Witaj w Bostonie! Strona Główna



Poprzedni temat «» Następny temat
Biurka architektów
Autor Wiadomość
Bostończyk


Bostończyk

Wysłany: 2015-05-29, 13:04   Biurka architektów


biurka architektów
 
   Podziel się na:  
Acacia Route
[Usunięty]

Wysłany: 2015-07-24, 13:52   

[ czwarte przesłuchanie ]

Na posterunku trwało prawdziwe urwanie głowy. Funkcjonariusze mieszali się z detektywami, ci natomiast przemieszczali się między federalnymi. Wszyscy starali się jak najszybciej rozwiązać sprawę z Westwood i niewątpliwie każdy miał ochotę mieć wszystkie przesłuchania za sobą. Acacia nie bawiła się w wyjątki, na dodatek zaczęło jej brakować snu. JEJ! Do czego to wszystko prowadzi... Naprawdę, żyła o kawie i pierwszy raz od dłuższego czasu zachciewało się Route po prostu położyć i zasnąć na porządne osiem godzin.
Dzień dobry, detektyw Acacia Route z Bostońskiej Policji. Pani Misery Mickey? – spytała, znajdując się przy biurku pochylonej nad projektem kobiety. Skąd wiedziała, że to ona? Wiadomo, weszła do środka i się spytała innego pracownika.
 
   Podziel się na:  
Misery Mickey
[Usunięty]

Wysłany: 2015-07-26, 00:35   

/ po Westwood i Riczu

Misery na pewno coś się obiło o uszy, jeśli chodzi o całą tą aferę w Westwood. Ona oczywiście nie miała z tym nic wspólnego, w końcu większą część wyjazdu spędziła z Richem, poza tym może jeszcze zamieniła kilka słów z Julkiem i Alą, ewentualnie z jakimiś innymi znajomymi, o ile takich spotkała. W jakiś naturalny sposób czuła się odcięta od tych strasznych wydarzeń, które przecież miały miejsce tuż za ścianą jej pokoju.
Cóż, podejrzewam, że Mickey została wcześniej uprzedzona o tej wizycie, miała wszystko dogadane z szefową, i tak dalej, aby nie było z tym problemów. Ale hej, nie było niczemu winna, niczego się nie wstydziła, a załatwianie tej sprawy w godzinach pracy było jej tylko na rękę. Zapewne ślęczała akurat nad jakimiś papierkami, ale gdy tylko usłyszała swoje nazwisko, zamknęła teczkę i poderwała się z miejsca. Zmierzyła kobietę wzrokiem i posłała jej pogodny uśmiech. Biedaczka wyglądała na wykończoną, taka praca musiała być stresująca.
- Tak, mi miło - wyciągnęła rękę ku Route. - Proszę usiąść - wskazała jej miejsce na przeciwko siebie, po drugiej stronie biurka. - Może coś do picia? - spytała jeszcze, pospiesznie chowając papierki do szuflady, aby nic im już nie przeszkadzało.
 
   Podziel się na:  
Acacia Route
[Usunięty]

Wysłany: 2015-07-30, 22:45   

Raczej byłoby dziwne, gdyby nie usłyszała ani trochę o tej całej sprawie. Akcja w Westwood huczała, wszyscy ją jeszcze podsycali i nie zapowiadało się, żeby w najbliższym czasie to ucichło. Przesłuchania także niewiele wnosiły, bo wychodziło, że zdecydowanie większość, o ile nie wszyscy nie mieli żadnego większego zaangażowania w znajomość z ofiarami, bądź zeznania po prostu prowadziły do wniosku: niewinny.
Pewnie Acacia mogła się pokusić o wiadomości do osób, które leżały w jej zakresie przesłuchań, żeby później nie było wielkiego zaskoczenie; tutaj ktoś prowadzi jakieś ważne spotkanie, tam do kogoś przyjdzie, a go akurat nie będzie. Zabieranie chwil w pracy... piękna rzecz, też mogła jechać, dostałaby odrobinę wolnego od detekczywienia, choć pracę w ogóle kochała. Skoro nie miała nic do ukrycia, to spotkanie pójdzie im jak z płatka.
Mi także – skinęła głową. – Dziękuję bardzo – posłała jej lekki uśmiech, siadając naprzeciwko i przygotowując już z kieszeni zdjęcie, które miała później wykorzystać. – Nie, nie trzeba – odparowała szybko, spoglądając na nią. – Proszę mi powiedzieć co robiła pani dnia 17 lipca?
 
   Podziel się na:  
Misery Mickey
[Usunięty]

Wysłany: 2015-07-31, 15:06   

Cóż, cała sprawa miała miejsce w trakcie zorganizowanego wyjazdu, więc to chyba oczywiste, że większość z tych ludzi miała raczej nadzieję, na spędzenie miło czasu, a nie na zostanie wplątanym w jakieś morderstwa. Jasne, gdzieś tam na pewno czaił się winny, ale większość ze sprawą nie miała nic wspólnego, co zresztą poniekąd sprawia, że tylko trudniej dotrzeć do tego, kto za to wszystko odpowiada. Trzeba przedrzeć się przez zeznania, czasem sprzeczne, a czasem niepewne ze względu choćby na upojenie alkoholem i dotrzeć do tego, jaka jest prawda. Nieciekawa sprawa, dlatego Misery cieszyła się, że była jednak po tej drugiej stronie, no, przynajmniej do czasu, aż ktoś się na nią nie zaweźmie i nie będzie ciągał po komisariatach, sugerując jej, że jest winna. Przecież nie jest i ona dobrze o tym wie! Szkoda tylko, żeby siadła jej reputacja, to nie byłoby zbyt fajne.
- Siedemnasty? To już pod koniec, tak...? - zmarszczyła brwi, trochę niepewna, bo przecież nie po to jechała do Westwood, aby liczyć dni i zapisywać wszystko w notatniku. Miała się tam bawić. Dlatego też sięgnęła po kalendarzyk stojący na biurku i szybko przewertowała kilka kartek. - Tak, to już przed końcem. Właściwie, nie jestem pewna, niemal każdego dnia robiłam to samo, korzystaliśmy z przyjacielem z miejscowych atrakcji, chodziliśmy trochę po lasach - wzruszyła ramionami i uśmiechnęła się. - Pewnie wtedy już zaczynaliśmy się też pakować. I hmm... Nie, na łódkę poszliśmy chyba w czwartek, bo w piątek było drożej, tak, ale poza tym, naprawdę nic szczególnego - skinęła Acacii głową, kończąc tym samym swój monolog i czekając na kolejne pytanie. Miała nadzieję, że zadowoliła panią detektyw, cóż.
 
   Podziel się na:  
Acacia Route
[Usunięty]

Wysłany: 2015-08-05, 03:56   

Raczej wszyscy jechali do Westwood by wykorzystać ten czas do odpoczynku od niekiedy mniej lub bardziej szarej rzeczywistości czającej się w Bostonie. Nikt nie sądził, że jedną z atrakcji będzie maraton znajdowanych raz po raz ciałach. A tym bardziej kto miałby głowę do tego, żeby wymyślać scenariusze, co jeśli nagle zostanę wezwana, bądź wezwany na przesłuchanie w sprawie morderstwa. Mimo tego wśród wczasowiczów musiał ukrywać się winny, chociaż tym razem wyglądało to na sprawę kilku przestępców, przynajmniej na jej oko, które rzadko kiedy zawodziło, chociażby właśnie podczas przyjeżdżania po zeznania i obserwowania zachowań przesłuchiwanych osób.
Tak, piątek siedemnastego, praktycznie pod koniec – potwierdziła, dodatkowo kiwając do tego głową jakby miała sprawić, że słowa staną się jeszcze bardziej pewne. Nie dziwiła się jej, że nie pamiętała, kiedy dokładnie był ten dzień. Słuchała jej uważnie, nie przerywała, tylko nie spuszczała z niej swojego spojrzenia i może pod koniec dając zdjęcie na biurko, lecz odwrócone dołem do góry i póki co nie przesuwając go w stronę kobiety. – Rozumiem, żadnego chodzenia po pubie? Choć dziwię się, że zdecydowali się państwo na spacery po lesie w obliczu tamtych wydarzeń. Mam rozumieć, iż nie zanotowała pani nic dziwnego? Pomijając rzecz jasna ciągłe pogłoski o kolejnych zwłokach – cała ta sprawa z Westwood była nieźle popaprana. – Po proszę też o dane kontaktowe do przyjaciela, który był z panią obecny podczas wyjazdu – potrzebowali także rozmawiać z osobami mogącymi potwierdzić alibi przesłuchiwanych.
 
   Podziel się na:  
Misery Mickey
[Usunięty]

Wysłany: 2015-08-06, 19:57   

Misery zerknęła przelotnie na położony na biurku kartonik, ale póki co, nie zawracała sobie nim głowy. Wyszła z założenia, że dowie się w swoim czasie, co i jak, kiedy Acacia uzna to za stosowne, więc zaraz znów patrzyła na nią i starała się opowiedzieć jej wszystko, co tylko pamiętała.
- Pubie? Nie ma mowy – pokręciła stanowczo głowa. – Jeszcze by tego brakowało, abym ciągała Richarda po pubach. Nie, jeśli już coś piliśmy, to wino, we własnym pokoju – wzruszyła ramionami. – Jasne. Richard Lyndon. Cóż, chodziliśmy w dzień, no i nie oddaliśmy się za bardzo od miasta. I chyba nie przypominam sobie nic więcej – ściągnęła usta i spuściła wzrok na kilka chwil, jakby się głębiej nad tym zastanawiała. I tak w istocie oczywiście było. – Nie, nie mam pojęcia, co by to mogło być. Fakt faktem, nie zwracałam jakoś szczególnie uwagi na to, co się działo, ale… No niestety, chyba pani nie pomogę – rozłożyła bezradnie ręce. A wystarczyło, żeby któreś z nich w ciągu nocy zdecydowało się na spacer, to pod drzwiami własnego pokoju znaleźliby zakrwawiony nóż, a tak proszę, z samego rana już go tam nie było. A ani ona, ani Richard nie mieli o nim pojęcia… Może to i dobrze? Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz, podobno.
 
   Podziel się na:  
Acacia Route
[Usunięty]

Wysłany: 2015-08-08, 03:40   

Zauważyła spojrzenie Misery w stronę zdjęcia, nie ma co. Jej praca polegała na zauważaniu rzeczy, odruchów, prawdę mówiąc wszystkiego. Zareagowała na to wygodniejszym oparciem się na krześle, przekrzywiając przy tym głowę na bok. Nie będzie musiała długo czekać na dowiedzenie się czym kartonik jest.
Dobrze. Wino, w zaciszu swojego zakwaterowania, bez przegięć i urywanych filmików...? – w końcu nie każdy posiadał mocną głowę, bywali i tacy, którzy tracili ją po winku. – Prosiłabym jeszcze o zapisanie mi jego numeru telefonu, dobrze? – zerknęła na nią, wyciągając ze wewnętrznej kieszeni marynarki mały notes z przyczepionym długopisem. Podała go dziewczynie, oczekując aż zapisze to, o co prosiła. Również słuchała cały czas i momentami upewniała się czy sprzęt jest włączony. – Naprawdę nie pamięta pani niczego dokładniej? Bądź nie było żadnych podejrzanych wydarzeń zwracających na siebie uwagę? – trochę wierciła dziurę w brzuchu, ale co poradzić. Teraz wzięła do dłoni fotografię, odwróciła dołem do spodu i podsunęła w stronę Mickey. – Jedną z ofiar znalezioną w Westwood był Remy Wittmore. Widzę, że miała pani przyjemność go poznać.
 
   Podziel się na:  
Misery Mickey
[Usunięty]

Wysłany: 2015-08-10, 21:06   

Praca Misery polegała na czymś całkiem innym. Miała rysować, projektować. A ostatnio okazywało się, ze miała także wymyślać prezenty, dobierać odpowiedniw kolory serwetek i pozyskiwać klientów. Co kompletnie nie leżało w gestii jej zainteresowań. Dlatego poniekąd ta rozmowa była dla niej chwilą odpoczynku.
- Bez przegięć i bez urywanych filmów – odpowiedziała pewnie i pokręciła głową. – Odkąd mam dziecko raczej nie jestem fanką upijania się do nieprzytomności, rozumie pani – wzruszył ramionami. – Nawet na urlopie, kiedy mała zostaje z moim bratem, przecież w każdej chwili coś się może stać – dodała jeszcze. W sumie nie jestem pewna, czy zostawianie dziecka pod opieką wujka jest legalne, chociaż przecież wszyscy tak robią… Ale okazuje się nagle, że naprawdę trudno żyć w zgodzie z prawem, nie? O ile to jest w ogóle możliwe. Cóż, Acacia też była kobietą, powinna ją zrozumieć. Misery wedle jej życzenia zapisała numer Richarda, a potem zamyśliła się na chwilę, próbując sobie coś przypomnieć. Przeleciała szybko w myślach cały wyjazd, ale ostatecznie pokręciła znów głową. – Niestety. Przepraszam, że nie mogę pomóc – westchnęła cicho. A następnie zerknęła na zdjęcie i na jej twarzy pojawiło się autentyczne zaskoczenie wymieszane ze smutkiem. Oczywiście, że miała okazję poznać Remy’ego. – Oczywiście, że tak, jest… To znaczy był dyrektorem w muzeum… Ma małą córeczkę, chodzi do żłobka razem z moją Bonnie, czasem się wid… widywaliśmy… – zmarszczyła brwi. Jakoś trudno było się jej przestawić na czas przeszły. – To zdjęcie, jeśli się nie mylę, jest chyba z jakiegoś bankietu, Remy dostaje zaproszenia, bo czasami współpracujemy z muzeum, wie pani, renowacja i te sprawy… – dodała jeszcze. Już nie miała żadnego powodu, aby się uśmiechać, a Wittmore’m lubiła sobie czasem poflirtować, sama jednak nigdy nie dostawała zleceń dla niego, to nie była jej działka, takimi rzeczami zajmowali się inni pracownicy. A jeśli jestem ofiarą losu i jej firma nie zajmuje się niczym takim, to sorry!
 
   Podziel się na:  
Acacia Route
[Usunięty]

Wysłany: 2015-08-13, 22:17   

Opisy zakresów obowiązków pracy Acacii i Misery były wyrwane jak z dwóch, przeciwległych światów. W tym okresie, jaki panował podczas zbliżającego się bankietu, chyba większość pracowników czuło się lekko zirytowanych przydzielonymi zadaniami, które nie leżały w naturze architektonicznej.
Och, dziecko. Rozumiem... Pani pociecha była z wami? – zapytała czysto orientacyjnie, bo raczej obecność Bonnie nie mogła zrobić żadnego szału w sprawie. – Rzeczywiście, życie lubi zaskakiwać i najczęściej w najmniej nieoczekiwanych momentach – najlepiej byłoby trzymać rękę na pulsie cały czas, ale, chcąc czy nie, to niezbyt wykonywalne zadanie. Kto wie o legalności zostawiania dziecka pod opieką rodziny, choć... teraz mnie zaciekawiłaś, chyba to sprawdzę! Prawo przewija się u niektórych w większych ilościach, u innych w mniejszych; każdy człowiek decyduje czy woli się trzymać prawa, bądź preferuje jego łamanie. Inna sprawa, jeśli nie postępuje się zgodnie z nim nieświadomie. Kobieca solidarność zawsze i wszędzie, khem. – Nie, proszę nie przepraszać. Nic się nie dzieje – zapewniła, spoglądając na nią z czającym się w kącikach ust uśmiechem. W przeciwieństwie do kilku kolegów, a nawet koleżanek po fachu, zachowywała człowieczeństwo. – Była pani zwykłą znajomą Remy'ego, dobrą...? – jakoś o romans jeszcze, dziwnie, nie miała siły pytać. Nastąpi to później. – Słyszeliśmy o kilku powiązaniach Cannon Design z Museum of Fine Arts – powiedziała. Nie ofiaruj, jest dobrze!
 
   Podziel się na:  
Misery Mickey
[Usunięty]

Wysłany: 2015-08-14, 18:26   

No cóż, niektórzy mieli szczęście i mogli oceniać barmanów, niektórzy mieli pecha i wybierali kolor serwetek. Nie ma sprawiedliwości na tym świecie. Na szczęście Misery już się z tym pogodziła i, jak to ona, nawet przechodziła do sprawy z uśmiechem. Tylko momentami odrobinę wymuszonym, bywa.
- Nie nie, została właśnie z moim bratem - pokiwala głową. Od początku uznała ten wyjazd za czas, w którym musi zająć się Richardem ( jak dzieckiem, nie jak kochankiem), więc niestety obecność Bonnie nie była im na rękę. Ale starszy Mickey jak zwykle nie miał nic przeciwko! - Znaliśmy się, ale nie jakoś przesadnie dobrze - skinela głową. - czasem chodziliśmy z dziećmi na spacery, czasem na kawe, nic specjalnego - wzruszyła ramionami. Ona sama pewnie nie miałaby oporu, by wskoczyć mu do łóżka, gdyby tylko zechciał. Ale on? Nie wiem, musiałabym zajrzeć do karty, ale jestem w dziczy i muszę oszczędzać pakiet. Właśnie zdjęłam pajęczyne, która przyleciała z wiatrem prosto na moja twarz, pozdrawiam!
 
   Podziel się na:  
Acacia Route
[Usunięty]

Wysłany: 2015-08-17, 20:36   

Rzeczywiście, wybór koloru serwetek był paskudną robotą przy możliwości oceny barmanów. Jednak to dorosłe życie, nie zrobi się wielkiej awantury o taką sprawę, lepiej brać przykład z niej i jeszcze się uśmiechać do tego!
Mhm... – mruknęła jedynie krótko. Nie miała co się rozgadywać, przynajmniej w tej kwestii. Została z jej bratem – koniec, normalne. Jeszcze gdyby znała jej intencje opieki nad Richardem (jasna sprawa, że to nie zakres jej zainteresowań), to poparłaby decyzję Mickey. – Znajomość jak wiele dających się teraz zaobserwować – w końcu to niewykonalne, żeby z każdym, którego się kojarzy znać się bardzo dobrze. – Ale bez żadnego romansu? – musiała się upewnić. Zgorzkniałe kochanki często lubiły się mścić na facetach i nie, nie twierdzę, że Misery jest zgorzkniałą kochanką. Pajęczyny są fufufufu, współczuję z opóźnieniem.
 
   Podziel się na:  
Misery Mickey
[Usunięty]

Wysłany: 2015-08-20, 01:39   

- Tak, wydaje mi się, ze tak – uśmiechnęła się, choć trochę smutna, bo jednak Remy’ego wspominała dobrze i trochę nią wstrząsnęła wiadomość o jego śmierci, wiadomo. – Żadnego – pokręciła stanowczo głową. – Remy… Lubił poflirtować, nie powiem, że nie, dlatego zawsze mi się z nim miło rozmawiało, ale nie był skłonny do dalszych ruchów – wzruszyła ramionami. Mówiła całkiem szczerze, jakoś nigdy nie ukrywała, z kim szła czy też nie szła do łóżka. Nie żeby się chwaliła każdemu wokół, ale skoro pytała, to nie miała powodu, by kłamać. Ponoć Remy nie wychodził poza I bazę. Trochę szkoda przystojniaka, ale co zrobić? Przecież nie mogła go do niczego zmuszać. Ten post jest tak krótki, że aż mi przykro, że go wysyłam :lol:
 
   Podziel się na:  
Acacia Route
[Usunięty]

Wysłany: 2015-08-21, 20:38   

Nic nie powiedziała, jedynie ponownie kiwnęła głową i właśnie zdaję sobie sprawę jak to musiało żałośnie wyglądać, skoro tak raz po raz kiwa tak tą głową. Cóż, bywa. Zwalmy wszystko na zmęczenie, życie o kawie, stres i tym podobne. – To dobrze – mruknęła bardziej do siebie, niż do niej, podkreślając w notesie dwiema grubymi kreskami no romance. – Nawet pocałunki nie wchodziły w grę? – uśmiechnęła się niemrawo, nieadekwatnie do sytuacji, ale i tak uśmiech zgasł po chwili. Taki mógłby wychodzić poza I bazę często, ech. W każdym razie stwierdziła, że nie będzie już kobiety dalej męczyć skoro spytała się o wszystko co chciała, odpowiedzi dostała, wszystko zostało nagrane oraz spisane, więc nadszedł czas zwinięcia się z powrotem na posterunek. – Dziękuję za poświęcenie mi czasu, pani Mickey. Do widzenia i mam nadzieję, że nie do zobaczenia – powiedziała wstając z zajmowanego miejsca i podając jej dłoń. Po czym zniknęła, elo!

[ zt x2 ]
 
   Podziel się na:  
Taissa Ware
[Usunięty]

Wysłany: 2015-12-08, 23:21   

/dajmy na to, że sporo czasu po ostatniej grze + outfit
Można być szczęśliwym człowiekiem nie mając niczego? Raczej można się takim stać, doszukując się wszystkiego w najdrobniejszych rzeczach, brzmi to jak jedno wielkie filozoficzne masło maślane, ale tak się właśnie ostatnio czuła blondynka. Chociaż w jej przypadku nie można powiedzieć, że nie miała niczego, bo mieszkanie i całkiem godne życie uznaje się za wartościowe rzeczy. Także musimy przyjąć, że to czysto metaforyczny tok myślenia tej młodej kobiety. Po wypadku wszystko się diametralnie zmieniło, a ona mogła w końcu głośno powiedzieć, że czuje się w pełni szczęśliwa. Niedługo miał się jeszcze do tego zacząć okres świąteczny więc podwójnie się cieszyła, kto nie kocha gór wspaniałego jedzenia, swetrów w różne kolorowe wzory, świątecznych piosenek lecących w radiu oraz spędzania czasu z najbliższymi. W przypadku Ware grono najbliższych ograniczało się do jednej osoby, ale jak dla niej swoją obecnością Jeremy nadrabiał całą liczną rodzinę blondynki. Starała się być dobrą dziewczyną, poza tym po paru pierwszych tygodniach oswoili się już z myślą, że od teraz są w związku i wszystko szło jak powinno. Mogli spokojnie cieszyć się swoim szczęściem, jakkolwiek to teraz zabrzmiało... Ważną informacją jest też fakt, że Jeremy całkiem niedawno zaczął pracę w swoim zawodzie, Taissa była zadowolona, że zrozumiał, że to dla niego ogromna szansa pomimo swoich wielkich wątpliwości, przecież wiedziała, że nie spędzi całego życia za barem więc jakoś się też pogodziła z tym, że nie pracują w tym samym miejscu. Sama miała rozpocząć okres próbny dopiero po świętach w jednej z nowo otwartych kancelarii, już jako adwokat. Akurat dzisiaj miała wolne w klubie, postanowiła załatwić pare rzeczy na mieście, przechodziła niedaleko Cannon Design, gdzie właśnie pracował Juliard, znając go dość dobrze wpadła na pomysł podrzucenia mu jakiegoś lunchu, którego non stop praktycznie zapominał. Nie zastanawiała się nad tym nawet czy będzie mu jakoś przeszkadzać, przecież zajmie tylko minutkę! Także wstąpiła po jakieś jedzenie i pewnym krokiem weszła do budynku odgarniając przy tym włosy wolną ręką. Na korytarzu jakiś uprzejmy mężczyzna wskazał jej drogę i po chwili znalazła się we właściwym miejscu, starała się przemknąć do stanowiska Juliarda niezauważona, zakryła mu drobnymi dłońmi oczy przybliżając się do jego ucha. – Nie zgadniesz kto. – powiedziała uśmiechając się szeroko, wcześniej oczywiście gdzieś odstawiła cicho paczkę z jedzeniem dla niego.
 
   Podziel się na:  
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




wxv.pl - załóż forum dyskusyjne za darmo



Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.

Zapoznaj się również z nasza Polityka Prywatnosci

  
ROZUMIEM


Wakacje dotarły do Bostonu.... i do Concord! No właśnie, prócz zmiany grafiki możecie teraz dokonać wyboru, czy żyć w wielkim mieście czy może przenieść się do nieco mniejszego miasteczka z przewagą zieleni i większą zażyłością wśród lokalnej społeczności. Wybór należy od Ciebie! Więcej informacjo o nowościach znajdziecie w ogłoszeniach. Już dziś ruszamy z konkursami na postać miesiąca oraz wakacyjny profil. Zachęcamy do wspólnej zabawy! Jeśli jeszcze zastanawiasz się czy do nas dołączyć - przestań i zarejestruj się. Dla każdego znajdzie się miejsce.
Tytuł postaci miesiąca wśród mężczyzn otrzymuje Jonathan - dwudziestosiedmioletni strażak, który lubi muzykę klasyczną, a w wolnych chwilach piecze babeczki. Gratulujemy! Jeśli jeszcze nie znasz Jonathana możesz to zmienić tutaj.
Tytuł postaci miesiąca wśród kobiet otrzymuje Charlie - czterdziestoletnia zwolenniczka aktywności na świeżym powietrzu oraz świetna kardiochirurg. Gratulujemy! Jeśli jeszcze nie znasz Charlie możesz to zmienić tutaj.
Konkurs na najlepszy wakacyjny profil wygrywa Lyelle. Gratulujemy! Jeśli jeszcze nie znasz Ly możesz to zmienić tutaj.
Strona wygenerowana w 0,19 sekundy. Zapytań do SQL: 7