Witaj w Bostonie! Strona Główna

Informacja systemowa
Z dniem 30 września 2018 roku serwisy wxv.pl/czo.pl/grupy-dyskusyjne.pl kończą swoją działalność świadczenia usług darmowego hostingu forów.
Więcej informacji: https://ees.pl/viewtopic.php?p=16936#16936


Poprzedni temat «» Następny temat
ogród
Autor Wiadomość
Phoebe Lovell


Phoebe Lovell

studentka architektury

która jest artystką


20

Wysłany: 2017-10-19, 21:49   
   Multikonta: Emma, danka
   Nazywaj mnie: Sylwia


Z jednej strony, trochę to przykre, że żadne z dzieci Lovell nie miało zamiaru przejąć rodzinnej firmy (a przynajmniej na tą chwilę tak to wyglądało), ale z drugiej strony, nie ma się co dziwić. Bo jednak każdy ma prawo wybrania co chce robić w życiu, a jeżeli akurat nie widzą się w otoczeniu kwiatów, to czemu mieliby się do tego zmuszać tylko dlatego, że rodzice tak zadecydowali? Kto wie, może jeszcze nie wszystko stracone, może jakiś wnuk będzie chciał zająć się ogrodnictwem i podtrzyma rodzinną firmę? Minnie pewnie biegała z łopatką po ogródku, może ona się zdecyduje! Jeszcze nic straconego. Póki co jednak, rodzice Lovell nie mieli niestety zbyt wiele czasu na życie, pochłonięci firmą.
- Dzieci już pewnie spisała na straty, ale może jakiś wnuk będzie chętny - a że póki co mieli tylko jedną wnuczkę, to może akurat ona?
- Dobry pomysł! Przydałaby jej się chwila odpoczynku. I hej, niedługo ma urodziny, więc równie dobrze możemy się złożyć na coś większego. Weekend w spa? Albo jednodniowe wejście z atrakcjami, niech zabierze ojca - bo jemu też by się przydało odsapnąć trochę. Ktoś powinien im wreszcie powiedzieć, że jak jeden dzień zostawią firmę samą, to od razu nie upadnie. Bo może nie byli tego świadomi...?
- I zawsze za długo z nimi zwlekasz - właśnie tak! A Phoebe była niecierpliwą osóbką i chciała już zobaczyć, względnie przymierzyć, o ile to było coś do ubrania, ale pewnie nie, bo faceci raczej gustu w kwestii ubraniowej nie mieli. Przykro mi.
- Oj daj mu spokój, Freddie - wcale nie broniła brata z uwagi na przetrzymywany przez niego prezent! - Bywa tutaj tak rzadko, że nie powinien się wcale dokładać - w przeciwieństwie do nich. No, ale Phoebe była jeszcze biedną, młodą studentką, więc zwyczajnie nie było jej stać i liczyła w tej kwestii, że starsze, bogatsze rodzeństwo coś rodziców wspomoże z racji zużywania mediów i wyżerania z lodówki.
- I ej, gdzie chcesz iść? Nigdzie nie będzie Ci tak dobrze jak z nami! Doskonale o tym wiesz, dlatego nadal z nami mieszkasz - powiedziała, uśmiechając się szeroko. Była tego pewna, przecież wszyscy Lovellowie byli super! - Oho, chyba myślami ściągnęłam pierwszych gości - skwitowała, widząc małą grupkę, kilku chłopów, którzy wnosili... dużą beczkę, przypuszczalnie pełną piwa. - Ktoś ich w ogóle kojarzy? Widzę, że dobrze się przygotowali - szepnęła konspiracyjnie do reszty. - Myślałam, że zapraszamy tylko znajomych...? - Fibi pewnie jeszcze nie słyszała o tym, że w swej genialności któryś z braci wrzucił ogłoszenie o imprezie do sieci.
 
   Podziel się na:  
Saskia Lovell


Saskia Lovell

I know I am summer to your heart

And not the full four seasons of the year


27

Wysłany: 2017-10-29, 22:19   
   Multikonta: Stefa, Vincent, Ariel, Hella
   Nazywaj mnie: Marta


/ pierwsza

Saskia nigdy za specjalnie nie była oryginalna, jeżeli chodzi o stroje na Halloween. I w tym przypadku też tak było. Dlaczego? Bo na spotkanie rodzinne zamierzała przyjść w swoich ciuchach i jedynie zarzucić na siebie kitel ubrudzony sztuczną krwią. No i nie zapomnijmy o majestatycznie przewieszonym stetoskopie i zestawem plastikowych przyrządów z Małego chirurga. Wyglądała przerażająco… komicznie. Jednak zawsze lepsze to niż nic! Saskacz była zapracowana, studia medyczne to nie przelewki i te sprawy… i to nie tak, że ona nie miała pomysłu na tego typu rzeczy? Zawsze mogła przebrać się za trupa, co nie?
Cholera wie, ile imprezy ją ominęło, ale poprzedniej nocy Saskia kuła do egzaminu, więc teraz musiała się wyspać i kompletnie miała w czterech literach to, że obudziła się grubo po południu. Od czasu do czasu mogła sobie pozwolić, zwłaszcza, że następna taka okazja szybko się nie zdarzy. Znając życie, to odpocznie dopiero po śmierci, a wtedy to już będzie jej kompletnie wszystko jedno.
Jak powszechnie w rodzinie Lovellów wiadomo, Saskia przez swoje problemy z sercem nie mogła ani palić, ani zbytnio pić alkoholu – smutne życie. Więc zrobiła sobie bezalkoholowe mohito z nadzieją, że będzie równie dobre jak to z procentami. Zawsze może też zaparzyć sobie ziółka niczym starsza pani.
W ogrodzie impreza trwała w najlepsze. Saskia jak gdyby nigdy nic dołączyła do swojego kochanego rodzeństwa i uśmiechnęła się do nich szeroko.
Czemu nikt mnie nie obudził? – zapytała, z udawanym wyrzutem w głosie. Rozejrzała się po towarzystwie, które w sumie powoli zaczynało się poszerzać, nie tylko o Lovellów. Westchnęła teatralnie i upiła łyk swojego „drinka”. – O czym w ogóle gadacie? – Saskia zdecydowanie nie lubiła nie być w temacie, więc zamierzała, po ludzku, zapytać. Coś tam się jej obiło o uszy o jakimś SPA (gdyby to było dla niej, to by się nie obraziła…), ale szczegółów niestety jeszcze nie poznała. JESZCZE.
_________________

    A flower cannot blossom without sunshine
    and man cannot live without love

 
   Podziel się na:  
Freddie Lovell
[Usunięty]

Wysłany: 2017-10-31, 01:07   

Państwo Lovell nie nakłaniali też swoich dzieci do wybierania konkretnej, ogrodniczej drogi życiowej. Było wręcz przeciwnie, wspierali ich w ich wyborach, doceniali ich różnorodność. Zresztą, Tomeczek był zainteresowany ogrodnictwem, a wcale nie okazał się najbardziej idealnym dzieckiem na świecie. Pewnie woleli architektów i lekarzy, zamiast ogrodników w psychiatryku. Pomysł ze spa czy czymkolwiek podobnym wydał się Fredce całkiem zacny, więc... Nie powiedziała ni słowa. Tak to u niej wyglądało. Do krytykowania była pierwsza, do ciętych komentarzy i docinek także. Chwalenie kogoś i przyznawanie racji nie leżało w gestii jej zainteresowań. Niemniej jednak Peter mógł uznać to za milczenie uznania.
- Dlaczego wszystko bierzecie tak poważnie? Już się nie spinajcie tak - przewróciła oczami, znowu, bo zachowywali się tak, jakby jej nie znali. Zmierzyła jeszcze wzrokiem łapsko brata, ale już nic na ten temat nie powiedziała. Najważniejsze, że udało jej się skitrać sobie resztę. Te ciastka i co tam jeszcze wystawiła i tak miało pójść na stracenie. Co więcej, stracenie w żołądkach rodzeństwa właśnie, a nie jakichś obcych ludzi, którzy wzięli się tu nie wiadomo, skąd. Dopiero teraz dostrzegła Saskię, która najwidoczniej dołączyła do nich już kilka chwil temu. Zmierzyła jednocześnie wzrokiem wtaczające się do ogrodu towarzystwo. Na końcu wszedł ktoś z całkiem sporym głośnikiem, który ustawiony został w rogu pod płotem i chyba planowano go do czegoś podłączyć. Nie to jednak przykuło jej największą uwagę. - To twoi znajomi? Tak się bawicie na tej medycynie? - spytała blondyny, obserwując z powiększającym się uśmiechem na ustach, jak imprezowicze zaczynają wspinać się na drzewo, by zorganizować picie piwa z wysokości, jakkolwiek by się to poprawnie nie nazywało, na pewno wiecie, co mam na myśli, huh? Freddie wiedziała, pamiętała takie zabawy ze swoich studenckich czasów, jej najlepszy przyjaciel był fanem takich zabaw i takich imprez i chętnie ciągał ją wszędzie ze sobą. No, do czasu, ale tego teraz nie zamierzała wspominać. Zamiast tego obserwowała, jak mniejsze gałązki łamią się pod naciskiem stóp barbarzyńców. Rodzice na pewno nie będą tak rozbawieni, jak ona była w tej chwili.
 
   Podziel się na:  
Phoebe Lovell


Phoebe Lovell

studentka architektury

która jest artystką


20

Wysłany: 2017-11-20, 19:32   
   Multikonta: Emma, danka
   Nazywaj mnie: Sylwia


Skrócę ten post maksymalnie, bo i tak tak mam zakończyć grę, jako, że trochę umarła nam ona śmiercią naturalną przez zwianie dwójki rodzeństwa, cóż... Mniejsza o to właściwie!
Wychodziło na to, że dzieci Lovellów miały szczęście mając takich rodziców. Nie narzucali im zbytnio swojej woli, nie wciskali siłą do rodzinnej firmy i akceptowali ich życiowe wybory, jakiekolwiek by one nie były. Tacy rodzice to prawdziwy skarb! W końcu nie rzadko wcale spotyka się sytuacje, gdy rodzice przenoszą na dzieci jakieś swoje niespełnione ambicje, co zazwyczaj źle się kończy. A tak, każde z nich mogło robić co mu się żywnie podobało i ustalać sobie takie cele, jakie chcieli. Rodzice byli od doradzania, ewentualnego pomagania, a nie narzucania swojej woli.
Phoebe dyskutowała z rodzeństwem, gdy w ogrodzie pojawiła się Saskia. Phoebe uśmiechnęła się na widok siostry.
- Daliśmy Ci pospać. Spokojnie, też dopiero przyszliśmy - impreza nie zdążyła się jeszcze rozkręcić, nie było czego żałować. Nie dane im jednak było ciągnąć rozmowę, bo nagle zaczęła nadciągać zgraja młodych ludzi z beczkami z piwem, głośnikami i nagle w ogrodzie zrobiło się strasznie głośno. Nie, żeby jej to specjalnie przeszkadzało, bo może wreszcie impreza ruszy, ale... Zastanawiała się jak dużo będą mieli do sprzątania kolejnego dnia... Niemniej jednak, impreza całkiem fajnie się udała, co prawda sąsiedzi trochę narzekali na hałas, ale niektórych zaprosili, innych jakoś udobruchali, więc nie było tak źle. Następnego dnia, kiedy już wszyscy wstali (czyli pewnie koło południa), wszyscy zabrali się za sprzątanie.

/ztx3
 
   Podziel się na:  
Mingus Lovell


Mingus Lovell

za mną nie było już nic

spaliłem wszystkie mosty i nic mnie nie trzymało


24

Wysłany: 2018-04-05, 22:16   
   Multikonta: Lyelle paddington
   Nazywaj mnie: patka szmatka


Pierwsze prześwity słońca nie były pogodą, w której człowiek mógł leżeć pod drzewem w ogrodzie Lovellów i zatapiać się w swoich własnych myślach, ale wystarczyły, by Mingus postanowił zamienić swój pokój na tę odrobinę świeżego powietrza. To dobre miejsce. Wciąż było domem. Ogród pachniał dzieciństwem, bo to właśnie tu spędzał każdy słoneczny dzień, bawiąc się z rodzeństwem i dzieciakami z sąsiedztwa. Choć już wtedy odrobinę odstawał od reszty, wszystko wydawało mu się takie normalne, nie to, co teraz. Powoli odnajdywał się w Bostonie. Spacerował, poznając na nowo miejsca, które kiedyś były częścią jego świata, kiedy pracował, drzwi od pokoju zostawiał uchylone, bo kroki członków rodziny były uspokajające i pozwalały czuć mu się gdzieś przynależnym. Nigdy nie zwiastowały niebezpieczeństwa, a to sprawiało, ze jego serce zalewało tak bardzo przez niego utęsknione ciepło. Podobnie głos mamy, jej zapach. Tak bardzo za nią tęsknił.
Popołudnie chciał spędzić w ogrodzie. Skończył tekst, przed wysłaniem musiał go jeszcze raz przeczytać, ale zrobi to rano, ze świeżym umysłem. Teraz zamierzał czytać, jednak spodziewał się, że wyniesienie do ogrodu koca nie będzie najlepszym pomysłem, to jeszcze nie ta pogoda, wciąż nie było nawet dziesięciu stopni. Zarzucił na ramiona ciepłą kurtkę, ale postanowił znaleźć gdzieś ogrodowe krzesło, które przed zimą zostało schowane... gdzieś. No właśnie, nie miał pojęcia, gdzie, rodziców akurat nie było, więc zdecydował się na zapukanie do drzwi Fibi, którą nie tak dawno widział, albo chociaż słyszał, gdzieś w kuchni. Może ona będzie mu mogła pomóc? Wciąż czuł się dość niepewnie, zaczepiając swoje rodzeństwo. Nie rozumiał dystansu, jaki sam tworzył między nim a resztą Lovellów, ale nie mógł go przezwyciężyć. Jakby mieli mu coś za złe, albo może to on im był coś winny?
_________________

      Była to Noc Paryża; a ja tylko umierałem.


 
   Podziel się na:  
Phoebe Lovell


Phoebe Lovell

studentka architektury

która jest artystką


20

Wysłany: 2018-04-11, 19:51   
   Multikonta: Emma, danka
   Nazywaj mnie: Sylwia


/ po Dallasie

Po całkowitym ośmieszeniu się przed Dallasem i zapewne gigantycznym kacem, Fibi miała na jakiś czas dość alkoholu. W ogóle, przez najbliższy czas zapewne daruje sobie wszelkie imprezy integracyjne z alkoholem i większe eskapady. Dostała nauczkę, jeśli można tak powiedzieć. Trochę było jej wstyd za swoje zachowanie, więc na jakiś czas zapewne miała w planach unikać Osborne'a, żeby całkiem się do niej nie zniechęcił. A o ile pamięć jej nie myliła, rzygała w jego obecności, więc osobiście wcale by go nie winiła, gdyby jej unikał.
W każdym razie, miała tego dnia tylko jedne zajęcia i zaraz po nich udała się prosto do domu. Na następny dzień miała przynieść na zajęcia ważny projekt, ale zdążyła skończyć go już parę dni temu, więc właściwie nie miała nic ważnego do roboty. Wyjęła więc kartkę papieru i zaczęła szkicować, na razie sama nie wiedziała konkretnie co chce ukazać - dała się ponieść wyobraźni. Nagle usłyszała pukanie do drzwi, więc oderwała się od dotychczasowego zajęcia, by powiedzieć:
- Otwarte - pociągnęła jeszcze jedną, zdecydowaną linię na kartce, by podnieść wzrok na przybyłego. - Cześć - przywitała się z bratem. Pewnie trochę miała mu za złe tą ucieczkę od nich, ale wciąż był jej bratem, a Fibi była bardzo przywiązana do rodziny, więc za długo nie umiała się na niego gniewać. Zwłaszcza, że wrócił, a już to się liczyło, nie?
 
   Podziel się na:  
Mingus Lovell


Mingus Lovell

za mną nie było już nic

spaliłem wszystkie mosty i nic mnie nie trzymało


24

Wysłany: 2018-04-16, 19:07   
   Multikonta: Lyelle paddington
   Nazywaj mnie: patka szmatka


To nie było do końca tak, że uciekał, tak przynajmniej sobie mówił. Nie spakował się z dnia na dzień, nie zniknął bez słowa. Przecież od lat marzył mu się Paryż, większą część liceum terkotał o tym, że chciałby spróbować dostać się tam na uniwersytet, a skoro mu się udało, to nie zostało mu nic innego, jak wyjechać. Skończył studia, a potem tam został, bo wydawało mu się, że ułożył sobie życie. Może i tak w istocie było, tylko że to, co tak skrzętnie ułożył, przypominało trochę jengę, więc z czasem było coraz mniej stabilne, aż w końcu rozpadło się w kawałki, a on zrezygnował z ułożenia tego na nowo, bo pierwsze próby były nieudane, wrócił więc do domu. Nie wiedział, że siostra traktuje to jak ucieczkę, nie chciałby tego. Ale dobrze, że nie krzyczała głośno za wyrzuceniem jego, syna marnotrawnego, na bruk, prawda? Wtedy serce pękłoby mu znacznie bardziej, niż po przykrych wydarzeniach w Paryżu, które tak nim wstrząsnęły.
- Cześć - przywitał się z nią również, kiedy po zaproszeniu uchylił drzwi i wsunął przez szparę swoją jasną czuprynę. - Wiesz, gdzie są schowane krzesła z ogrodu? - brzmiało to chyba trochę głupio, no ale cóż, właściwie tylko tyle chciał wiedzieć. Podążył wzrokiem niżej, z twarzy Phoebe na jej ręce, które najwyraźniej były czymś zajęte. - Przeszkadzam ci? Przepraszam - niepewnie przygryzł wargę, będąc gotowym się wycofać na pierwszy sygnał, że owszem, przeszkadza. Ale może akurat będzie chciała mu chociaż udzielić odpowiedzi? Może to nic takiego ważnego, chociaż naprawdę nie chciał jej przeszkadzać.
_________________

      Była to Noc Paryża; a ja tylko umierałem.


 
   Podziel się na:  
Phoebe Lovell


Phoebe Lovell

studentka architektury

która jest artystką


20

Wysłany: 2018-04-28, 23:13   
   Multikonta: Emma, danka
   Nazywaj mnie: Sylwia


Nie chodziło mi o dosłowną ucieczkę, Fibi też pewnie tak nie myślała. Chodziło bardziej o to, że praktycznie reszta Lovellów (a przynajmniej większa ich część) trzymała się razem, ba, mieszkali wszyscy dalej w rodzinnym domu z rodzicami i nie wyglądało na to, by w najbliższym czasie miało się to zmienić. Mingus trochę się od tego schematu wyłamał, wymarzył sobie trochę inne życie, w innym miejscu i pewnie dlatego niektórzy mogli to postrzegać jako trochę taką "ucieczkę" od rodziny. Co nie znaczy, że taki miał zamiar, nie. A nawet jeżeli jawnie by od nich uciekł, Phoebe i tak nie pozwoliłaby, żeby wyrzucili jej brata marnotrawnego z domu. Tego mógł być pewien.
- Hmm, a szukałeś na strychu? - spytała, zastanawiając się. Założę się, że na zimę, albo późną jesienią gdzieś je wrzucili, a teraz, gdy na zewnątrz zaczęło robić się ciepło, ciężko było przypomnieć sobie, gdzie one są. Poza tym, skoro mieszkali w domu, pewnie mieli strych, nie?
- Nie, to nic takiego - odpowiedziała, rzucając szybkie spojrzenie na kartkę, na której widać już było zarys twarzy mężczyzny, po czym odłożyła ją gdzieś na bok razem z ołówkiem. - Może Ci pomogę? - podsunęła. Nie chciała się narzucać, ale we dwójkę pewnie mieli większe szanse, by szybko je znaleźć i Mingus mógłby jeszcze trochę skorzystać z ładnej pogody.
 
   Podziel się na:  
Mingus Lovell


Mingus Lovell

za mną nie było już nic

spaliłem wszystkie mosty i nic mnie nie trzymało


24

Wysłany: 2018-05-08, 13:10   
   Multikonta: Lyelle paddington
   Nazywaj mnie: patka szmatka


Pani Lovell też nie pozwoliłaby na wyrzucanie go z domu, zresztą, nawet mimo tego, że pochłonęło go życie w Paryżu, nie zapomniał tak całkiem o rodzinie. Może po pierwszych dwóch latach przestał przyjeżdżać na Boże Narodzenie, pojawiał się tylko raz w roku na Święto Dziękczynienia, może z czasem jego telefony stały się rzadsze, a sam ograniczył się do listów, potem do pocztówek, które przychodziły trochę rzadziej, ale nigdy nie chciał zrywać kontaktu z rodziną. Może nie do końca go rozumieli, może na inne sposoby też był wyłamany z rodziny, ale przecież ich kochał, miłością czystą, rodzinną, to nigdy się nie zmieniło.
- Ehm... Właściwie to nie, masz rację. Dzięki - posłał jej drobny, ale wdzięczny uśmiech. Kiedyś na pewno wiedział, gdzie co w domu się znajdowało, ale przez lata wyleciało mu to z głowy, nawet, jeśli pewne rzeczy wcale nie zmieniły swojego miejsca. W większości jednak zmieniały, choć rodzina żyjąca tu na co dzień niespecjalnie to nawet dostrzegała. On, po tak długiej nieobecności, dostrzegał. Zaczął się wycofywać z pokoju siostry, kiedy ta zaoferowała mu pomoc. Spojrzał na nią zaskoczony. - Nie musisz sobie przeszkadzać - rzucił niemal z automatu. - Chyba że... byłoby miło - wzruszył niepewnie ramionami. Na pewno we dwójkę poszłoby im szybciej, zwłaszcza, że Phoebe znała ten dom lepiej od niego. Mimo wszystko, nie chciał jej przerywać pracy, czegoś, nad czym była skupiona, a on i tak już wytrącił ją z równowagi.
_________________

      Była to Noc Paryża; a ja tylko umierałem.


 
   Podziel się na:  
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




wxv.pl - załóż forum dyskusyjne za darmo



Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.

Zapoznaj się również z nasza Polityka Prywatnosci

  
ROZUMIEM


Wakacje dotarły do Bostonu.... i do Concord! No właśnie, prócz zmiany grafiki możecie teraz dokonać wyboru, czy żyć w wielkim mieście czy może przenieść się do nieco mniejszego miasteczka z przewagą zieleni i większą zażyłością wśród lokalnej społeczności. Wybór należy od Ciebie! Więcej informacjo o nowościach znajdziecie w ogłoszeniach. Już dziś ruszamy z konkursami na postać miesiąca oraz wakacyjny profil. Zachęcamy do wspólnej zabawy! Jeśli jeszcze zastanawiasz się czy do nas dołączyć - przestań i zarejestruj się. Dla każdego znajdzie się miejsce.
Tytuł postaci miesiąca wśród kobiet otrzymuje Saskia - dwudziestosiedmioletnia studentka medycyny. Gratulujemy! Jeśli jeszcze nie znasz Saskie możesz to zmienić tutaj.
Tytuł postaci miesiąca wśród mężczyzn otrzymuje Willie - trzydziestopięcioletni weterynarz. Gratulujemy! Jeśli jeszcze nie znasz Williego możesz to zmienić tutaj.
Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 7