Witaj w Bostonie! Strona Główna

Informacja systemowa
Z dniem 30 września 2018 roku serwisy wxv.pl/czo.pl/grupy-dyskusyjne.pl kończą swoją działalność świadczenia usług darmowego hostingu forów.
Więcej informacji: https://ees.pl/viewtopic.php?p=16936#16936


Poprzedni temat «» Następny temat
your boyfriend can't check me
Autor Wiadomość
River Hill Baker


River Hill Baker

rozwożę kwiaty

i podrywam twoją dziewczynę


27

Wysłany: 2018-02-18, 22:46   your boyfriend can't check me
   Multikonta: Lyelle paddington
   Nazywaj mnie: Patka


Walentynki były obchodzone przez Bakera w trochę inny sposób, niż przez innych ludzi. Nie szykował laurek, nie organizował kolacji, ani nawet nie pił wina w towarzystwie dildo. Zamiast tego - pracował. Pracował cały dzień, rozwożąc najprzeróżniejsze wiązanki, i to nie tylko dlatego, bo kwiaciarnia potrzebowała w tym dniu zmobilizować każdego ze swoich kurierów, ale także dlatego, bo przez ten jeden dzień, od wczesnego ranka aż do wieczora był w stanie zarobić więcej, niż przez miesiąc, a czasami nawet dwa. Odkąd tylko udało mu się załapać tę fuchę, nigdy nie rezygnował z Walentynek. Śmieszyło go to, że ludzie tak wyjątkowo świętują dzień, on miał w roku ponad trzysta innych dni na zabawy miłosne, ten jeden mógł poświęcić. Kursował więc po całym przydzielonym mu kwartale, dostarczając po kilka bukietów jednocześnie, jeśli były wystarczająco niewielkie, z szerokim uśmiechem zgarniając napiwki... aż przyszła pora na wiązankę, której dedykacja tak go rozbawiła, że przez całą drogę uśmiech nie schodził mu z twarzy. Zbliżał się wieczór, więc właściwie był pewien, że zastanie Lexy w akademiku, czyli dokładnie tam, gdzie kwiaty zostały zaadresowane. Chociaż, z nią to nigdy nie wiadomo, taka zabiegana przecież była. Czmychnął obok portierni niezauważony i wpakował się na piętro, postarał się o przybranie poważnej miny, po czym zapukał do drzwi. Poważna mina średnio mu wyszła, więc schował się za kwiatami, ale kiedy drzwi się otworzyły, wyjrzał zza nich z szerokim uśmiechem.
- Niespodzianka! - wystrzelił, dopiero po tym rozpoznając w stojącej dziewczynie współlokatorkę Lexy, którą pewnie też kiedyś znał, a może nawet zaliczył, nieistotne. - Dostawa dla Cotterman - uświadomił ją więc, no i czekał na jakieś info - jest w pokoju i odbierze osobiście, czy też przyjdzie mu obejść się smakiem, by sobie z niej zażartować? To naprawdę niezła ironia losu, że przyszło mu dostarczać kwiaty od jej chłopaka. Czemu nie wpadł z nimi osobiście? To pytanie, na które odpowiedź wymyśli AncyMama :hat:
_________________
Hey, little darling
I'm gonna take you out of the darkness, I wanna walk with you in the light, sneak out the window and hold my hand tight.
 
   Podziel się na:  
Lexy Cotterman


Lexy Cotterman

MIESZKA W HOGWARCIE, STUDIUJE I ROBI ZA SEKRETARKĘ RAFANELLIEGO

listen to your heart Before you tell him goodbye


23

Wysłany: 2018-02-19, 20:02   
   Multikonta: Caroline
   Nazywaj mnie: Ancymon, Ancymama



    | piżama party


Nie tak wyobrażała sobie walentynki, ale ogólnie ten rok nie zaczął się tak jak by tego chciała. Wciąż miała chłopaka, co łatwo wywnioskować po tym jak rozsyła jej kwiaty w to święto, ale tylko z pozoru oznaczało to kwitnący związek, a w rzeczywistości było nieco inaczej. Była nieco poirytowana, bo po nowym roku głównie się kłócili, on nie potrafił przestać doszukiwać się jakiegoś 'ale' we wszystkim co robiła, a ona niekoniecznie miała ochotę tłumaczyć się z wszystkiego. Okay, z początku się starała, ale po dłuższym czasie miała zwyczajnie dość utwierdzania go w tym, że związek opiera się na zaufaniu i to powinno mu wystarczyć. Najwyraźniej dość mocno trafiły go informacje o pijackim karaoke i pokazywaniu majtek światu w obecności Rivera. Kto wie, może byłoby lepiej, gdyby nie fakt, że nie spodobał się mu pomysł z Cotterman w uczelnianym walentynkowym kalendarzu, a ona nie zamierzała z tego rezygnować tylko dla jego widzimisię - nie chciała przecież stać się jedną z tych dziewczyn, które podporządkowują się w stu procentach swoim zaborczym facetom, a tym bardziej nie zamierzała się litować nad jego zazdrością z powodu tego, że jeździ na wózku. Trudno było też przełknąć fakt, że większość dnia spędzi w pracy u Raffaneliego, który organizował tego dnia niejedną imprezę. To wszystko jakoś przedwcześnie się skumulowało i doprowadziło do kłótni przez którą nawet nie snuli planów na walentynki, a prowadzili starcie na tzw. ciche dni. Wróciła z pracy i tak naprawdę była po prostu wykończona, chciała przespać resztę walentynek i wcale nie zależało jej na świętowaniu. Zrzuciła swoje ciuchy i zniknęła pod akademickim prysznicem, wpakowała się w wygodną piżamę, wsunęła stopy w puchate kapcie i wróciła do pokoju, gdzie ku jej zdziwieniu stał - River? - zapytała zza jego pleców. - Co Ty tutaj robisz? - popatrzyła to na kwiaty, to na współlokatorkę, która zrobiła minę ja nic nie wiem, mnie nie pytaj i znów spojrzała na niego.
_________________
 
   Podziel się na:  
River Hill Baker


River Hill Baker

rozwożę kwiaty

i podrywam twoją dziewczynę


27

Wysłany: 2018-03-02, 00:08   
   Multikonta: Lyelle paddington
   Nazywaj mnie: Patka


Tak naprawdę, nie jego sprawą było to, co działo się pomiędzy Lexy i Theo, więc najzwyczajniej w świecie się w to nie wtrącał. Ani nawet się nie interesował. Nie kręciły go plotki. Zresztą, od zawsze wiedział, że związki to dno i same kłopoty. Nie bez powodu w żadne się nie pchał. Lexy miała na to tylko coraz więcej dowodów. Może kiedyś weźmie z niego przykład?
Baker nie doczekał się odpowiedzi od współlokatorki Lexy, bo sama zainteresowana wbiła się jej w słowo. Zaskoczyło go to, skoro stałą tuż za jego plecami, ale z szerokim uśmiechem na ustach odwrócił się do niej, zupełnie ignorując koleżankę.
- Dostarczam kwiaty. Przesyłka dla panny Cotterman! - wyszczerzył się, wystawiając bukiet w jej kierunku, jednocześnie szykując jakąś listę, na której musiała się podpisać na dowód, że kwiaty otrzymała. - Nie wiem, jak duże chody masz po walentynkowym kalendarzu, ale poza tym, że wciąż czekam na swój egzemplarz - co z tego, że Walentynki były dziś - to powiedz komuś, aby ogarnął waszych kupidynów, bo dostałem prosto w twarz - wskazał jakimś wolnym palcem, pewnie najmniejszym, na swoje czoło, na którym wciąż znajdował się odcisk od gumowej przyssawki strzały. - Nie przyszedłem tu, żeby się zakochiwać - uśmiechnął się głupkowato. Nikt o zdrowych zmysłach by go o to nie posądził. Tylko pracował, tak? I tak zaraz będzie musiał się zwijać, miał też inne kwiaty do dostarczenia, ale dla kumpeli zawsze znajdzie trochę więcej czasu niż dla obcych adresatów.
_________________
Hey, little darling
I'm gonna take you out of the darkness, I wanna walk with you in the light, sneak out the window and hold my hand tight.
 
   Podziel się na:  
Lexy Cotterman


Lexy Cotterman

MIESZKA W HOGWARCIE, STUDIUJE I ROBI ZA SEKRETARKĘ RAFANELLIEGO

listen to your heart Before you tell him goodbye


23

Wysłany: 2018-04-13, 17:19   
   Multikonta: Caroline
   Nazywaj mnie: Ancymon, Ancymama


[Jaram się Efronem w profilu, a Lexy pewnie do dziś śni się jego klata od pamiętnego wyjazdu zimowego.]

Raczej ciężko byłoby ją przekabacić na tą ciemną stronę mocy, czyli tą, która w jej odczuciu była stroną antyzwiązkową. Odkąd pamięta preferowała parowanie się, tworzenie rodzin lub jakichkolwiek więzi, a życie w pojedynkę wydawało się jakieś takie - nieodpowiednie? Tak naprawdę nie miała okazji poznać sytuacji od tej drugiej strony – gdzie faktycznie życie singla by ją wciągnęło, bo prawda jest taka, że przez większość swojego życia była singielką, ale z nastawieniem na parowanie, nigdy nie na szaleństwo w pojedynkę. Teraz więc czuła się jak na misji spełniania życiowego planu, a zarazem gdzieś odczuwała, że coś przestaje jej w tym wszystkim gra i nie idzie pięknie kolorowo jak sobie to zaplanowała. Cóż, takie życie. Wygląda na to, że jej związek z Theo jest trochę nieudaną próbą spełnienia celu życiowego Lexy.
- No proszę - uśmiechnęła się na widok kwiatów, bo co jak co one zawsze polepszają jej humor, ale gdy ogarnęła liścik przypomniała sobie, że ten dzień powinna spędzić ze swoim chłopakiem, a co gorsza wcale na to nie miała ochoty i nagle na widok tych kwiatów mina jej nieco zrzedła, a one same wylądowały na łóżku zdane na jej łaskę w późniejszym czasie, bo teraz postanowiła wdać się w pogawędkę z Riverem. - Jeszcze nie dorwałeś kalendarza z dwunastoma studentkami?! Hm, właściwie z trzynastoma, bo w jednym miesiącu są bliźniaczki - poruszyła zabawnie brwiami po czym zanurkowała pod swoje lóżko wyjmując jeden egzemplarz nawet ofoliowany, a gdzieś na kwietniu widniało jej zdjęcie (takie wbijające w ziemię, takie wypasione, ale nie mam czasu szukać nic ekstra bo Karol się budzi :lol: niech zadziała wyobraźnia Rivera) i wreczyla mu go do ręki - a co do kupidynów... ja nimi nie kieruję, przykro mi. Widocznie jakaś sobie Ciebie upatrzyła i Cię ustrzelił. Jesteś trafiony, a twoje życie singla wkrótce się skończy - odparła z intonacja taką, która wskazywałaby na coś strasznego, ale dla niego to pewnie wizja rodem z koszmaru więc utrafiła motyw. - Kto tam mówi o zakochiwaniu się, ona też raczej się nie przywiązuje... - szepnęła cicho w tych paru słowach ujmując rozwiązły tryb życia współlokatorki. - Dużo masz jeszcze kwiatów do rozwiezienia? - zapytała, gdy tylko naszła ja ochota na chłodne piwo. Może akurat mógł z nią wyskoczyć? A może nie i wtedy zanurkuje w piżamie pod kołdrą realizując swoje wcześniejsze postanowienia o niewychylaniu się do ludzi w ten walentynkowy wieczór. Jakież to nieodpowiednie byłoby poniewieranie się z innym na browara w walentynki. Cotterman weź się w garść.
_________________
 
   Podziel się na:  
River Hill Baker


River Hill Baker

rozwożę kwiaty

i podrywam twoją dziewczynę


27

Wysłany: 2018-04-17, 18:42   
   Multikonta: Lyelle paddington
   Nazywaj mnie: Patka


River był zdania, że warto mieć jednak wyższe cele życiowe, niż znaleźć tę drugą połówkę, bo to właściwie degraduje człowieka do osoby mniej wartościowej, niż w rzeczywistości. On czuł się jednostką samodzielną, która jako indywidualna była w pełni wartościowa, nie potrzebowała drugiej połówki - sam w sobie był całością, zdolną myśleć, decydować i przeżyć swoje życie w sposób jak najlepszy. Jednocześnie żadna druga połówka nie uziemiała go i nie ograniczała. Jedną z gorszych myśli, jaka kiedykolwiek przemknęła mu przez głowę, była ta o potencjalnym małżeństwie z matką jego dziecka, której wcale nie chciał, ani dziecka nie chciał - chciał tylko dalej żyć swoim życiem, i pewnie laska mocno schrzaniła sprawę, twierdząc, że bierze pigułki, choć tej jednej zapomniała tego wieczoru, a może i wcześniej nie brała ich jakoś wybitnie systematycznie. Do niczego takiego jednak nie doszło, wciąż był wolnym duchem czerpiącym z życia, choć gdzieś w najciemniejszym zakamarku jego serca istniała zadra po śmierci berbecia. Oczywiście, nikomu by się do tego nigdy nie przyznał, bo i po co? Ignorowanie przykrych zdarzeń sprawia, że w końcu znikają, jakby się nigdy nie wydarzyły, totalnie.
- Gorące bliźniaczki?! - sorry, Lexy, chyba przegrałaś. - Czy ja mogę wrócić jeszcze na studia? - jęknął z żalem. Zdecydowanie dobrze wspominał ten czas, trochę szkoda, że się już skończył, i o ile River wciąż nie miał problemu z wbijaniem na studenckie imprezy, o tyle załatwienie sobie studenckiego kalendarza nie było już takie proste, nad czym bardzo ubolewał, ale jak widać, dobrze mieć przyjaciół, na których zawsze można liczyć - Lexy, wygrałaś tę zaszczytną rolę. - Nie ma szans, ja kieruję moim życiem singla, nie żadne zasrane kupidyny - przewrócił oczami. Okej, trochę go wystraszyła, ale on się nie da tak łatwo, to chyba oczywiste. Kiedy Lexy zniżyła głos, dość wymownie posłał spojrzenie ponad jej ramieniem, aby obczaić współlokatorkę. Nie musiał się zakochiwać, ani przywiązywać, ani nawet wiązać z kimkolwiek, jemu wystarczyło kilka raczej niezobowiązujących spotkań, na których by się dobrze bawili, a potem poszli w bardziej ustronne miejsce. Jeśli współlokatorka Lexy poszłaby na taki układ, to River chętnie by ją poznał. - Co? - spojrzał znów na Cotterman, bo chyba za bardzo się skupił na rozbieraniu współlokatorki wzrokiem. - No, trochę. Pewnie za godzinę będę wolny, a co? - wzruszył ramionami. Jeśli miała zamiar opłakiwać z nim samotne walentynki, to chyba źle trafiła, nie był psiapsiółką do takich rzeczy, no ale oczywiście chłodne piwo było całkiem zacnym pomysłem. Mogła zabrać nieprzywiązującą się współlokatorkę, Baker wcale by się nie obraził.
_________________
Hey, little darling
I'm gonna take you out of the darkness, I wanna walk with you in the light, sneak out the window and hold my hand tight.
 
   Podziel się na:  
Lexy Cotterman


Lexy Cotterman

MIESZKA W HOGWARCIE, STUDIUJE I ROBI ZA SEKRETARKĘ RAFANELLIEGO

listen to your heart Before you tell him goodbye


23

Wysłany: 2018-05-17, 14:44   
   Multikonta: Caroline
   Nazywaj mnie: Ancymon, Ancymama


Jej życie po "wygranej" walce z rakiem miało być już jedynie życiem z górki, w którym starannie zaplanowała sobie znaczny rozwój osobisty i póki co nieźle jej to wychodziło, przy jednoczesnym dążeniu do stworzenia rodziny, bo przeciwnie do Rivera uważała, że dzięki rodzinie życie może stać się bardziej wartościowe. Kto wie, może zwyczajnie chciała jakoś zapełnić pustkę po odejściu własnej matki i usilnie dążyła do pełnej rodzinki, gdzie ona spisałaby się w roli matki, udowadniając jednocześnie, że to porzucanie bliskich nie jest dziedziczne i nie będzie tak parszywą matką jak jej matka... Cóż, o ile w ogóle będzie matką. Wyobrażenia były jednym, starania drugim, a rezultaty trzecim. Na daną chwilę była studentką z dorywczą pracą, a jej dążenie do małżeństwa raczej też nie było na dobrej drodze, a tym bardziej do płodzenia dzieci.
- Twój czas przeminął - zaśmiała się lekko – takie życie - wzruszyła bezradnie ramionami – ale wciąż masz wtyczki na kampusie, które mogą załatwiać Ci tajne kalendarze, a to też nie taki zły biznes – omija go to co najgorsze, egzaminy!
- Taki przerażony w kwestii uczuć, to nawet zabawne - stwierdziła lekko nabijając się z jego strachu przed kupidynem. Ostatecznie nie wierzyła w strzały amora czy inne takie, a znalezienie odpowiedniej drugiej połówki wiązało się dla niej z czymś więcej niż 'pierwszym wejrzeniem' czy 'strzałą kupidyna'. To byłoby zbyt proste.
Odrobinę poznała już Rivera, więc zasugerowania mu 'spotkania' z współlokatorką było niby żartem, a jednocześnie byli siebie warci, bo prowadzili podobne życie towarzyskie, którego ona nie kupowała, ale też nie osądzała.
Pokiwała głową z niedowierzaniem, a lekki uśmiech (trochę się nabijała) nie schodził z jej twarzy. - Jajco - odparła z rozbawieniem – wbij do pubu na kampusie, zachciało się mi piwa, może Henelita też się skusi - spojrzała na współlokatorkę, która najwyraźniej miała mieszane uczucia, ale nigdy nic nie wiadomo – zagramy w rzutki, wymiatam tam i jestem pewna, że i Ciebie pokonam - odparła zadziornie dodając - do zobaczenia - po czym zamknęła mu uroczyście drzwi przed nosem, wyszykowała się w międzyczasie i udała do pubu. I można zagrać w pubie lub możemy zakończyć i zaczac coś nowego, bo walentynki są ho ho za nami :lol:
_________________
 
   Podziel się na:  
River Hill Baker


River Hill Baker

rozwożę kwiaty

i podrywam twoją dziewczynę


27

Wysłany: 2018-06-09, 20:40   
   Multikonta: Lyelle paddington
   Nazywaj mnie: Patka


Na płodzenie dzieci Lexy miała jeszcze czas, a według Rivera, jeszcze więcej czasu powinna sobie dać na to, by cieszyć się swoim ciałem, którego ciąża nie naznaczyły tygrysimi paskami, no i życiem młodego dorosłego, który nie musi jeszcze martwić się o to, by mieć w co ubrać dziecko i czym je nakarmić. Dla Rivera taki stan rzeczy mógł trwać właściwie w nieskończoność. Jemu dzieci do szczęścia wcale nie były potrzebne. Zwłaszcza chore.
- Zamiast śmieszkiem, bądź lepiej dobrą wtyczką - przewrócił oczami. Mimo wszystko, wolał jednak ten kalendarz, a nie jakieś bzdurki o uczuciach. Laski są walnięte, to jedna z wielu prawd życiowych, w zgodzie z którymi współistniał - niezależnie od tego, czy wierzył w strzały amora czy choćby głupie swatanie ze współlokatorką przez samą Lexy. Posłał jej tylko spojrzenie pełne gotowości, nim zdążyła zatrzasnąć mu drzwi przed nosem. Jasne, że bardzo chętnie wpadnie do baru, nie było tu żadnych wątpliwości, musiał tylko na szybko rozwieźć kilka ostatnich bukietów, ale to było maksymalnie czterdzieści minut. Dla zabawy z Lexy i, być może, Henelitą, chętnie się spręży.

/zt.
_________________
Hey, little darling
I'm gonna take you out of the darkness, I wanna walk with you in the light, sneak out the window and hold my hand tight.
 
   Podziel się na:  
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




wxv.pl - załóż forum dyskusyjne za darmo



Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.

Zapoznaj się również z nasza Polityka Prywatnosci

  
ROZUMIEM


Wakacje dotarły do Bostonu.... i do Concord! No właśnie, prócz zmiany grafiki możecie teraz dokonać wyboru, czy żyć w wielkim mieście czy może przenieść się do nieco mniejszego miasteczka z przewagą zieleni i większą zażyłością wśród lokalnej społeczności. Wybór należy od Ciebie! Więcej informacjo o nowościach znajdziecie w ogłoszeniach. Już dziś ruszamy z konkursami na postać miesiąca oraz wakacyjny profil. Zachęcamy do wspólnej zabawy! Jeśli jeszcze zastanawiasz się czy do nas dołączyć - przestań i zarejestruj się. Dla każdego znajdzie się miejsce.
Tytuł postaci miesiąca wśród kobiet otrzymuje Saskia - dwudziestosiedmioletnia studentka medycyny. Gratulujemy! Jeśli jeszcze nie znasz Saskie możesz to zmienić tutaj.
Tytuł postaci miesiąca wśród mężczyzn otrzymuje Willie - trzydziestopięcioletni weterynarz. Gratulujemy! Jeśli jeszcze nie znasz Williego możesz to zmienić tutaj.
Strona wygenerowana w 0,15 sekundy. Zapytań do SQL: 8