Witaj w Bostonie! Strona Główna



Poprzedni temat «» Następny temat
Sypialnia Jasona - I piętro
Autor Wiadomość
Jason Parker


Jason Parker

Muzyk; Wokalista The Relentless

So hear me out and don't give up...


27

Wysłany: 2015-05-31, 23:44   Sypialnia Jasona - I piętro
   Nazywaj mnie: Bianka/White Rabbit
   Urlop: Gram :3


_________________
Jason Parker
I'd give you almost anything.. I swear these words are true. I believe in you! I'll never let you down, I promise right here, right now, I won't let you down!
 
 
   Podziel się na:  
Ace Coma
[Usunięty]

Wysłany: 2016-12-27, 20:23   

/ Z pokoiku na poddaszu

No i to była kolejna rzecz jaka niewątpliwie łączyła Ace'a i Jasona. Obaj nie lubili być do czegokolwiek zmuszani. Zresztą Coma zawsze był można powiedzieć odmieńcem i przez całe swoje dotychczasowe życie chodził raczej własnymi drogami i tylko kilka osób było w stanie dotrzeć do niego na tyle by Ace współgrał czy to z zespołem czy to z poszczególnymi osobnikami. Także wcale się nie dziwiłby się Parkerowi gdyby ten mu odmówił. No ale na szczęście nie musiał przeżywać goryczy porażki co go bardzo cieszyło. Poza tym basista też musiał dojrzeć do tego by wreszcie ruszyć dupę i pojechać do przyjaciela. Owszem w tym czasie, w którym się nie widzieli Ace starał się odpoczywać, ale on nie potrafił za długo siedzieć w jednym miejscu i jego czas wolny polegał głównie na tym, że albo biegał, albo siedział z gitarą i coś tam grał, albo chodził z psiakami na długie spacery lub też brał jakąś wałówkę, wsiadał na motor i jechał tam gdzie go oczy poniosły i wracał zwykle wieczorem zmęczony ale szczęśliwy. Jego rodzice nigdy nie próbowali go zatrzymywać gdyż wiedzieli jak ich syn odpoczywa i nie zamierzali wpływać na niego by w jakimś stopniu wyhamował gdyż wiedzieli, że tak się nie da. Jednym słowem Ace musiał być w ciągłym ruchu. Inaczej nic by z tego nie wyszło. Także chociaż dostał polecenie od jasona, że ma odpoczywać to on i owszem relaksował się ale na swój sposób.
To, że Coma czuł coś do Parkera zaczęło dochodzić do basisty w te samotne noce, które siedział w swoim pokoju i bezmyślnie patrzył się w gwiazdy. Tylko one mogły go wówczas zrozumieć i widzieć jak bardzo brązowooki tęsknił. Oczywiście basista też bał się zwierzyć swojemu przyjacielowi, że czuje do niego coś więcej niż tylko przyjaźń lecz jakoś nigdy żadne takie słowa nie chciały mu przejść przez gardło szczególnie w przypadku, gdy Coma przebywał z chłopakami, a nawet jeśli był sam na sam z Jasonem to choć dawał mu do zrozumienia drobnymi gestami czy też lekkim ocieraniem się o niego na scenie, że czuje coś więcej do niego niż przyjaźń nigdy nie powiedział jak silne jest to uczucie. To właśnie rozstanie po skończonej trasie uświadomiło mu, że coś stracił i nie chodziło tu tylko o kumpli ale o coś o wiele ważniejszego. I choć nazywał tą osobę swoją drugą połówką czy też swoją gwiazdą to tak naprawdę chodziło o to, że Jason był jego pokrewną duszą i jak czuł sam Coma, że był mu przeznaczony. Lecz samo to, że wiedział, że Parker jest w związku nigdy mu tego nie powiedział. No może raz wymsknęło mu się na jakiejś imprezie gdy za dużo wypił i później próbował wszystkim wmówić, że pierdolił trzy po trzy i tego nie pamięta, ale właśnie wówczas wyznał prawdę i bał się jak Jason na to zareaguje lecz następnego dnia nic się nie zmieniło, więc basista uznał, że wszyscy odebrali jego zwierzenia, tak jak powinni. I choć brązowooki wówczas cierpiał to wiedział, że tak powinien postąpić.
Brązowooki wiedział, a raczej widział, że jego przyjaciel jest bardzo mocno przybity więc nie miał mu za złe tego, że nie zauważył, że Ace jest padnięty. Także Jason nie musiał się zadręczać tym, że nie zauważył takiej w sumie drobnostki.
- Rozumiem przyjacielu. I wiem, że wierzysz swojemu psiaczkowi. Może to ja gadam głupoty. Zresztą nie ważne. Nie mniej cieszę się, że teraz jest już wszystko w porządku. – powiedział łagodnym i spokojnym głosem. Owszem można było w nim wyczytać wszystkie emocje jakie targały Comą, od zmęczenia, poprzez współczucie Jasonowi, aż po lekko wyczuwalny lecz jednak obecny w tonie głosu basisty uśmiech. Oczywiście teraz Ace nie zamierzał przekonywać Parkera do swoich racji, bo wiedział doskonale, że jest na straconej pozycji i nawet jeśli, by coś wskórał to na pewno doszłoby do przekomarzanek, na które w tym momencie Coma nie miał ochoty. W końcu po długim zamartwianiu się o Jasona i przelocie do Bostonu basista wolał poznać poduszkę w łóżku niż siedzieć z ukochanym na swoich kolanach i pokazywać mu swoje racje. Przecież coś takiego nie miało najmniejszego sensu. W prawdzie bliskość wokalisty BVB zaczynała go powoli rozpraszać i sprawiała, że znajdował jakieś ukryte pokłady siły w sobie, to w końcu i tak by przegrał ze zmęczeniem i padł w miejscu gdzie siedział.
- Przyjacielu na pewno będę się starał wyrwać cię ze szponów cierpienia i smutku, bo wiem, że rozpamiętywanie i wyrzucanie sobie, że być może coś mogło się zrobić jest najgorsze w takiej sytuacji. A co do twojej obecności, to ona działała na mnie zawsze. Także mam nadzieję, że wyciągnę ciebie z dołka. – powiedział spokojnie. Głos Comy lekko przycichł by te słowa usłyszał tylko jego osobisty aniołek i by mógł się nimi ogrzać. Lecz jak na razie trzeba było jakoś odciągnąć myśli Parkera od straty jaką poniósł. Na wielkie szczęście to nie wydawało się Aceowi takie ciężkie. W końcu przecież był w takim samym, a nawet o wiele gorszym stanie, gdy na jego drodze los postawił Capoeira. To ona mu bardzo pomogła i była motorem napędowym do tego by znów zacząć żyć i pozbierać się po stracie sensu i słońca swojego życia. Tak samo miał nadzieję pomóc swojemu kumplowi. I miał nadzieję, że mu się uda.
- Nie masz mi za co dziękować. Każdy zrobił by to samo na moim miejscu. – powiedział spokojnie. Wzmocnił jeszcze trochę uścisk swoich ramion by Jason poczuł, że może mu powiedzieć wszystko, a on będzie przy nim zawsze. Nie ważne co się stanie i jak mocno zostanie zraniony. Wiedział, że ludzie w takim stanie różnie reagują i dlatego chciał go zapewnić, że będzie przy jego boku zawsze i nie będzie mu robił żadnych wyrzutów, nawet jeśli zostanie odtrącony, to później powinno wszystko wrócić do normy, gdyż właśnie tak działa skrzywdzony człowiek.
Już samo to, że twarz Jasona lekko się zarumieniła sprawiło, że Coma poczuł w swoim sercu radość i był pewny, że powinien się przestać ukrywać ze swoimi uczuciami. Jednak wolał by taka rozmowa wyszła nie od niego, a od Parkera. W końcu to on stracił swoje ukochane więc to on powinien zacząć taką rozmowę. Na kolejne słowa Coma tylko skinął głową i lekko się uśmiechnął. Tak pragnął znaleźć się w sypialni i w łóżku, a jeśli przy jego boku będzie Jason to już nic więcej nie będzie mu potrzebne do szczęścia.
Gdy szli do sypialni wokalisty BVB Ace wspierał się na Jasonie, by zwyczajnie nie polecieć na pysk. Nie wiedział nawet, że jest tak bardzo wyczerpany i wypluty ze wszystkich sił. Gdy wreszcie znaleźli się na miejscu Coma chciał usiąść na łóżku jednak pozostał w pozycji stojącej gdyż Parker ścisnął jego dłonie.
- Ja też mam ci coś do powiedzenia. Nie wiem czy chodzi o to samo ale też długo mi to zajęło zanim zrozumiałem, że czegoś, a raczej kogoś brak w moim życiu, a będąc z tobą to się zmienia... – stwierdził. Owszem zdawał sobie sprawę jak to pokracznie i pokrętnie zabrzmiało ale był tak rozemocjonowany, że w końcu może będzie mógł powiedzieć kumplowi prawdę, że rzeczywiście plótł trzy po trzy. Oczywiście spodziewał się wszystkiego ale patrząc w oczy Parkera wiedział, że to może być kluczowe wyznanie podczas całej ich znajomości. I wtedy usłyszał te słowa... Gdyby nie to, że wokalista BVB go trzymał pewnie zaliczył by glebę. Jego serce zaczęło mu bić bardzo szybko, a przed oczami pojawiły się wkurzające, czarne plamki. Ace dość długo milczał jednak gdy wreszcie doszedł do siebie spojrzał na Parkera z odwagą, a zarazem uśmiechem w oczach i wziął głęboki wdech.
- Kochany... Ja to samo chciałem ci zakomunikować. Widzisz już podczas trasy czułem, że nasza przyjaźń przeszła na wyższy poziom ale bałem się tego powiedzieć. Raz tylko odkryłem się przed wami jednak wówczas byłem mocno wstawiony i choć powiedziałem prawdę chciałem żebyście myśleli, że pieprzyłem farmazony. Jednak gdy przyjechałem do domu i przez kilka godzin nie było mi dane słyszeć twojego głosu i widzieć twojej twarzy poczułem jak usycham. A to, że ciebie kocham dotarło do mnie gdy włączyłem sobie jedną z naszych piosenek i usłyszałem twój głos. Wówczas zrozumiałem, że jesteśmy dla siebie stworzeni, że jesteśmy tak zwanymi soulmate, że jesteśmy sobie przeznaczeni... Ja... też... cię... kocham... Jasonie.... – mówił i na samym końcu zabrakło mu tchu i odwagi. Głos stał się drżący i przerywany, a w oczach Ace'a stanęły łzy szczęścia. Był w tym momencie w wielkiej euforii i gdy tylko Jason wpił się w jego usta Ace lekko rozchylił wargi kumpla swoim językiem i złączył go w tańcu namiętności z językiem Parkera. A to co odczuwał w tym momencie było cudowne i bajecznie wręcz piękne...
 
   Podziel się na:  
Jason Parker


Jason Parker

Muzyk; Wokalista The Relentless

So hear me out and don't give up...


27

Wysłany: 2017-01-06, 20:32   
   Nazywaj mnie: Bianka/White Rabbit
   Urlop: Gram :3


Oj zmuszanie kogoś do czegoś jest złe i strasznie wkurwiające.. Chyba większość ludzi nie lubi, gdy ktoś chce specjalnie uczynić coś na siłę. Ale jak najbardziej mnóstwo rzeczy łączyło Jasona i Ace’a, dlatego za każdym razem się tak świetnie ze sobą rozumieli i dogadywali. Parker w zasadzie też był zawsze odmieńcem, i niewątpliwie wyróżniał się w tłumie. Jednak nie każdy potrafił go zrozumieć, więc łatwiej było im po nim jechać, albo potępiać za ogólny styl bycia, tudzież ubierania się. Z czasem się to zmieniło i teraz został doceniony przez naprawdę wielu ludzi. Tak czy siak nigdy nie przejmował się opinią innych, nawet jeśli czuł się jakiś wyobcowany i samotny, ponieważ nie widział sensu, by brać zbyt mocno do siebie negatywne komentarze, które swego czasu leciały hurtem w jego kierunku. Obecnie też się to niektórym zdarza, aczkolwiek nie w aż takim stopniu, jak za czasów szkolnych.
Miał szczerą nadzieję, że reszta chłopaków istotnie wypoczęła przez cały ten czas, w którym się rzadziej widywali.. nieważne w jaki sposób, byleby każdy z nich był szczęśliwy i zadowolony. W końcu trzeba będzie się zebrać do kupy i kontynuować prace nad nowym albumem, a skoro już udało mu się przekonać Comę do przyjazdu do miasta, w którym od dłuższego czasu mieszkał, nic nie stało na przeszkodzie, żeby pozostałych zachęcić, i tutaj ściągnąć. Aczkolwiek wszystko po kolei.. Pierw niech basista wyciągnie Parkera z dołka, i wówczas łatwiej będzie im skupić się na ukochanym zajęciu. Wokalista BVB się dopiero z kimś tak na poważnie związał, gdy wprowadził się do Bostonu, wcześniej ewentualnie trwał w krótkotrwałych związkach, które kończyły się tak szybko, jak zaczynały.. Przyczyną tego był fakt, iż ciągle trafiał na beznadziejne przypadki, które go jedynie wykorzystywały, tudzież leciały na jego kasę, albo wygląd. I tak to właśnie wygląda. Jednak w rzeczywistości cały czas ta odpowiednia osoba przy nim była, lecz nie od razu to zarejestrował. Kiedy wreszcie to do niego dotarło, już był absolutnie przekonany, iż to Ace jest mu przeznaczony, i jest jego bratnią duszą.. lecz niestety nie było idealnej okazji, aby tę prawdę mu wyznać, bo ciągle coś. Było to głównie spowodowane brakiem odwagi, ale.. teraz spokojnie to sobie nadrobią, zwłaszcza, że mieli na to mnóstwo czasu, nigdzie się im nie spieszyło.
- Masz rację, to nieważne. Ja tam wiem, że cały czas byłoby w porządku, więc nie bałem się, że nagle sprawy obiorą zły obrót.. - dodał jeszcze równie spokojnym głosem, wzruszając nieznacznie ramionami, chcąc też już zakończyć ten dziwny temat, bo nie chciał się z nim sprzeczać o jakąś błahostkę, ale musiał postawić na swoim, jak to on. Owszem, kochał te wspólne przekomarzanki, lecz w tym momencie zwyczajnie nie miał na nie ochoty. Domyślał się, iż jego ukochany także wolał to odpuścić, i jego zmęczony wyraz twarzy jasno dawał to do zrozumienia. - Wierzę ci.. I jestem przekonany, że ci się to uda. - stwierdził krótko, nie rozgadując się tutaj zbyt rozwlekle, bo nie miało to najmniejszego sensu. Absolutnie się z nim zgadzał, bo po prostu czuł wewnątrz siebie, że ostatecznie wyciągnie go z tego cholernego dołka i wszystko zacznie się im nareszcie należycie układać.. Póki co Comie świetnie to szło i Jason starał się skupiać tylko i wyłącznie na nim, a wszelkie ciepłe gesty z jego strony stopniowo przynosiły coraz lepsze efekty. Jak widać na załączonym obrazku, już mu sporo pomógł i to rzucało się od razu w oczka.. - Nie sądzę, że tak dosłownie każdy, ale jeśli chodzi o ciebie, czy chłopaków tu akurat nie mam żadnych wątpliwości. Wiem, ale i tak ci dziękuję.. sprawiasz, że wszystko jest o wiele lepsze.. - wyznał szczerze, bo tak właśnie uważał i musiał w taki sposób ująć swe słowa, zresztą.. podziękowań nigdy za wiele, przynajmniej on wychodził z takiego założenia. Uśmiechnął się uroczo, czując wzmocniony uścisk, którym obdarzył go Ace i sam wtulił się w niego znacznie silniej, na tyle, na ile było go stać. Był rzecz jasna świadom, iż może podzielić się z nim dosłownie wszystkim, dlatego też zawsze mu wszystko mówił. Nigdy nie miał przed nim niczego do ukrycia.. O nie, Jason za żadne skarby świata by go nie odrzucił, niech nawet tak nie myśli! Inaczej dostanie mu się mocno po głowie za takie durne przypuszczania.. Jeśli ma jakieś wątpliwości, może być pewien, że mu udowodni, że stawia go na pierwszym miejscu, gdyż jest dla niego cholernie ważny, a zranienie go to ostatnia rzecz, jakiej kiedykolwiek by pragnął..
Idąc prosto do sypialni, Parker szybko zauważył, że jego ukochany ledwo trzyma się na nogach, zatem czym prędzej chciał go zaprowadzić w odpowiednie miejsce, aby obaj mogli wypocząć po tak męczącym, a zarazem emocjonującym dniu.. najlepiej w swoich objęciach i wówczas faktycznie nic więcej do szczęścia mu nie będzie potrzeba. Chciał tylko zrobić ostatnią rzecz, nim padną na miękkie łóżko.. tak bardzo go cisnęło, że dłużej nie mógł tego w sobie trzymać. Stąd te mocniejsze ściśnięcie jego obu dłoni. - Przypuszczam, że chodzi dokładnie o to samo.. - zauważył po pierwszej wypowiedzi Ace’a, odkąd się tutaj znaleźli. Nim mu odpowiedział na jego wyznanie, serce stanęło mu niemal w gardle; seryjnie nigdy się aż tak nie stresował.. bał się, że zrobi z siebie przed nim idiotę, albo co gorsza mężczyzna stwierdzi, że mu wciska specjalnie jakiś kit.. ale jak widać niepotrzebnie.. Wystarczyło mu to, iż go zadowolił, co łatwo można było wyczytać z samej mimiki jego twarzy i to w jaki sposób reagowało ciało.. Nawet sobie nie wyobrażał jak ogromną ulgę w tym momencie odczuł.. - Czyli to jednak prawda..? Tak mi się coś wydawało, że to żadne farmazony.. ale nic nie mówiłem, bo.. nie miałem na to odwagi. To samo z tym, co do ciebie czuję.. Lecz nic już tego nie spierdoli, w końcu to do siebie dopuściłem, a teraz wiedząc, że to odwzajemniasz.. nie muszę się wstrzymywać. To najpiękniejsze słowa, jakie mogłem dziś usłyszeć skarbie.. - nie powiem, zaskoczyły go jego słowa, ponieważ bardziej był przygotowany na to, iż go wyśmieje, ale w sumie.. tak coś podejrzewał gdzieś w głębi, że Ace też go kocha, ale mimo wszystko zawsze trzyma się człowieka ta namiastka niepewności.. Niemniej teraz już w nic nie wątpił, wierzył mu i dotarło do niego z podwojoną siłą, iż faktycznie są sobie pisani, i ostatecznie będą razem.. Jason nie zamierzał powstrzymywać łez, które bezwiednie spłynęły po jego policzkach, lecz w tym przypadku miały one te pozytywne znaczenie.. Był w siódmym niebie i chociaż na ten krótki czas wszelkie przykrości i negatywy zostały odrzucone w najdalszy kąt. Jego umysł był ogarnięty błogostanem, pragnął, aby ta chwila trwała wiecznie.. Oddawał pocałunek z równą siłą, by przypadkiem nie być gorszym, wkładając w niego całą miłość, jaką darzył Ace’a. To bez dwóch zdań było coś pięknego, a zarazem magicznego.. Nie chcąc też by nagle jego ukochany zarobił glebę na podłodze, po prostu szybko ściągnął zarówno z niego, jak i z siebie zbędne ciuchy, zostawiając ich w samych bokserkach. Tym razem nie miał wobec niego niegrzecznych zamiarów, gdyż nie zamierzał go zamęczać, tylko chciał zaserwować kilka delikatnych pieszczot, a potem usnąć w jego objęciach.. zwłaszcza, że sam był w zasadzie równie wyczerpany, do tego odczuł dziś zdecydowanie za dużo wrażeń, jak na jeden dzień, co dosadnie dało mu o sobie znać. Poza tym zdążą wszystko ładnie nadrobić, już Jason o to zadba! Odpuścił także mycie zębów i takich tam - zrobią to następnego dnia, wyczyszczą się obaj dokładniej i tyle, bo i tak tego wieczoru byli na to zbyt zmęczeni. W związku z tym pierw zgasił światła, pociągnął Comę za rękę i opadł wraz z nim plecami na duże łóżko, jednocześnie narzucił na nich kołdrę. Na sam koniec jeszcze pocałował go kolejny raz z uczuciem w usta, obejmując go ramionami, a następnie ułożył mu głowę na torsie; wsłuchiwał się szczegółowo w rytm bicia jego serca, co cholernie wielbił robić, bo jakoś tak miało to na niego kojące działanie. - Dobranoc.. śpij dobrze kochanie. - mruknął rozmarzonym głosem, i nawet się nie zorientował, kiedy zwyczajnie odpłynął do krainy snów, będąc mocno wtulonym w ciało miłości swego życia.

[z.t x2]
_________________
Jason Parker
I'd give you almost anything.. I swear these words are true. I believe in you! I'll never let you down, I promise right here, right now, I won't let you down!
 
 
   Podziel się na:  
Jace Coma


Jace Coma

Basista i wokalista wspierający

w The Relentles


28

Wysłany: 2018-04-13, 00:40   
   Multikonta: -
   Nazywaj mnie: Jace, Deviant, Outlaw


Tak Jace pamiętał, że mieli w planach ogłosić światu to, że się kochają, i że są parą jednak teraz basista był w takim stanie, że nawet nie chciał pokazywać się w massmediach. Po prostu wolał odpocząć i dojść do siebie. Oczywiście nie bał się powiedzenia światu o tym, że kocha Jasona. Gdyby mógł wykrzyczał, by to o wiele wcześniej ze sceny, niestety nie miał ku temu okazji. Za wiele rzeczy się działo, by Jace mógł o tym myśleć. Owszem gdy był przetrzymywany cały czas myślał jak się czuje Parker. Zastanawiał się czy go szuka, czy może znalazł sobie kogoś innego, a może się załamał i nic nie robi. Będąc przywiązywanym do krzesła żadna z tych opcji się basiście nie podobała lecz kochał go tak mocno, że chciał by jego śpiewający anioł był szczęśliwy. Lecz gdy się dowiedział jak wielki smutek mu sprawił poczuł się jeszcze gorzej i Jason mógł to poczuć. Gdyż Jace mocniej uwiesił się na jego rękach. No cóż nogi się pod nim ugięły widząc łzy w niebieskich oceanach jego oczu. Poza tym Coma nigdy nie przestał kochać wokalisty TR. Musiałoby się coś nieprzewidywanego wydarzyć, by tak się stało ale tak nie było. Jego miłość stawała się coraz silniejsza i nawet jak był w zamknięciu błagał w duchu, by wrócić. Planował nawet ucieczkę ale jakoś nie udało mu się tego zrealizować. Ok, basista był nie tylko załamany psychicznie, poturbowany fizycznie ale też odczuwał pustkę w sercu. Nawet gdy jego była starała się do niego przymilać ten się odsuwał. A jak został po raz któryś skatowany nie pamiętał co się z nim działo i nie mógł powiedzieć czy nie został też wykorzystany seksualnie gdy był nieprzytomny, ale gdyby tak było bardzo by się zdziwił. Nie sądził, by jego była dziewczyna była do tego zdolna. Podejrzewał, że raczej wolałaby, by on o tym pamiętał. Poza tym nawet jak ją błagał, by przestała być taka słodka to ona się tylko obrażała i wychodziła z tego pomieszczenia, gdzie Jace był przetrzymywany. Dlatego też tak się cieszył z odzyskanej wolności.
Owszem wiedział, że Jason nie jest żadnym mordercom ale nie wiedział czy jego była nie chciała wykorzystać tego, że go porwali do tego by sprowokować Jasona do reakcji, a Jace nie chciał do tgo dopuścić. Dopiero wówczas byłby na siebie cholernie zły. Dlatego tak rozpaczliwie prosił, by jego ukochany nie robił nic. Policja i tak się nimi zajmie, ale najpierw Comę czekała pewnie wizyta u lekarza i całe zamieszanie ze składaniem zeznań i tym podobnych rzeczy, ale teraz liczył się dla mężczyzny tylko i wyłącznie odpoczynek i coś do zjedzenia, bo żołądek naprawdę przyrósł mu już chyba do kręgosłupa.
- Rozumiem kochanie. Nie zabronię ci czuć do niej nienawiści i ja też nie chcę jej widzieć na oczy, ani tego jej brata. Ale jeśli policja ich dorwie będę musiał stanąć z nimi oko w oko w sądzie, a tego naprawdę się boję i chcę by stało się to możliwie jak najpóźniej. Wiesz nie chcę, by media miały z tego pożywkę. I tak będą miały ale no cóż przeżyję to. – powiedział i znów lekko się zatrząsł. Nie dlatego, że było mu zimno tylko ze strachu przed spotkaniem z byłą i jej bratem w sądzie. Myśli przyśpieszyły i zaczęły Comie podsuwać coraz to nowe, bardzo nieprzyjemne scenariusze. No ale wiedział, że zostawić tego też nie może. Po chwili westchnął ciężko i od razu się skrzywił. Poruszanie całym ciałem, było dla niego bolesne. To, że jeszcze stał było tylko i wyłącznie zasługą Aniołka. Sma na pewno w sekundę zaryłby nosem z podłogę i zasnął w tym miejscu gdzie stał. Tak był wyczerpany i musiał odpocząć ale najpierw musiał się pozbyć burczącego z głodu żołądka, a dopiero później pomyśli o spaniu czy odpoczynku, gdyż Coma nie był pewny, czy tej nocy w ogóle zaśnie. Te wszystkie myśli jakie go otaczały sprawiały, że znów się przez chwilę zawiesił i gdy tylko Parker się do niego odezwał lekko potrząsnął głową, by wrócić do świata żywych lub też przytomnych.
- Słońce moje wiesz co może lepiej będzie jak ogarniesz jakieś kanapki. Masz rację tak będzie szybciej. Tylko wiesz nie przesadź z ilością. Pewnie jak zrobisz cały talerz starczy mi to na całą noc, bo choć czuję się wyczerpany, to nie wiem czy zasnę. – wyszeptał mu do ucha. Cóż powoli głos Jace’a zaczynał się zmieniać w odgłos tarcia czymś twardym o tarkę. Owszem słuchał wokalisty i patrzył na niego ale coraz częściej robił dłuższe przerwy na przełknięcie śliny, by nie brzmieć jak warczący silnik.
- Jason oczywiście, że chcę cię mieć przy sobie ale ty robisz takie dobre kanapki, że chyba mnie zrozumiesz, co skarbie? – zapytał i spojrzał na niego z prośbą w oczach. To były jedne z wielu emocji, które zaczęły się w nich pojawiać gdy tylko Jace odzyskał wolność. Teraz gdy stał przy framudze i był podtrzymywany przez ukochanego było mu bardzo dobrze, a wręcz można powiedzieć błogo i naprawdę zaczynał zamykać oczy, ale tylko na sekundę i zaraz je otwierał i sprawdzał czy to nie sen. Cóż Jason będzie się musiał do tego przyzwyczaić, przynajmniej na razie, bo basista ył tak spłoszony jak bity oraz przywiązywany do budy pies.
Po czym gdy Parker zawiesił mu jego wisiorek z gwiazdą na szyi w oczach basisty znów stanęły łzy. Tak teraz czuł się znów pełny i chciał to wyrazić jak najlepiej potrafił jednak nie wiedział co powinien zrobić. Przecież nie miał przy sobie nic co mógłby ofiarować Jasonowi, a co byłoby równie cenne jak ta gwiazda wisząca na łańcuszku na jego szyi. Uśmiechnął się tylko a chłód naszyjnika przyniósł mu chwilową ulgę na zmęczone i mocno pobite ciało. Tylko w ten sposób mógł na razie podziękować, ale zaraz ból wrócił do jego świadomości.
- Jeszcze raz ci za to dziękuję. Ten wisiorek znaczy dla mnie tyle samo co ty, bo jest od ciebie. I chociaż jest to tylko zwykła gwiazda to jest od ciebie i to czyni go wyjątkowym. – powiedział i choć nie do końca dotarło do niego, że się powtarza to jednak chciał to bardzo mocno podkreślić. A potem gdy Jace znów zaczął mówić o tym co go spotkał znów widział w oczach Parkera dwa rozszalałe oceany i to sprawiało, że wściekłość na swoją głupotę jeszcze bardziej w nim wzrastała. Jak ja mogłem mu to zrobić. Jak kurwa mogłem zrobić coś takiego mojemu ukochanemu. Nigdy tego nie zapomnę. Wiem, że będę musiał długo przepraszać za swoje zachowanie zanim będę mógł bez wściekłości na siebie spojrzeć mu w oczy. Naprawdę jestem skończonym idiotą i dupkiem w jednym. mówiło siebie w myślach patrząc na cierpienie swojego ukochanego jednak żadne z tych słów nie opuściło ust Comy. Lecz z uwagą wsłuchiwał się w słowa Jasona.
- Teraz już cię nie opuszczę skarbie. – szepnął tylko i oddał cmoknięcie w policzek. A potem wszystko potoczyło się lawinowo. Już samo uniesienie Jace’a przez Angelo spowodowało, że basista mocniej do niego przylgnął i wtulił w jego klatkę piersiową. Przybrał pozycję takiego dość sporego embriona z wyprostowaną ręką, by nie musiał jej zginać. Wziął głęboki oddech i razem z powietrzem wdychał zapach ciała ukochanego. Kolejnych słów wokalisty nie pamiętał, bo całą podróż na jego rękach do sypialni po prostu przedrzemał. No cóż może i nie będzie mógł zmrużyć oka na dłużej ale na krótką drzemkę mógł sobie pozwolić. W końcu musiał się jakoś odwdzięczyć za to wszytko Jasonowi. Może wiele nie mógł zrobić. Po za tym czekała go jeszcze sporo tłumaczenia jak usztywnić rękę i jak to zrobić, by złagodzić ból. I dopiero gdy Jace znalazł się w miękkim łóżku znów otworzył oczy. Były może bardziej przytomne ale znów czuł, że coś mu po prostu umknęło. No ale co miał poradzić. Wszystko co go spotkało było naprawdę traumatyczne i na pewno będzie to trochę trwało zanim zacznie normalnie funkcjonować.
- Jason przepraszam. Jak mnie pocałowałeś chyba na chwilkę urwał mi się film. Usnąłem. Naprawdę cię za to przepraszam. Nie chciałem. Powiedz co mnie ominęło. – poprosił lekko spłoszonym tonem, a potem znowu zatonął w oceanie spojrzeń Parkera i dopiero gdy usłyszał pytanie o opatrzenie i miejsca gdzie go coś boli poprawił się na łóżku do siadu, by znów nie przysnąć i wbił swoje brązowe tęczówki w oczęta Parkera.
- Kochany najbardziej boli mnie ręka i klatka piersiowa po prawej stronie, o tutaj… – wskazał ręką miejsce, z którego odczuwał największy ból i sam syknął gdy przejechał po tym miejscu opuszkiem palca, jednak zaraz znów spojrzał w oceany oczu Parkera i uśmiechnął się do niego. –…a co do ręki to mam chyba w swoich rzeczach taki specjalny usztywniacz na rękę. Wystarczy go założyć i będzie mi od razu lepiej. Psiaki wiedzą gdzie on powinien być. Wiesz ten czarny z neoprenu, co go miałem jak się kiedyś uderzyłem mocniej w rękę o statyw na koncercie. – powiedział. Co prawda nie wiedział co powinien zrobić z żebrami i gdy już chciał coś powiedzieć został obdarzony kolejnym pocałunkiem, który oczywiście pogłębił i odwzajemnił.
 
   Podziel się na:  
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




wxv.pl - załóż forum dyskusyjne za darmo





W Bostonie zapanowała wiosna, a mieszkańcy miasta mogą czerpać z uroków jakie daje wyższa temperatura i słoneczne dni. Dla naszych graczy już wkrótce przewidujemy nowe wydarzenia, jedno z pewnością odbędzie się w kwietniu. Będzie pogodnie i przyjemnie bowiem szykuje się dla Was festiwal wiosenny.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Duis aute irure dolor in reprehenderit in voluptate velit esse cillum dolore eu fugiat nulla pariatur.
Strona wygenerowana w 0,18 sekundy. Zapytań do SQL: 7