyłością wśród lokalnej społeczności. Wybór należy od Ciebie! Więcej informacjo o nowościach znajdziecie w ogłoszeniach. Już dziś ruszamy z konkursami na postać miesiąca oraz wakacyjny profil. Zachęcamy do wspólnej zabawy! Jeśli jeszcze zastanawiasz się czy do nas dołączyć - przestań i zarejestruj się. Dla każdego znajdzie się miejsce.
Tytuł postaci miesiąca wśród mężczyzn otrzymuje Jonathan - dwudziestosiedmioletni strażak, który lubi muzykę klasyczną, a w wolnych chwilach piecze babeczki. Gratulujemy! Jeśli jeszcze nie znasz Jonathana możesz to zmienić tutaj.
Tytuł postaci miesiąca wśród kobiet otrzymuje Charlie - czterdziestoletnia zwolenniczka aktywności na świeżym powietrzu oraz świetna kardiochirurg. Gratulujemy! Jeśli jeszcze nie znasz Charlie możesz to zmienić tutaj.
Konkurs na najlepszy wakacyjny profil wygrywa Lyelle. Gratulujemy! Jeśli jeszcze nie znasz Ly możesz to zmienić tutaj.
Strona wygenerowana w 0,13 sekundy. Zapytań do SQL: 7