Witaj w Bostonie! Strona Główna



Poprzedni temat «» Następny temat
your boyfriend can't check me
Autor Wiadomość
River Hill Baker


River Hill Baker

rozwożę kwiaty

i podrywam twoją dziewczynę


26

Wysłany: 2018-02-18, 22:46   your boyfriend can't check me
   Multikonta: Lyelle paddington
   Nazywaj mnie: Patka


Walentynki były obchodzone przez Bakera w trochę inny sposób, niż przez innych ludzi. Nie szykował laurek, nie organizował kolacji, ani nawet nie pił wina w towarzystwie dildo. Zamiast tego - pracował. Pracował cały dzień, rozwożąc najprzeróżniejsze wiązanki, i to nie tylko dlatego, bo kwiaciarnia potrzebowała w tym dniu zmobilizować każdego ze swoich kurierów, ale także dlatego, bo przez ten jeden dzień, od wczesnego ranka aż do wieczora był w stanie zarobić więcej, niż przez miesiąc, a czasami nawet dwa. Odkąd tylko udało mu się załapać tę fuchę, nigdy nie rezygnował z Walentynek. Śmieszyło go to, że ludzie tak wyjątkowo świętują dzień, on miał w roku ponad trzysta innych dni na zabawy miłosne, ten jeden mógł poświęcić. Kursował więc po całym przydzielonym mu kwartale, dostarczając po kilka bukietów jednocześnie, jeśli były wystarczająco niewielkie, z szerokim uśmiechem zgarniając napiwki... aż przyszła pora na wiązankę, której dedykacja tak go rozbawiła, że przez całą drogę uśmiech nie schodził mu z twarzy. Zbliżał się wieczór, więc właściwie był pewien, że zastanie Lexy w akademiku, czyli dokładnie tam, gdzie kwiaty zostały zaadresowane. Chociaż, z nią to nigdy nie wiadomo, taka zabiegana przecież była. Czmychnął obok portierni niezauważony i wpakował się na piętro, postarał się o przybranie poważnej miny, po czym zapukał do drzwi. Poważna mina średnio mu wyszła, więc schował się za kwiatami, ale kiedy drzwi się otworzyły, wyjrzał zza nich z szerokim uśmiechem.
- Niespodzianka! - wystrzelił, dopiero po tym rozpoznając w stojącej dziewczynie współlokatorkę Lexy, którą pewnie też kiedyś znał, a może nawet zaliczył, nieistotne. - Dostawa dla Cotterman - uświadomił ją więc, no i czekał na jakieś info - jest w pokoju i odbierze osobiście, czy też przyjdzie mu obejść się smakiem, by sobie z niej zażartować? To naprawdę niezła ironia losu, że przyszło mu dostarczać kwiaty od jej chłopaka. Czemu nie wpadł z nimi osobiście? To pytanie, na które odpowiedź wymyśli AncyMama :hat:
_________________
 
   Podziel się na:  
Lexy Cotterman


Lexy Cotterman

You know I want you... It's not a secret I try to hide.

But I can't have you.


23

Wysłany: 2018-02-19, 20:02   
   Multikonta: Caroline
   Nazywaj mnie: Ancymon, Ancymama



    | piżama party


Nie tak wyobrażała sobie walentynki, ale ogólnie ten rok nie zaczął się tak jak by tego chciała. Wciąż miała chłopaka, co łatwo wywnioskować po tym jak rozsyła jej kwiaty w to święto, ale tylko z pozoru oznaczało to kwitnący związek, a w rzeczywistości było nieco inaczej. Była nieco poirytowana, bo po nowym roku głównie się kłócili, on nie potrafił przestać doszukiwać się jakiegoś 'ale' we wszystkim co robiła, a ona niekoniecznie miała ochotę tłumaczyć się z wszystkiego. Okay, z początku się starała, ale po dłuższym czasie miała zwyczajnie dość utwierdzania go w tym, że związek opiera się na zaufaniu i to powinno mu wystarczyć. Najwyraźniej dość mocno trafiły go informacje o pijackim karaoke i pokazywaniu majtek światu w obecności Rivera. Kto wie, może byłoby lepiej, gdyby nie fakt, że nie spodobał się mu pomysł z Cotterman w uczelnianym walentynkowym kalendarzu, a ona nie zamierzała z tego rezygnować tylko dla jego widzimisię - nie chciała przecież stać się jedną z tych dziewczyn, które podporządkowują się w stu procentach swoim zaborczym facetom, a tym bardziej nie zamierzała się litować nad jego zazdrością z powodu tego, że jeździ na wózku. Trudno było też przełknąć fakt, że większość dnia spędzi w pracy u Raffaneliego, który organizował tego dnia niejedną imprezę. To wszystko jakoś przedwcześnie się skumulowało i doprowadziło do kłótni przez którą nawet nie snuli planów na walentynki, a prowadzili starcie na tzw. ciche dni. Wróciła z pracy i tak naprawdę była po prostu wykończona, chciała przespać resztę walentynek i wcale nie zależało jej na świętowaniu. Zrzuciła swoje ciuchy i zniknęła pod akademickim prysznicem, wpakowała się w wygodną piżamę, wsunęła stopy w puchate kapcie i wróciła do pokoju, gdzie ku jej zdziwieniu stał - River? - zapytała zza jego pleców. - Co Ty tutaj robisz? - popatrzyła to na kwiaty, to na współlokatorkę, która zrobiła minę ja nic nie wiem, mnie nie pytaj i znów spojrzała na niego.
_________________
<img src='http://78.media.tumblr.com/129785065893f5ff5a49383ddeb33112/tumblr_inline_p6bphvvp2H1uyanoc_250.gif' style="width: 200px; border: 2px #282f39 solid;padding: 2px;">
 
   Podziel się na:  
River Hill Baker


River Hill Baker

rozwożę kwiaty

i podrywam twoją dziewczynę


26

Wysłany: 2018-03-02, 00:08   
   Multikonta: Lyelle paddington
   Nazywaj mnie: Patka


Tak naprawdę, nie jego sprawą było to, co działo się pomiędzy Lexy i Theo, więc najzwyczajniej w świecie się w to nie wtrącał. Ani nawet się nie interesował. Nie kręciły go plotki. Zresztą, od zawsze wiedział, że związki to dno i same kłopoty. Nie bez powodu w żadne się nie pchał. Lexy miała na to tylko coraz więcej dowodów. Może kiedyś weźmie z niego przykład?
Baker nie doczekał się odpowiedzi od współlokatorki Lexy, bo sama zainteresowana wbiła się jej w słowo. Zaskoczyło go to, skoro stałą tuż za jego plecami, ale z szerokim uśmiechem na ustach odwrócił się do niej, zupełnie ignorując koleżankę.
- Dostarczam kwiaty. Przesyłka dla panny Cotterman! - wyszczerzył się, wystawiając bukiet w jej kierunku, jednocześnie szykując jakąś listę, na której musiała się podpisać na dowód, że kwiaty otrzymała. - Nie wiem, jak duże chody masz po walentynkowym kalendarzu, ale poza tym, że wciąż czekam na swój egzemplarz - co z tego, że Walentynki były dziś - to powiedz komuś, aby ogarnął waszych kupidynów, bo dostałem prosto w twarz - wskazał jakimś wolnym palcem, pewnie najmniejszym, na swoje czoło, na którym wciąż znajdował się odcisk od gumowej przyssawki strzały. - Nie przyszedłem tu, żeby się zakochiwać - uśmiechnął się głupkowato. Nikt o zdrowych zmysłach by go o to nie posądził. Tylko pracował, tak? I tak zaraz będzie musiał się zwijać, miał też inne kwiaty do dostarczenia, ale dla kumpeli zawsze znajdzie trochę więcej czasu niż dla obcych adresatów.
_________________
 
   Podziel się na:  
Lexy Cotterman


Lexy Cotterman

You know I want you... It's not a secret I try to hide.

But I can't have you.


23

Wysłany: 2018-04-13, 17:19   
   Multikonta: Caroline
   Nazywaj mnie: Ancymon, Ancymama


[Jaram się Efronem w profilu, a Lexy pewnie do dziś śni się jego klata od pamiętnego wyjazdu zimowego.]

Raczej ciężko byłoby ją przekabacić na tą ciemną stronę mocy, czyli tą, która w jej odczuciu była stroną antyzwiązkową. Odkąd pamięta preferowała parowanie się, tworzenie rodzin lub jakichkolwiek więzi, a życie w pojedynkę wydawało się jakieś takie - nieodpowiednie? Tak naprawdę nie miała okazji poznać sytuacji od tej drugiej strony – gdzie faktycznie życie singla by ją wciągnęło, bo prawda jest taka, że przez większość swojego życia była singielką, ale z nastawieniem na parowanie, nigdy nie na szaleństwo w pojedynkę. Teraz więc czuła się jak na misji spełniania życiowego planu, a zarazem gdzieś odczuwała, że coś przestaje jej w tym wszystkim gra i nie idzie pięknie kolorowo jak sobie to zaplanowała. Cóż, takie życie. Wygląda na to, że jej związek z Theo jest trochę nieudaną próbą spełnienia celu życiowego Lexy.
- No proszę - uśmiechnęła się na widok kwiatów, bo co jak co one zawsze polepszają jej humor, ale gdy ogarnęła liścik przypomniała sobie, że ten dzień powinna spędzić ze swoim chłopakiem, a co gorsza wcale na to nie miała ochoty i nagle na widok tych kwiatów mina jej nieco zrzedła, a one same wylądowały na łóżku zdane na jej łaskę w późniejszym czasie, bo teraz postanowiła wdać się w pogawędkę z Riverem. - Jeszcze nie dorwałeś kalendarza z dwunastoma studentkami?! Hm, właściwie z trzynastoma, bo w jednym miesiącu są bliźniaczki - poruszyła zabawnie brwiami po czym zanurkowała pod swoje lóżko wyjmując jeden egzemplarz nawet ofoliowany, a gdzieś na kwietniu widniało jej zdjęcie (takie wbijające w ziemię, takie wypasione, ale nie mam czasu szukać nic ekstra bo Karol się budzi :lol: niech zadziała wyobraźnia Rivera) i wreczyla mu go do ręki - a co do kupidynów... ja nimi nie kieruję, przykro mi. Widocznie jakaś sobie Ciebie upatrzyła i Cię ustrzelił. Jesteś trafiony, a twoje życie singla wkrótce się skończy - odparła z intonacja taką, która wskazywałaby na coś strasznego, ale dla niego to pewnie wizja rodem z koszmaru więc utrafiła motyw. - Kto tam mówi o zakochiwaniu się, ona też raczej się nie przywiązuje... - szepnęła cicho w tych paru słowach ujmując rozwiązły tryb życia współlokatorki. - Dużo masz jeszcze kwiatów do rozwiezienia? - zapytała, gdy tylko naszła ja ochota na chłodne piwo. Może akurat mógł z nią wyskoczyć? A może nie i wtedy zanurkuje w piżamie pod kołdrą realizując swoje wcześniejsze postanowienia o niewychylaniu się do ludzi w ten walentynkowy wieczór. Jakież to nieodpowiednie byłoby poniewieranie się z innym na browara w walentynki. Cotterman weź się w garść.
_________________
<img src='http://78.media.tumblr.com/129785065893f5ff5a49383ddeb33112/tumblr_inline_p6bphvvp2H1uyanoc_250.gif' style="width: 200px; border: 2px #282f39 solid;padding: 2px;">
 
   Podziel się na:  
River Hill Baker


River Hill Baker

rozwożę kwiaty

i podrywam twoją dziewczynę


26

Wysłany: 2018-04-17, 18:42   
   Multikonta: Lyelle paddington
   Nazywaj mnie: Patka


River był zdania, że warto mieć jednak wyższe cele życiowe, niż znaleźć tę drugą połówkę, bo to właściwie degraduje człowieka do osoby mniej wartościowej, niż w rzeczywistości. On czuł się jednostką samodzielną, która jako indywidualna była w pełni wartościowa, nie potrzebowała drugiej połówki - sam w sobie był całością, zdolną myśleć, decydować i przeżyć swoje życie w sposób jak najlepszy. Jednocześnie żadna druga połówka nie uziemiała go i nie ograniczała. Jedną z gorszych myśli, jaka kiedykolwiek przemknęła mu przez głowę, była ta o potencjalnym małżeństwie z matką jego dziecka, której wcale nie chciał, ani dziecka nie chciał - chciał tylko dalej żyć swoim życiem, i pewnie laska mocno schrzaniła sprawę, twierdząc, że bierze pigułki, choć tej jednej zapomniała tego wieczoru, a może i wcześniej nie brała ich jakoś wybitnie systematycznie. Do niczego takiego jednak nie doszło, wciąż był wolnym duchem czerpiącym z życia, choć gdzieś w najciemniejszym zakamarku jego serca istniała zadra po śmierci berbecia. Oczywiście, nikomu by się do tego nigdy nie przyznał, bo i po co? Ignorowanie przykrych zdarzeń sprawia, że w końcu znikają, jakby się nigdy nie wydarzyły, totalnie.
- Gorące bliźniaczki?! - sorry, Lexy, chyba przegrałaś. - Czy ja mogę wrócić jeszcze na studia? - jęknął z żalem. Zdecydowanie dobrze wspominał ten czas, trochę szkoda, że się już skończył, i o ile River wciąż nie miał problemu z wbijaniem na studenckie imprezy, o tyle załatwienie sobie studenckiego kalendarza nie było już takie proste, nad czym bardzo ubolewał, ale jak widać, dobrze mieć przyjaciół, na których zawsze można liczyć - Lexy, wygrałaś tę zaszczytną rolę. - Nie ma szans, ja kieruję moim życiem singla, nie żadne zasrane kupidyny - przewrócił oczami. Okej, trochę go wystraszyła, ale on się nie da tak łatwo, to chyba oczywiste. Kiedy Lexy zniżyła głos, dość wymownie posłał spojrzenie ponad jej ramieniem, aby obczaić współlokatorkę. Nie musiał się zakochiwać, ani przywiązywać, ani nawet wiązać z kimkolwiek, jemu wystarczyło kilka raczej niezobowiązujących spotkań, na których by się dobrze bawili, a potem poszli w bardziej ustronne miejsce. Jeśli współlokatorka Lexy poszłaby na taki układ, to River chętnie by ją poznał. - Co? - spojrzał znów na Cotterman, bo chyba za bardzo się skupił na rozbieraniu współlokatorki wzrokiem. - No, trochę. Pewnie za godzinę będę wolny, a co? - wzruszył ramionami. Jeśli miała zamiar opłakiwać z nim samotne walentynki, to chyba źle trafiła, nie był psiapsiółką do takich rzeczy, no ale oczywiście chłodne piwo było całkiem zacnym pomysłem. Mogła zabrać nieprzywiązującą się współlokatorkę, Baker wcale by się nie obraził.
_________________
 
   Podziel się na:  
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




wxv.pl - załóż forum dyskusyjne za darmo





W Bostonie zapanowała wiosna, a mieszkańcy miasta mogą czerpać z uroków jakie daje wyższa temperatura i słoneczne dni. Dla naszych graczy już wkrótce przewidujemy nowe wydarzenia, jedno z pewnością odbędzie się w kwietniu. Będzie pogodnie i przyjemnie bowiem szykuje się dla Was festiwal wiosenny.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Duis aute irure dolor in reprehenderit in voluptate velit esse cillum dolore eu fugiat nulla pariatur.
Strona wygenerowana w 0,13 sekundy. Zapytań do SQL: 7